wtorek, 23 czerwca 2026



Cieśnina Schrödingera, czyli na ile otwarta jest cieśnina Ormuz

Porozumienie między USA i Iranem zostało podpisane już niemal tydzień temu – w środę 17 czerwca. Nie był to wprawdzie traktat pokojowy, ale i tak dość ambitny dokument, który miał doprowadzić do otwarcia cieśniny Ormuz dla żeglugi handlowej. Od tamtego czasu docierają do nas jednak bardzo mieszane sygnały, czy faktycznie szlak ten został otwarty. Amerykańskie dowództwo sił zbrojnych (CENTCOM) utrzymuje, że tak i że tylko w sobotę 20 czerwca aż 55 statków handlowych przekroczyło cieśninę, w tym tankowce z 17 milionami baryłek ropy naftowej. Tego samego dnia jednak, Islamska Gwardia Strażników Rewolucji (czyli Iran) zadeklarowała, że cieśnina Ormuz jest zamknięta i przestrzegła armatorów przed próbami przekroczenia jej. Postanowiliśmy zbadać, która ze stron ma rację i co można na tej podstawie powiedzieć na temat perspektyw dla cen paliw kopalnych w tym roku. Oto wnioski, do jakich doszliśmy.
  • Po pierwsze: ruch w cieśninie Ormuz został w jakimś stopniu wznowiony i jest największy od lutego 2026. Potwierdzają to niezależne ośrodki analityczne. Wg Lloyd’s List Intelligence co najmniej 5 tankowców należących do Iranu oraz trzy supertankowce należące do Arabii Saudyjskiej przekroczyły wspomnianą cieśninę w ub. tygodniu. Ich łączna pojemność może sięgać niskie kilkanaście mln baryłek ropy naftowej. Ruch ten zaczął być wznawiany już na początku czerwca, jeszcze przed porozumieniem USA-Iran. Widać więc, że rozmowy dyplomatyczne i faktyczna sytuacja w cieśninie Ormuz rozwijają się trochę osobnymi torami.
  • Po drugie: ruch ten nie wrócił do poziomu sprzed wojny. Nawet najbardziej optymistyczne szacunki – te przedstawione przez CENTCOM: 55 statków w ciągu doby – oznaczają przywrócenie mniej więcej połowy ruchu z i do Zatoki Perskiej. Przed wojną średnia dobowa liczba statków przepływających przez cieśninę Ormuz wynosiła ok. 100. Analizy niezależnych ośrodków analitycznych, np. Kpler sugerują, że ruch wrócił raczej w 1/3 niż w połowie. Czterej najwięksi armatorzy świata, w tym Maersk i Hapag-Lloyd wciąż unikają żeglugi w regionie Zatoki Perskiej, wliczając Morze Czerwone.
  • Po trzecie: koszty ubezpieczeń transportu przez cieśninę Ormuz mają wciąż wojenny poziom. Choć cofnęły się od ustanowionego w kwietniu szczytu, to wciąż są 8-krotnie wyższe niż przed wybuchem wojny. Stawki te generalnie cechują się tym, że rosną szybko a spadają stopniowo, co oznacza że będą miały podwyższony poziom nawet przez kilka miesięcy. Oznacza to, że w tym okresie żegluga w regionie Zatoki Perskiej będzie prowadzona przede wszystkim przez mniejszych armatorów gotowych na większe ryzyko, często w oparciu o starsze tankowce. (...)
  • Po czwarte: powstały nowe szlaki żeglugowe w Zatoce Perskiej. Przed wojną przez cieśninę Ormuz biegł jeden szlak transportowy. Obecnie funkcjonują dwa: jeden wzdłuż wybrzeży Iranu i ściśle kontrolowany przez ten kraj. Drugi wzdłuż wybrzeża Omanu – kontrolowany przez marynarkę wojenną USA, która zapewnia konwojowanie żeglugi cywilnej. Kiedy Iran mówi o zamknięciu cieśniny Ormuz ma na myśli zamknięcie kontrolowanego przez siebie szlaku, nie całej żeglugi. To jednak nie jest docelowe rozwiązanie. Porozumienie między USA a Iranem zakłada, że Stany Zjednoczone wycofają swoje siły z cieśniny Ormuz a transport będzie zarządzany wspólnie przez Oman i Iran. Prowizoryczność obecnego rozwiązania sugeruje, że w najbliższych tygodniach możemy się spodziewać eskalacji napięć, podwyższonych kosztów i mniejszej przepustowości handlu do i z Zatoki Perskiej.  
  • Po piąte: szybki spadek paliw kopalnych do poziomów sprzed wojny jest mało prawdopodobny. Wprawdzie większość krajów Zatoki Perskiej jest gotowa szybko zwiększyć wydobycie ropy naftowej i gazu ziemnego, nawet do poziomów wyższych niż przed wojną (ZEA wyszły w tym celu z OPEC), ale możliwości transportu tych surowców są wciąż ograniczone. Szlaki żeglugowe mają prowizoryczny charakter i zmniejszoną przepustowość, ubezpieczenie transportu jest i jeszcze długo będzie drogie a najwięksi armatorzy wciąż omijają region. Sytuacja w samej cieśninie jest zaś podatna na zaburzenia związane z potencjalną eskalacją między USA a Iranem. Dlatego nie spodziewamy się by jeszcze tego lata ceny ropy naftowej spadły w okolice 60 USD za baryłkę Brent a gazu 33 EUR/MWh.
Komentarz rynkowy

ZAGRANICA: Dolar na rocznych maksimach, w USA rentowności krótkoterminowych papierów skarbowych ustanawiają nowe maksima, giełda w stanie zawahania. Wszystko to jest ze sobą powiązane. Warsh dał rynkom zielone światło do wyceniania zacieśnienia monetarnego i jego skutków, to więc robią. Proces ten nie jest jednak w pełni harmonijny i inwestorzy zdają sobie sprawę z tego, że Fed może źle skalibrować dawkę antyinflacyjnego „leku”, co będzie mieć negatywne skutki uboczne. Póki co jednak jesteśmy od tego daleko. Rynek spodziewa się, że stopy procentowe zostaną podniesione dwukrotnie: we wrześniu i na początku przyszłego roku, i że będzie to tymczasowe zacieśnienie polityki pieniężnej, po którym stopy zaczną kierować się mniej więcej do obecnego poziomu. Czy 50 pb wystarczy? Nie wiemy, ale warto też pamiętać, że inflacja zakotwiczyła się mniej więcej 1 pkt. proc. powyżej celu Fed (jest to więc choroba przewlekła a nie ostra, jak w 2022), a rok 2026 jest specyficzny z uwagi na przejściowe dostymulowanie gospodarki różnymi dostępnymi administracji narzędziami. W 2027 r. polityka gospodarcza może być przestawiona na bardziej restrykcyjne tory i stopy nie będą musiały dużo bardziej rosnąć. Wszystko to ma jednak mocno spekulatywny charakter. Póki co rynek będzie szukał adekwatnej skali zacieśnienia kierując się napływającymi danymi jako drogowskazem. (...)

pekao.com.pl