czwartek, 27 kwietnia 2023


Siły rosyjskie nie osiągnęły żadnych potwierdzonych zdobyczy w okolicach Bachmutu 27 kwietnia. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły rosyjskie kontynuowały ataki w Bachmucie, a siły ukraińskie odparły rosyjskie ataki naziemne w pobliżu Orikhovo-Vasylivka (11 km na północny zachód od Bakhmutu), Bohdanivka (5 km na północny zachód od Bachmutu) i Iwaniwskie (6 km na zachód od Bachmuta). Milblogger twierdził 27 kwietnia, że siły Wagnera dotarły do głównego wejścia do Bakhmutu z Chromowe (bezpośrednio na zachód od Bakhmut) i Ivanivske - i przecięły główną, ale nie ostatnią ukraińską linię logistyczną do Bakhmut, ale ISW nie może potwierdzić tego twierdzenia. Jeden rosyjski bloger twierdził, że siły Grupy Wagnera przedarły się przez ukraińskie linie w pobliżu Chromowe, ale inny twierdził, że siły Wagnera jeszcze nie weszły do osady.  Rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) twierdziło, że oddziały szturmowe Grupy Wagnera zdobyły cztery nieokreślone bloki w północno-zachodnim, zachodnim i południowo-zachodnim Bachmucie. 

(...)

Siły rosyjskie kontynuowały ataki naziemne wzdłuż linii miast Awdijiwka-Donieck 27 kwietnia. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły ukraińskie odparły rosyjskie ataki naziemne w pobliżu Awdijiwki, Siewernego (5 km na zachód od Awdijiwki), Perwomajskego (11 km na południowy zachód od Awdijiwki), Krasnohoriwki (22 km na południowy zachód od Awdijiwki) i Marinka (27 km na południowy zachód od Awdijiwki). Rosyjscy blogerzy twierdzili 26 kwietnia, że siły rosyjskie poczyniły marginalne postępy w pobliżu linii kolejowej na północ od Awdijiwki, południowo-zachodnich podejść do Awdijiwki i w pobliżu Krasnohoriwki (5 km na północ od Awdijiwki). Milbloggerzy twierdzili również, że siły rosyjskie zaatakowały na północny wschód od Vodyane (7 km na południowy zachód od Avdiivki), okolice Newelske (15 km na południowy zachód od Avdiivka) oraz w kierunku Siewerne. Rosyjski bloger milowy stwierdził 27 kwietnia, że siły ukraińskie przeprowadziły ograniczony kontratak na północ od Awdijiwki w pobliżu Krasnohoriwki. Szef Donieckiej Republiki Ludowej (DNR) Denis Pushilin twierdził, że siły rosyjskie kontrolują 50 z 59 bloków w Marince, a jeden z blogerów skarżył się, że siły rosyjskie nie są w stanie okrążyć sił ukraińskich w Marince z powodu niewystarczającego ognia przeciwbaterii. 

understandingwar.org

środa, 26 kwietnia 2023


Spośród wskaźników, które wymagały zgromadzenia i kompilacji większej liczby danych należy wymienić ceny nieruchomości i listy transakcji kupna-sprzedaży mieszkań, odpowiednio na rynku pierwotnym i wtórnym, pochodzące z jednego z największych portali nieruchomościowych DomClick.ru. Z jednego z największych (i państwowych) rosyjskich banków, tj. ze Sberbanku, zaciągamy dane nt. prywatnych wydatków na usługi, sprzedaży detalicznej na rzecz klientów korporacyjnych oraz liczby aktywnych terminali sprzedażowych zarejestrowanych na klientów korporacyjnych. Używamy również Google’a, by zmierzyć popularność w wyszukiwarce haseł związanych z produkcją przemysłową i bezrobociem. W celu wyłonienia trendów zakupowych wśród konsumentów używamy Indeksu FMCG z konsumenckiego panelu komercyjnego jednej z rosyjskich firm badań marketingowych o nazwie Romir. Na ostatnim miejscu należy wymienić dane satelitarne dotyczące zanieczyszczenia środowiska w 15 najludniejszych regionach Rosji oraz informacje nt. krajowych i międzynarodowych lotów w rosyjskiej przestrzeni powietrznej, dostarczane w obu przypadkach przez niezależnego dostawcę danych, firmę QuantCube. Początkowo włączyliśmy do naszego indeksu zagregowaną konsumpcję energii elektrycznej, jednak dane te przestały być publikowane przez rosyjskiego operatora sieci energetycznej w czasie przygotowywania niniejszego artykułu.

Przyznajemy, że istnieje szereg problemów dotyczących używanych przez nas danych. Np. choć naszym celem było uniknięcie statystyk publikowanych przez Rosstat ze względu na możliwe zastrzeżenia co do ich wiarygodności, używamy w zamian danych z niektórych innych oficjalnych źródeł krajowych, np. kilku wskaźników z Banku Rosji i Sberbanku. W ostatecznym rozrachunku w procesie selekcji źródeł przeważyło kryterium pragmatyczne, jako że liczba dostępnych alternatywnych wskaźników jest w najlepszym razie ograniczona. Skupiamy się na wolumenie danych i okresie za jaki są dostępne, bardziej niż na jakości tych danych, choć świadomi jesteśmy problemów dotyczących wiarygodności, jak to już zaznaczyliśmy powyżej.

Opierając się na wszystkich tych zmiennych, indeks krajowej aktywności odzwierciedla ich składowe główne. Przed wdrożeniem analizy głównych składowych przetwarzamy dane pod kątem zmian w ujęciu rok do roku, wyeliminowawszy uprzednio trend i poddawszy dane standaryzacji. Takie podejście jest inspirowane klasyczną literaturą na temat indeksów aktywności gospodarczej, takich jak np. San Francisco Fed’s China Cyclical Activity Tracker (Fernald i in. 2021). W celu zrównoważenia zestawu danych i przeprowadzenia analizy głównych składowych stosujemy autoregresję, zwiększając w ten sposób czasowy zakres wskaźników, które są publikowane z większym opóźnieniem.

Zakres czasowy wielu wskaźników jest z reguły bardzo ograniczony. Proponujemy obejście tego problemu przez przyjęcie dwóch różnych konstrukcji indeksu. Pierwsza z nich opiera się na sześciu wskaźnikach o większym zakresie czasowym (eksport do Rosji, wyniki wyszukiwania Google związane z produkcją przemysłową, wolumen kredytów, indeks usług PMI, sprzedaż samochodów i ruch lotniczy), zaś druga z nich korzysta ze wszystkich 15 wymienionych wskaźników. Indeks oparty o wskaźniki o większej długości próbki ma tę przewagę, że pozwala na jego bardziej wszechstronne porównanie z rzeczywistym rozwojem sytuacji gospodarczej. Porównanie indeksów sugeruje, że oba wskazują na podobną dynamikę aktywności gospodarczej. Dlatego zdecydowaliśmy się na razie używać konstrukcji z większą długością próbek jako indeksu odniesienia.

Skonstruowany przez nas indeks aktywności gospodarczej wskazuje na gwałtowne spowolnienie aktywności gospodarczej w marcu, po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Po początkowym spadku, aktywność ta latem ustabilizowała się, co odzwierciedlają oficjalne dane dotyczące produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. W ostatnich miesiącach oficjalne wskaźniki produkcji były stabilne, a nawet poprawiły się dzięki produkcji na potrzeby wojny. Dane te stoją jednak w sprzeczności z naszym indeksem, którego wartości stopniowo malały, co sygnalizuje utratę dynamiki przez gospodarkę rosyjską nie znajdującą odzwierciedlenia w oficjalnych statystykach. Rozbieżność ta prawdopodobnie bierze się stąd, że nasz indeks oddaje dynamikę krajowego popytu prywatnego, gdzie efekty sankcji zdają się kumulować, zaś w mniejszym stopniu popyt publiczny w sektorach związanych z zapotrzebowaniem wojennym.

W celu interpretacji otrzymanych wyników rozpatrujemy wkład poszczególnych wskaźników. Grupujemy wskaźniki w trzech obszarach: wydatki gospodarstw domowych (eksport do Rosji, sprzedaż samochodów), działalność przedsiębiorstw (wyszukiwania Google związane z produkcją przemysłowe, wskaźnik usług PMI oraz dane nt. ruchu lotniczego) oraz rynek nieruchomości (ceny nieruchomości). Przeprowadzona dekompozycja pokazuje, że kategoria wydatków gospodarstw domowych była odpowiedzialna za początkowe spowolnienie w marcu i że od tamtego czasu wydatki gospodarstw pozostały niskie. U podstaw tego zjawiska leży gwałtowny spadek importu spowodowany sankcjami, a co za tym idzie poważne ograniczenie możliwości konsumpcji zachodnich towarów. Potwierdza to tezę, że sankcje spełniły swoją rolę w ograniczeniu krajowej aktywności gospodarczej w Rosji. Podobne wnioski można wysnuć z indeksu opartego na wszystkich wskaźnikach opisanych powyżej.

