poniedziałek, 22 czerwca 2026



Pakistańscy i katarscy mediatorzy określili wyniki trwającej 18 godzin, pierwszej rundy rozmów między Amerykanami i Irańczykami w szwajcarskim kurorcie Bürgenstock jako „zachęcający postęp”. Sam fakt spotkania na wysokim szczeblu i przejścia od ogólnego porozumienia o zawieszeniu broni do rozmów o jego uszczegółowieniu, nawet na poziomie technicznym, jest istotnym wydarzeniem. Stany Zjednoczone reprezentowali wiceprezydent JD Vance, wysłannik prezydenta Steve Witkoff i „pierwszy zięć” Jared Kushner. Na czele delegacji irańskiej stali przewodniczący parlamentu Mohammad Ghalibaf i szef dyplomacji Abbas Araqchi.

Trudno było się spodziewać, aby negocjacje następujące nie tylko po bardzo intensywnej wojnie, ale także dekadach wrogości były łatwe. Negocjatorzy, premierzy Pakistanu i Kataru, będą mieli sporą szansę na Pokojową Nagrodę Nobla, jeśli przezwyciężą brak zaufania i doprowadzą do możliwego do zrealizowania porozumienia. Każde, nawet symboliczne ustępstwo Republiki Islamskiej ma swoją cenę i będzie musiało zostać wynegocjowane. Stąd brak zgody reprezentantów Republiki Islamskiej na wspólne zdjęcie z Amerykanami i niezadowolone miny, gdy nawet przypadkiem znajdowali się w jednym kadrze z przedstawicielami Waszyngtonu. Na uściski dłoni jest tym bardziej jeszcze za wcześnie.

Podczas pierwszej rundy negocjacji nie zabrakło też negocjacyjnego teatru na użytek wewnętrzny i zewnętrzny. JD Vance podkreślał historyczne znaczenie rozmów i wielki sukces administracji Trumpa, bo w końcu to Waszyngton ogłosił sukces w wojnie, który ma pozwolić wykaraskać się z kłopotliwej porażki. Stąd optymizm i uśmiechy czy źle przyjmowane przez Irańczyków pohukiwania Trumpa. Irańczycy się nie uśmiechali, mimo tego, że zwycięsko wychodzą z przegranej wojny. Negocjatorzy i decydenci w Teheranie muszą być nie tylko ostrożni, ale także powściągliwi, żeby nie pokazać, iż dostrzegają ogromną, zapisaną we wstępnym porozumieniu szansę dla Republiki Islamskiej.

(...)

Największą przeszkodą utrudniającą rozpoczęcie rozmów w Szwajcarii była sytuacja w Libanie. W obliczu porażki strategicznej wyraźnie wynikającej z porozumienia między Waszyngtonem a Teheranem, Beniamin Netanjahu ignorował Waszyngton tak długo, jak było to możliwe, i spróbował osiągnąć co najmniej sukces operacyjny. Takim zwycięstwem miało być zdobycie zbudowanego wewnątrz pasma wzgórz Ali al-Taher kompleksu dowodzenia dywizji Badr Hezbollahu. Pomimo nalotów z powietrza i intensywnych, ponawianych szturmów sił pancernych Cahalowi nie udało się zająć twierdzy. Raz za razem siły izraelskie wkraczały w „strefy śmierci” zorganizowane przez Hezbollah, ponosząc dotkliwe straty.

Pomimo powtarzanych przez prasę izraelską doniesień o sukcesach, uwięzieniu w tunelach dziesiątek, a niekiedy setek członków Hezbollahu czy Irańczyków z IRGC, nic nie wskazuje na to, że Izraelczycy przełamali obronę przed wycofaniem się z położonej u podnóża wzgórz wioski Tibnit, w której gromadzili siły przed kolejnymi atakami na Ali al-Taher.

W reakcji na wydarzenia w Szwajcarii w Libanie weszło w życie zawieszenie broni. Izraelczycy zobowiązali się wycofać z kilku miejsc jako „gest dobrej woli” wobec Bejrutu. Równocześnie Cahal zaprosił dziennikarzy izraelskich i zaprezentował tunele Hezbollahu zdobyte w rejonie wioski Majdal Zoun w zachodnim sektorze południowego Libanu. Dramatyczne opowieści z tuneli głęboko we wnętrzach gór i zdjęcia zalegających w nich części dronów świetnie wpiszą się w oczekiwania Izraelczyków przekonanych, że wojna jest jedynym sposobem zapewnienia sobie bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie.

Liban niekiedy określany jest mianem „przycisku” pozwalającego „wysadzić w powietrze” proces negocjacyjny. W razie niepowodzeń w rozmowach będą mogli użyć go Irańczycy, uruchamiając Hezbollah, czy Amerykanie za pośrednictwem Izraela. Obecnie Waszyngtonowi i Teheranowi zależy na rozmowach, a więc na wygaszeniu walk, a największym wyzwaniem jest powstrzymanie Beniamina Netanjahu. Bibi lawiruje między presją Białego Domu a politykami własnej koalicji i opozycji, którzy zgodnie obarczają go odpowiedzialnością za fiasko w wojnie z Iranem i podkreślają, że wystarczy pozwolić Cahalowi na użycie większej ilości sił, aby pokonać Hezbollah, nawet wbrew interesom Stanów Zjednoczonych.

dnbw.substack.com