piątek, 23 czerwca 2023


Jednym z miejscowych, którzy opowiedzieli portalowi Meduza o swoich odczuciach dotyczących zajęcia Rostowa w Rosji, był Cyryl, mieszkający w rejonie woroszyłowskim. - Między godziną 23:00 wczoraj, a około 2:00 można było zauważyć częstsze loty śmigłowców i samolotów. Od lutego 2022 wszyscy już się przyzwyczaili, że latają tu 10 razy częściej i niżej, ale wczoraj było jeszcze bardziej aktywnie - informował. Mężczyzna twierdził, że główne wydarzenia z przejęcia miasta przez grupę Wagnera odbywały się w pobliżu Południowego Okręgu Wojskowego. Jego zdaniem zajęcie przez Prigożyna obiektów wojskowych było niespodziewane. - Nie jest jasne, kto teraz rządzi - stwierdził Cyryl. Ponadto mieszkańcy mają być proszeni o pozostanie w domu.

Kolejnym świadkiem zdarzeń w Rostowie nad Donem był Siergiej, który w nocy pracował w rejonie pierwomajskim. Według jego relacji rano słychać było samoloty. W wiadomościach miały pojawiać się informacje o tym, że Prigożyn zajął kwaterę główną Południowego Okręgu Wojskowego, FSB, komendę policji i budynki administracyjne. - Nie jestem szczególnie przestraszony, ani ja, ani moi przyjaciele nie panikujemy. W ciągu ostatnich kilku lat po prostu znudziło mi się bać - opowiedział Siergiej. Ponadto mężczyzna dodał, że spodziewał się takiego ruchu, ale ze stron wojsk po mobilizacji.

Mieszkaniec Rostowa stwierdził, że ma ambiwalentny stosunek do Prigożyna. - Wydaje się, że mówi prawdę, ale znowu jego ręce są po łokcie we krwi. Jeśli jest taki szczery, to co robi w Ukrainie? - zastanawiał się Siergiej. - Jeśli on dojdzie do władzy, będzie dyktatura wojskowa, nawet gorsza niż dalsze powolne dokręcanie śrub przez Putina - oznajmił mężczyzna.

"O wpół do siódmej rano obudziły mnie telefony" - relacjonował Mikołaj, który mieszka w Siewiernym. Mężczyzna niezwłocznie zaczął sprawdzać wiadomości, wyjrzał przez okno i zobaczył jadące samochody, mimo komunikatów o zamknięciu dróg. Jeden z jego znajomych musiał nocować w biurze, ponieważ nie mógł dostać się do Kamieńska. Wojskowi podobno tłumaczyli zamieszanie stanem wyjątkowym, chociaż oficjalnie nie został on ogłoszony.

Natomiast Iwan mieszka w rejonie lenińskim, w którym jak opowiada, pojawiły się kordony. "Jest jasne, że to tylko rozmowa elit władzy. Myślę, że teraz szybko dojdą do konsensusu i się rozejdą. Nikt nie potrzebuje napięć w regionie" - twierdził mężczyzna. Anastazja mieszkająca w Voenved poinformowała, że ludzie w centrum miasta fotografują stojące tam czołgi. O losy kobiety zaczęła martwić się jej mama, która spanikowała i prosiła ją o zamieszkanie w rodzinnym domu letniskowym.

gazeta.pl

Źródła Meduzy bliskie Kremlowi reagowały na wypowiedzi Prigożyna głównie wulgarnym językiem.

„Oczywiste jest, że nie koordynował niczego z Administracją Prezydenta [administracją Prezydenta Federacji Rosyjskiej]. Prezydent ufa teraz kierownictwu Ministerstwa Obrony, kontrofensywa [Ukrainy] okazała się nie taka groźna. W każdym razie taki obraz jest nadawany na zewnątrz. Nie wiem, czy Prigożyn koordynuje to z jakąś strukturą władzy, czy osobiście z Putinem jakieś nieoczekiwane kroki”- mówi jeden z rozmówców bliskich administracji prezydenta.

Inne źródło uważa, że Prigożyn „może blefować” i że jego wojownicze rozumowanie nie doprowadzi do żadnych realnych działań: „Stracił rozum. Wygłasza [takie] stwierdzenia, a osoba systemowa nie powinna nawet mieć takich myśli”.

Jednocześnie rozmówca zastrzega, że Prigożyn jest „nieprzewidywalny i mało kontrolowalny” i praktycznie nie można obliczyć jego kolejnych kroków: „Jeśli nie blefuje, siły bezpieczeństwa to rozgryzą”.

Źródło Meduzy w jednym z prorządowych mediów zauważyło, że jak dotąd jej publikacja otrzymała od Administracji Prezydenta „zalecenie” rozpowszechniania wyłącznie oficjalnego stanowiska MON. Informację tę potwierdził rozmówca jednego z państwowych mediów.

(...)

meduza.io

— Przeprowadzono atak rakietowy na obozy PKW Wagnera. Wiele ofiar. Według naocznych świadków cios został zadany od tyłu, to znaczy przez wojsko rosyjskiego Ministerstwa Obrony — powiedział Prigożyn, cytowany między innymi przez portal Meduza.

Według szefa wagnerowców "zginęła ogromna liczba bojowników" i w najbliższym czasie Grupa Wagnera zdecyduje "jak zareagować na to okrucieństwo".

— Zostaliśmy podle oszukani. Byliśmy gotowi pójść na ustępstwa wobec Ministerstwa Obrony, złożyć broń, znaleźć rozwiązanie, w jaki sposób będziemy dalej bronić kraju, ale te szumowiny się nie uspokoiły. Dzisiaj, widząc, że nie jesteśmy załamani, rozpoczęli ataki rakietowe na nasze tylne obozy — przekazał Prigożyn.

— Jest nas 25 tys. i zamierzamy dowiedzieć się, dlaczego w kraju panuje chaos — dodał szef wagnerowców. Prigożyn powiedział, że zamierza "przywrócić sprawiedliwość" w Rosji.

Szef wagnerowców powiedział wcześniej, że jego najemnicy "powstrzymają zło, które jest popełniane przez wojskowe kierownictwo kraju", a każdego, kto będzie "próbował stawiać opór", obiecał "natychmiast zniszczyć".

— To nie jest przewrót wojskowy. To marsz sprawiedliwości. Nasze działania w żaden sposób nie przeszkadzają żołnierzom — dodał.

Po godz. 23 czasu polskiego na Telegramie Grupy Wagnera pojawił się krótki wpis: "Zaczynamy".

Następnie pojawiły się informacje, że "kolumna wagnerowców przechodzi przez punkt kontrolny Nowoszachtińsk, długość kolumny wynosi około 50 km. Na punkcie kontrolnym Wołoszyno sytuacja jest taka sama, tylko konwój 80 km i jedzie dalej. Straż graniczna nie podejmuje działań".

Nad ranem właściciel rosyjskiej najemniczej Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn przebywał w sztabie Południowego Okręgu Wojskowego w Rostowie nad Donem; przywódca wagnerowców domaga się spotkania z ministrem obrony Siergiejem Szojgu i szefem sztabu generalnego Walerijem Gierasimowem i grozi, że w przeciwnym razie "pójdzie na Moskwę" - oznajmiły w sobotę agencja Reutera i niezależny rosyjski portal Meduza.

Rosyjski generał Surowikin skierował apel do bojowników Wagnera: "Jesteśmy tej samej krwi, jesteśmy wojownikami, wróg czeka na pogorszenie wewnętrznej sytuacji politycznej w kraju, nie można grać na rękę wrogowi. Proszę was, zatrzymajcie kolumny. Wszystkie problemy należy rozwiązywać pokojowo, pod dowództwem głównodowodzącego sił zbrojnych [czyli prezydenta]".

Pojawiły się nawet doniesienia, że w kręgu Władimira Putina panuje panika związana ze scenariuszem wojny domowej.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdzi, że informacje o ataku na tylne obozy wagnerowców są nieprawdziwe.

"Wszystkie wiadomości i nagrania wideo rozpowszechniane w sieciach społecznościowych w imieniu Prigożyna o ataku rosyjskiego Ministerstwa Obrony na tylne obozy PKW Wagner nie odpowiadają rzeczywistości i są prowokacją informacyjną" — przekazują kremlowskie media.

Pojawiają się także informacje, z których wynika, że Jewgienij Prigożyn został wpisany do rejestru agentów zagranicznych.

Głos w sprawie zabrał także bliski współpracownik Władimira Putina i rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. — Prezydent Putin został poinformowany o wszystkich wydarzeniach wokół Prigożyna. Podejmowane są niezbędne środki — przekazał Pieskow, cytowany przez agencję TASS.

Moskwa wprowadziła bezprecedensowe środki bezpieczeństwa. "Wszystkie najważniejsze obiekty, organy państwowe i infrastruktura transportowa zostały objęte wzmożoną ochroną" — informuje agencja TASS.

Tymczasem jak podaje The Moscow Times, do Rostowa nad Donem przybyły samoloty, które przetransportowały do miasta siły specjalne. — Jest tam jakiś ruch — stwierdził "wysoko postawiony urzędnik".