Dekompozycja pokazuje ponadto, że działalność przedsiębiorstw przyczyniła się do stabilizacji gospodarczej latem, pomimo że wraz z wybuchem wojny początkowo odnotowano spadek w tej kategorii. Jednakże ponowne pogorszenie wskaźników w ostatnich miesiącach wskazuje na spadek aktywności przedsiębiorstw i stagnację cen nieruchomości w Rosji. To z kolei może w jakiejś mierze odzwierciedlać wpływ sankcji na zdolności produkcyjne rosyjskich firm, ale także skutki częściowej mobilizacji ogłoszonej we wrześniu 2022 r., która prawdopodobnie zmniejszyła zasób siły roboczej i w ten sposób odbiła się na zdolnościach produkcyjnych.

Jako sposób weryfikacji naszych wniosków porównujemy nasz indeks z indeksem opartym wyłącznie na kluczowych miesięcznych wskaźnikach gospodarczych publikowanych przez Rosstat. Konstruujemy go podobnie jak poprzednio, z użyciem informacji nt. sprzedaży detalicznej, produkcji przemysłowej, klimatu w sektorze przedsiębiorstw, konsumpcji usług, zarejestrowanego bezrobocia oraz wykorzystania mocy produkcyjnych w przemyśle. Po porównaniu okazuje się, że zaproponowany przez nas alternatywny indeks wychwytuje większość zmian widocznych w danych oficjalnych, a nawet wydaje się z wyprzedzeniem informować o nadchodzących znacznych szokach.

obserwatorfinansowy.pl

wtorek, 25 kwietnia 2023


W Bachmucie Rosjanie nacierają jednocześnie od wschodu i północy na ostatnie bloki kontrolowane przez Siły Zbrojne Ukrainy. W ciągu ostatniego tygodnia posunęli się w różnych miejscach o kilkaset metrów do kilometra. Jeszcze kilka dni temu walki toczyły się wzdłuż linii kolejowej, ale teraz pozostała ona na tyłach nacierającego zgrupowania rosyjskiego. Pod koniec tygodnia pozycje najemników z Grupy Wagnera zostały zgeolokalizowane na dworcu kolejowym w centrum miasta.

Nowa linia frontu w Bachmucie przebiega obecnie wzdłuż drogi T0504, która łączy miasto z Konstantynówką i jest częściowo wykorzystywana do zaopatrywania garnizonu w Bachmucie. Na zachód od niej znajduje się kilka bloków wielopiętrowych i sektor prywatny, gdzie Rosjanie na razie się nie przebili; natomiast na wschodzie jest „szara strefa”, gdzie toczą się aktywne walki.

Wciąż nie widać „kotła” dla ukraińskiego garnizonu w Bachmucie, o czym 21 kwietnia mówił Jan Gagin, doradca szefa samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej Denisa Puszylina. Słowa Gagina zostały tego samego dnia obalone przez Jewgienija Prigożyna, szefa Grupy Wagnera, który powiedział jedynie, że ostrzeliwane są trasy logistyczne ukraińskich sił zbrojnych. Ponadto strona rosyjska nie przedstawiła żadnych wizualnych dowodów na okrążenie ukraińskiego garnizonu.

Z mapy ukraińskiego projektu analitycznego DeepState wynika, że Rosjanie zbliżyli się do drogi łączącej Bachmut i Czasiw Jar, kilometr od wsi Chromowe. Obecnie toczą się tam walki. Analitycy DeepState uważają, że Rosjanie przemieścili dużą liczbę wojsk, by zająć drogę, a wróg „nadal sypie na autostradę mięso armatnie”.

Po obu stronach drogi znajduje się rozbudowany system okopów. Obecnie trwają walki o kontrolę nad nim. Zdjęcia satelitarne opublikowane pod koniec ubiegłego tygodnia pokazują setki lejów po wybuchach artyleryjskich i moździerzowych na jednym tylko obszarze przylegającym do drogi, mierzącym nieco ponad jeden kilometr kwadratowy.

W działaniach bojowych biorą udział także jednostki piechoty. Walczą w okopach, które stale zmieniają właściciela.(...)

Przez ostatni tydzień w mediach społecznościowych nie pojawiały się doniesienia o tym, że ukraińscy żołnierze nadal korzystają z drogi przez Chromowe. Według fińskiego analityka Emila Kastehelmi, ukraińskie oddziały nie używają jej od tygodni, a jedyna pozostała droga przechodzi przez wieś Iwaniwśke, na południowy zachód od Bachmutu. Tam ukraińskie pojazdy jeżdżą częściowo po asfaltowej autostradzie, a częściowo przez pola.

– Utrzymanie tego obszaru [Chromowe] jest niezwykle ważne dla Ukrainy. Jeśli padnie, inne trasy będą celem Rosjan. Jeśli Rosjanie zajmą wyżyny za Iwaniwśkiem, SZU najprawdopodobniej będą musiały porzucić Bachmut – ocenił Kastehelmi sytuację wokół Bachmutu.

Według Ołeksandra Kowałenki, wojskowo-politycznego publicysty grupy Information Resistance, autostrada Bachmut-Czasiw Jar jest ostrzeliwana przez Rosjan, a stan drogi przez Iwaniwśke w deszczową pogodę pozwala na przejazd po niej tylko pojazdów gąsienicowych. Wpływa to negatywnie na obronność miasta, znacznie pogarszając i tak już trudne połączenia komunikacyjne z miastem.

Analityk wojskowy Serhij Zgurec zwraca uwagę na znaczenie utrzymania dominujących wzgórz na zachód od Bachmutu. Według niego, obecnie budowana jest tam nowa linia obrony, która może stać się przeszkodą nie do pokonania dla Rosjan po zakończeniu walk w Bachmucie.

W pobliżu Awdijiwki siły rosyjskie odniosły sukcesy w okolicach wsi Newelśke, gdzie zajęły zalesiony teren, oraz Perwomajśke. Miejscowości te znajdują się odpowiednio 15 i 10 kilometrów na zachód od Awdijiwki.

O kolejnej nieudanej próbie szturmu Awdijiwki mówił pod koniec ubiegłego tygodnia były tzw. minister obrony „DRL” Igor Girkin-Striełkow. Według niego atak nastąpił z kierunku wsi Wodiane. Siły ukraińskie już wielokrotnie niszczyły rosyjskie grupy szturmowe w tym rejonie. Wśród problemów Rosjan na tym odcinku frontu Striełkow wymienił niewystarczające wsparcie lotnicze, brak niezbędnej ilości sprzętu i złą organizację ofensywy.

Jeden z pojmanych najemników Grupy Wagnera w rozmowie z ukraińskim dziennikarzem Wołodymyrem Zołkinem powiedział, że jego towarzysze broni obawiają się zesłania do Awdijiwki, czym przełożeni grozili im w przypadku niesubordynacji. Wynika to z ciężkich strat Rosjan w nieudanych szturmach ukraińskiego miasta.

23 kwietnia w wywiadzie dla projektu Donbass.Realii żołnierz ukraińskiej jednostki specjalnej Omega, o pseudonimie „Bismarck”, skomentował sytuację w Awdijiwce. Według niego miasto jest bombardowane co najmniej cztery razy dziennie przez rosyjskie lotnictwo, wróg trzyma je w pół otoczeniu, ostrzeliwuje artylerią i codziennie szturmuje okoliczne wioski. Podczas walk w Awdijiwce oddział, w którego szeregach walczy „Bismarck”, według niego, zniszczył ponad 60 sztuk sprzętu wroga.

Mimo tak trudnej sytuacji, w mieście nadal mieszka 1790 cywilów. Przed wojną liczba mieszkańców miasta wynosiła ponad 30 tysięcy.

18 kwietnia służba prasowa prezydenta Ukrainy podała, że Wołodymyr Zełenski odwiedził Awdijiwkę. Prezydent spotkał się tam z żołnierzami Sił Zbrojnych Ukrainy i wręczył im odznaczenia państwowe. Analitycy potwierdzili, że Zełenski faktycznie odwiedził miasto i był około 3 km od linii frontu.

Nacisk rosyjskiej armii na Marjinkę pozostaje bardzo silny, a ostrzał tego, co pozostało z miasta, nie ustaje przez całą dobę — powiedział Ołeksij Dmytraszkowski, szef połączonego centrum prasowego Sił Obrony Kierunku Taurydzkiego.

– W Marjince pojawiły się jednostki szturmowe złożone z ludzi o kryminalnej przeszłości. Nie ewakuują oni rannych z pola walki, by nie przerywać szturmu. Rosjanie nawet nie liczą zabitych w tych jednostkach – to taktyka [marszałka Gieorgija] Żukowa – dodał.

