czwartek, 28 sierpnia 2025



Dmitrij Miedwiediew postanowił skomentować weto polskiego prezydenta do tzw. specustawy o pomocy Ukraińcom w czasie wojny, a także zapowiedzi wprowadzenia zakazu propagowania banderyzmu w Polsce.

– Butne polaki pokłóciły się z neonazistami z Kijowa o masowe zabójstwo Polaków podczas Rzezi Wołyńskiej. Nowy prezydent Nawrocki, chociaż to zadeklarowany rusofob, trzyma temat krótko i przypilił banderowskich popaprańców na Bankowej. A ci mu odpowiadają w stylu: no tak, może i nie negujemy, że jesteśmy naśladowcami Stepana Bandery, ale to dlatego, że nienawidzimy wszystkiego, co rosyjskie i w praktyce jesteśmy waszymi, polscy panowie, młodszymi braćmi! - napisał w mediach społecznościowych.

Rosyjskiego polityka szczególnie ucieszyła perspektywa odebrania Ukraińcom w Polsce przywilejów wynikających z faktu, że są uchodźcami wojennymi. Miedwiediew przy tym wykorzystał stały element rosyjskiej propagandy,  która utrzymuje, że “polscy panowie” cierpią na kompleks wyższości.

– I nawalają się tak na poważnie już nie pierwszy tydzień, polewając się g**nem z armatek. W ruch poszły groźby pozbawienia ukronazistów tego, co najświętsze - pajdy słoniny i szklanki polskiej wódki, albo i w ogóle wygnania  niedomytych parobków precz z Rzeczypospolitej. A banderowcy w odpowiedzi otworzyli swoje śmierdzące gęby i wrzeszczą o europejskich wartościach i jednoczeniu się przeciwko przeklętym orkom [Rosjanom - belsat.pl]. Tak w skrócie – wyszło to świetnie - dodał.

belsat.pl 

środa, 27 sierpnia 2025



Hajle Sellasje był ojcem nowoczesnej Etiopii czy ostoją starej monarchii?

– Podzielił klasyczny los modernizatora w zacofanym kraju. Jako ambitny cesarz chciał unowocześnić swój kraj. Wybierał zdolnych młodych ludzi i wysyłał ich na studia za granicę, zarówno na Wschód, jak i na Zachód, oczekując, że wrócą i będą pracować na rzecz tego kraju. Z każdym spotykał się osobiście przed wyjazdem i po nim. Ale te pięć lat w Londynie, Nowym Jorku czy nawet Moskwie całkowicie ich zmieniało. Nie tylko nauczyli się budować drogi, leczyć, ale też zobaczyli, jak działają nowoczesne państwo, system demokratyczny, urzędy, edukacja, jakie prawa mają obywatele, a jakie obowiązki państwo. I chcieli wprowadzać nie tylko nowe technologie, ale też głębokie reformy polityczne. A cesarz w ich oczach przestawał być reformatorem, widzieli w nim raczej wielkiego hamulcowego, przeszkodę w jeszcze szybszej modernizacji. Z czasem buntowników przybywało, wybuchały protesty i ostatecznie to oni wystąpili przeciwko cesarzowi.

Jaka była skala jednowładztwa? Czy były decyzje na poziomie centralnym, których nie podejmował cesarz osobiście?

– Zrozummy, kim był Hajle Sellasje: to nie był młody rewolucjonista, który porwał naród do walki o wolność, a z czasem tak się mu spodobała władza, że odkrył w sobie dyktatorskie zapędy. On urodził się i wychował w ustroju monarchicznym, całe jego życie przypadło na czasy autorytaryzmu. Miał wielki talent polityczny, który szedł w parze z podejrzliwością. Gdyby jej nie miał, toby nie rządził 60 lat, tylko zginął w jakimś zamachu albo został wypędzony z kraju przez przeciwników. I właśnie ta jego podejrzliwość kazała mu podejmować możliwie wszystkie decyzje. Premier Etiopii większość czasu spędzał pod drzwiami gabinetu cesarza, a nie na naradach z ministrami. Bo wtedy miał pewność, że nikt na niego nie donosi. I cesarz to akceptował. Nie umiał ani nie mógł funkcjonować w państwie demokratycznym, nawet w monarchii konstytucyjnej.

(...)

Hajle Sellasje był ojcem nowoczesnej Etiopii czy ostoją starej monarchii?

– Podzielił klasyczny los modernizatora w zacofanym kraju. Jako ambitny cesarz chciał unowocześnić swój kraj. Wybierał zdolnych młodych ludzi i wysyłał ich na studia za granicę, zarówno na Wschód, jak i na Zachód, oczekując, że wrócą i będą pracować na rzecz tego kraju. Z każdym spotykał się osobiście przed wyjazdem i po nim. Ale te pięć lat w Londynie, Nowym Jorku czy nawet Moskwie całkowicie ich zmieniało. Nie tylko nauczyli się budować drogi, leczyć, ale też zobaczyli, jak działają nowoczesne państwo, system demokratyczny, urzędy, edukacja, jakie prawa mają obywatele, a jakie obowiązki państwo. I chcieli wprowadzać nie tylko nowe technologie, ale też głębokie reformy polityczne. A cesarz w ich oczach przestawał być reformatorem, widzieli w nim raczej wielkiego hamulcowego, przeszkodę w jeszcze szybszej modernizacji. Z czasem buntowników przybywało, wybuchały protesty i ostatecznie to oni wystąpili przeciwko cesarzowi.