Do Dumy, Rady Federacji i na Kreml przywieziono transportery opancerzone. Dachy urzędników państwowych i menedżerów najwyższego szczebla na Rublowce są również strzeżone: "Pracownicy operacyjni czekają na nowe instrukcje, wszystkim kazano czekać" - donosi The Moscow Times.

Oświadczenia założyciela Grupy Wagnera Jewgienija Prigożyna stały się podstawą do wszczęcia postępowania karnego o podżeganie do zbrojnego powstania. Poinformowano o tym w oświadczeniu Narodowego Komitetu Antyterrorystycznego Rosji. Wezwano Prigożyna do zaprzestania nielegalnych działań — informuje prokremlowska agencja informacyjna TASS.

"Zarzuty rozpowszechniane w imieniu Jewgienija Prigożyna są bezpodstawne. W związku z tymi wypowiedziami FSB Rosji wszczęła postępowanie karne w sprawie nawoływania do zbrojnego buntu. Żądamy natychmiastowego zaprzestania bezprawnych działań" – oświadczył Narodowy Komitet Antyterrorystyczny.

onet.pl/The Moscow Times/The Kyiv Post/Meduza/TASS


Siły ukraińskie kontynuowały ataki na pozycje rosyjskie na południe i zachód od Orichiwu w obwodzie zaporoskim oraz na południe od Wełykiej Nowosiłki w obwodzie donieckim. 23 czerwca rzecznik ukraińskiego Sztabu Generalnego Andrij Kowalow poinformował, że osiągnęły one częściowy sukces na południe od Orichiwu i umacniają się na zdobytych rubieżach w rejonach Nowodanyliwka–Robotyne i Mała Tokmaczka–Nowofedoriwka. Według innych źródeł jednostkom ukraińskim udało się podejść pod pierwszą linię rosyjskich okopów na północ od miejscowości Robotyne, lecz zostały stamtąd odparte. Bez większych zmian miały się także zakończyć kolejne walki o Pjatychatky, 25 km na zachód od Orichiwu, które stanowią obecnie szarą strefę bądź ponownie trafiły pod kontrolę rosyjską. W poprzednich dniach Kowalow donosił również o postępach w rejonie Mała Tokmaczka–Werbowe i częściowym sukcesie na południe od Wełykiej Nowosiłki, w rejonie Riwnopil–Staromajorśke i Wilne Połe–Makariwka, nie ma jednak potwierdzeń, by na obszarach tych doszło do zmian zajmowanych wcześniej pozycji. Według części źródeł aktywność ukraińska w zachodniej części obwodu donieckiego uległa w ostatnich dniach znaczącemu zmniejszeniu. Podsumowując działania na południu, 23 czerwca wiceminister obrony Hanna Malar stwierdziła, że główne uderzenie w ramach ofensywy jeszcze nie nastąpiło, a część ukraińskich rezerw zostanie wykorzystana później.

Siły rosyjskie kontynuowały natarcie na północny wschód od Kupiańska, zbliżając się do tego miasta klinem pomiędzy pozycjami ukraińskimi w rejonie Syńkiwki a rzeką Oskoł. Areną ciężkich walk są obszary na południe i zachód od Kreminnej. Siły rosyjskie miały tam osiągnąć postępy terenowe i dalej nacierać w kierunku rzeki Doniec na północny wschód od Siewierska (w rejonie Hryhoriwki). Bez większego powodzenia miały się natomiast zakończyć ataki agresora w kierunku rzeki Żerebeć (w okolicach Jampoliwki) oraz kontrataki ukraińskie na południe i zachód od Kreminnej. 22 czerwca wiceminister obrony Malar informowała jednak o częściowym sukcesie kontrataku w rejonie Biłohoriwki i Dibrowy w obwodzie ługańskim. Znaczących zmian terenowych nie przyniosły także kolejne walki w okolicach Awdijiwki i Marjinki oraz na zachód od Bachmutu, gdzie ataki na pozycje przeciwnika podejmowały obie strony. Według ukraińskiego Sztabu Generalnego łączna liczba starć na wszystkich kierunkach nie przekraczała 40 na dobę.

22 czerwca Ukraińcy przeprowadzili atak rakietowy (najprawdopodobniej z wykorzystaniem pocisków manewrujących Storm Shadow) na most Czonharski w rejonie geniczeskim, na trasie łączącej Krym z obwodem zaporoskim. W wyniku uszkodzeń został on wyłączony z ruchu, a według okupacyjnej administracji półwyspu remont ma zająć kilka tygodni. Tego samego dnia ukraińskie rakiety miały uderzyć również w Melitopol, a 23 czerwca – w Mariupol.

Z kolei Rosjanie przeprowadzili dwa nocne ataki na obiekty w obwodzie chmielnickim z wykorzystaniem dronów kamikadze i pocisków manewrujących. Według ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych unieszkodliwiono wszystkie atakujące drony (21 czerwca 6 Shahed-136/131) i rakiety (23 czerwca 13 Ch-101/Ch-555), a odnotowane zniszczenia miały pochodzić od spadających odłamków. 23 czerwca celem ataków było także Zaporoże, a dobę wcześniej – Krzywy Róg i Odessa. 22 czerwca Dowództwo Sił Powietrznych poinformowało o użyciu przez agresora trzech pocisków manewrujących Ch-22, trzech hipersonicznych Ch-47 Kindżał i czterech dronów Shahed-136/131. Zadeklarowało przy tym zestrzelenie jednego drona. Tego samego dnia Rosjanie mieli też prowadzić permanentny ostrzał Chersonia, w wyniku którego co najmniej kilka osób zostało rannych.

20 czerwca Portugalia ogłosiła kolejny pakiet wsparcia wojskowego dla Ukrainy, w którym znalazły się 14 transporterów gąsienicowych M113 i „zestaw” haubic ciągnionych 105 mm. Dzień później o nowym pakiecie wsparcia powiadomiły Niemcy. Zawiera on 1 tys. sztuk amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm i niesprecyzowaną liczbę naprowadzanych pocisków 155 mm Vulcano oraz dwa ciągniki MAN HX81 z naczepami do transportowania ciężkiego uzbrojenia. 22 czerwca o nowym pakiecie pomocy poinformowała również Estonia, która we współpracy z Irlandią ma przekazać szpital polowy, a także sprzęt medyczny, saperski i wyposażenie do zwalczania dronów.

21 czerwca w wywiadzie dla BBC prezydent Wołodymyr Zełenski zakomunikował, że ukraińscy piloci mogą rozpocząć szkolenie na myśliwcach F-16 w sierpniu, a pierwsze samoloty mogą trafić na Ukrainę za sześć–siedem miesięcy. Tego samego dnia rzecznik Dowództwa Sił Powietrznych Jurij Ihnat odniósł się do przedstawionej dwa dni wcześniej przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona informacji o rozmieszczeniu na Ukrainie systemów obrony powietrznej SAMP/T. Nie potwierdził rozpoczęcia przez nie dyżuru bojowego, a następnego dnia przekazał, że dowódca Sił Powietrznych generał Mykoła Ołeszczuk powiadomi o tym, jak tylko się to wydarzy.

21 czerwca szef Biura Prezydenta Ukrainy Andrij Jermak wyraził oczekiwanie, że przed bezpośrednim przystąpieniem do NATO Ukraina uzyska gwarancje bezpieczeństwa, które dadzą jej „wystarczające możliwości obrony” do czasu integracji z Sojuszem. Zwrócił uwagę, że stan wojny nie może być przeszkodą w zaproszeniu Ukrainy do NATO, gdyż w takim przypadku „Rosja zrobi wszystko, by wojnę przeciągać w nieskończoność”. 22 czerwca podczas wystąpienia w Bundestagu kanclerz RFN Olaf Scholz stwierdził, że Niemcy wraz z partnerami z G7 i UE wypracowują obecnie długoterminowe gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy. Jednocześnie rozwiał nadzieje Kijowa na szybkie przystąpienie do Sojuszu, wskazując, że nie będzie to możliwe, dopóki trwa wojna. Zasugerował, że na lipcowym szczycie NATO w Wilnie należy się skupić na kwestii wzmocnienia siły bojowej oraz odporności gospodarczej Ukrainy.

20 czerwca szef ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) Kyryło Budanow ostrzegł, że w Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej (ZEJ) może dojść do katastrofy spowodowanej działaniami sił rosyjskich. Niszcząc tamę Kachowskiej Elektrowni Wodnej, najeźdźcy zakłócili pobór wody do aparatury chłodzącej reaktory. Budanow nie wykluczył, że zaminowano zbiornik wodny przy elektrowni, co wskazuje na gotowość do jego wysadzenia. 22 czerwca obawy te podzielił prezydent Zełenski. Stwierdził on, że Rosja prawdopodobnie szykuje się do ataku terrorystycznego na elektrownię jądrową w Zaporożu, który może spowodować uwolnienie promieniowania. Dodał, że Ukraina przekazuje wszystkie informacje na ten temat partnerom w Europie, USA, Chinach, Brazylii, Indiach, świecie arabskim i Afryce. Szef Enerhoatomu Petro Kotin ocenił, że wysadzenie zbiornika wody nie zagrozi bezpieczeństwu obiektu (sześć reaktorów zostało wygaszonych), wskazał jednak, że na jego terenie znajduje się dużo materiału rozszczepialnego. 23 czerwca rzecznik HUR Wadym Skibicki stwierdził, że incydent w elektrowni może być zarówno zaplanowanym działaniem, jak i zdarzeniem przypadkowym. Przypomniał, że Kijów opowiada się za zdemilitaryzowaniem ZEJ. Podkreślił, że wiele zależy od Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, domagającej się od Rosji zagwarantowania podstawowych warunków bezpieczeństwa w elektrowni.