Jednocześnie uspokoiła się sytuacja w Wuhłedarze. Jednak, zdaniem Dmytraszkowskiego, ten spokój jest zwodniczy. Uważa, że rosyjskie siły zbrojne zbierają siły do nowego ataku na dużą skalę. Zamiast szturmować miasto, Rosjanie nasilili ostrzał. Aktywnie wykorzystują też lotnictwo frontowe.

belsat.eu

poniedziałek, 24 kwietnia 2023


36-letni Michaił Żylin służył w Specjalnym Wydziale Łączności i Informacji FSO w Nowosybirsku, gdzie odpowiadał za komunikację Władimira Putina z regionami. Miał dostęp do tajemnic państwowych, nie dostał więc tzw. zagrampasporta, czyli paszportu umożliwiającego zagraniczne podróże. We wrześniu ubiegłego roku dowiedział się o nowym przydziale do Donbasu. Rosjanie planowali już „zwycięskie referenda” na okupowanych terenach, więc wysyłali tam swoich specjalistów. Żylin nie chciał trafić na pierwszą linię, do okopu – mówiła Jekaterina 20 grudnia dziennikarzom Sibireal. Pracował w kwaterze głównej, poza tym w Chersoniu pozostali krewni jego żony – brat i 80-letni wuj. „Byliśmy z nimi w kontakcie przed wojną i od początku docierały do nas informacje z pierwszej ręki” – mówiła Jekaterina.

Opcje ucieczki mieli dwie: Kazachstan albo Mongolia. Padło na ten pierwszy, bo zaufali prezydentowi tego kraju Kasymowi-Żomartowi Tokajewowi, który publicznie potępił wojnę i nie uznał terytoriów okupowanych przez Rosję. Jekaterina z dziećmi wydostała się legalnie, jej mąż przeszedł przez zieloną granicę. Zatrzymały go kazachskie służby, wszczęto przeciw niemu sprawę karną i trafił do aresztu domowego. Udało mu się jednak złożyć wniosek o status uchodźcy.

Sprawa rozstrzygnęłaby się może pozytywnie, gdyby nie kilka fatalnych błędów Żylina. Miał jednak prawo się obawiać, że Kazachowie ekstradują go do Rosji, a tam kolonia karna byłaby najmniejszym z jego kłopotów. Działacze Kazachstańskiego Międzynarodowego Biura Praw Człowieka, którzy zajęli się sprawą małżeństwa, zalecali cierpliwość. W ich ocenie istniała realna szansa, że po negocjacjach z Biurem Komisarza ONZ ds. uchodźców Żylin zyska pozwolenie na wyjazd do kraju trzeciego. Na przykład Niemiec czy Francji, które już wydały mu wizę humanitarną. Tam byłby uchodźcą pod ochroną prawną ONZ – tłumaczył dziennikarzom „Deutsche Welle” Denis Jivaga, wiceszef KMBHR, w grudniu ubiegłego roku.

Kluczowa była cierpliwość. I unikanie ryzykownych decyzji. Prawnicy przestrzegali Żylina przed kolejną próbą ucieczki z kraju. „Michaił Żylin, mimo względnej swobody poruszania się, był już na międzypaństwowej liście osób poszukiwanych przez Rosję” – podkreślał Jivaga.

Ale Żylinowie spanikowali. Zdecydowali się na lot z Astany do Erywania, bo 2 grudnia sąd przychylił się do rosyjskiego wniosku w sprawie deportacji. Majora aresztowano na lotnisku, a później sprawy potoczyły się już błyskawicznie – ekstradycja 29 grudnia, szybki proces i wyrok skazujący pod koniec marca.

Żylin nie jest jedynym rosyjskim dezerterem, ale władze nie chwalą się takimi danymi, od początku „specoperacji” skrupulatnie je ukrywają. Docierają do nich dziennikarze, prowadząc mozolne śledztwa, szperając w sądowych archiwach i budując siatki informatorów. Portal Mediazona trafił na 708 spraw karnych wniesionych przeciwko wojskowym. Dwa tygodnie temu opublikował statystyki: 629 spraw dotyczy celowego opuszczenia jednostki, 30 odmowy wykonania rozkazu, 25 – ataku na starszego stopniem, 14 – przypadków dezercji.

Władze niedawno tak uszczelniły prawo, że skutecznie wyperswadowały potencjalnym naśladowcom Żylina pomysły, by uniknąć wysyłki na front. 11 kwietnia Duma przyjęła pakiet błyskawicznych poprawek, które sprawiły, że w zasadzie nie da się już uniknąć służby. Wszystko dzięki cyfryzacji rejestrów archiwów wojskowych. Poborowi i rezerwiści, a w istocie wszyscy objęci obowiązkiem służby w armii, będą odtąd mogli na dwa sposoby dostać wezwanie: pocztą albo, po wprowadzonych poprawkach, elektronicznie.

To cyfrowa rewolucja. Nie koryguje bowiem systemu, lecz tworzy całkiem nowy. Kluczową zmianą jest to, że po siedmiu dniach od wystawienia wezwania w e-rejestrze uzyskuje ono status „doręczonego” – bez względu na to, czy zainteresowany odebrał zawiadomienie, czy nie. Nie ratuje go brak dostępu do sieci czy skasowanie aplikacji Gosusługi (odpowiednik mObywatela) zintegrowanej z nowym rejestrem. Kreml wyeliminował w ten sposób najpowszechniejsze metody unikania służby wojskowej: przedtem wystarczyło nie odbierać poczty, zamknąć się w domu, nie otwierać obcym albo przejść na samozatrudnienie. Nie pomoże już też wyjazd z miasta, a ucieczka z Rosji będzie niemożliwa – od chwili wystawienia wezwania do zgłoszenia się do wojenkomatu rekrut ma zakaz opuszczania kraju.

Po kolejnych 20 dniach uruchamiają się też kolejne restrykcje. Prawo jazdy osoby uchylającej się od służby traci ważność, zmiany przewidziały bowiem zakaz poruszania się wszelkimi pojazdami. Jeśli potencjalny rekrut zechciałby upłynnić mieszkanie i zyskać środki na wyjazd, system zablokuje mu czynności prawne. Nie sprzeda nieruchomości ani auta, a żaden bank nie udzieli mu pożyczki czy kredytu. Nie zarejestruje się również jako samozatrudniony. Lokalne władze odmówią mu z kolei wypłaty zasiłku i innych świadczeń. Potem są już kary finansowe i pozbawienia wolności od pięciu do 15 lat, jeśli dezercja nastąpiła w czasie mobilizacji.

Bez pokaźnego majątku obywatel jest absolutnie bezbronny wobec całej tej państwowej machiny. Pozostaje stara dobra korupcja. Dziś najbardziej pożądanym etatem w kraju jest komisarz wojskowy, czyli oficer, który decyduje, komu z zarejestrowanych wystawić „powiestkę”.

polityka.pl

niedziela, 23 kwietnia 2023


Ciągłe naleganie Putina na rosyjskie operacje ofensywne we wschodniej Ukrainie sugeruje, że grupa, która chce zamrozić wojnę na obecnych liniach frontu, nie do końca przekonała Putina. Siły rosyjskie kontynuują wyniszczające ofensywy mające na celu zdobycie Bachmutu, Awdijiwki i Marinki w obwodzie donieckim, a także ograniczone operacje ofensywne w Ługańsku i zachodnim obwodzie donieckim, pomimo rosnących rosyjskich obaw o groźbę potencjalnej i nieuchronnej kontrofensywy ukraińskiej. Rosyjska ofensywa zimowa nie osiągnęła ambitnych celów Kremla, jakim było zajęcie granic administracyjnych obwodu donieckiego i ługańskiego do 31 marca, ale wygląda na to, że siły rosyjskie nie zmniejszyły następnie swojej koncentracji operacyjnej na zdobyczach taktycznych, bez względu na to, jak marginalne i kosztowne są te zdobycze. Siły rosyjskie poniosły znaczne straty w ludziach i sprzęcie podczas zimowej kampanii ofensywnej, które obecnie ograniczają ich zdolność do prowadzenia operacji ofensywnych wzdłuż więcej niż jednej osi i prawdopodobnie ograniczą zdolność rosyjskiej armii do reagowania na ewentualne ukraińskie operacje kontrofensywne. Siły rosyjskie nie odpowiedziały na te ograniczenia, nadając priorytet jednej osi lub przeprowadzając pauzę operacyjną wzdłuż którejkolwiek z osi, która pozwoliłaby siłom rosyjskim na uzupełnienie i odbudowę w celu podjęcia decydującego wysiłku obronnego. Siły rosyjskie nadal rozmieszczają żołnierzy kontraktowych i pozostałe jednostki zdolne do walki, aby wspierać operacje ofensywne we wschodniej Ukrainie, zamiast oszczędzać tę krytyczną pulę siły bojowej, i odpowiedzieć na ukraińską kontrofensywę.