Jaka była skala jednowładztwa? Czy były decyzje na poziomie centralnym, których nie podejmował cesarz osobiście?

– Zrozummy, kim był Hajle Sellasje: to nie był młody rewolucjonista, który porwał naród do walki o wolność, a z czasem tak się mu spodobała władza, że odkrył w sobie dyktatorskie zapędy. On urodził się i wychował w ustroju monarchicznym, całe jego życie przypadło na czasy autorytaryzmu. Miał wielki talent polityczny, który szedł w parze z podejrzliwością. Gdyby jej nie miał, toby nie rządził 60 lat, tylko zginął w jakimś zamachu albo został wypędzony z kraju przez przeciwników. I właśnie ta jego podejrzliwość kazała mu podejmować możliwie wszystkie decyzje. Premier Etiopii większość czasu spędzał pod drzwiami gabinetu cesarza, a nie na naradach z ministrami. Bo wtedy miał pewność, że nikt na niego nie donosi. I cesarz to akceptował. Nie umiał ani nie mógł funkcjonować w państwie demokratycznym, nawet w monarchii konstytucyjnej.

To, co przez lata było jego siłą, okazało się słabością.

– Doprowadził do tego, że urzędnicy bali się podejmować jakiekolwiek decyzje, a on z wiekiem stawał się coraz mniej sprawny.

W nieodległej Ugandzie do władzy w 1986 r. doszedł Yoweri Museveni, młody buntownik, komendant. Wygrał wojnę domową i zakończył okres krwawych walk wewnętrznych, w których zginęły setki tysięcy ludzi. Zaprowadził spokój i zbudował kraj, który na długo był wzorem dla Afryki. Tylko że rządzi do dzisiaj i nie zamierza odchodzić, choć dziś niszczy to, co wielkiego stworzył, i staje się karykaturą dawnego siebie. Dawny, młody Museveni byłby wrogiem dzisiejszego. Władza to nieprawdopodobnie silny narkotyk.

Cesarz programowo co jakiś czas wymieniał urzędników, nie pozwalając im zbudować swojej pozycji. Latami przeciwników nie zabijał, ale zsyłał do dalekich prowincji lub proponował małżeństwo z kimś ze swojej rodziny.

– To sprawdzone od stuleci metody pacyfikowania wrogów. W sumie to dopiero pod koniec panowania, kiedy dochodziło do coraz ostrzejszych wystąpień, w stosunku do buntowników zapadały wyroki śmierci, wykonywano egzekucje. Ale do końca cesarstwa ktoś skazany na śmierć w Etiopii, nawet za planowanie zamachu stanu, mógł liczyć, że wyrok zostanie mu zamieniony na dożywocie albo skrócony. Zresztą w Afryce tylko nieliczni przywódcy sięgali po krwawy, bezwzględny terror. I to byli zwykle ludzie przypadkowo wyniesieni do władzy, tacy jak Francisco Macías Nguema z Gwinei Równikowej czy Idi Amin z Ugandy, który z sierżanta awansował na prezydenta, a sierżantem też został nie za zasługi wojskowe, tylko dlatego, że dobrze walczył jako bokser wagi ciężkiej. Przywódcy afrykańscy raczej korumpują, kupują przeciwników, niż mordują. Nic tak nie osłabia opozycyjności jak przywileje: dobry samochód, szofer, gabinet z telefonem, który ma bezpośrednie połączenie z prezydentem. Kiedy Hajle Sellasje jechał w długą podróż zagraniczną, zwłaszcza do Europy czy do Ameryki, zabierał ze sobą największych przeciwników politycznych, żeby podczas jego nieobecności nie mogli knuć za jego plecami.

Za to od innych władców afrykańskich różnił się dostępnością dla swego ludu, zwłaszcza urzędników dworskich. Nikt nie kwestionuje prawdziwości opisu Kapuścińskiego, kiedy poddani najjaśniejszego pana podczas publicznych posłuchań pchali mu się przed oczy, żeby ich jakoś zapamiętał, zwrócił uwagę. To mogło być początkiem awansu. Kazał też wozić się zarówno po stolicy Addis Abebie, jak i po kraju. Otwierał każdą szkołę, szpital, a witającym go na ulicach ludziom rzucał z samochodu pieniądze. Dobry, miłościwy pan.

To dlaczego upadł?

– Stawał się coraz starszy, a jego sposób rządzenia – coraz bardziej nieskuteczny. Do tego doszły krwawe powstanie w Erytrei, bunty w wojsku, susza i klęska głodu, której cesarz zaprzeczał. To wszystko złożyło się na potworny kryzys. Śmiertelny cios zadali mu młodzi oficerowie, którzy byli bardziej zapatrzeni we Wschód i tamtejsze metody sprawowania władzy. W 1974 r. zdetronizowali cesarza, znieśli monarchię i zaprowadzili republikę. Ale tak naprawdę kolejni przywódcy stylem rządzenia przypominali władców absolutnych, w porównaniu z nimi Hajle Sellasje wypadłby na przywódcę naprawdę łagodnego.

