W ciągu ostatnich trzech wieków gospodarka globalna trwale uzależniła się od wydobycia surowców mineralnych i ich przetwarzania. Wiek XVIII, czyli tzw. epoka przedindustrialna, opierał się na węglu kamiennym, rudach żelaza czy soli kamiennej, coraz częściej używanej w przemyśle spożywczym i chemicznym. W tym okresie zostały położone podwaliny pod potęgę przemysłową Wielkiej Brytanii.
W kolejnym stuleciu, zdominowanym przez parę i elektryczność, do grupy ważnych surowców doszły: miedź – kluczowa dla rozwoju elektryfikacji i przemysłu kablowego (np. telegram łączący Wielką Brytanię z USA), minerały fosforowe (wykorzystywane np. w produkcji militarnej) oraz ropa naftowa, wydobywana w większym stopniu w drugiej połowie wieku.
Wiek XX przyniósł zupełnie nowe wyzwania dla świata, na czele ze skokowym wzrostem globalnej populacji, dlatego też niezbędne stało się poszukiwanie nowych źródeł energii. Wtedy do ropy dołączyły gaz ziemny i uran. Według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej w latach 1900–2000 znacznie zmieniła się struktura światowego zużycia energii w rozbiciu na surowce. O ile w 1900 r. aż w 90% pochodziła ona ze spalania węgla, o tyle 100 lat później jego udział spadł do 25%, a na czoło wysunęła się ropa naftowa (35%). W związku ze wzrostem zaawansowania technologicznego przemysłu na znaczeniu zyskały w tym czasie również rudy metali nieżelaznych, takie jak aluminium czy nikiel – kluczowe komponenty konstrukcji nowoczesnego parku maszynowego.
W ostatnich 25 latach zauważamy na świecie narastającą konieczność odejścia od obecnego modelu energetycznego na rzecz rozwiązań niskoemisyjnych. Ich celem jest nie tylko dostarczenie ludzkości niezbędnych narzędzi do skutecznej walki z dynamicznie rosnącą temperaturą, ale również tworzenie fundamentów pod bardziej zrównoważony rozwój wciąż zaliczanych do niechlubnej grupy zacofanych gospodarczo państw. Energetyka jądrowa, co do której pojawiło się w ostatnich dekadach najwięcej zarzutów i wątpliwości, zaczyna wysuwać się na czoło kluczowych źródeł energii, zyskując rosnące poparcie w wielu krajach na świecie.
Transformacji tej towarzyszy wzrost popytu na baterie litowo-jonowe, znajdujące coraz powszechniejsze zastosowanie w przemyśle motoryzacyjnym, czy tzw. metale ziem rzadkich, niezbędne do produkcji technologii cyfrowych i odnawialnych źródeł energii – by wymienić w tym miejscu panele fotowoltaiczne, turbiny wiatrowe czy elektrownie wiatrowe. Obecnie Chiny odpowiadają za 70% całkowitej globalnej produkcji metali ziem rzadkich, co w dzisiejszej, dalekiej od stabilnej sytuacji geopolitycznej skazuje przemysł amerykański czy europejski na poszukiwanie nowych źródeł dostaw. Nie powinien zatem dziwić apetyt prezydenta Donalda Trumpa na przejęcie kontroli nad złożami ukraińskimi, kanadyjskimi czy grenlandzkimi.
Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego praktycznie cały popyt Unii Europejskiej jest zaspokajany dostawami zza Wielkiego Muru. Dlatego potrzeba dywersyfikacji źródeł dostaw stała się priorytetem strategicznym UE, co powoduje większe zainteresowanie państwami Azji Centralnej, na czele z Kazachstanem. Rząd w Astanie w eksploracji posiadanych złóż upatruje swojej unikatowej szansy na zbliżenie do państw zachodnich poprzez podniesienie rangi w światowych łańcuchach dostaw do pozycji zaufanego partnera strategicznego.
W Kazachstanie znajdują się potężne złoża m.in. neodymu, ceru, lantanu czy itru – czyli pierwiastków niezbędnych w przemyśle motoryzacyjnym, elektronicznym, energetycznym i medycznym. Biorąc pod uwagę obecne dążenia państw Unii Europejskiej do utrzymania kursu na zrównoważony rozwój gospodarczy, surowce te stają się wprost niezbędne do realizacji agendy „Nowego Zielonego Ładu” i osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. Nie powinna zatem dziwić decyzja władz o przekazaniu w zarząd niedawno odkrytych złóż w obwodzie karagandzkim państwowemu konglomeratowi Tau-Ken Samruk. Powtarza się dobrze znana historia z lat 90. XX w., kiedy to procesem prywatyzacji objęto większość branż, z wyłączeniem sektora energetycznego oraz kolei.
(...)
Prezydent Kasym-Żomart Tokajew kontynuuje podejście wypracowane przez swojego poprzednika, Nursułtana Nazarbajewa, który od momentu ogłoszenia niepodległości Kazachstanu w 1991 r. starał się balansować pomiędzy wpływami Chin, Rosji i Zachodu. Postać Elbasy, „Przywódcy Narodu”, jak określano Nazarbajewa w języku kazachskim, stopniowo traci dziś na znaczeniu, a jego dziedzictwo coraz częściej przywołuje się w kontekście styczniowych zamieszek 2022 roku. Wydarzenia te można określić jako datę graniczną dla oficjalnego demontażu jego kultu, co de facto otworzyło drogę do samodzielnych i niezależnych rządów samego Tokajewa.