Putin może wahać się przed zobowiązaniem się do zawieszenia broni ze względu na wpływ wybranych nieznanych prowojennych postaci lub z obawy o implikacje dla stabilności jego reżimu. Nacisk na zdobycze taktyczne sugeruje, że prowojenny obóz opowiadający się za utrzymaniem ofensywy za wszelką cenę prawdopodobnie nadal wpływa na podejmowanie przez Putina decyzji dotyczących wojny. Ewentualne przejście do przygotowań do działań obronnych przed ewentualną kontrofensywą ukraińską prawdopodobnie wskazywałoby, że Putin ostatecznie odrzucił poglądy obozu prowojennego na rzecz bardziej pragmatycznych ugrupowań. Ewentualny sukces zbliżającej się ukraińskiej kontrofensywy może przesądzić o wyniku tej walki o wpływ na decyzje Putina.

understandingwar.org

sobota, 22 kwietnia 2023


Sytuacja w głównych rejonach walk pozostaje względnie stabilna. Podejmowane przez Rosjan ataki (w ocenie ukraińskiego Sztabu Generalnego rzędu 60 na dobę), podobnie jak nieliczne ukraińskie kontrataki i próby rozpoznania walką, nie przyniosły w ostatnich dniach znaczących zmian. Wyjątek stanowi Bachmut, gdzie siły rosyjskie miały ostatecznie wyprzeć obrońców z centrum miasta i zanotować kolejne postępy w jego zachodniej części. Wojsko ukraińskie nadal utrzymuje możliwość wysyłania zaopatrzenia i rotacji walczących pododdziałów. Jest to jednak coraz bardziej ograniczane warunkami terenowymi i wrogim ostrzałem, zwłaszcza po sygnalizowanym przez część źródeł fizycznym przecięciu przez Rosjan drogi Bachmut – Czasiw Jar (na zachód od miejscowości Chromowe). Poza Bachmutem do starć regularnie dochodziło na północ i południowy wschód od Awdijiwki, na południowy zachód od Kreminnej oraz w Marjince i na południe od niej. Sporadycznie siły agresora miały atakować w rejonie Wuhłedaru i leżącej na zachód od niego Preczystiwki, a jednostki ukraińskie na południe od Orichiwu w obwodzie zaporoskim.

Rosjanie zintensyfikowali ataki z wykorzystaniem dronów, co według doniesień ukraińskich ma być związane z otrzymaniem przez agresora z Iranu kolejnej partii bezzałogowców Shahed-136. Obrońcy deklarowali zestrzelenie większości nacierających dronów: siedmiu – 18 kwietnia, 10 z 12 – 19 kwietnia, 21 z 26 – 20 kwietnia oraz 8 z 12 nocą 21 kwietnia. Strona ukraińska potwierdziła, że wskutek ataków doszło do zniszczeń infrastruktury w rejonie Snihuriwki w obwodzie mikołajowskim, w Słowiańsku, Zaporożu oraz w obwodach odeskim, dniepropetrowskim, połtawskim i winnickim. Obrona powietrzna miała natomiast zestrzelić wszystkie drony nacierające na Kijów. Według rzecznika ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych pułkownika Jurija Ihnata Rosjanie zwiększyli wykorzystanie własnej amunicji krążącej Lancet, za pomocą której atakowane są głównie instalacje obrony powietrznej.

Agresor kontynuował uderzenia rakietowe (głównie przy użyciu systemów S-300) na zaplecze sił ukraińskich w Donbasie, m.in. w Słowiańsku, Drużkiwce i Konstantynówce, a także ostrzał i bombardowanie pozycji obrońców wzdłuż linii styczności i na obszarach przygranicznych. Poza rejonami walk głównym celem wrogiej artylerii i lotnictwa pozostają prawobrzeżna część obwodu chersońskiego (głównie Chersoń i Berysław), rejon nikopolski obwodu dniepropetrowskiego oraz Oczaków.

19 kwietnia minister obrony Ołeksij Reznikow potwierdził, że na Ukrainę dotarły systemy obrony powietrznej Patriot. Jego zastępca Ołeksandr Pawluk poinformował z kolei, że patrioty otrzymano z USA, Holandii i Niemiec. Dzień wcześniej o przekazaniu systemów powiadomiły władze w Berlinie, które wpisały systemy Patriot do nowego pakietu wsparcia wojskowego dla Ukrainy (znalazło się w nim ponadto 16 ciężarówek i dwa samochody dla służby granicznej). Według ministra obrony RFN Borisa Pistoriusa wraz z nimi Niemcy przekazały do nich 100 rakiet. 21 kwietnia dowódca ukraińskich Sił Powietrznych generał Mykoła Ołeszczuk oznajmił, że dostarczone patrioty rozpoczęły dyżur bojowy. 19 kwietnia niemiecki tygodnik „Der Spiegel” poinformował, że kilka dni wcześniej armia ukraińska otrzymała drugi z czterech obiecanych systemów obrony powietrznej IRIS-T SLM (pierwszy dotarł na Ukrainę jesienią 2022 r.), w którego skład weszły jedna ośmiokontenerowa wyrzutnia, radar i wóz dowodzenia. Wraz z nimi przekazano 16 rakiet. Niemcy mają także prowadzić rozmowy ze Szwecją w sprawie odstąpienia (odsprzedaży) użytkowanych przez tamtejszą armię wyrzutni IRIS-T SLS (o krótszym zasięgu niż w wersji SLM) w celu późniejszego dostarczenia ich Ukrainie.

19 kwietnia Stany Zjednoczone ogłosiły kolejny pakiet pomocy wojskowej dla Ukrainy o wartości 325 mln dolarów. Obejmuje on m.in. amunicję do systemów HIMARS, pociski artyleryjskie kalibru 155 mm i 105 mm, przeciwpancerne pociski kierowane TOW i granatniki przeciwpancerne AT4, naprowadzane pociski lotnicze, ponad 9 mln sztuk amunicji strzeleckiej oraz cztery pojazdy wsparcia logistycznego. W ogłoszonym 20 kwietnia nowym estońskim pakiecie wsparcia wojskowego dla Ukrainy znalazły się amunicja 155 mm, naboje do broni strzeleckiej i noktowizory. Według informacji dziennika „The Washington Post” z 18 kwietnia Egipt, który pierwotnie planował dostarczenie do Rosji 40 tys. niekierowanych pocisków rakietowych 122 mm (do wyrzutni Grad), miał pod naciskiem USA z tego zrezygnować i zgodzić się na sprzedanie Amerykanom amunicji artyleryjskiej 152 mm i 155 mm w celu późniejszego przekazania jej Ukrainie.

20 kwietnia resorty obrony Danii i Holandii poinformowały o zamiarze wspólnego zakupu, remontu i przekazania Ukrainie 14 czołgów Leopard 2A4, które armia ukraińska miałaby otrzymać na początku 2024 r. Wartość kontraktu oszacowano na 165 mln euro. P.o. minister obrony Danii Troels Lund Poulsen zaznaczył, że nie będą to czołgi duńskie, nie podano jednak, z jakich zasobów będą one pochodzić. Powiadomił także, że do końca 2023 r. na Ukrainę powinno dotrzeć co najmniej 80 ze 100 planowanych do przekazania czołgów Leopard 1.

18 kwietnia rzecznik Pentagonu Charlie Dietz potwierdził dotarcie na Ukrainę pierwszych bojowych wozów piechoty Bradley (dwa dni wcześniej zdjęcia bradleyów w ukraińskim kamuflażu opublikowało Ministerstwo Obrony Ukrainy), których ogółem armia ukraińska ma otrzymać 109. Tego samego dnia brytyjski resort obrony poinformował o przekazaniu Ukrainie 14 czołgów Challenger 2 (pierwsze egzemplarze dotarły tam pod koniec marca), a minister obrony Reznikow o przekazaniu otrzymanych od Francji opancerzonych samochodów rozpoznawczych (tzw. czołgów kołowych) AMX-10RC ukraińskiej piechocie morskiej. Również 18 kwietnia szef resortu obrony Litwy Arvydas Anušauskas zakomunikował, że planuje ona przeszkolenie w 2023 r. „blisko 1600, a być może i do 2000” ukraińskich wojskowych, co oznacza znaczący wzrost względem 2022 r. (przeszkolono wówczas 500 ukraińskich żołnierzy).

20 kwietnia w Kijowie odbyło się spotkanie sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga z Wołodymyrem Zełenskim. Ukraiński prezydent zaapelował o przezwyciężenie powściągliwości partnerów w dostarczaniu broni dalekiego zasięgu. Dodał, że spowolnienie decyzji o dostawach broni tego typu, samolotów i artylerii prowadzi do wzrostu liczby ofiar śmiertelnych i odwleka zakończenie wojny. Wyraził też nadzieję, że podczas lipcowego szczytu NATO w Wilnie zapadnie decyzja co do nowej formuły relacji z Sojuszem przewidującej uzyskanie gwarancji bezpieczeństwa prowadzących do uzyskania członkostwa w NATO. Stoltenberg zapewnił, że Sojusz będzie kontynuował wsparcie w kwestii dostarczania amunicji, części zamiennych i napraw sprzętu wojskowego. Potwierdził, że temat akcesji Ukrainy do NATO – podnoszony przez stronę ukraińską – będzie przedmiotem obrad szczytu w Wilnie, ale zastrzegł, że teraz najważniejsze dla Sojuszu jest zapewnienie jej zwycięstwa, co warunkuje „sensowną dyskusję o przyszłym członkostwie Ukrainy”. Niemiecki minister obrony Boris Pistorius w wypowiedzi dla stacji ZDF stwierdził, że obecny czas nie jest najlepszy na podejmowanie przez NATO decyzji o przyjęciu doń Ukrainy, a wojna jest przeszkodą w rozmowach na ten temat.

