niedziela, 5 lipca 2026

 
 
Kamil Turecki: - Coś się zmienia na froncie w Ukrainie.

Bojan Pancevski: Ukraińców już nie obchodzi, co myślą Amerykanie. Ponadto prezydent Donald Trump pozwolił im uderzyć daleko w głąb Rosji. Osobiście nakazał swoim służbom specjalnym pomóc Ukrainie w atakach na terytorium Rosji.

- Dlaczego to zrobił?

Ponieważ uważa, że te kroki zmuszą Putina do negocjacji. Ale spodziewam się eskalacji działań.

- Prezydent Rosji będzie chciał podbić stawkę?

Ukraina będzie chciała to zrobić. Dlaczego miałaby nie atakować celów na terytorium Rosji, skoro Kreml ją bombarduje? Spodziewajmy się dalszych ataków na infrastrukturę krytyczną — rafinerie, rurociągi, terminale eksportowe, ale także tankowce na pełnym morzu. Operacja "Nord Stream" była punktem zwrotnym, ponieważ zapoczątkowała nową erę w tego typu działaniach. Misja była prosta do zrealizowania i bardzo tania, bo kosztowała 250 tys. dol. (936 tys. zł według obecnego kursu walut). A budowa gazociągu — 20 mld dol. (niemal 75 mld zł).

- Co konkretnie zrobił Donald Trump?

Na początku roku spotkał się z ludźmi z Rady Bezpieczeństwa Narodowego i dyrektorem Wywiadu Narodowego. Powiedział im, że powinni ułatwić przeprowadzenie ataków na terytorium Rosji, a konkretnie, że powinni przekazać Ukraińcom dane wywiadowcze. Chodzi o informacje o lokalizacjach i celach. Prezydent USA zdecydował się na taki krok po rozmowie z Wołodymyrem Zełenskim, podczas której, jak sądzę, zapytał go, czy możliwe jest przeprowadzenie ataku na Rosję na jej terytorium i jak mogłoby to wyglądać. I co odpowiedział Zełenski? "Dajcie Ukraińcom to, czego potrzebują. Powinni to zrobić".

- W co gra Trump? I jak się to ma do czerwonego dywanu w Anchorage podczas spotkania z Putinem w sierpniu 2025 r.?

Prezydent USA chce zawrzeć umowę i ogłosić pokój między Rosją i Ukrainą. Mówił o tym już podczas kampanii prezydenckiej. Słyszałem to też od kilku osób, w tym Fiony Hill, byłej doradczyni Trumpa do spraw Rosji. Jego życiową ambicją jest zdobycie Pokojowej Nagrody Nobla. Już w latach 2018-2019 podczas pierwszej kadencji liczył na porozumienie w sprawie rozbrojenia jądrowego, aby tę nagrodę zdobyć. Ale to nie jest jego jedyna motywacja. On naprawdę chce zakończyć wojnę.

- Dlatego lawiruje?

Z jednej strony szanuje Putina i uważa, że Rosja jest wielka i ważna — ma ropę i inne ważne surowce. A Ukraina jest mała i nie aż tak istotna na geopolitycznej mapie. Dlatego łatwiej jest wywierać presję na Kijów niż na Moskwę. Ale co z tego, skoro Putin nie był skłonny do negocjacji. Trump zatem zmuszał Zełenskiego do podjęcia rękawicy, ale odmowa na początku prezydentury była bardzo poważnym błędem strategicznym prezydenta Ukrainy. Powinien był natychmiast się zgodzić, bo wtedy okazałoby się, że to Putin nie chce negocjować.

Trump nie docenił złożoności problemu, ale teraz już to rozumie. Dlatego Ukraina czuje się pewniej. Odmawia oddania Donbasu. Jesteśmy w punkcie wyjścia.

- Dało to Trumpowi do myślenia?

W magazynie "Vanity Fair" ukazał się niezwykły wywiad z szefową personelu w Białym Domu, Susie Wiles, w którym powiedziała, że eksperci z otoczenia Trumpa uważają, iż Putin zadowoli się zajęciem tylko wschodniej Ukrainy. Ale Trump jest zdania, że Putin chce całego kraju. To niezwykle ważna uwaga prosto od szefowej gabinetu, jednej z najważniejszych osób w otoczeniu amerykańskiego prezydenta. Dla mnie to bardzo wymowne.

(...)

- Putin bawi się ze światem w ciuciubabkę. Donald Trump ma transakcyjny styl rządzenia. A końca rosyjskiej wojny w Ukrainie nie widać. Ile to jeszcze potrwa?

Nie mam dobrych wieści. Nie widzę na horyzoncie żadnego porozumienia. Putin nie chce odpuścić, a Rosja okazała się papierowym tygrysem w porównaniu z Ukrainą. Poza tym rośnie presja gospodarcza na Kreml.

Jeśli USA dogadają się z Iranem, Trump ponownie będzie mógł nałożyć sankcje na Rosję. A jeśli Ukraińcom uda się zniszczyć infrastrukturę naftową i gazową, to moim zdaniem Moskwa znajdzie się pod ścianą.

- Dopiero wtedy Putin zacznie rozmawiać?

Z nim nigdy nic nie wiadomo. To autokrata. Postrzega siebie jako postać historyczną. Ludzie się śmieją, kiedy mówi o Piotrze Wielkim, carycy Katarzynie i Iwanie Groźnym. Ale ja bym traktował to jednak poważnie. On chce zapewnić sobie miejsce w podręcznikach historii. Jest gotów poświęcić setki tysięcy Rosjan za kawałek terytorium. To imperialista, który chce odzyskać Ukrainę. Dlatego nie jestem optymistą.

/Klasyczny, ukraiński punkt widzenia - red./

onet.pl