Dlaczego nie zdecydowano się na zabicie cesarza?

– Publiczna egzekucja znienawidzonego przywódcy może przysporzyć rewolucjonistom poparcia rodaków. Ale cesarz nie był znienawidzonym przywódcą. To był starszy pan, który na dodatek nie stawiał oporu. Pozwolił się zapakować do swojego volkswagena garbusa i odwieźć do miejsca internowania. Tam spędził ostatni rok życia.

onet.pl\Newsweek

wtorek, 26 sierpnia 2025



21 sierpnia ceny hurtowe za dwa typy benzyny w Rosji – 92- i 95-oktanową – osiągnęły najwyższe w historii poziomy: odpowiednio 73,1 oraz 81,4 tys. rubli za tonę. Przebito cenowy rekord z jesieni 2023 r., kiedy decyzja rosyjskich władz o czasowym obniżeniu subsydiowania sektora doprowadziła do punktowych deficytów paliw na stacjach benzynowych (zob. Gaszenie pożaru benzyną: kryzys na rynku paliwowym w Rosji). Od początku obecnego roku stawki za benzynę wzrosły o ok. 50%, szczególnie podniosły się latem. Poskutkowało to wprowadzeniem zakazu jej eksportu dla wszystkich firm sektora od 28 lipca do końca sierpnia (regulacja nie dotyczy sprzedaży do krajów zrzeszonych w Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej). Pomimo rządowej interwencji wzrost cen nie zahamował – od połowy sierpnia odnotowuje się brak tego paliwa w niektórych regionach Federacji Rosyjskiej (m.in. na okupowanym Krymie, w Kraju Zabajkalskim, Kraju Nadmorskim).

Skok cen benzyny to bezpośrednia konsekwencja ukraińskich ataków na sektor naftowo-paliwowy. Latem bezzałogowce uderzyły w co najmniej 10 różnych rafinerii w Rosji, w wyniku czego doszło do zniszczeń instalacji i wstrzymania produkcji w znacznej części tych zakładów. Ocenia się, że obecna fala ataków – uszkadzająca m.in. największe krajowe rafinerie w Riazaniu i Wołgogradzie, wytwarzające paliwa przeznaczone głównie na rynek wewnętrzny – doprowadziła do wyłączenia ponad 10% całości mocy rafineryjnych w Rosji. Wznowienie rafinacji wymaga przeprowadzenia prac naprawczych, co jest utrudnione ze względu na obowiązywanie reżimu sankcyjnego, który komplikuje sprowadzanie części zamiennych. Należy przy tym zaznaczyć, że większość rosyjskiego parku samochodowego używa oleju napędowego, co ogranicza negatywne implikacje spadku produkcji benzyny dla całej gospodarki FR.

Komentarz

Ukraińskie uderzenia skutecznie rozregulowują rosyjski rynek paliwowy, a ich efektywność wzrosła. Choć Ukraińcy przypuszczają ataki na rafinerie i infrastrukturę paliwową od początku pełnoskalowej agresji (zob. Sankcje Budanowa: konsekwencje ukraińskich ataków na rosyjskie rafinerie), to obecna intensyfikacja przyniosła najpoważniejsze konsekwencje. W porównaniu z poprzednimi bombardowaniami te z sierpnia wyróżniają się skoncentrowaniem – wcześniej były w większym stopniu rozłożone w czasie. To, że skuteczne uderzenia prowadzone są w sezonie letnim – a więc w okresie, w którym popyt na paliwa rośnie – wzmacnia ich dotkliwość dla sektora.

Na pogłębianie się kryzysu wpływają również czynniki wewnętrzne, w tym polityka władz FR. Letnie wzrosty cen paliw w Rosji mają charakter cykliczny – m.in. ze względu na zwiększony popyt w czasie sezonu turystycznego oraz żniw, a także konieczność przygotowania zapasów przed jesiennym okresem prac konserwacyjnych w rafineriach. W warunkach przedwojennych sektor bezproblemowo odpowiadał na zwyżkę zapotrzebowania dzięki sporym rezerwom zdolności produkcyjnych. Według obliczeń agencji Argus roczne zużycie benzyn w Rosji wynosi 35–36 mln ton, podczas gdy potencjał rafinerii znacząco przewyższa tę wielkość (w 2023 r. wyprodukowano blisko 44 mln ton tego paliwa). Niemniej w 2024 r. władze utajniły dane dotyczące produkcji ropopochodnych, co utrudnia branży funkcjonowanie – m.in. niemożliwe jest prognozowanie kształtowania się podaży na podstawie oficjalnych statystyk. Według doniesień medialnych część sektora nie zdecydowała się na zwiększenie zapasów wiosną br. – będąc przekonana o niskim popycie na benzynę, jak również ze względu na wysokie stopy procentowe rzutujące na opłacalność kredytowania zakupów.

osw.waw.pl

poniedziałek, 25 sierpnia 2025



Megarakieta Starship multimiliardera Elona Muska, opracowana z myślą o podróży na Księżyc i Marsa, zakończyła we wtorek udany lot testowy, zgodnie z planem lądując w Oceanie Indyjskim.