20 kwietnia minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba wyraził rozczarowanie, że uruchomienie decyzji UE w sprawie wspólnego zakupu amunicji dla Ukrainy jest nadal utrudnione z powodu sporów między krajami członkowskimi. Zaznaczył, że sytuacja ta jest sprawdzianem jedności Unii Europejskiej w podejmowaniu ważnych decyzji, a Ukraina za wszelkie opóźnienia płaci życiem ludzkim. UE zatwierdziła już ogólny system zamówień i przeznaczyła na ten cel 2 mld euro, ale kraje członkowskie nadal spierają się o szczegóły – m.in. o to, czy kontrakty powinny być ograniczone jedynie do unijnych producentów, czy też będą mogły obejmować firmy m.in. z USA i Wielkiej Brytanii.

19 kwietnia minister obrony Ukrainy Reznikow stwierdził, że priorytetem dla sił ukraińskich jest zbudowanie w jak najkrótszym czasie wielowarstwowego systemu obrony powietrznej/przeciwrakietowej. Zauważył, że systemy Patriot dają możliwość, której wcześniej nie było – rażenia celów balistycznych. Przypomniał, że na szczycie piramidy ukraińskich potrzeb znajdują się zachodnie samoloty myśliwskie. 20 kwietnia rzecznik Sił Powietrznych Jurij Ihnat powiedział, że Ukraina oczekuje od jej partnerów nie tylko zwiększenia dostaw samych systemów obrony powietrznej, lecz przede wszystkim dużej liczby rakiet. Przypomniał, że od początku agresji siły ukraińskie zniszczyły ok. 1500 celów powietrznych.

17 kwietnia, komentując wyciek dokumentów Pentagonu, szef ukraińskiego wywiadu wojskowego Kyryło Budanow uznał to zdarzenie za „specjalną operację informacyjną, która tradycyjnie łączy prawdę i nieprawdę”. Wyraził przekonanie, że miało to na celu zasianie nieufności i skompromitowanie stosunków Ukrainy z USA i innymi krajami. Kategorycznie zaprzeczył informacjom pojawiającym się w zachodnich mediach, jakoby szef rosyjskiego Sztabu Generalnego Walerij Gierasimow i sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji Nikołaj Patruszew próbowali sabotować zajęcie Ukrainy na początku wojny. Dodał, że w ocenie służb ukraińskich konflikt między Ministerstwem Obrony FR a rosyjską FSB, krytycznie oceniającą sposób prowadzenia wojny, „nie jest znaczący”. Komentując sytuację na froncie, Budanow stwierdził, że 31 marca nie powiodła się kolejna próba rosyjskiej ofensywy, której celem miało być dotarcie do granic administracyjnych obwodów donieckiego i ługańskiego. Wskazał, że Rosja na razie nie posiada potencjału do prowadzenia strategicznej operacji ofensywnej i nie będzie go miała w najbliższej przyszłości. Siły rosyjskie przeszły do operacji obronnej, a ich zadaniem jest utrzymanie okupowanych terytoriów i przeciwdziałanie ukraińskim działaniom ofensywnym. Budanow odmówił podania szczegółów ukraińskich operacji z użyciem dronów. Zaznaczył jednak, że w Rosji często łamane są „standardy bezpieczeństwa”. 16 kwietnia niezidentyfikowany dron zaatakował podstację elektryczną w rosyjskim Biełgorodzie, a w Briańsku spadł uzbrojony bezzałogowiec tego typu. Z kolei 20 kwietnia na lotnisku w Pskowie rozbił się dron wyposażony w kamerę, a w obwodzie biełgorodzkim zniszczono bezpilotowiec z ładunkiem wybuchowym.

20 kwietnia w Biełgorodzie doszło do silnej eksplozji. Lokalne władze przyznały, że uszkodzeń doznały okoliczne budynki i zaparkowane samochody, a rany odniosły dwie osoby. W oświadczeniu rosyjskiego resortu obrony podano, że przyczyną wybuchu było niekontrolowane zejście z toru lotu pocisku odpalonego z samolotu Su-34. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ołeksij Daniłow, komentując incydent, oświadczył, że siły rosyjskie kontynuują prowokacyjny ostrzał własnych miast w celu zastraszenia ludności cywilnej i eskalowaniu konfliktu. Dodał, że dopiero dostarczenie Ukrainie broni dalekiego zasięgu pozwoli na zakłócenie rosyjskich prowokacji na etapie planowania i w czasie ich realizacji.

20 kwietnia przedstawiciel ukraińskiego wywiadu wojskowego Andrij Jusow wskazał, że w porównaniu z okresem zimowym następuje zmiana taktyki terroru rakietowego. Jego pierwszy etap nie przyniósł powodzenia. Obserwowana obecnie pauza w zmasowanych atakach powietrznych wykorzystywana jest do gromadzenia środków mających służyć niszczeniu ukraińskiej logistyki i zakłóceniu przygotowań do kontrofensywy. Według Jusowa wróg nie będzie w stanie odbudować rakietowego potencjału ilościowego i jakościowego o podobnej skali, jaką dysponował na początku agresji, nawet w przypadku wstrzymania ataków powietrznych do września br.

18 kwietnia zastępczyni szefa Departamentu Stanu USA Wendy Sherman stwierdziła, że Stany Zjednoczone i NATO nie odnotowały zmian w rozmieszczeniu strategicznych rosyjskich sił nuklearnych ani relokacji taktycznej broni jądrowej na terytorium Republiki Białorusi. Podkreśliła, że jeśli ona nastąpi, zostanie to uznane za „niebezpieczną eskalację”.

18 kwietnia Duma Państwowa wniosła poprawki do kodeksu karnego zaostrzające kary za przestępstwa przeciwko państwu. Za „zdradę państwa” maksymalny możliwy wyrok podniesiono z 20 lat do dożywocia. Nowym rozwiązaniem jest penalizacja „współpracy przy wykonywaniu decyzji organizacji międzynarodowych, których Rosja nie jest uczestnikiem, oraz innych zagranicznych organów państwowych”. Za ten czyn grozi kara pozbawienia wolności do lat pięciu. Wprowadzona zmiana ma odstraszyć obywateli Rosji od współpracy z Międzynarodowym Trybunałem Karnym prowadzącym postępowanie w sprawie odpowiedzialności Władimira Putina za deportacje ukraińskich dzieci do Rosji oraz z zagranicznymi podmiotami zbierającymi dowody rosyjskich zbrodni wojennych.

20 kwietnia brytyjski wywiad wojskowy oznajmił, że siły najeźdźcze operujące na południu Ukrainy powołały nową strukturę – Dnieprzańską Grupę Wojsk. Podkreślono, że w rosyjskiej nomenklaturze termin „grupa wojsk” oznacza specjalnie utworzoną formację operacyjną. Na początku inwazji siły agresora zorganizowano w grupy wojsk, z których każda była powiązana z własnym okręgiem wojskowym w Rosji, tworząc np. grupy wojsk „Zachód”, „Wschód” czy „Centrum”. Powołanie nowej formacji sygnalizuje, że początkowa organizacja uległa zmianie, prawdopodobnie z powodu ciężkich strat. Zadaniem nowej grupy wojsk będzie prawdopodobnie obrona południowego sektora strefy okupowanej, w tym południowo-zachodniej flanki, której linia przebiega wzdłuż linii Dniepru.

Od 1 kwietnia do 15 lipca w Rosji trwa wiosenny pobór do wojska. Po jego zakończeniu do armii ma trafić 147 tys. osób w przedziale wiekowym od 18 do 27 lat – o 27 tys. więcej niż w ubiegłorocznym poborze jesiennym.

20 kwietnia rosyjska Duma Państwowa zakończyła prace nad zmianami w ustawie „O weteranach”. Nowe rozwiązanie pozwala na przyznanie praw kombatanckich członkom „milicji ludowych, które od 12 maja 2014 r. walczyły po stronie tzw. Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych. Ważną zmianę stanowi wprowadzenie możliwości nadawania statusu weterana osobom, które zawarły umowę z organizacjami „przyczyniającymi się do wykonywania zadań powierzonych Siłom Zbrojnym Federacji Rosyjskiej” w Donbasie od 24 lutego ub.r. i od 30 września ub.r. na terytoriach obwodów zaporoskiego i chersońskiego. Oznacza to, że przywileje kombatanckie otrzymają m.in. członkowie Grupy Wagnera, której istnienia nie reguluje rosyjskie prawo.