21 czerwca Budanow skomentował pojawiające się w przestrzeni medialnej informacje o możliwości użycia przez Rosję broni jądrowej. Powiedział, że wyklucza taki scenariusz, a następnie dodał: „mimo mojej wrogości wobec Federacji Rosyjskiej nie uważam, że jest tam tylu idiotów w kierownictwie”. Rzecznik HUR Andrij Jusow stwierdził, że choć zagrożenie atakiem nuklearnym ze strony Rosji hipotetycznie istnieje cały czas, to nie można uznać, iż teraz szczególnie wzrosło.

20 czerwca rosyjska Duma Państwowa uchwaliła zmiany w ustawie „O służbie wojskowej”, która pozwala obywatelom podlegającym poborowi, a zarazem odbywającym karę pozbawienia wolności na podpisanie kontraktu z Siłami Zbrojnymi FR. Wyjątkiem są osoby odsiadujące wyrok za niektóre przestępstwa, takie jak terroryzm, zdrada państwa, szpiegostwo czy ekstremizm. Przyjęto również przepisy przewidujące zwolnienie z odpowiedzialności karnej i wykreślenie z rejestru skazanych osób biorących udział w tzw. specjalnej operacji wojskowej.

22 czerwca odbyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa FR. Częściowo odstąpiono od niejawnej formuły obrad, nadając spotkaniu wymiar propagandowy, uzasadniający dalsze prowadzenie wojny. Prezydent Władimir Putin powiedział m.in., że ukraińskie rezerwy mobilizacyjne są ograniczone, „a zachodni sojusznicy Ukrainy postanowili walczyć z Rosją do ostatniego Ukraińca”. Minister obrony FR Siergiej Szojgu przedstawił optymistyczny obraz działań sił zbrojnych przeciwko Ukrainie. Wskazał, że obecnie resort obrony nie jest zainteresowany naborem nowych ochotników. Stwierdził, że „do tej pory” kontrakty podpisało 114 tys. żołnierzy zawodowych i 52 tys. ochotników. Zapowiedział, że do końca czerwca zakończy się proces organizacji „armii rezerwowej”, na bazie której powstanie korpus armijny, a w skład 1. i 20. Armii Pancernych wejdzie dodatkowych pięć pułków. Przyznał, że pomimo znacznych strat i przegrupowań Siły Zbrojne Ukrainy przygotowują się do dalszych działań ofensywnych.

21 czerwca ukraińskie rządowe Centrum Narodowego Oporu poinformowało, że w ramach Floty Czarnomorskiej Rosji powstaje Okręg Marynarki Wojennej Azow, którego dowództwo będzie zlokalizowane w okupowanym Mariupolu. Zakończenie działań organizacyjnych i relokacja jednostek pływających mają nastąpić do 1 lipca. W Mariupolu ma stacjonować osiem okrętów (m.in. trzy małe okręty rakietowe wyposażone w rakiety manewrujące Kalibr) i 16 jednostek pomocniczych.

21 czerwca odbyły się ćwiczenia służb odpowiedzialnych za zapewnienie bezpieczeństwa stolicy państwa. Scenariusz szkolenia, w którym wzięło udział 250 ludzi, zakładał sprawdzenie procedur i umiejętności reagowania w przypadku uszkodzenia konstrukcji Kijowskiej Elektrowni Wodnej i zalania pięciu dzielnic stolicy. Władze zapewniają, że elektrownia jest chroniona przed atakami zarówno z powietrza, jak i od wewnątrz.

21 czerwca premier Ukrainy Denys Szmyhal poinformował, że zamrożone na Zachodzie rosyjskie aktywa nie powinny być zwracane Federacji Rosyjskiej, ponieważ oznaczałoby to ogromną niesprawiedliwość wobec Ukrainy oraz stwarzało zagrożenie, że środki te zostaną wykorzystane do sfinansowania kolejnej wojny. Dodał, że zablokowane aktywa powinny zostać skonfiskowane i przeznaczone na odbudowę Ukrainy. Wymaga to według niego podjęcia szeregu działań, takich jak utworzenie międzynarodowej komisji, która określi wysokość odszkodowania dla ofiar wojny, oraz dokonania przez partnerów Kijowa zmian w ustawodawstwie umożliwiających przekazanie zamrożonych aktywów i utworzenie funduszu kompensacyjnego, w którym będą gromadzone zebrane środki. Szmyhal podkreślił, że Ukraina proponuje stworzenie uniwersalnego systemu, zgodnie z którym uznany międzynarodowo agresor będzie musiał zapłacić za wyrządzone szkody. Wskazał przy tym, że miałby to być „całkowicie legalny mechanizm oparty na odpowiedniej umowie międzynarodowej”.

20 czerwca Duma Państwowa poczyniła kroki mające podważyć zasadność oskarżania władz Rosji o uczestnictwo w procederze deportacji ukraińskich dzieci. W tym celu zainicjowano powołanie komisji parlamentarnej „w sprawie zbrodni reżimu w Kijowie wobec nieletnich”. Śledztwo ma za zadanie „stworzenie bazy dowodowej”, upublicznienie wszystkich materiałów i przesłanie ich do parlamentów innych państw. Powołanie komisji to operacja dezinformacyjna mająca wywołać wątpliwości co do wiarygodności przekazywanych przez Kijów doniesień na temat rosyjskich zbrodni wojennych.

Komentarz

Atak na most Czonharski, przez który wiedzie najkrótsza droga z Krymu do Melitopola, będącego jedną z głównych baz rosyjskich w okupowanej części obwodu zaporoskiego, utrudnia zaopatrywanie via półwysep sił rosyjskich powstrzymujących ukraińską ofensywę na południu. Połączenie lądowe przez Przesmyk Perekopski (Armiańsk) jest o blisko 150 km dłuższe, co nie tylko wpływa na wydłużenie czasu i zwiększenie kosztu dostaw, lecz także naraża konwoje z dostawami na atak ukraiński z prawobrzeżnej części obwodu chersońskiego. Należy jednak pamiętać, że zaopatrzenie i wzmocnienia dla jednostek rosyjskich w obwodzie zaporoskim trafiają tam również drogą lądową bezpośrednio z Rosji oraz przez porty nad Morzem Azowskim, głównie Berdiańsk (tym też należy tłumaczyć powtarzające się ataki Ukraińców na to miasto, zwłaszcza na urządzenia portowe). O decentralizacji logistyki agresora ostatecznie przesądził udany ukraiński atak na most Krymski w październiku 2022 r. – od tego czasu stała się ona bardziej odporna na różnego rodzaju zakłócenia spowodowane okresowym wyłączeniem jednej z dróg zaopatrzenia.

Strona ukraińska okazuje poważne zaniepokojenie możliwością spowodowania przez siły rosyjskie incydentu w Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej. Niewykluczone, że Rosjanie dokonają prowokacji, w wyniku której dojdzie do niewielkiego skażenia terenu elektrowni (np. poprzez rozszczelnienie magazynów materiałów rozszczepialnych), i oskarżą Kijów o przeprowadzenie ataku terrorystycznego. Ten obawia się, że w razie urzeczywistnienia się w najbliższym czasie takiego scenariusza rosyjskie działania mogą zakłócić przebieg lipcowego szczytu NATO w Wilnie i postawić na porządku dziennym kwestię sensowności wspierania Ukrainy w wojnie.

osw.waw.pl

czwartek, 22 czerwca 2023


Komentatorzy ekonomicznego przemówienia Putina, wygłoszonego jak zwykle na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu, dzielą się na dwie grupy. Jedni uważają, że było warte przeczytania, inni — że nie. Podtrzymując opinię tych drugich, powiedziałbym, że takie przemówienia nigdy nie miały żadnej treści.

— Zasadnicze znaczenie miało nadanie biznesowi oparcia, podkreślenie nienaruszalności podstawowych instytucji rynkowych, swobody przedsiębiorczości i gwarancji ochrony własności — powiedział Putin. Po tym nie było już potrzeby słuchać dalej.

Od 24 lat mówi w ten sam sposób.

Ekonomiczne zainteresowania Władimira Putina, czy też doktryny, zmieniają się od czasu do czasu. W ostatnich tygodniach narodziła się trzecia.

