— W ciągu ostatnich kilku miesięcy podróżowałem po Europie, rozmawiając z Ukraińcami w wielu krajach, i słyszałem wiele opowieści o tym, co zostało nazwane "wypychaniem". Zdecydowanie dostrzegam pewne tendencje — powiedział komisarz Rady Europy ds. praw człowieka Michael O'Flaherty.
Komisarz wskazał na cięcia świadczeń socjalnych i dodatków mieszkaniowych. Mówił też o "wzroście nienawiści do Ukraińców w niektórych miejscach". — Widzę, jak stają się ofiarami antyimigranckiej retoryki skrajnej prawicy, która chce obarczać imigrantów winą za wszystko, co idzie nie tak w społeczeństwie — dodał O'Flaherty.
W rozmowie z "Faktem" dr hab. Jan Brzozowski, kierownik Zakładu badań nad zmianami społecznymi w Europie Uniwersytetu Jagiellońskiego, wskazał, że "to część większego zjawiska". — Pamiętajmy, że w momencie, gdy doszło do pełnoskalowej inwazji i kilka milionów Ukraińców wjechało do Europy, a Komisja Europejska uaktywniła dyrektywę o tymczasowej ochronie, w krajach członkowskich pojawiła się bardzo brzydka presja, żeby "zachęcać" do powrotu do domu obywateli Syrii — przypomniał.
— Teraz mamy drugą odsłonę tego procesu, który określiłbym jako cherry picking [pl. wybiórcze podejście — przyp. red.], czyli pozostawienie tylko tych uchodźców, których chcemy, najlepiej zdrowych, pracujących i dobrze wykształconych — ocenił. Jak podkreślił, "to nie jest humanitaryzm, wygrywają zimne interesy".
— Polityka państwa polskiego wcale znacząco tutaj nie odstaje — to jest europejski trend. Widzimy stopniowe wygaszanie ochrony tymczasowej na rzecz prawa pobytowego — co ładnie brzmi i generalnie ja też zgadzam się z tym, że coś, co jest tymczasowe, nie może trwać wiecznie — natomiast w całym tym pragmatyzmie nieco zapomniano o najbardziej potrzebujących — zaalarmował.
Dr hab. Brzozowski zaznaczył, że chociaż "ok. 60-70 proc. Ukraińców pracuje, co jest fantastycznym wynikiem dla de facto uchodźców, jest też wiele osób, które nie mogą pracować — są chore, wymagają opieki". — Słyszeliśmy apel siostry Chmielewskiej sprzed kilku dni — osoby starsze, zniedołężniałe nagle straciły dostęp do opieki zdrowotnej, możliwość pobytu w centrum zakwaterowania zbiorowego. To jest właśnie wynik tej zmiany politycznej — podkreślił.
fakt.pl