Ta ogromna jednostka, która eksplodowała podczas trzech ostatnich lotów testowych, tym razem pomyślnie uruchomiła symulatory satelitarne - po raz pierwszy - i powróciła na Ziemię, kończąc podróż w wodach Oceanu Indyjskiego, nieco ponad godzinę po starcie.

Firma SpaceX Elona Muska wystrzeliła we wtorek swoją gigantyczną rakietę Starship w dziesiąty lot testowy, mający na celu pokonanie przeszkód rozwojowych i osiągnięcie długo oczekiwanych technicznych kamieni milowych, kluczowych dla projektu rakiety marsjańskiej wielokrotnego użytku.

Wysoki na 123 metry system Starship wystartował około godziny 19:30 czasu lokalnego (około 1:30 w Polsce) z bazy SpaceX Starbase w południowym Teksasie, w ramach misji testującej nowe płytki osłony termicznej statku i możliwości rozmieszczania satelitów, a także setki innych ulepszeń z poprzednich iteracji.

Górna część rakiety oddzieliła się zgodnie z planem od jej Super Heavy, mierzącego 71 metrów pierwszego stopnia, który zazwyczaj ląduje w gigantycznych łapach wieży startowej, ale we wtorek obrał za cel wody Zatoki Meksykańskiej, aby zademonstrować alternatywną konfigurację silnika do lądowania.

W międzyczasie Starship dotarł w przestrzeń kosmiczną po trajektorii wiodącej do Oceanu Indyjskiego, gdzie był gotowy do wodowania po przejściu intensywnego ciepła podczas wejścia w atmosferę - kluczowej fazy testu, która zniszczyła rakietę w poprzednich lotach, poinformowała Firma SpaceX Elona Muska.

PAP


Matt i Maria Raine z Kalifornii pozwali do sądu firmę OpenAI w związku z samobójczą śmiercią swego 14-letniego syna Adama. Rodzice twierdzą, że ChatGPT zachęcał go do odebrania sobie życia.

To pierwszy przypadek, gdy przeciw OpenAI podjęto działania prawne w związku z zawinieniem śmierci.
Do pozwu dołączono wymianę wpisów między Adamem, który zmarł w kwietniu, a ChatGPT. Rodzice twierdzą, że program ten utwierdził ich syna w "najbardziej szkodliwych i autodestrukcyjnych myślach".

OpenAI poinformowało stację BBC, że analizuje pozew. "Przekazujemy rodzinie Raine’ów najgłębsze wyrazy współczucia w tym trudnym czasie" - napisano w komunikacie.

We wtorek OpenAI opublikowało na swojej stronie internetowej oświadczenie, że "ostatnie dramatyczne przypadki korzystania z ChatGPT przez osoby przechodzące ostre kryzysy są dla nas bardzo bolesne".

Jak zapewniono, ChatGPT jest uczony, by zachęcać użytkowników do korzystania z profesjonalnej pomocy, np. linii telefonicznej dla osób mających myśli samobójcze. Przyznano jednak, że "zdarzały się sytuacje, gdy nasz system w delikatnych sytuacjach nie reagował w zamierzony sposób".

Według pozwu, do którego BBC uzyskała wzgląd, Adam zaczął używać ChatGPT we wrześniu 2024 roku i w ciągu kilku miesięcy program stał się jego "najbardziej zaufanym rozmówcą".

W styczniu nastolatek zaczął omawiać z ChatGPT sposoby odbierania sobie życia, przy czym program dostarczał mu "szczegółów praktycznych". Chłopak przesyłał też swoje fotografie świadczące o wyrządzaniu sobie krzywdy. ChatGPT "rozpoznał, że sytuacja wymaga pilnej interwencji lekarskiej", ale mimo to nadal udzielał informacji.

Gdy w ostatnich wpisach Adam przedstawił plan odebrania sobie życia, dostał odpowiedź: "Dziękuję, że jesteś szczery. Ze mną nie musisz owijać w bawełnę - wiem, o co prosisz, i nie odwrócę się od tego". Tego samego dnia znaleziono Adama martwego.

Według rodziców nastolatka jego śmierć "była przewidywalnym skutkiem umyślnego sposobu zaprogramowania". Oskarżają oni OpenAI o zaprojektowanie ChatGPT "tak, by psychicznie uzależniał użytkowników".
W swym wtorkowym oświadczeniu OpenAI zapewnia, że jej celem jest "bycie autentycznie pomocną", nie zaś "przyciąganie uwagi ludzi". 

PAP

niedziela, 24 sierpnia 2025



Jednym z największych nieporozumień w ekonomii jest zasada minimaks. Minimalizacja jednego celu przy jednoczesnej maksymalizacji innego jest nie do pogodzenia. Podobnie jest w przypadku polityki pieniężnej amerykańskiego banku centralnego: Rezerwa Federalna, w skrócie Fed, ma za cel maksymalne zbliżenie inflacji do dwóch proc. Jednocześnie jej polityka pieniężna ma stymulować zatrudnienie. Oba te cele są trudne do pogodzenia. Bo dynamicznie rozwijająca się gospodarka z nowymi miejscami pracy zwiększa konsumpcję i powoduje wzrost cen. Zazwyczaj bank centralny musi wziąć pod uwagę, że nieco większa stabilność cen oznacza nieco mniejszy wzrost gospodarczy i odwrotnie.