Komentarz

Przekazanie patriotów zwiększa możliwości ukraińskiej obrony powietrznej. Będzie ona w stanie zestrzeliwać przynajmniej część pocisków nieosiągalnych dla dotychczas użytkowanych systemów (także dostarczonych z Zachodu zestawy NASAMS i IRIS-T), głównie rakiet balistycznych. Patriotów nadal jest jednak zbyt mało, by mogły znacząco zwiększyć ukraińskie zdolności do odpierania wrogich ataków z powietrza. Zadeklarowane dwie baterie – amerykańska i niemiecko-holenderska – pozwalają na względnie skuteczną osłonę jednego wybranego rejonu (najprawdopodobniej Kijowa). Wbrew słowom wiceministra Pawluka na Ukrainę najprawdopodobniej nie dotarły jeszcze wszystkie obiecane systemy. Przynajmniej początkowo, do czasu rozmieszczenia całej zadeklarowanej broni, będzie ona służyła głównie do dalszego szkolenia żołnierzy w warunkach bojowych.

Przedstawiciele strony ukraińskiej wskazują, że istotny problem obrony powietrznej stanowi nie tylko brak nowoczesnych systemów, lecz przede wszystkim niedostateczna liczba rakiet. Trzeba przyjąć, że amunicja do dostarczonej przez USA baterii Patriot będzie przekazywana względnie regularnie (analogicznie do innych rodzajów pocisków do wysłanych przez Amerykanów środków rażenia), a użytkowników ograniczać będzie głównie niewielka liczba wyrzutni. Kłopotów z wystarczającym zabezpieczeniem w rakiety należy się natomiast spodziewać po stronie europejskiej, przy czym mogą być one dużo poważniejsze niż te obserwowane w przypadku dostaw amunicji artyleryjskiej. Jako przykład podaje się systemy IRIS-T SLM – o braku pocisków do nich strona ukraińska donosiła już jesienią ub.r., niedługo po otrzymaniu pierwszego zestawu. Za niewiele lepszą należy uznać sytuację z zabezpieczeniem Kijowa w rakiety dla niemiecko-holenderskiej baterii Patriot. Sto pocisków, które zadeklarował minister Pistorius, najpewniej (zważywszy na intensywność rosyjskich ataków w przeszłości) nie wystarczy, więc konieczne okażą się kolejne dostawy.

Decyzja Dumy nadająca członkom nieregularnych formacji wojskowych status weterana działań bojowych to forma legalizacji działalności firm najemniczych wspierających armię rosyjską. Przyznanie podmiotowości prawnej m.in. tzw. wagnerowcom – choć sprzeczne z rosyjskim prawem, uznającym tego rodzaju aktywność za nielegalną – świadczy o tym, że wojsko wciąż jest zainteresowane wykorzystywaniem formacji tego typu. Nadanie najemnikom przywilejów kombatanckich zrównujących ich z żołnierzami armii regularnej de facto legalizuje tzw. firmy wojskowe przy wskazaniu, że działają one wyłącznie na rzecz Sił Zbrojnych FR. Oznacza to, że pomimo sygnalizowanych sporów pomiędzy właścicielem Grupy Wagnera Jewgienijem Prigożynem a wyższymi wojskowymi co do sposobu wykorzystania nieregularnych formacji na froncie Kreml zdecydował się na kolejny krok do uznania najemników za trwały element organizacji wojskowej państwa.

osw.waw.pl

piątek, 21 kwietnia 2023


Wydaje się, że Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) przeprowadza zakrojony na szeroką skalę przegląd krajowych organów bezpieczeństwa. Rosyjska państwowa agencja TASS poinformowała 19 kwietnia, że ​​FSB i Główny Zarząd Służby Bezpieczeństwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (MWD) od kilku tygodni przeprowadzają masowe kontrole w Centralnym Okręgowym Zarządzie Spraw Wewnętrznych Moskwy i kilku moskiewskich komendach okręgowych policji z powodu „wycieku danych z rosyjskich sił bezpieczeństwa na prośbę obywateli Ukrainy”. Inne rosyjskie źródło zauważyło, że FSB i MWD zatrzymały już funkcjonariuszy policji w ramach tego śledztwa. Rosyjskie media poinformowały, że podejrzani funkcjonariusze policji ujawnili dane osobowe rosyjskich sił bezpieczeństwa osobom zewnętrznym, z których część jest obywatelami Ukrainy. Doniesienia o nalotach FSB i MWD na moskiewskie komisariaty policji mają miejsce w kontekście serii aresztowań i zwolnień prominentnych członków kierownictwa Rosgwardii (Gwardii Narodowej Rosji). Kreml może forsować takie aresztowania i śledztwa w celu przeprowadzenia remontu aparatu bezpieczeństwa wewnętrznego w celu usunięcia urzędników, którzy wypadli z łask Kremla i umocnienia dalszej kontroli organów bezpieczeństwa wewnętrznego.

understandingwar.org

czwartek, 20 kwietnia 2023


29 marca upłynął termin opuszczenia ławry Peczerskiej w Kijowie przez przedstawicieli Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego (UKP PM), którzy przebywali tam na podstawie umowy bezterminowej dzierżawy. O jej rozwiązaniu Ministerstwo Kultury – formalny dysponent sanktuarium – powiadomiło 10 marca, po tym jak rządowy audyt wykrył tam liczne naruszenia. Część kleru podporządkowała się nakazowi, inna – z namiestnikiem ławry metropolitą Pawłem (Lebidiem) na czele – odmówiła. Na podstawie wyroku sądu 1 kwietnia duchownego umieszczono na 60 dni w areszcie domowym pod zarzutem usprawiedliwiania rosyjskiej agresji, jednak niektórzy zakonnicy pozostają w obiekcie.

Decyzja o eksmisji UKP PM z najważniejszego sanktuarium prawosławnego Ukrainy to kulminacja operacji trwającej od listopada ub.r. Wymierzona ona była w kościół, przez lata stanowiący ośrodek promocji tzw. ruskiego miru wśród wiernych, a zarazem wspierający prorosyjskie partie na Ukrainie. Zdecydowane działania władz umacnia fakt, że po inwazji wspólnota ta – podobnie jak inne siły prorosyjskie – utraciła gros sympatii społeczeństwa, znalazła się w kryzysie i doświadcza rozłamów wewnętrznych. Rządzący wykorzystują to osłabienie oraz mandat moralny, jakie daje im rosyjska agresja, do zadania UKP PM ciosu, który przyspieszy jego marginalizację bądź wchłonięcie przez autokefaliczny Kościół Prawosławny Ukrainy (KPU). Dążą oni do uczynienia w ten sposób z KPU jedynego, „narodowego” kościoła prawosławnego w kraju.

Ławra Peczerska w Kijowie to najstarsze ukraińskie sanktuarium prawosławne i jeden z największych zespołów klasztornych w Europie. Powstała w XI w., a w 1994 r. została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Kompleks, położony na spadzistym terenie schodzącym do Dniepru, składa się z górnej ławry, mieszczącej cerkwie i muzea (m.in. Sobór Zaśnięcia Bogurodzicy), oraz dolnej ławry, do której należą pieczary, gdzie przebywali mnisi, a także cerkwie, muzea, klasztor oraz Akademia Duchowna i seminarium. Obiekt formalnie znajduje się w gestii państwa – pieczę nad nim sprawuje Narodowy Kijowsko-Peczerski Rezerwat Historyczno-Kulturalny, podlegający Ministerstwu Kultury. Przez lata kontrola władz ukraińskich nad ławrą była jednak fikcją: obiekty zajmował UKP PM, który w 1990 r. wyodrębnił się z łona Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego (RKP) jako samorządny kościół o szerokiej autonomii, lecz pozostający w jego jurysdykcji (sama wspólnota używa nazwy „Ukraiński Kościół Prawosławny”, zaś dookreślenie „Patriarchatu Moskiewskiego” funkcjonuje w obiegu publicznym dla podkreślenia jej związków z cerkwią rosyjską).

W 2013 r., za prezydentury Wiktora Janukowycza, UKP PM zawarł z rządem umowę bezterminowej i bezpłatnej dzierżawy całego kompleksu. Sanktuarium przez lata stanowiło bastion wpływów Rosji, m.in. z uwagi na otwarcie prorosyjskie poglądy jej zwierzchników, w tym namiestnika Pawła, znanego z zamiłowania do luksusu (co zaskarbiło mu przydomek „Pasza Mercedes”). Obiekt wielokrotnie odwiedzał patriarcha RKP Cyryl, gościli tu też prezydenci FR. Po pierwszej fazie inwazji na Ukrainę w 2014 r. Paweł oskarżał Kijów o agresję i nawoływał do jedności z Rosją. Nie potępił jej napaści również po 24 lutego 2022 r. W listopadzie ub.r. opinię publiczną zbulwersowało opublikowane w sieci nagranie z nabożeństwa w jednej ze świątyń ławry, podczas którego modlono się w intencji Rosji.