Rozwinęła się cała mitologia, która utrudnia zrozumienie polityki gospodarczej w erze Putina. Uważa się, że przez te wszystkie dziesięciolecia była ona zabarwiona walką między działaczami "rynkowymi" a działaczami "antyrynkowymi", którzy byli albo komunistami, albo bliskimi Putinowi czekistami, albo alternatywnymi ekonomistami kierowanymi przez doradcę prezydenta ds. gospodarczych — Siergieja Głazjewa.

"Pokusa kierowania restrukturyzacją gospodarki może doprowadzić do tego, że zdusimy prywatną inicjatywę. Nie mówię o ryzyku przywrócenia gospodarki planowej". Te słowa, wypowiedziane niedawno przez Elwirę Nabiullinę były przez nią recytowane pięć, dziesięć i dwadzieścia lat temu.

Ale ani Ziuganow, ani Sieczin nigdy nie mieli zamiaru budować gospodarki planowej. Jeśli chodzi o przepisy Głazjewa, są one utopijne tylko w swoim brzmieniu. Lobbyści, którzy żonglują hasłami Głazjewa, są przyziemnymi ludźmi i nie przypominają marzycieli. Potrzebują publicznych pieniędzy i skutecznie je zdobywają. Tak zwane siły antyrynkowe to albo skuteczni wyłudzacze środków publicznych, którzy nie mają nic przeciwko "rynkowi", albo ideologiczne pustaki, których Putin nie dopuszcza do niczego realnego z powodu ich bezwartościowości.

Od dawna zauważył, że lizusy i technokraci robią wszystko, co im każe, i ani razu nie planował ich rozwiązania. Tym bardziej teraz.

Polityka gospodarcza w Federacji Rosyjskiej realizowana jest na trzech poziomach.

Pierwszy poziom jest retoryczny. To tutaj pojawiają się "dekrety majowe", "Strategia 2020" i inne zapomniane pisma i obietnice. One nigdy nikogo nie wiązały.

Drugi poziom jest praktyczny. Tutaj znajdują się technokraci. Ich zadaniem jest pilnowanie inflacji i ogólnie porządku gospodarczego. Ich uprawnienia są dość szerokie, w ich szeregach tolerowana jest nawet pewna heterogeniczność. Są wśród nich byli "syslibowie" (tak w Rosji określa się tzw. systemowych liberałów – red.), tacy jak szefowa Banku Centralnego Elwira Nabiullina.

Są też młodzi karierowicze, jak doradca prezydenta Maksym Oreszkin czy minister rozwoju gospodarczego Maksym Reszetnikow i starsi — jak premier Michaił Miszustin. A także pretendenci do transponowania idei państwowych na język "rynkowy", jak bracia Biełousow — pierwszy wicepremier Andriej i analityk gospodarczy Dmitrij.

Ideologiczne wyposażenie technokratów podlega jednak oczywiście przemianom, a z każdą pojawiają się kolejne aspiracje. Przykładowo zaledwie dwa lata temu Dmitrij Biełousow, przy okazji pierwszorzędny prognostyk rosyjskiej gospodarki, zalecał, aby nie dać się ponieść substytucji importu i utrzymywać gospodarkę otwartą, zachęcając zarówno do eksportu, jak i importu. Obiecał też "osiągnąć tempo wzrostu PKB na poziomie 3-3,5 proc. rocznie, co wydaje się maksymalnym możliwym dla Rosji".

A teraz, w swoim raporcie na temat technologicznej przyszłości Federacji Rosyjskiej i ludzkości, zastanawia się nad nieuchronnością zamykania gospodarek i żongluje wyrażeniami "nowe konflikty", "15 kryzysowych lat" i "erozja hegemonii USA", podczas gdy w swojej prognozie na lata 2023-2026 obiecuje roczny wzrost rosyjskiego PKB o zaledwie 1-2 proc.

Technokraci mogą dokonywać poważnych improwizacji. Nad nimi jest jednak trzeci i główny poziom — polityczny. To tam jest szef i tylko on tam jest. Putin nie zastanawia się, czy jest "marketingowcem" czy "antyrynkowcem". Cóż, oczywiście gospodarka musi być "rynkowa" — to zrozumiałe i wygodne — i oczywiście musi być całkowicie podporządkowana jego woli. To znaczy — musi dawać mu pieniądze na to, co w danej chwili uważa za najważniejsze. Zmiana doktryny gospodarczej Putina była po prostu zmianą priorytetów wydatków.

Jego pierwsza doktryna została wdrożona w 2000 r. i wyczerpała się do roku 2010. Był to czas niemal nieprzerwanego wzrostu dochodów z ropy naftowej — prezydent łaskawie podzielił je między wszystkich. Innymi słowy — brał je nie tylko dla siebie i swoich przyjaciół i pozwalał bogacić się nie tylko klasom wyższym, ale także hojnie nagradzał ludzi. Płace i emerytury poszybowały w górę. Konsumpcja wzrosła niemal dwukrotnie, prawdopodobnie ustanawiając rekord wszech czasów w historii Rosji.

Druga doktryna upadła w drugiej dekadzie rządów Putina. Przywódca zaczął przekazywać znacznie więcej pieniędzy lobby wojskowemu, co przejawiło się w wartym 20 bln dol. programie zbrojeniowym (2011-2020). Dużo dostali też strażnicy. Ale Putin nie ograniczał hojności do rodziny swojej, swoich przyjaciół czy cywilnych potentatów. Najpierw rozdawał pieniądze od ręki, potem usprawnił rozdawnictwo w formie "projektów narodowych" (2019-2024).

W rezultacie musiał zacząć oszczędzać na ludziach. W końcu "syslibowie" stojący na straży równowagi budżetowej nie pozwolili mu na rozrzucanie pieniędzy. Wzrost spożycia publicznego najpierw się zatrzymał, a potem cofnął, a głównym osiągnięciem intelektualnym tego okresu była reforma emerytalna (2019-2028).

Narzekając na rosnącą liczbę emerytów, reżim wprowadził plan zmniejszenia udziału PKB przeznaczanego na emerytury o półtora raza i już zrealizował ten plan o połowę. Reforma nie dotknęła wojskowych, urzędników państwowych i innych uprzywilejowanych osób. Tylko na zwykłych ludziach.

Dziwne czy nie, zeszłoroczna inwazja na Ukrainę nie doprowadziła do natychmiastowej zmiany doktryny. Bojkoty handlowe, zajęcie międzynarodowych rezerw, przekierowanie więzi na Wschód — uporządkowanie tego wszystkiego spadło na technokratów. Przywódca nakazał, aby wszystko pozostało jak zwykle na froncie domowym i unosił się gdzieś na swoich wysokościach, rozważając strategię wojskową i geopolitykę. Dopiero teraz zwrócił oczy na gospodarkę, bo jego podwładni podnieśli wrzawę.

Wszystkie frakcje i odłamy technokratów najwyraźniej zmówiły się i nagle zaczęły sugerować, że nadszedł czas, aby zmniejszyć wydatki rządowe.

Maksym Reszetnikow: "Pracujemy w warunkach ograniczeń budżetowych i najwyraźniej będą one trudne... Będziemy musieli ustalić priorytety wydatków budżetowych... To kwestia najbliższych miesięcy i być może powinniśmy przestać coś subsydiować...".

Anton Siłuanow: "Konieczne jest cięcie dotacji... Zwiększanie wydatków budżetowych jest jak dolewanie oliwy do ognia... To jest inflacja, nie można na to pozwolić. Mamy wiele wydatków, które nie były weryfikowane od 100 lat. To bardzo trudne, ale trzeba do tego podejść...".

Elwira Nabiullina: "Jeśli nie podniesiemy podatków, to musimy ciąć wydatki. Musimy zdecydować się albo na jedno, albo na drugie, nie ma innego wyjścia...".

Deficyt budżetowy w wysokości 3,4 bln rubli w pierwszych pięciu miesiącach 2023 r. jest zbyt duży, aby gorliwi podwładni mogli o nim milczeć. Technokraci mają za zadanie utrzymać stabilność finansową i zaczęli krzyczeć na gubernatora, że nie da się poradzić sobie z takimi wydatkami. Taki argument jest z pewnością silny dla Putina. Ale co to za "priorytetyzacja" wydatków i co to za "wydatki, które nie były weryfikowane od 100 lat"?

Pierwszy wicepremier Andriej Biełousow rozszyfrował to następująco: "fachowo, to 10-15 proc. (kwota cięć wydatków — red.). Jeśli trzeba będzie ciąć, będzie to kosztem tego rodzaju optymalizacji... Tak czy inaczej, priorytetyzacja wydatków budżetowych jest konieczna. Należy zrozumieć, że rok 2024 jest ostatnim rokiem, w którym finansowanie projektów krajowych będzie otwarte... Wszystko to musi zostać ponownie skonfigurowane już teraz...".

Innymi słowy, mówimy o sekwestracji budżetu (przemianowanej na "priorytetyzację"), a nie o wydatkach sprzed stu lat, ale o ograniczeniu rozdawnictwa gotówki potentatom obywatelskim na "projekty narodowe". Biełousow sugeruje zrobienie tego w ciągu półtora roku, podczas gdy Reszetnikow i Siłuanow, którzy są bliżej praktyki, sugerują "w ciągu najbliższych kilku miesięcy".