W polityce pieniężnej konflikty celów są więc nieuniknione. Odkąd Donald Trump po raz drugi został prezydentem Stanów Zjednoczonych, konflikt ten stał się ewidentny i publiczny. Szef amerykańskiego banku centralnego Jerome Powell chce stabilnych cen, a Trump maksymalnego ożywienia gospodarczego – minimaks nie jest możliwy.

(...)

Dlaczego to ważne: już dziś Stany Zjednoczone płacą prawie bilion dolarów, aby pokryć roczne koszty odsetek od długu publicznego. Stanowi to około 17 proc. całkowitych wydatków federalnych. Trump potrzebuje niskich stóp procentowych, aby sfinansować stare i nowe długi.

Eksport: Trumpowi przeszkadza deficyt bilansu handlowego z Europą, Chinami i innymi częściami świata. Dlatego nałożył 15-procentowe cła na import z UE do USA. Prezydent USA chce w ten sposób przyciągnąć do Stanów Zjednoczonych zagraniczne przedsiębiorstwa produkujące poza Ameryką. Nie można wykluczyć, że mu się to uda.

Jednym ze wspomnianych powodów jest też zjawisko "tariff-hopping foreign direct investment" (inwestycje zagraniczne wykorzystujące różnice w cłach). Gdy rynki są wystarczająco duże, cła zwiększają motywację do przenoszenia produkcji.

Jednak to nie wystarcza Trumpowi. Niewielu zwraca uwagę na "porozumienie z Mar-a-Lago". Zawiera ono doktrynę Trumpa i jego doradcy ds. polityki gospodarczej Stephena Mirana. Obaj nie mają na myśli wolnego handlu, ale system gospodarczy i walutowy, który podporządkowuje się ich zasadom: prawu silniejszego (gospodarczo i militarnie) – przy osłabionym dolarze i wzmocnionych miejscach pracy w przemyśle w USA.

Słaby dolar byłby korzystny dla Trumpa i jego ambicji, aby produkty amerykańskie stały się tańsze i bardziej pożądane za granicą. Jednak taki scenariusz jeszcze bardziej podsyciłby inflację. Fed i tak krytycznie ocenia skutki polityki celnej Trumpa. Powell dał do zrozumienia, że nie jest jasne, czy cła spowodują jednorazowy wzrost cen, czy też będą miały charakter długotrwały.

onet.pl

sobota, 23 sierpnia 2025



- Było jasne, że spotkanie jest nadzwyczaj mało prawdopodobne, z tego powodu, że Władimir Putin w zasadzie nie był gotowy się na nie zgodzić, wbrew temu, co niewłaściwie zrozumiał (prezydent USA) Donald Trump - powiedział Preobrażeński, politolog i komentator mieszkający od lat poza Rosją.

- (Putin) chciał jedynie stworzyć wrażenie, że nie odrzuca propozycji Trumpa; nie powiedzieć "nie", nie mówiąc również "tak". Kreml ma własny plan, który właściwie się nie zmienia - kontynuować ofensywę wojskową, wykorzystując to, że Trump nie nakłada sankcji, ani też nie stosuje innych środków nacisku - dodał Preobrażeński.

Zwrócił uwagę, że odmowa rozmów jest bardzo łatwa i można to uczynić, wysuwając dodatkowe warunki, co właśnie uczynił Ławrow. Po jego wypowiedziach "stało się jasne, że spotkanie jest niemożliwe" - ocenił ekspert.

Jego zdaniem władze rosyjskie "nie będą chciały prowadzić rozmów z Wołodymyrem Zełenskim, dopóki ofensywa (rosyjska) nie załamie się, bądź też (Rosjanie) nie zwyciężą" w wojnie.

- Teraz więc po prostu (Rosjanie) żądają spełnienia ich ultimatum. Z tego powodu Putin gotów jest spotykać się albo z Donaldem Trumpem, albo w trójkę, z Trumpem i Zełenskim - ocenił politolog.

- (Spotkanie trójstronne) jest bardziej prawdopodobne niż dwustronne, dlatego że Donald Trump jest gotów słuchać Władimira Putina, wierzy mu. Jak wiemy, mówi (prezydentowi Francji) Emmanuelowi Macronowi, że Putin chce zawrzeć pokój po prostu dla niego - Trumpa - osobiście. Tak więc dla Putina manipulowanie Trumpem jest bardzo łatwe i dlatego jest gotów się z nim spotykać. Każde takie rozmowy w przeszłości (...) pozwalały mu na odwlekanie podjęcia ważnych decyzji i anulowanie wprowadzenia nowych sankcji (wobec Rosji - powiedział Preobrażeński.

Ławrow powiedział w piątek, że spotkanie Putina z Zełenskim nie jest planowane. Oznajmił, że Putin będzie mógł się z nim spotkać, kiedy zostanie przygotowana agenda ewentualnego szczytu. Obecnie takowej nie ma - stwierdził minister w wywiadzie dla amerykańskiej telewizji NBC.