Po wybuchu pełnoskalowego konfliktu zbrojnego UKP PM zajął względem niego stanowisko ambiwalentne. Część kleru publicznie opowiedziała się po stronie ukraińskiej i potępiła agresora, ok. 100 duchownych opuściło UKP PM, a 15 diecezji (na 53) na terenie kraju zerwało łączność eucharystyczną z cerkwią rosyjską. Inni duchowni (m.in. metropolita Iziumu Jelisiej, metropolita romeński i buryński Iosif, arcybiskup roweńkowski Arkadij) poparli najeźdźców, a po deokupacji terytoriów przez Siły Zbrojne Ukrainy uciekli do Rosji. Czołówka hierarchii UKP PM, mająca decydujący wpływ na jego politykę, przyjęła natomiast postawę wyczekującą, nie odcinając się jednoznacznie od Rosji i obserwując rozwój wypadków na froncie. Postawa ta, w tym wprowadzone w maju 2022 r. zmiany do statutu, które miały zrywać podległość wobec RKP (dokumentu nigdy nie upubliczniono), w powszechnym odbiorze odczytana została jako działanie jedynie pozorowane. Tak też zinterpretowano, umiarkowane w swej wymowie, potępienie agresji przez zwierzchnika UKP PM Onufrego – potraktowano je raczej jako próbę ochrony kościoła przed gniewem obywateli i sankcjami ze strony państwa, a nie realne wsparcie Ukrainy.

Inwazja spowodowała natomiast diametralną zmianę nastrojów wśród wiernych UKP PM – kościół stracił sympatię znacznej ich części, a jego związki z Rosją uznano za niedopuszczalne. Za zerwaniem więzi wspólnoty z Moskwą w marcu ub.r. opowiedziała się większość jego parafian (...). W sierpniu 2022 r. z UKP PM identyfikowało się już tylko 4% Ukraińców deklarujących się jako prawosławni (...), a w grudniu 54% badanych było za pełną delegalizacją tego kościoła na Ukrainie (...).

Formalnie UKP PM to nadal największy prawosławny kościół na Ukrainie, choć dane dotyczące aktualnego stanu liczbowego są rozbieżne. Rządowe statystyki podają, że składa się na niego 11,4 tys. parafii, a od powstania KPU w grudniu 2018 r. przeszło tam 1289 z nich. Według danych samego KPU liczy on obecnie ponad 8 tys. parafii, zaś UKP PM – poniżej 8 tys., lecz druga z tych wartości wydaje się zawyżona. Przechodzenie następuje falami – impuls nadały mu utworzenie KPU, a następnie początek inwazji (od 24 lutego 2022 r. z UKP PM do KPU przeniosło się ponad 726 parafii), jednak w kolejnych miesiącach tendencja ta wyhamowywała. Obecnie proces ten rozbudzają wydarzenia wokół ławry Peczerskiej, m.in. oburzenie wywołane odprawianymi tam modlitwami za Rosję, zdecydowane działania władz wobec UKP PM, a niedawno – ujawnione przez SBU zdjęcia z luksusowej rezydencji Pawła, namiestnika ławry. W ostatnich tygodniach władze kilku regionów i lokalne parafie podejmują podobne kroki względem świątyń zajmowanych na ich terenie przez UKP PM: rady miejskie Chmielnickiego, Równego i Kamieńca Podolskiego wypowiedziały mu prawo użytkowania gruntów pod obiektami, a m.in. we Lwowie, w Chmielnickim, na Rówieńszczyźnie i w Iwano-Frankiwsku przedstawiciele parafii opowiedzieli się za przejściem do KPU (w ostatnim z wymienionych miast przy przejmowaniu świątyni władze miejskie użyły siły).

Rosyjska inwazja uruchomiła na Ukrainie kompleksową derusyfikację życia polityczno-społecznego, w tym wyrugowanie sił prorosyjskich: partii, oligarchów czy mediów. Proces ten nie ominął ośrodków religijnych, m.in. UKP PM, przez lata indoktrynującego wiernych prorosyjsko. Dążenie władz do jego marginalizacji podyktowane jest zarówno względami bezpieczeństwa państwa (likwidacja ośrodków szerzenia rosyjskiej propagandy, a także agentury), jak i motywami politycznymi – przez lata działalność tego kościoła wspierała projekty polityczne stanowiące konkurencję dla prezydenta i jego partii. Zdecydowanie rządzących rośnie w związku ze świadomością, że w wyniku inwazji siły prorosyjskie utraciły niemal całą bazę społeczną i nie sprawują rządu dusz nawet w regionach czy grupach społecznych, gdzie wcześniej dominowały.

W listopadzie ub.r. państwo rozpoczęło zmasowaną operację kontrwywiadowczą wymierzoną w struktury UKP PM z udziałem Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, policji i Gwardii Narodowej. Podczas rewizji w wielu klasztorach i innych obiektach UKP PM znaleziono prorosyjskie materiały agitacyjne, rosyjskie paszporty niektórych dostojników, duże ilości gotówki i kompromaty, w tym nagrania z pornografią dziecięcą. Wszczęto ok. 60 spraw karnych wobec hierarchów kościoła, a na kilkunastu z nich (m.in. na namiestnika ławry metropolitę Pawła oraz „sponsora”, a zarazem diakona UKP PM Wadyma Nowynskiego – miliardera, byłego deputowanego z ramienia prorosyjskich Partii Regionów i Bloku Opozycyjnego) nałożono sankcje personalne. W styczniu br. dekretem prezydenta kilkunastu dostojników tego kościoła pozbawiono obywatelstwa ukraińskiego. W kwietniu dziennikarze śledczy ujawnili, że rosyjski paszport posiadał także zwierzchnik UKP PM, metropolita Onufry[6]. W parlamencie znajdują się zaś trzy projekty ustaw, które przewidują delegalizację kościoła, oraz projekt uchwały w sprawie wypowiedzenia umowy najmu ławry Poczajowskiej. Choć żaden z nich nie był procedowany, to stanowią one instrument ponadpartyjnej presji na wspólnotę.

Punktem kulminacyjnym kampanii stało się wypowiedzenie przez władze umów najmu najpierw (z dniem 1 stycznia) Górnej, a następnie (29 marca) – dolnej ławry. O ile przejęcie pierwszej z nich przebiegło bez zakłóceń, a po tygodniu zgodę na odprawienie tam nabożeństwa dostał KPU, o tyle w przypadku drugiej, gdzie mieszczą się główne obiekty zajmowane przez UKP PM (klasztor, seminarium i Akademia Duchowna), proces postępuje opornie. Opuściła je część znajdujących się tam instytucji i mnichów, wyprowadzki odmówił jednak namiestnik Paweł z grupą zwolenników. Przez kilka dni nie dopuszczał on komisji rządowej do ławry, co skutkowało wydaniem mu przez sąd nakazu dwumiesięcznego aresztu domowego, który odbywa w miejscu formalnego zameldowania – w luksusowej willi pod Kijowem. W kolejnym tygodniu policja zaczęła wzywać osoby blokujące dostęp do obiektów na przesłuchania z art. 179 kk (nielegalne utrzymywanie lub profanowanie świątyń). Decydując się na ten krok, władze liczą na złamanie oporu pozostających tam zakonników i pogłębienie rozłamu w ich szeregach. Pierwszą jego oznaką było przejście archimandryty ławry Awramija do KPU – natychmiast został on mianowany p.o. namiestnika sanktuarium przez zwierzchnika tego kościoła, Epifaniusza.

Przejęcie ławry wydaje się kwestią czasu, gdyż rozwój wydarzeń unaocznił utratę przez UKP PM potencjału masowego poparcia społecznego, medialnego czy politycznego. Grupy wiernych, które wraz z metropolitą Pawłem uczestniczyły w blokowaniu obiektów, a po jego aresztowaniu zorganizowały wiec, liczyły niewielu członków.

Dążąc do przejęcia kontroli nad sanktuarium, rządzący starają się unikać metod siłowych (np. usunięcia znajdujących się tam zakonników z pomocą policji). Nie chcą podsycać napięć wewnętrznych, ale także dawać paliwa rosyjskiej propagandzie. O atak na „jedyny kanoniczny kościół prawosławny na Ukrainie”, za jaki Moskwa uważa UKP PM, na wiernych i na samą wiarę już od lat oskarżają Ukrainę RKP oraz aparat propagandowy. Patriarcha Cyryl oświadczył, że „prześladowcami cerkwi kieruje sam diabeł”, a część komentatorów posunęła się do apeli o mordowanie Ukraińców (szef prawosławnego radia Radoneż Jewgienij Nikiforow oznajmił, że w reakcji na wydarzenia w ławrze Rosja powinna spalić żywcem wszystkich obywateli Ukrainy). Dla Moskwy ławra Peczerska odgrywa ważną rolę w kategoriach kapitału symbolicznego – jako kolebka prawosławia i kultury Rusi, do której państwo rosyjskie przypisuje sobie wyłączne prawo. „Utrata” tej świątyni będzie dla niego kolejnym krokiem do utraty przez rosyjskie prawosławie zwierzchnictwa nad Ukrainą. Ani rosyjska cerkiew, ani Kreml nie mają jednak realnych instrumentów, by wpłynąć na działania władz ukraińskich odnośnie do ławry czy powstrzymać erozję swoich wpływów religijnych i społecznych w tym kraju, której katalizatorem stała się sama inwazja. W poczuciu bezsilności nagłaśniają toczący się spór na forum międzynarodowym: minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow wystosował w tej sprawie listy do przewodniczącego OBWE i sekretarza generalnego ONZ, a patriarcha Cyryl – do szefa ODIHR, sekretarz generalnej Rady Europy oraz kościołów prawosławnych, protestanckich i Watykanu.