W 2022 r. na "projekty krajowe" wydano 3,3 bln rubli. W 2023 r. planowane są 3 biliony rubli. Tak skromne tempo cięć w ujęciu nominalnym, nawet po uwzględnieniu inflacji, wyraźnie nie jest w harmonii z wojną, która wydaje się nie mieć końca.

Putin zmierza do odcięcia cywilnych lobbystów od swojej hojności. Teraz ma tylko jeden "projekt narodowy": wojnę.

I będzie to jego trzecia doktryna gospodarcza w ciągu ćwierćwiecza rządów. Jej dalszy rozwój prowadzi również do nowego ograniczenia dochodów zwykłych ludzi. Przez półtora roku reżim próbował połączyć inwazję na sąsiedni kraj z "normalnym" życiem w domu.

Ta dziwna normalność się wyczerpała.

onet.pl/The Moscow Times

Minister obrony Siergiej Szojgu, informując Putina o sytuacji na froncie, powiedział, że tempo ukraińskiej kontrofensywy spadło w ostatnich dniach po tym, jak wróg poniósł znaczne straty. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Nikołaj Patruszew wyjaśnił: - Informacje na temat personelu są fragmentaryczne, ale mogę powiedzieć, że jest to ponad 13 tys. osób. Ponadto, w okresie od 4 do 21 czerwca rosyjskie siły zbrojne zniszczyły 246 ukraińskich czołgów, w tym 13 czołgów zachodniego typu.

- Zachodni sprzęt otrzymany przez Siły Zbrojne Ukrainy nie wpłynie znacząco na przebieg operacji bojowych - zapewniał Szojgu. - Nie widzimy żadnych zagrożeń, ponadto aktywnie formujemy rezerwy - podkreślił.

Według ministra, każdego dnia do służby kontraktowej zapisuje się niemal tysiąc pięćset osób - co wystarczyłoby do tworzenia nowego pułku co 24 godziny. Armia łącznie powiększyła się o 114 tys. nowych żołnierzy kontraktowych i 50 tys. ochotników. - Do końca czerwca zakończymy formowanie rezerwy armii, a w najbliższej przyszłości zakończymy również formowanie korpusu armii - powiedział Szojgu. Dodał również, że pięć pułków zostało już sformowanych na poziomie 60 proc. W najbliższej przyszłości otrzymają ponad trzy tysiące sztuk sprzętu bojowego.

onet.pl


Pomimo utajnienia w kwietniu danych dotyczących produkcji węglowodorów w Federacji Rosyjskiej informacje o wydobyciu sektora gazowego znalazły się w publikowanych przez rosyjski urząd statystyczny wskaźnikach produkcji przemysłowej. Według statystyki krajowy sektor gazowy wciąż notuje znaczne spadki wydobycia, które występują od II kwartału ub.r.

Produkcja gazu ziemnego – suchego oraz mokrego (tj. kondensatowego, wydobywanego razem z ropą naftową) – wyniosła w I kwartale ok. 175 mld m3, czyli mniej o 12% niż w analogicznym okresie w 2022 r. Jeśli chodzi o sam gaz suchy, wydobyto w tym czasie 149 mld m3 surowca (spadek o 14% r/r). Obniżenie produkcji nastąpiło także w kwietniu br. – z 53 mld w ub.r. do 44 mld m3. W skali całego poprzedniego roku wydobycie gazu ziemnego (suchego i mokrego) wyniosło 672 mld m3 (spadek o 12% r/r).

Produkcja gazu ziemnego w I kwartale br. została obniżona głównie przez Gazprom (spadek o 18 mld m3 r/r). W przypadku pozostałych podmiotów redukcje w tym samym okresie były nieznaczne, zaś niektóre koncerny zanotowały wzrost wydobycia. Główny producent rosyjskiego LNG Novatek wyprodukował w I kwartale br. o 1% więcej gazu niż rok temu, zaś Rosnieft’ zwiększył produkcję surowca o 70% (głównie ze względu na rozpoczęcie eksploatacji nowego projektu Rospan).

Komentarz

Obniżenie produkcji gazu w I kwartale br. jest w głównej mierze konsekwencją politycznej decyzji Kremla, która doprowadziła do cięć dostaw rurociągowych do UE. Spadek rosyjskiego wydobycia gazu ziemnego o 24 mld m3 względem analogicznego okresu w ub.r. znajduje swoje odzwierciedlenie w danych dotyczących eksportu z FR do odbiorców unijnych. Według Bruegla w porównaniu z I kwartałem 2022 r. w trzech pierwszych miesiącach tego roku dostarczono ok. 22 mld m3 surowca mniej. Podobną dynamikę wykazywała relacja pomiędzy rosyjskim wydobyciem Gazpromu a realizowanym eksportem gazu przez cały 2022 r. – wówczas koncern sprzedał do „dalekiej zagranicy” blisko 85 mld m3 mniej niż w 2021 r., zaś całościowe wydobycie tego podmiotu zmniejszyło się o ponad 100 mld m3.

Znaczna skala spadku wydobycia gazu ziemnego w Rosji notowana od II kwartału ub.r. bierze się z wysokich poziomów produkcji przed tym okresem (tzw. efekt bazy) – Rosjanie zintensyfikowali rozpoczętą już w 2021 r. politykę ograniczania dostaw surowca do UE właśnie w kwietniu 2022 r., dwa miesiące po pełnoskalowym wtargnięciu na Ukrainę. Najdrastyczniejsza redukcja eksportu do UE nastąpiła między II a III kwartałem ub.r. (spadek o ok. 12 mld m3), co zostało odzwierciedlone w obniżeniu produkcji. Sugeruje to, że od lata br. poziom rosyjskiego wydobycia zaadaptuje się do nowej rzeczywistości. Osiągnie wówczas relatywnie stabilny, niski poziom, analogiczny do tego w letnich miesiącach 2022 r. (ok. 37–38 mld m3 miesięcznie), który będzie wzrastać wraz ze zbliżającym się okresem grzewczym. Całościowe wydobycie gazu ziemnego w 2023 r. – suchego i mokrego – może zmieścić się w przedziale 630–640 mld m3, notując spadek o 30–40 mld m3 względem ub.r.

Instrumentalizacja dostaw przez Kreml negatywnie wpływa głównie na wydobycie Gazpromu, co wynika z roli tego podmiotu jako jedynego realizującego eksport surowca drogą rurociągową. Obecna sytuacja zmusza więc koncern do poszukiwania innych rynków zbytu, mogących zastąpić odbiorców unijnych. To zadanie pozostaje jednak trudne do zrealizowania w krótkookresowej perspektywie ze względu na wielkość „utraconego” wolumenu (nawet do 120 mld m3 w skali rocznej w br. w porównaniu z eksportem sprzed inwazji w 2021 r.), ograniczenia infrastrukturalne, a także niepewny popyt na gaz wśród potencjalnych nabywców. Zakładając niezmieniony poziom dostaw do Europy, na tę chwilę wiadomo o wzroście eksportu rurociągowego na kierunku chińskim (o ok. 7 mld m3 za pośrednictwem Siły Syberii-1 – dzięki zwiększeniu przepustowości rurociągu do 22 mld m3) oraz centralnoazjatyckim (umowa z Uzbekistanem na dostawy blisko 3 mld m3 rocznie, realizowane od IV kwartału br. przez okres dwóch lat). Dotychczasowy kontrakt na dostawy do Azerbejdżanu wygasł w marcu br. i nie został przedłużony, choć obie strony prowadzą na ten temat negocjacje. Zwiększenie sprzedaży na pozostałych kierunkach zagranicznych pozostaje zaś niepewne – Rosjanie do tej pory nie skonkretyzowali koncepcji zwiększenia dostaw do Turcji, nie wiadomo także, na ile możliwe jest urzeczywistnienie się nowych połączeń na wschodzie kraju (...).

Cięcia eksportu do UE odbijają się na dochodach zarówno Gazpromu, jak i Federacji Rosyjskiej. Zysk netto koncernu za 2022 r. wyniósł jedynie 750 mld rubli (ponad trzykrotny spadek względem ub.r.), co wynika m.in. z dodatkowych obciążeń podatkowych. Gazprom ponosi również koszty związane z konserwacją pól wydobywczych, zaś długotrwałe wstrzymanie produkcji na tych obiektach rodzi ryzyko zniszczenia złóż i późniejsze trudności przy odbudowie mocy wydobywczych. Redukcja dostaw do UE wpłynęła także na wielkość regularnych gazowych dochodów do budżetu FR, które uległy znacznemu obniżeniu w II połowie ub.r. Dla porównania, w kwietniu z tego tytułu wpłynęło do niego ok. 101 mld rubli, czyli trzykrotnie mniej niż w analogicznym okresie ub.r. (zob. Rosja: finansowanie wojny łagodzi konsekwencje sankcji).