PAP

piątek, 22 sierpnia 2025



Prezydent Rosji Władimir Putin i minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow spotkali się 21 sierpnia z ministrem spraw zagranicznych Indii Subrahmanyamem Jaishankarem, aby omówić stosunki rosyjsko-indyjskie oraz zwiększenie inwestycji gospodarczych w sektorze energetycznym, w tym dostawy ropy naftowej, węglowodorów i energii jądrowej. Wiceminister energii Rosji Roman Marshavin spotkał się 20 sierpnia z wiceministrem ropy naftowej i gazu ziemnego Indii Pankajem Jainem, aby omówić rozszerzenie współpracy w handlu energią. Ławrow zorganizował wspólną konferencję z Jaishankarem po spotkaniu i ogłosił, że Putin prawdopodobnie odwiedzi Indie przed końcem 2025 roku. Jaishankar stwierdził, że Indie „wierzą, że stosunki między Indiami a Rosją należą do najstabilniejszych spośród głównych relacji na świecie po II wojnie światowej”. Putin i inni wysoko postawieni rosyjscy urzędnicy poświęcają znaczną ilość czasu i energii na stabilizację i zacieśnianie relacji z Indiami, co wskazuje, że Rosja postrzega Indie jako kluczowe źródło dochodów. ISW nadal ocenia, że ​​sankcje wtórne prawdopodobnie wpłyną dodatkowo na rosyjską gospodarkę, podważając rosyjskie dochody z ropy naftowej, które są niezbędne do finansowania przez Kreml wojny z Ukrainą. Intensywne działania Rosji wobec Indii sugerują, że Moskwa stara się zapewnić, aby Nowe Delhi nie ograniczyło zakupów energii z Rosji z powodu tych potencjalnych sankcji wtórnych.

(...)

Ukraiński Sztab Generalny poinformował 21 sierpnia, że ​​elementy ukraińskich Sił Bezzałogowych Systemów (USF) wraz z innymi nieokreślonymi siłami ukraińskimi przeprowadziły dalekosiężne ataki dronów na rafinerię ropy naftowej Nowoszachtyńską w Nowoszachtyńsku w obwodzie rostowskim, która zaopatruje siły rosyjskie działające na Ukrainie i jest jednym z największych producentów produktów naftowych w południowej Rosji. Ukraiński portal Militarnyi poinformował 21 sierpnia, że ​​rafineria ropy naftowej Nowoszachtyńska może przetwarzać 7,5 miliona ton ropy rocznie. Ukraiński Sztab Generalny poinformował również, że siły ukraińskie zaatakowały nieokreśloną bazę paliw i środków smarnych w obwodzie woroneskim w nocy z 20 na 21 sierpnia.

understandingwar.org


Zdaniem redakcji "Hessische/Niedersächsische Allgemeine" z Kassel obrazy, które w ostatnich dniach obiegły świat, są wystarczająco niepokojące i nie dają powodów do optymizmu. "Donald Trump, klaszczący rosyjskiemu dyktatorowi na czerwonym dywanie i pozwalający mu podczas konferencji prasowej na długi monolog bez sprzeciwu, to kolejny dowód jego przerażającego zachwytu wobec autokratów wszelkiej maści. Luźne uwagi w Gabinecie Owalnym na temat garnituru Zełenskiego czy wakacyjnej opalenizny Friedricha Merza są w obliczu dramatycznej sytuacji w Ukrainie całkowicie nie na miejscu. Gadanina Trumpa o tym, że kocha Ukraińców, Rosjan i wszystkich ludzi, przypominała bezradne stękania szefa Stasi, Ericha Mielkego, w 1989 roku w Volkskammer ('Ja przecież kocham wszystkich ludzi'), a nie wypowiedź dojrzałego polityka. Trzeba to powiedzieć wprost: w swoim bezwzględnym egomańskim show Trumpowi mniej zależy na dramacie ludzi w okopach i schronach, a bardziej na złudzeniu zdobycia Pokojowej Nagrody Nobla" - czytamy.

"Nawet jeśli Europie udało się dokonać dyplomatycznych akrobacji, miłe gesty nie mogą zakryć głębokiego rozdźwięku między Stanami Zjednoczonymi a Europą w podejściu do Rosji" - wskazuje dziennik "Nürnberger Zeitung". Jak długo jeszcze Europa zamierza pozostawać zależna od nieprzewidywalnego człowieka w Białym Domu, który traktuje geopolitykę jak biznesowe transakcje? "Stało się jasne, jak bezbronna jest Europa i jak pilna jest potrzeba samodzielnego budowania zdolności obronnych" - pisze komentator i dodaje: "Chodzi już nie tylko o Ukrainę, lecz stawką jest bezpieczeństwo całej Europy".

gazeta.pl


Reporter Al Jazeery w mieście Gaza informuje, że siły okupacyjne zintensyfikowały swoje działania. Miastem wstrząsają wybuchy wyburzanych domów i budynków użyteczności publicznej - w ten sposób Izrael chce pozbyć się mieszkańców Gazy. "Coraz więcej osób otrzymuje telefony od izraelskiego wojska z ostrzeżeniem, by nie przebywali na terenach, na których mieszkali całe życie i groźbami, że jeśli tam zostaną, to znajdą się na linii ognia. Żąda się od nich jak najszybszego opuszczenia tych terenów i daje się im tylko chwilę na przygotowanie. Ludzie zostawiają cały swój dobytek i zapasy żywności, które zdołali uzbierać w ostatnich tygodniach" - pisze Hani Mahmoud.