Zaniepokojenie rozwojem wydarzeń wokół sanktuarium w ostatnich tygodniach wyraziły liczne autokefaliczne kościoły prawosławne sympatyzujące z Rosją, w tym polski, serbski, antiocheński, amerykański i gruziński, a także sekretarz generalny ekumenicznej Światowej Rady Kościołów. O poszanowanie miejsc kultu religijnego przez „obie strony konfliktu” zaapelował też papież Franciszek. Do operacji wymierzonej w UKP PM odniosła się także ONZ – w jej raporcie na temat przestrzegania praw człowieka na Ukrainie wyrażono obawę, że listopadowe rewizje w obiektach kościoła mogą mieć charakter dyskryminacyjny.

Nie słychać głosów oficjalnie otwarcie popierających działania Kijowa wobec ławry, choć brak krytyki ze strony zachodnich organizacji czy państw można również uznać za milczącą aprobatę. Przychylny Kijowowi patriarcha ekumeniczny Bartłomiej nie skomentował bezpośrednio kwestii sanktuarium, lecz w marcu br. oskarżył RKP o współodpowiedzialność za zbrodnie wojenne dokonywane na Ukrainie przez Rosję, co można uznać za pośrednią akceptację operacji wymierzonej w UKP PM.

osw.waw.pl

środa, 19 kwietnia 2023



Z rozwiązaniem części wyznań stojących przed inwestycją przychodzi firma Holtec International, która niedawno złożyła wniosek o uzyskanie patentu na innowacyjną technologię zdolną przekształcić każdą elektrownię węglową w elektrownię zasilaną małymi reaktorami jądrowymi. Według portalu World Nuclear News, firma opracowała układ wielostopniowych sprężarek, który pozwala zastąpić kocioł elektrowni małym modułowym reaktorem SMR. Dzięki temu rozwiązaniu możliwe będzie zwiększenie ciśnienia pary i jej przegrzanie, co jest niezbędne do zasilania turbogeneratorów w elektrowniach węglowych. Przedstawiciele Holtec International podkreślają, że tysiące elektrowni węglowych na całym świecie, które obecnie są planowane do likwidacji, mogą zostać przekształcone w efektywne źródła czystej energii, opierając się na badaniach Departamentu Energii USA, które sugerują, że setki elektrowni węglowych w Stanach Zjednoczonych mogą być przekształcone w elektrownie jądrowe.

energetyka24.com


Departament Sprawiedliwości USA przekazał, że w sądzie na Brooklynie w Nowym Jorku postawiono zarzuty dwóm obywatelom Chin - 59 i 61-latkowi. Mężczyźni zostali aresztowani w poniedziałek rano w swoich domach. Są podejrzani o prowadzenie nielegalnego zagranicznego komisariatu chińskiej policji na nowojorskim Manhattanie. Komisariat miał podlegać Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego Chińskiej Republiki Ludowej. Zarzuty dotyczą działalności agenturalnej na rzecz chińskiego rządu i niszczenia dowodów na kontakty z ministerstwem. 

Jak informują amerykańscy urzędnicy, posterunek znajdował się w biurowcu w Chinatown ma Manhattanie. Został zamknięty jesienią ubiegłego roku, gdy Chińczycy dowiedzieli się o dochodzeniu FBI. - Chińska Republika Ludowa, poprzez swój represyjny aparat bezpieczeństwa, ustanowiła tajną fizyczną obecność w Nowym Jorku w celu monitorowania i zastraszania dysydentów oraz osób krytycznych wobec jej rządu - przekazał zastępca prokuratora generalnego Matthew G. Olsen.

Olsen podkreślił, że "działania ChRL wykraczają daleko poza granice akceptowalnego zachowania państwa narodowego". - Będziemy zdecydowanie bronić wolności wszystkich mieszkańców naszego kraju przed groźbą autorytarnych represji - zaznaczył. Śledczy ustalili, że zatrzymani mężczyźni i ich współpracownicy mieli m.in. pomóc w zlokalizowaniu chińskiego dysydenta mieszkającego w Stanach Zjednoczonych. - To po prostu oburzające, że chińskie Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego myśli, że ujdzie mu na sucho utworzenie tajnego, nielegalnego posterunku policji na amerykańskiej ziemi, aby wspomóc jego wysiłki na rzecz eksportu represji i obalenia naszych rządów prawa - skomentował pełniący obowiązki zastępcy dyrektora Kurt Ronnow z Wydział Kontrwywiadu FBI. Mężczyznom za udział w spisku grozi do pięciu lat więzienia. Natomiast za utrudnianie śledztwa już do 20 lat. Departament Sprawiedliwości poinformował w poniedziałek także o zarzutach dla 40 funkcjonariuszy chińskiej policji narodowej podejrzanych o represje wobec mieszkańców USA. Podejrzani mieszkają w Chinach lub w innym miejscu w Azji i obecnie są na wolności.

gazeta.pl


Za mało skupiamy się na uwadze i jej znaczeniu, a za bardzo na pamięci?

Trochę tak. Pamięć długotrwała jest pojemnościowo nieograniczona. Kiedy mamy informację zapisaną w pamięci, to ona tam sobie siedzi i raczej nie znika, o czym już wspomniałem. Ale musi się w pamięci znaleźć. Problemem są wąskie drzwi, przez które informacje trafiają do jej zasobów. Na to, czy te drzwi otwierają się szerzej, ma wpływ uważność, skupienie, powtarzanie. Chaos i rozproszenie uwagi przeszkadzają w zapamiętywaniu. 

Żyjemy w czasach, do których ewolucyjnie nie jesteśmy przygotowani. Wciąż boimy się węży, a szanse na spotkanie z jadowitym gatunkiem są niewielkie. Za to nasze mózgi nie są przystosowane do bycia bombardowanymi aż tyloma informacjami. Wszystkiego jest za dużo, za szybko, za głośno, bez przerwy.

A mózgi wyewoluowały do życia w puszczy, lasach, dżungli – spokojniejszego otoczenia. Rzeczywistość radykalnie się zmieniła, zwłaszcza przez ostatnie sto lat, mózg – nie.

Mówi pan o przebodźcowaniu, a ja od niedawna optymalizuję i łączę czynności. Biegając na bieżni, oglądam filmy, zmywając i sprzątając, słucham podcastów. Czy ja nie dokładam mojemu mózgowi obciążenia?

Patrzmy na skutki. Jeśli pani się czuje z tym dobrze, nie jest pani bodźcami psychicznie zmęczona, to czemu nie? Owszem, warto dać mózgowi przerwę i świadome "mindfulnessowe" zmywanie naczyń może temu służyć.

Ja słucham w samochodzie audiobooków, ale są takie dni, kiedy nie mam na nie ochoty i ich nie włączam. Przyglądam się sobie, mojemu samopoczuciu, potrzebom i reaguję zgodnie z intuicją. Nie wymuszam niczego na sobie.

Czy pamięć warto ćwiczyć? Przyznam, że wyjątkowo mnie psychicznie męczy, kiedy muszę zapamiętać na kilkanaście sekund jakiś PIN, numer telefonu, kod.

Kiedy bada się osoby stosujące treningi pamięci pod kątem tego, w jakim stopniu wykonywane w ich ramach ćwiczenia znajdują przełożenie na codzienne życie, to okazuje się, że po pewnym czasie od zakończenia kursu lub w zadaniach innego typu wcale ta pamięć nie jest lepsza. Trenując zapamiętywanie ciągów liczb, poprawimy się w tej wąskiej dziedzinie. Jeśli na co dzień pracujemy z liczbami, to pamięć wyrobi się automatycznie. Pytanie, czy warto ją ćwiczyć po to, żeby sporadycznie poradzić sobie z zapamiętaniem na kilka chwil kodu do domofonu? 

Warto być aktywnym umysłowo: czytać, oglądać, myśleć, pisać. Te czynności pozwalają ćwiczyć i pamięć, i uwagę.   

Mam kilka obrazów, które chciałabym zapomnieć, ale nie jestem w stanie. Da się intencjonalnie pomóc sobie w zapomnieniu?
Wchodzimy w obszary bliższe PTSD, czyli zespołowi stresu pourazowego. Z badań na przykład nad zachowaniami ofiar wypadków samochodowych wynika – paradoksalnie – że dobrze działa ekspozycja na te obrazy, opowiadanie o nich ze szczegółami, przywoływanie ich pozwala na ich emocjonalne rozbrojenie. 

Nawiązując do eksperymentu Daniela Wegnera, psychologa z Harvardu, w ramach którego grupa badanych miała za zadanie nie przywoływać obrazu białego niedźwiedzia, nie da się świadomie blokować myśli. Im bardziej chcemy je z głowy wyrzucić, tym bardziej będą one w niej obecne. Być może kluczem do pozbycia się z głowy pewnych obrazów jest oswojenie się z nimi.

gazeta.pl