Przedstawiciele rosyjskiego sektora gazowego dyskutują nad innymi niż rozwijanie przez Gazprom alternatywnych kierunków eksportowych rozwiązaniami, które mogłyby złagodzić utratę europejskiego rynku i umożliwiłyby zwiększenie wydobycia. W tym kontekście powraca temat liberalizacji rynku wewnętrznego, tj. stworzenie możliwości sprzedaży gazu przez Gazprom po rynkowych cenach do odbiorców krajowych. Warto zaznaczyć jednak, że pomysł reformy rynku forsowany jest przez koncern od co najmniej dwóch dekad, zaś władze wciąż wykazują dużą rezerwę co do jej realizacji. Kolejna z omawianych możliwości to częściowe „uwolnienie” eksportu surowca – obecnie to Gazprom dysponuje monopolem na jego sprzedaż za pośrednictwem rurociągów. Dyskusji podlega wariant umożliwienia szerszego „podłączenia” sieci rurociągowej do zakładów LNG, gdzie dostarczany gaz miałby być skraplany, a następnie eksportowany drogą morską. Koncepcja ta pozostaje jednak perspektywą niepewną ze względu na m.in. wysokie koszty infrastrukturalne, a także trudności technologiczne. Projektem tego rodzaju ma być zasygnalizowany pod koniec maja Murmański LNG o mocy produkcyjnej w wysokości 20,4 mln ton LNG rocznie. Instalacja ma ruszyć w 2027 r., jednak sama inwestycja znajduje się obecnie w bardzo wczesnej fazie projektowej.

osw.waw.pl

środa, 21 czerwca 2023


Dwutygodniowe ćwiczenia zbliżają się do końca, który będzie miał miejsce w piątek 23 czerwca. Wówczas też zniknie podwyższone ryzyko opóźnień w lotach cywilnych nad centralną Europą. Ta kwestia skupiała bardzo dużo uwagi jeszcze na długo nad ćwiczeniami. Unijna służba kontroli przestrzeni powietrznej (EUROCONTROL) ostrzegała, że ze względu na tłok nad Niemcami samoloty cywilne mogą każdego dnia zaliczyć łącznie dodatkowe 55 tysięcy minut opóźnienia. Wiele linii lotniczych ostrzegało przed możliwymi problemami i potencjalnie odwołanymi lotami. Zaplanowano więc nadzwyczajne wzmocnienie obsad centrów kontroli lotów, aby sprawniej poradzić sobie z nadzwyczajnym ruchem na niebie.

(...)

Dzieje się tak, choć skala Air Defender 2023 jest wyjątkowa. Ze strony przedstawicieli biorących w nich udział sił powietrznych NATO regularnie pojawiają się deklaracje o największych ćwiczeniach tego rodzaju w historii. 250 samolotów z 25 państw oraz ponad 10 tysięcy osób to we współczesnych realiach naprawdę dużo. Normalnie za duże ćwiczenia lotnicze NATO uznaje się takie, w których bierze około 50-100 maszyn. Większe są naprawdę rzadkością. Na przykład w 2022 roku w ramach cyklicznych dużych amerykańskich ćwiczeń Red Flag wzięło udział 75 maszyn i około trzech tysięcy ludzi.

Air Defender 2023 planowano już od 2018 roku i od początku zakładano, że będą duże, jednak rosyjska inwazja na Ukrainę zapewniła nadzwyczajną mobilizację i plany dodatkowo rozbudowano. Ogólnie ich scenariusz zakłada, że dochodzi do ataku na Niemcy przez państwo spoza sojuszu położone na wschodzie, wobec czego Berlin apeluje o pomoc w ramach artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Sojusznicy odpowiadają przerzutem znacznych sił lotniczych mających na celu zabezpieczenie wschodniej flanki. Ćwiczenia nie są więc tylko ograniczone do trenowania misji bojowych, ale także, a może nawet przede wszystkim, zakładają przećwiczenie logistycznego wyzwania, jakim jest przemieszczenie dziesiątek samolotów i działanie nimi z różnych baz na terenie państw NATO w centralnej Europie.

Jeśli chodzi o ćwiczenie prowadzenia samych działań bojowych, to jest pełen repertuar. Od walki powietrznej z wrogimi samolotami, przez unikanie oraz niszczenie obrony przeciwlotniczej, radzenie sobie w warunkach walki elektronicznej po przeprowadzanie ataków na cele lądowe. - Nie chcemy, żeby piloci naszych A-10 (amerykańskie samoloty szturmowe - red.) po raz pierwszy nawiązywali łączność z niemieckimi koordynatorami nalotów kiedy rosyjskie czołgi już będą przekraczały granicę NATO - powiedział portalowi "Air Force Times" kapitan Adam Casey, pilot A-10 z lotnictwa Gwardii Narodowej stanu Michigan. Tego rodzaju ćwiczenia państw NATO zazwyczaj są bardzo realistyczne i skomplikowane. To coś, czego na szczęście bardzo brakuje Rosjanom, co pokazała wojna z Ukrainą. Ich piloci nie mają okazji ćwiczyć w realistycznych warunkach i sprawdzić się w skomplikowanych scenariuszach. Efektem jest niezdolność teoretycznie drugiego lotnictwa świata do zdobycia nawet lokalnej dominacji w powietrzu.

To, co jest wyjątkowe w Air Defender 2023, to bogaty repertuar logistyczny i organizacyjny. Tradycyjnie przyciągający znacznie mniej uwagi, niż działania samolotów bojowych, jednak nie mniej ważny. Jak podkreślają wojskowi, chodzi o możliwie realistyczne przetrenowanie scenariusza, w którym siły powietrzne licznych państw NATO w trybie alarmowym zlatują się do Niemiec i muszą wspólnie prowadzić działania bojowe. W oparciu o różne niemieckie bazy albo wysunięte lotniska w państwach dalej na wschód, przy dużej zmienności i niepewności sytuacji. - Chodzi o przetrenowanie szybkiego i sprawnego wystawienia poważnych sił sojuszniczych, tak aby gdyby Rosja kiedykolwiek przekroczyła granice NATO my, byśmy byli gotowi od razu działać - stwierdził dowódca sił lotniczych Gwardii Narodowej USA, generał porucznik Michael Loh.

Amerykanie podkreślają, że Air Defender 2023 to ćwiczenia wyjątkowe właśnie dla lotnictwa ich Gwardii Narodowej. Na drugą stronę Atlantyku wysłało ono około setki maszyn z 42 stanów. To największa taka operacja od czasu mobilizacji przed pierwszą wojną z Irakiem. - To doświadczenie z rodzaju takich, jakich nie mamy możliwości nabywać regularnie, zwłaszcza z państwami sojuszniczymi. Musimy wyjść z rutyny, naszej strefy komfortu - stwierdził natomiast podpułkownik Adam Ujan, pilot latającej cysterny KC-135 z gwardii stanu Wisconsin.

Air Defender 2023 są też świadectwem nowych czasów po agresji Rosji na Ukrainę. Nikt z wypowiadających się oficjalnie żołnierzy nie kryje, kto jest potencjalnym wrogiem i walkę z kim ćwiczą. - Wysyłamy w ten sposób jasny sygnał, że w sposób absolutny gwarantujemy bezpieczeństwo państw sojuszniczych. Bez żadnych "ale". Wojna w Ukrainie określa to, jaka jest nasza rzeczywistość i przyszłość. Nie wyślemy Rosjanom żadnego listu. Myślę, że bez tego rozumieją przesłanie - stwierdził generał porucznik Ingo Gerhartz, dowódca Luftwaffe.