Izrael przeprowadza ataki z powietrza na całą Strefę Gazy, w tym na obozy namiotowe dla przesiedleńców. Jednocześnie kolejni Palestyńczycy umierają z głodu - według informacji ministerstwa zdrowia Gazy obecny tragiczny bilans to 296 śmierci głodowych, 112 zagłodzonych to dzieci.

gazeta.pl

czwartek, 21 sierpnia 2025



- Gdybyśmy mieli zrobić bilans wojny rosyjsko-ukraińskiej, czy ona się Federacji Rosyjskiej opłaciła?

Zacznijmy od celów, które Rosja stawiała sobie na początku 2022 roku. Czy demilitaryzacja Ukrainy się udała? Raczej nie, Ukraina rozwinęła swoje siły zbrojne. Usunięcie „reżimu” w Kijowie? Też się nie udało usunąć Wołodymyra Zełenskiego i jego ludzi. Czy udało się zablokować wejście Ukrainy do NATO i Unii Europejskiej? Oceńmy to na 50/50, bo tak naprawdę nie wiemy, czy Ukraina wejdzie do struktur zachodnich czy nie, oficjalnie nie ma zabronienia akcesji, oczywiście są państwa sprzeciwiające się temu, ale to nie jest to, czego chciał Putin. Kolejna sprawa: odbicie całego Donbasu oraz korytarz lądowy na Krym. To Putinowi się udało, aczkolwiek nie w pełni, ponieważ Ukraińcy wciąż mają w rękach duże miasta-twierdze w Donbasie. Ten bilans, po przeszło trzech i pół roku wojny, nie jest zbyt dobry dla Federacji Rosyjskiej. A do tego należy dodać, że Rosja co prawda zwiększyła liczebność swoich Sił Zbrojnych, ale jej skuteczność spadła – ponieważ wojsko rosyjskie nie potrafi zrealizować celów, które stawiają przed nim politycy na Kremlu.

- Posłużę się cytatem, którego użyłeś w mediach. „Po stronie wroga jest sztuka wojenna i możliwości techniczne, a po naszej stronie wiara we własną słuszność i osobista odwaga żołnierzy”. To wypowiedź anonimowego oficera 51. Armii, Grupa „Centrum” Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Czy nie jest tak, że wojna rosyjsko-ukraińska potwierdziła jednak cechy rosyjskiego żołnierza, który może nie jest zbyt lotny, ale za to bardzo wytrwały, a wiele wojen z udziałem Rosji właśnie tak wyglądało, że uporem i wytrwałością zaczęli oni przechylać szalę zwycięstwa na swoją stronę?

Kto ocenia przysłowiową skórkę po wyprawce, to źle ocenia. Badam skuteczność i ułomności armii rosyjskiej, by wiedzieć, jak z nią walczyć. Pod tym względem najmocniejszym elementem rosyjskiej projekcji siły jest zasób ludzki i to, kim ten żołnierz jest. On nie ma nic do stracenia. Widzimy to na filmach ukraińskich operatorów dronów. Gdy podlatują, na twarzy przeciętnego rosyjskiego żołnierza nie ma przerażenia, a jest walka z tym dronem do ostatniej sekundy. Widać, że są w beznadziejnej sytuacji, ale nie odpuszczają. Jak zapytasz Rosjanina czy on chce wojny? – odpowie, że nie. Ale jeśli już Rosja toczy wojnę, to ten sam Rosjanin chce, by tę wojnę wygrała.

- Nie widzieliśmy jednak Trumpa dociskającego Zełenskiego, jak wcześniej w Gabinecie Owalnym, nie wyglądały te rozmowy źle, aczkolwiek wcześniej Trump konferował z Putinem i coś z nim ustalał – co dokładnie, zapewne dowiemy się w przyszłości. Czy w ogóle widzisz tę szansę na zawarcie rozejmu?

Federacja Rosyjska nie osiąga swoich celów politycznych krokami militarnymi. Co dzieje się na froncie, czyli zdobywana jedna wioska w tą, a jedna, w tamtą, to nie jest osiąganie celów Kremla. Rosjanie od paru miesięcy wysyłają sygnały, że „Ukrainy nie wygramy na Ukrainie”. Co to oznacza? Że chcą szukać rozwiązania ponad głowami Ukraińców, co widzimy w formacie tych rozmów. Rosja chce przekonać inne państwa, by te narzuciły Ukrainie ustalenia zgodne z celami politycznymi Kremla. To jest scenariusz Putina.