Podejście to, silnie zakorzenione w teraźniejszości Kazachstanu, wydaje się nieco krzywdzące. Oczywiście, Nazarbajew symbolizował sobą postsowieckość i przywiązanie do reżimu autorytarnego. Jednakże nie wolno zapominać, że szereg jego decyzji w zakresie polityki gospodarczej i międzynarodowej dał Astanie pozycję lidera Azji Centralnej – i to pomimo niewielkiej populacji w stosunku do posiadanego terytorium oraz trudnego położenia geopolitycznego pomiędzy Chinami, Rosją i Europą.
W efekcie skuteczna dyplomacja stała się wizytówką Kazachstanu na międzynarodowych salonach, co pozwala temu państwu coraz śmielej aspirować do roli istotnego gracza w globalnej polityce. Potencjał jego gospodarki, dotąd utożsamianej z surowcami energetycznymi, może odegrać kluczową rolę w zapewnieniu ciągłości europejskiej produkcji przemysłowej w zaawansowanych technologicznie sektorach. Początek 2025 roku przyniósł im bowiem poważne trudności, ujawniając skrywane od dłuższego czasu głębokie problemy strukturalne, które osłabiają ich konkurencyjność na rynku międzynarodowym. W tej sytuacji bogactwa naturalne Kazachstanu, obejmujące niemal całą tablicę Mendelejewa, mogą stać się strategicznym atutem, pozwalającym Europie na podjęcie rywalizacji z chińskimi producentami samochodów elektrycznych, turbin wiatrowych czy paneli słonecznych.
O ile zestaw kluczowych surowców się zmienia, to miejsce ich występowania niezmiennie pozostaje na wschodzie. Pierwiastki metali ziem rzadkich uchodzą za nowe wcielenie złota czy ropy w światowej gospodarce, stanowiąc o jej przyszłości. Zdają sobie z tego sprawę nie tylko firmy francuskie i niemieckie, ale też wspomniane wcześniej koncerny południowokoreańskie, natomiast w kolejce czekają także koncerny amerykańskie.
Dobrym przykładem aktywnych działań w regionie jest Francja, co pokazał szczyt inwestycyjny Kazachstan – Francja, zorganizowany w Astanie pod koniec maja 2025 r. W jego trakcie podpisano 15 umów o współpracy, kładąc nacisk na takie dziedziny gospodarki, jak energetyka, rolnictwo czy zarządzanie zasobami wodnymi. Nie od dziś wiadomo, że potężne zasoby uranu, zlokalizowane w Kazachstanie – który odpowiada za ponad 40% światowego wydobycia tego surowca – są krytycznie ważne dla francuskiej energetyki jądrowej. Nie jest też tajemnicą, że znajduje się ona obecnie w procesie poszukiwania alternatyw dla swoich wcześniejszych dostawców, w tym np. Nigru, gdzie Francja toczy walkę o strategiczne wpływy m.in. z Rosją. Zbliżenie z Kazachstanem można odczytywać jako działania odwetowe Paryża wobec Moskwy.
(...)
Kazachstan równocześnie rozwija koncept wielowektorowej polityki zagranicznej, czego przykładem jest niedawna wypowiedź wicepremiera Romana Sklyara, który zaprosił chińskie koncerny wydobywcze do eksploracji złóż surowców. Słowa te padły w trakcie drugiego forum przemysłowego i inwestycyjnego Chiny – Azja Centralna. Polityk podkreślił, że Kazachstan posiada w zasobach podziemnych ok. 5 tys. wciąż nie przebadanych złóż różnych surowców mineralnych, a państwu zależy na projektach ukierunkowanych zarówno na rozwój materiałów konstrukcyjnych bazujących na stopach niklu, jak i na budowę akumulatorów i baterii.
Puszczenie oka przez Sklyara w kierunku wschodniego sąsiada należy odczytywać jako dobrze przemyślany ruch polityczny, tożsamy z kwietniowym oficjalnym komunikatem wysłanym w świat przez kazachskie Ministerstwo Przemysłu i Budownictwa. Według jego treści łączne krajowe rezerwy pierwiastków ziem rzadkich mogą być trzecimi największymi na świecie, lokując się tylko za Państwem Środka i Brazylią. I chociaż entuzjazm ten nieco tonują lokalne środowiska eksperckie, z przewodniczącym Stowarzyszenia Niezależnych Ekspertów Górnictwa Georgim Freimanem na czele, trudno przejść obok potencjału Kazachstanu obojętnie.
Pozytywne perspektywy są jeszcze bardziej uzasadnione w świetle jednego z raportów Międzynarodowej Agencji Energetycznej, która stwierdza, że kazachstańska ziemia skrywa 99 z 118 pierwiastków chemicznych. W praktyce oznacza to, że niemal cała tablica Mendelejewa jest ukryta pod powierzchnią kraju. Kazachstan posiada największe na świecie złoża chromu i ołowiu na świecie oraz drugie największe pod względem zasobności złoża cynku, manganu, niklu i srebra. Patrząc na rosnący popyt globalny, jasne jest, że posiadane zasoby mogą wywindować Astanę do rangi kluczowego dostawcy surowców krytycznych dla gospodarki światowej.
new.org.pl