gazeta.pl


Siły ukraińskie przeprowadziły 21 czerwca działania kontrofensywne na co najmniej trzech odcinkach frontu. Wiceminister obrony Ukrainy Hanna Maljar poinformowała 21 czerwca, że ​​wojska ukraińskie odniosły częściowy sukces w operacjach ofensywnych na kierunku Biłohoriwka-Shypyliwka (ok. 10 km na południe od Kreminnej w ługańskim) Rosyjski milblogger dodatkowo twierdził, że siły ukraińskie przeprowadzają kontratak na terenach na południe i zachód od Kreminnej. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły ukraińskie kontynuowały działania ofensywne na zachodnim pograniczu obwodu doniecko-wschodniego obwodu zaporoskiego na linii Wileńskie Pole-Makarivka, a rosyjscy blogerzy milowi ​​nadal dyskutowali o ukraińskich atakach w tym rejonie, zwłaszcza na południe od Wielkiej Nowosilki. Źródła ukraińskie i rosyjskie podały, że wojska ukraińskie kontynuowały działania ofensywne w zachodnim obwodzie zaporoskim, zarówno na południe, jak i na południowy zachód od Orichowa, oraz że siły rosyjskie przeprowadzają kontratak, aby odzyskać utracone pozycje w tym kierunku. Źródła rosyjskie odnotowały relatywnie wolniejsze niż w poprzednich dniach tempo ukraińskich działań ofensywnych zarówno w zachodnim obwodzie donieckim, jak i zachodnim obwodach zaporoskim.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przyznał, że postępy ukraińskich kontrofensyw były wolniejsze niż oczekiwano, prawdopodobnie ze względu na skuteczną obronę rosyjską. Zełenski stwierdził, że postęp ukraińskiej kontrofensywy jest „wolniejszy niż oczekiwano” i zajmie trochę czasu. Zełenski zauważył, że ukraińskie postępy nie są łatwe, ponieważ siły rosyjskie zaminowały 200.000 kilometrów kwadratowych terytorium przy linii frontu. Prezydent Rosji Władimir Putin również odniósł się do trwających ukraińskich kontrofensyw i niedorzecznie stwierdził, że siły rosyjskie zniszczyły 244 czołgi i 679 pojazdów opancerzonych od rozpoczęcia tych operacji 4 czerwca. Doktrynalnie rozsądna obrona sił rosyjskich w zachodnim obwodzie zaporoskim i przygotowane pozycje obronne na całej południowej Ukrainie prawdopodobnie spowalniają ukraińskie postępy, (...). Rosyjski bloger twierdził, że rosyjskie pozycje obronne na południowej Ukrainie, nazwane „Linią Surowikina” na cześć byłego dowódcy generalnego teatru działań, generała armii Siergieja Surowikina, składają się z kilku stref obronnych między liniami wzdłuż dominujących wzniesień do 30 km od terytorium okupowanego przez Rosję. Milblogger twierdził, że „Linia Surowikina” składa się z przedniej linii obrony z kilkudziesięcioma bastionami plutonów i kompanii oraz głównej linii obronnej oddalonej o mniej więcej 25 km z tyłu, z polami minowymi, rowami przeciwczołgowymi i innymi strukturami obronnymi pomiędzy nimi, choć zasięg z tych umocnień wzdłuż całej linii frontu jest niejasny. Te rosyjskie linie obronne są prawdopodobnie rozmieszczone tak, aby umożliwić pierwszemu eszelonowi sił rosyjskich, na przedniej linii obrony, spowolnienie nacierających sił ukraińskich, podczas gdy drugi eszelon sił, rozmieszczony bliżej głównej linii obronnej, przeprowadzi kontrataki przeciwko wszelkim ukraińskim przełamaniom; a także zapewniają przygotowane pozycje awaryjne dla rosyjskich jednostek frontowych. Jest mało prawdopodobne, aby lokalne zdobycze terytorialne Ukrainy natychmiast zakłóciły te rosyjskie linie obronne, a lokalne próby szybkiego przełamania przez Ukrainę z mniejszym prawdopodobieństwem doprowadzą do degradacji tych linii niż skoordynowane działania operacyjne na szerszą skalę, które mogą być skoncentrowane na degradacji rosyjskich obrońców i odbudowie rezerw, a nie na natychmiastowym wyzwolenie terytorium.

(...)

Ważna jest obserwacja, że ​​obecne ukraińskie operacje mogą mieć cele nie tylko terytorialne. Siły ukraińskie mogą prowadzić kilka operacji ofensywnych na całym teatrze działań w celu stopniowego rozbicia sił rosyjskich i stworzenia warunków do przyszłego głównego wysiłku. Straty są nieuniknione po obu stronach, ale staranne planowanie operacyjne po stronie ukraińskiej prawdopodobnie ma na celu złagodzenie i zrównoważenie tej rzeczywistości - z równie ważną obserwacją, że degradacja rosyjskiej siły roboczej jest cennym celem. Jewgienij Prigożyn z Grupy Wagnera wyraził zaniepokojenie, że siły rosyjskie ponoszą poważne straty w ludziach i sprzęcie w wyniku trwających ukraińskich ataków, zwłaszcza na południu Ukrainy.  Sukcesu ukraińskich kontrofensyw nie należy oceniać wyłącznie na podstawie codziennych zmian kontroli nad terenem, gdyż szersze intencje operacyjne ukraińskich ataków na całej linii frontu mogą opierać się na stopniowej degradacji, wyczerpaniu i wyczerpaniu rosyjskich zdolności w ramach przygotowań do dodatkowe ataki ofensywne.

(...)

Siły ukraińskie kontynuowały 21 czerwca kontrofensywę pod Kreminną. Wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malyar poinformowała, że ​​siły ukraińskie przeprowadziły częściowo udane operacje ofensywne na kierunku Biłohoriwka-Shypylivka (10 km na południe od Kreminny) i umocniły się na nowo zdobytych liniach frontu. Ukraiński Sztab Generalny poinformował również, że siły rosyjskie przeprowadziły nieudane operacje ofensywne w kierunku Dibrowej (5 km na południowy zachód od Kreminnej), Serebrianki (10 km na południowy zachód od Kreminnej) oraz linii Kremmina-Jampoliwka (17 km na zachód od Kreminnej). Geolokalizowane nagranie bojowe opublikowane 20 czerwca pokazuje siły ukraińskie odpierające rosyjski atak pancerny na wschód od Spirne (25 km na południe od Kreminnej). Rosyjski blogger twierdził, że siły ukraińskie bezskutecznie zaatakowały Kremminę i że siły rosyjskie kontynuowały posuwanie się w kierunku Torske (14 km na zachód od Kreminnej) i rzeki Oskil na zachód od Kreminnej. Związany z Kremlem bloger twierdził, że 20 czerwca nasiliły się walki, a rosyjskie jednostki powietrznodesantowe (WDW) zajęły kilka ukraińskich twierdz w rejonie lasu Serebrianskiego (10 km na południowy zachód od Kreminnej). Rosyjski milbloger twierdził, że elementy Centralnej Grupy Wojsk Rosji prowadzą operacje szturmowe i odpierają ukraińskie kontrataki w kilku rejonach w pobliżu Kreminny. Rosyjski milblogger twierdził, że siły rosyjskie zniszczyły dwie ukraińskie grupy sabotażowo-rozpoznawcze, próbujące posuwać się od strony Terny (17 km na zachód od Kreminnej). Rosyjski milblogger twierdził, że rosyjskie jednostki artyleryjskie odparły ukraiński atak pancerny i zmusiły do ​​odwrotu w pobliżu Dibrowej oraz twierdził, że rosyjskie jednostki artyleryjskie odparły dwie ukraińskie próby przebicia się przez rosyjskie linie w rejonie lasu Serebrianske. Jeden z rosyjskich blogerów twierdził, że wokół Biłohoriwki (12 km na południowy zachód od Kreminnej) na kierunku Lyman toczą się ciężkie walki.

(...)

Siły rosyjskie i ukraińskie kontynuowały ograniczone ataki naziemne w rejonie Bachmutu 21 czerwca. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły rosyjskie przeprowadziły nieudane działania ofensywne w pobliżu Orikhovo-Vasylivka (11 km na północny zachód od Bakhmutu), Ivanivske (6 km na zachód od Bachmutu) i Białej Hory (16 km na południowy zachód od Bachmutu). Ukraińska wiceminister obrony Hanna Maljar stwierdziła, że ​​w rejonie Bachmutu codziennie dochodzi do kilku starć. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły rosyjskie rozmieściły elementy 83. Gwardyjskiej Brygady Desantowo-Szturmowej (WDW) w rejonie Kliszczijewki (7 km na południowy zachód od Bachmutu) w celu zastąpienia elementów 31. Brygady Gwardii WDW, która niedawno poniosła ciężkie straty. Rosyjski bloger twierdził, że siły rosyjskie przeprowadziły nieudane operacje ofensywne w pobliżu Hryhoriwki (9 km na północny zachód od Bakhmut). Rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) twierdziło, że elementy Południowego Zgrupowania Sił odparły ukraińskie ataki w pobliżu Wesele (20 km na północny wschód od Bachmutu). Rosyjscy blogerzy twierdzili, że siły ukraińskie przeprowadziły ataki na północ od Bachmutu w pobliżu Jahidnego (4 km na północ od Bachmutu), Berchivki (6 km na północ od Bachmutu) i Orikhovo-Vasylivka oraz na południowy zachód od Bachmutu w pobliżu Klishchiivki.  Jeden z blogerów twierdził, że tempo ukraińskich ataków naziemnych w pobliżu Berchivki spada i że siły ukraińskie tymczasowo wstrzymały ataki w pobliżu Rozdolivki (19 km na północ od Bachmutu), aby się przegrupować.

Siły rosyjskie i ukraińskie kontynuowały ataki naziemne wzdłuż frontu miast Awdijiwka-Donieck 21 czerwca. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły rosyjskie przeprowadziły nieudane działania ofensywne w pobliżu Awdijiwki, Siewernego (6 km na zachód od Awdijiwki), Perwomajskego (11 km na południowy zachód od Awdijiwki), Marinki (27 km na południowy zachód od Awdijiwki) i Nowomychaliwka (36 km na południowy zachód od Awdijiwki). Rosyjskie MON twierdziło, że elementy Południowego Zgrupowania Sił odparły ukraińskie ataki w pobliżu Heorhiivki (29 km na południowy zachód od Awdijiwki), Perwomajsk, Krasnohoriwki (22 km na południowy zachód od Awdijiwki), Wodiana (8 km na południowy zachód od Awidijewki) i Marinki. Materiał z geolokalizacji opublikowany 21 czerwca wskazuje, że siły ukraińskie działają w północnych częściach Marinki, o której rosyjskie źródła twierdziły wcześniej, że są kontrolowane przez siły rosyjskie. ​​Rosyjski blogger twierdził, że siły rosyjskie przeprowadzały również ataki w pobliżu Pobiedy (32 km na południowy zachód od Awdijiwki) i osiągnęły nieokreślone zdobycze na tym obszarze.