Analitycy rosyjscy, których możemy nazwać tzw. rozsądnymi patriotami piszą otwarcie, że wojna długofalowo się Rosji nie opłaca. Piszą oni, że z powodu wojny Rosja straci możliwość konkurowania z Chinami, USA, oraz innymi mocarstwami – czyli wojna Rosję degraduje. Analizy ekonomiczne pokazują, że środki przeznaczane na wojnę zredukują się w 2026 roku. Z moich obliczeń wynika, że już w lecie tego roku Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej zaczną tracić zdolności operacyjne na poziomie sprzed lutego 2022 roku. A zatem także degradacja. Letnia ofensywa w 2025 roku ograniczyła się to zaledwie kilkudziesięciu kilometrowych odcinków frontu. Rosjanie nie uderzyli nawet na przestrzeni 100 kilometrów. Nie walczy cały front z taką intensywnością jakby Kreml chciał. Pokrowsk jest w pewnym sensie wyjątkiem.

- To wskazuje na zawieszenie broni?

Ukraina jest niemiłosiernie zmordowana wojną, ale Rosja także bierze pod uwagę czynniki, które wskazują na słabości ich strony. Sukcesy rosyjskie są osiągane wyłącznie słabościami Sił Zbrojnych Ukrainy. To nie jest tak, że wojsko rosyjskie się rozwija, stosuje nowatorską taktykę, która nagle daje przewagę na froncie – nie, to skutek tego, że Ukraina słabnie.

- W polskiej infosferze była spora debata – by nie powiedzieć kłótnia – o to czy na północ od Pokrowska Rosjanie dokonali przełamania frontu. Co sądzisz o tym odcinku walk? To był przypadek czy większa operacja?

W wielu symulacjach, w których brałem udział jako OPFOR, starałem się wykonywać uderzenia, które zmusiłyby drugą stronę do rzucenia rezerw do walki, a wtedy mógłbym te rezerwy razić ogniowo. Rosjanom nie udawały się takie operacje, tam gdzie ukraińska obrona była silnie i dobrze zorganizowana. Ale nie jest to możliwe wszędzie. Więc tam udało im się przebić. Z drugiej jednak strony to pułapka. Co prawda, Rosjanie mogą przeciąć jedną z dróg, ale umówmy się, ukraiński sztab i tak zakładał, że kiedyś to może nastąpić.

Jest to więc bardziej atrakcyjny teren dla Ukraińców, by zdławić Rosjan, niż na odwrót. Gen. Syrski ostrzegał przed tym już 6 sierpnia, że Rosjanie robią ataki infiltracyjne. Obecnie Ukraińcy rozcięli ten wyłom. Zauważmy także, że Rosjanie pod Kurskiem reagowali tygodniami na operację Sił Zbrojnych Ukrainy, natomiast Ukraińcy rzucili odwody na wyłom pokrowski już w 24 godziny, więc zareagowali bardzo szybko. Syrski liczył się z tym i moim zdaniem mógł wpuścić Rosjan w pułapkę, a oni w nią weszli.

- Pułapka, czy nie, trzeba przyznać, że dowódcy rosyjscy na tym odcinku frontu są zdolni. Patrząc od bitwy awdijiwskiej do pokrowskiej, to jedyne miejsce tej wojny, gdzie wojska rosyjskie notują spore postępy terytorialne. To jest zasługa tych oficerów, że akurat tam mają taktyczne sukcesy?

Tym odcinkiem frontu dowodził gen. Andriej Mordwiczew, wywodzący się z grupy którą nazywam „młodym Arbatem”. Mordwiczew odpowiadał za zdobywanie Mariupola, był dowódcą Centralnego Okręgu Wojskowego. To rocznik 1979, czyli względnie młody oficer jak na ten szczebel dowodzenia. To „młody Arbat” dochodzi do władzy w rosyjskiej armii, bo starsi oficerowie są wymieniani np. gen. Aleksandr Łapin – rocznik 1964.

- Który zasłynął tym, że wycelował pistoletem oficerowi w głowę, by ten wracał na front.

Jest to różnica generacyjna między tymi oficerami. Łapin jest prosto myślącym oficerem starej daty. Mordwiczew dowodził Zgrupowaniem Centrum, z którego wykrojono zgrupowanie uderzeniowe „Odważni”. To było o tyle ciekawe zgrupowanie, że podlegały mu wszystkie rodzaje sił – lądowe, specjalne, lotnicze. Mordwiczew nie musiał pytać Sztabu Generalnego o pozwolenie czego i jak ma używać. Ten eksperyment się Rosjanom udał – zdobyli Awdijiwkę i maszerowali dalej. Co ważne, pod Pokrowskiem Mordwiczew miał do dyspozycji pełne armie – 51. Armię oraz 3. Armię. Walczą pełnym ugrupowaniem, nie rozgarnizowanym w różnych miejscach, nie prowadzą po całej Rosji szkoleń zasadniczej służby wojskowej. Był też wsparty siłami 8. Armii, która w 70 proc. jest na froncie. Ale jest też ułomność w tym eksperymencie, bo te armie ponoszą ogromne straty, które bardzo trudno odtwarzać. Ale takie uderzenia dają efekty, którymi można się pochwalić Putinowi. Dlatego też zdjęto gen. Łapina po tym jak nieudolnie prowadził walki pod Kurskiem i na kierunku sumskim. Zastąpił go gen. Jewgienij Nikiforow.

- Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

defence24.pl