Elwiry Nabiulliny nie było na SPIEF — na głównym wydarzeniu roku organizowanym przez Putina. Jako wyjaśnienie podano najpierw, że była na pogrzebie swojego współpracownika, a potem — że ma przeziębienie.
Pogrzeb odbył się tymczasem znacznie później niż SPIEF, 9 czerwca, a na zdjęciach z tego wydarzenia zauważono, że nie ma Nabiulliny. Przeziębienie, jak zapewnia służba prasowa Banku Centralnego Rosji, stało się "bardzo poważne". Wszyscy zaczęli się zastanawiać, co to za przeziębienie, które trwa dłużej niż COVID.
Nabiullina nie była ponadto obecna na konferencji NAUFOR, którą nadzoruje Bank Centralny. Nie mogła uczestniczyć nawet zdalnie? — pytali sceptycy. Snuli nowe domysły, wysuwali kandydatury następców itd.
Milczenie zostało w końcu przerwane. Jak informuje służba prasowa Banku Centralnego, Elwira Nabiullina pojawi się na tradycyjnej konferencji prasowej po posiedzeniu Banku Centralnego w sprawie stopy procentowej, które odbędzie się 19 czerwca.
Jednak od czasu, gdy Nabiullina zniknęła, nic nie jest już takie samo. Zmiany, które Putin wprowadził w Rosji pod jej "nieobecność", są bezprecedensowe. Rosja weszła na zupełnie nowy kurs.
Na 19 czerwca nie trzeba długo czekać, więc zobaczymy, czy Nabiullina się pojawi, jak będzie wyglądać, a przede wszystkim — jaka będzie decyzja w sprawie stopy procentowej i co powie szefowa Banku Centralnego Rosji.
Jest to szczególnie interesujące, ponieważ właśnie o tym, jaka powinna być stopa procentowa, zaczęto mówić zaraz po zniknięciu "żelaznej damy".
Pogrzeb odbył się tymczasem znacznie później niż SPIEF, 9 czerwca, a na zdjęciach z tego wydarzenia zauważono, że nie ma Nabiulliny. Przeziębienie, jak zapewnia służba prasowa Banku Centralnego Rosji, stało się "bardzo poważne". Wszyscy zaczęli się zastanawiać, co to za przeziębienie, które trwa dłużej niż COVID.
Nabiullina nie była ponadto obecna na konferencji NAUFOR, którą nadzoruje Bank Centralny. Nie mogła uczestniczyć nawet zdalnie? — pytali sceptycy. Snuli nowe domysły, wysuwali kandydatury następców itd.
Milczenie zostało w końcu przerwane. Jak informuje służba prasowa Banku Centralnego, Elwira Nabiullina pojawi się na tradycyjnej konferencji prasowej po posiedzeniu Banku Centralnego w sprawie stopy procentowej, które odbędzie się 19 czerwca.
Jednak od czasu, gdy Nabiullina zniknęła, nic nie jest już takie samo. Zmiany, które Putin wprowadził w Rosji pod jej "nieobecność", są bezprecedensowe. Rosja weszła na zupełnie nowy kurs.
Na 19 czerwca nie trzeba długo czekać, więc zobaczymy, czy Nabiullina się pojawi, jak będzie wyglądać, a przede wszystkim — jaka będzie decyzja w sprawie stopy procentowej i co powie szefowa Banku Centralnego Rosji.
Jest to szczególnie interesujące, ponieważ właśnie o tym, jaka powinna być stopa procentowa, zaczęto mówić zaraz po zniknięciu "żelaznej damy".
Niemal natychmiast po zakończeniu SPIEF Władimir Putin odbył naradę z rządem, na której właśnie nie było Nabiulliny. Stwierdził, że inflacja spadła na tyle, aby można było obniżyć stopę procentową.
— Inflacja spada. Ile wynosi obecnie? Nieco ponad pięć proc. Myślę, że mamy prawo liczyć zarówno na obniżenie stopy bazowej, jak i na osiągnięcie innych niezbędnych parametrów — powiedział Putin.
Inflacja, co prawda, jak na złość, znów zaczęła rosnąć — na razie w ujęciu tygodniowym, ale nie ma podstaw, by sądzić, że wzrost się zatrzyma. Najważniejsze dla Kremla, że pojawił się formalny pretekst do obniżenia stopy procentowej przez Bank Centralny.
Zastępca Nabiulliny, Aleksiej Zabotkin, postanowił sprzeciwić się Putinowi. Nawiasem mówiąc, jest on jednym z tych, których typuje się na następców Elwiry Nabiulliny (również będzie obecny na konferencji prasowej Banku Centralnego 19 czerwca). Przytoczył dane: spadek inflacji w jednym miesiącu nie może być nazwany trendem ani sygnałem do obniżenia stopy procentowej, tym bardziej że już w pierwszym tygodniu czerwca inflacja przyspieszyła o 0,2 proc.
(...)
Z ogromną siłą wpadła do Dumy Państwowej ustawa budżetowa, gdzie została przyjęta w rekordowo krótkim czasie. Teraz, dzięki niej, dozwolone są następujące kroki:
- rosyjski rząd będzie mógł w tym roku zwiększać wydatki budżetu federalnego bez wprowadzania formalnych zmian w ustawie budżetowej i bez upubliczniania (!) danych liczbowych, w tym dotyczących utrzymania armii;
- ograniczenie wzrostu wewnętrznego długu publicznego również tymczasowo nie będzie obowiązywać (!) — Ministerstwo Finansów Rosji będzie mogło zaciągać tyle pożyczek, ile uzna za stosowne;
- regiony, które borykają się z deficytem budżetowym, będą mogły poprosić rząd o pieniądze, a federalny skarb państwa będzie udzielał takich kredytów przy symbolicznej stopie procentowej wynoszącej 0,1 proc. Regionom zezwoli się również na niezwracanie do 2030 r. jednej trzeciej kwoty kredytów budżetowych, które wcześniej zaciągnęły (dwie trzecie tych kredytów zostało im już umorzone);
- zniesione zostaje ograniczenie, zgodnie z którym regiony są zobowiązane przeznaczyć na gospodarkę mieszkaniową i komunalną co najmniej połowę środków zaoszczędzonych dzięki umorzeniu i restrukturyzacji kredytów budżetowych — całość oszczędności będzie można przeznaczyć na finansowanie działań w ramach specjalnej operacji wojskowej [tak Rosjanie nazywają inwazję na Ukrainę].
A co najważniejsze — nikt już nie dowie się, gdzie trafiły pieniądze podatników.
Już teraz, jak obliczył na podstawie danych Ministerstwa Finansów Rosji pracownik naukowy niemieckiego Instytutu Problemów Bezpieczeństwa Międzynarodowego Janis Kluge, 46 proc. wydatków budżetowych to wydatki na wojnę. A w stosunku do dochodów wydatki wojskowe stanowią bezprecedensowe 65,26 proc.
onet.pl\The Moscow Times