Siły rosyjskie przeprowadziły 21 czerwca ograniczone ataki naziemne w rejonie Vuhledar. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły rosyjskie przeprowadziły nieudane akcje ofensywne w pobliżu Vuhledar.

Siły ukraińskie przeprowadziły 21 czerwca ograniczone ataki naziemne wzdłuż granicy administracyjnej między zachodnim obwodem donieckim a wschodnim obwodem zaporoskim. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły ukraińskie prowadzą działania ofensywne wzdłuż linii Wilne Pole-Makarivka (do 7 km na południe od Wielkiej Nowosilki). Źródła rosyjskie twierdziły, że siły ukraińskie przeprowadziły nieudane operacje ofensywne na południe, południowy zachód i południowy wschód od Wielkiej Nowosilki. Rosyjscy milbloggerzy twierdzili, że siły ukraińskie atakują Urozhaine (10 km na południe od Wielkiej Nowosilki), a finansista Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn twierdził, że siły ukraińskie już wyzwoliły osadę. ISW nie zaobserwowało wizualnego potwierdzenia, że ​​siły ukraińskie wyzwoliły Urozhaine. Materiał filmowy opublikowany 21 czerwca ma rzekomo przedstawiać elementy 3. batalionu 60. oddzielnej brygady zmotoryzowanej (5. Armia Połączonych Sił Zbrojnych, Wschodni Okręg Wojskowy) działającej w pobliżu Makarivki (6 km na południowy wschód od Wielkiej Nowosilki) oraz Operacyjnej Formacji Bojowej „Kaskad” (formacja Donieckiej Republiki Ludowej) działająca pod Urozhainem. Materiał opublikowany 21 czerwca rzekomo przedstawia 40. Brygadę Piechoty Marynarki Wojennej (Floty Pacyfiku) działającą w pobliżu Nowodonieckiego (10 km na południowy wschód od Wielkiej Nowosilki).

Siły rosyjskie i ukraińskie przeprowadziły 21 czerwca ograniczone ataki naziemne w zachodnim obwodzie zaporoskim. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły rosyjskie przeprowadziły nieudane operacje ofensywne w kierunku Piatykhatki (25 km na południowy zachód od Orichowa). Materiał geolokalizacyjny ISW opublikowany 21 czerwca, pokazuje ciągłą kontrolę Ukraińców nad Piatykatkami. Niektóre źródła rosyjskie twierdziły, że siły rosyjskie kontrolują Piatykatki, a inne źródła rosyjskie twierdziły, że ani siły rosyjskie, ani ukraińskie nie kontrolują osady. Rosyjski bloger twierdził, że siły rosyjskie próbują odbić Piatykhatki z pozycji w Żerebiankach (27 km na południowy zachód od Orichowa). Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły ukraińskie prowadzą działania ofensywne wzdłuż linii Nowodanyliwka-Robotyne (6 km na południe od Orichowa do 15 km na południe od Orichowa) i Mała Tokmachka-Werbowe (9 km na południowy wschód od Orichowa do 20 km na południowy wschód od Orichowa). Wiceminister obrony Ukrainy Hanna Maljar poinformowała, że ​​siły ukraińskie kontynuują z częściowym sukcesem działania ofensywne na południu Ukrainy, konsolidując zdobyte pozycje i wyrównując linię frontu. Prigożyn twierdził, że siły ukraińskie kontrolują Piatykhatki i tereny na północ od Robotynego (15 km na południe od Orichowa). Źródła rosyjskie twierdziły, że siły ukraińskie prowadziły działania ofensywne w okolicach Robotyne i Żerebianek. Materiał filmowy opublikowany 21 czerwca rzekomo przedstawia elementy 292. Pułku Artylerii Samobieżnej i 429. Pułku Strzelców Zmotoryzowanych (oba z 19. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych, 58. Armii Połączonej, Południowy Okręg Wojskowy) oraz ochotniczych batalionów „Krym” i „Sudopłatow” działające w pobliżu Pyatykhatky.

(...)

Według doniesień rosyjskie elitarne siły powietrzne (WDW) mają problemy z morale na froncie. Rosyjskie źródło powieliło dokument, w którym twierdzi, że 325 żołnierzy 83. Gwardyjskiej Brygady Szturmowo-Szturmowej opuściło swoje pozycje od lutego 2023 r. Rosyjscy urzędnicy podobno znaleźli 228 żołnierzy, podczas gdy 97 wciąż jest zaginionych. ISW wcześniej obserwowało elementy rosyjskiej 83. Brygady Szturmowo-Szturmowej Gwardii w obwodzie zaporoskim w marcu 2023 r. 

understandingwar.org

wtorek, 20 czerwca 2023


Szef ukraińskiego wywiadu wojskowego generał Kyryło Budanow, komentując pogłoski o swej śmierci, oświadczył, że jego kraj ma "oddział nieśmiertelnych", który będzie straszył we śnie Rosjan dążących do podbicia Ukrainy. Wśród "nieśmiertelnych" wymienił postacie historyczne.

- W Ukrainie tworzony jest teraz oddział specjalny nieśmiertelnych dowódców: to (naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy generał) Wałerij Załużny, ja, Stepan Bandera (przywódca Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów - PAP), Symon Petlura (przywódca Ukraińskiej Republiki Ludowej - PAP), Iwan Mazepa (hetman kozacki, który walczył przeciwko Rosji w wojnie północnej w XVIII wieku - PAP) - oznajmił Budanow w wywiadzie dla portalu Kyiv Post.

PAP

Największym wyzwaniem dla Rosjan okazała się sprawa fortyfikacji Zaporoża. Występujące tutaj otwarte przestrzenie i brak naturalnych barier, powodują że teren ten jest niezwykle trudny do obrony (tym bardziej, że linia frontu na Zaporożu ciągnie się przez ok. 160 km). Aby zabezpieczyć swoje pozycje na Zaporożu, Rosjanie wybudowali tutaj bardzo skomplikowany system fortyfikacji, złożony z dwóch (a miejscami z trzech/czterech) linii obronnych, które ciągną się na ok. 20 km w głąb terytorium kontrolowanego przez Rosjan. Pas ziemi niczyjej oraz teren pomiędzy kolejnymi liniami obronnymi jest gęsto zaminowany, co jeszcze bardziej utrudnia szybkie przełamanie rosyjskich linii.

Rosjanie przygotowali także fortyfikacje na południe od "linii Putina". Miasta Tokmak (25 km od frontu) oraz Kamjanka (35 km od frontu) zostały przekształcone w „małe twierdze” i przygotowane do długotrwałej obrony w okrążeniu. Te dwa miasta mają dla Rosjan ogromne znaczenie strategiczne, gdyż przechodzi przez nie linia kolejowa – jest to jedyna linia kolejowa w regionie, która zapewnia połączenie z Rosją. Logistyka jest kluczowa dla zrozumienia sytuacji Rosjan w regionie.

Obecnie rosyjskie siły stacjonujące na Zaporożu są zaopatrywane głównie koleją – pociągi z zaopatrzeniem jadą z Rosji przez Most Krymski, Melitopol, a następnie docierają do węzła kolejowego w Tokmaku. Stąd pociągi mogą iść na zachód (do Kachówki) albo na wschód (do Wołnowachy). Rosyjska logistyka na Zaporożu wspomagana jest przez port w Berdiańsku oraz transport samochodowy z Doniecka.

Co bardzo istotne Rosjanie nie posiadają połączenia kolejowego między Zaporożem a Donieckiem. Pociągi, które zmierzają np. z Rostowa nad Donem do Melitopola nie mogą jechać przez Donieck, lecz muszą iść okrężną drogą przez Krym. Jest tak ponieważ Rosjanom nie udało się zabezpieczyć w pełni linii kolejowej łączącej Wołnowachę z Donieckiem – miejscami linia frontu przebiega zaledwie 5 km od linii kolejowej Wołonowacha-Donieck, co nie pozwala na bezpieczny transport. Pamiętacie jak zimą Rosjanie raz po raz szturmowali Wuhłedar? Celem tych ataków było właśnie zabezpieczenie linii kolejowej Wołnowacha-Donieck (...).

Rosyjska logistyka na Zaporożu znajduje się zatem w dość ciężkim położeniu. Wystarczy, aby Most Krymski został uszkodzony, aby wystąpiły problemy z zaopatrzeniem rosyjskich wojsk na Zaporożu. Most Krymski już raz był celem ukraińskiego ataku w październiku 2022 r. Jednak nie spowodowało to całkowitego zatrzymania ruchu przez most, a na początku maju 2023 r. Rosjanie poinformowali o przywróceniu części kolejowej mostu do stanu sprzed ataku.

pulslewantu.pl