sobota, 7 czerwca 2025



Może najłatwiej dostrzegalną zmianą, jaką udało się dość szybko zaordynować ekipie rządowej, było odbicie z rąk Prawa i Sprawiedliwości państwowych mediów. Dziś TVP i Polskie Radio są formalnie w stanie likwidacji. Ani wprowadzenie przez ministra kultury – wówczas Bartłomieja Sienkiewicza – z pominięciem Rady Mediów Narodowych własnych władz do mediów publicznych, ani późniejsze postawienie ich w stan likwidacji nie było eleganckie. Ale okazało się skuteczne. Sądy wpisały do KRS-u likwidatorów i to oni rządzą tymi mediami.

Podobnie też rząd odbił stanowisko prokuratora krajowego. Dziś stanowisko to zajmuje Dariusz Korneluk. By usunąć nominata Zbigniewa Ziobry – Dariusza Barskiego – minister sprawiedliwości prof. Adam Bodnar po prostu uznał, że Barski nie został przywrócony ze stanu spoczynku do czynnego zgodnie z prawem. A więc nie jest prokuratorem krajowym.

Albo przejmowanie kontroli nad Radą Mediów Narodowych. Tu Sejm podjął uchwałę stwierdzającą, że wybór jednego z pięciu członów Rady jest nieważny. Powód? W uchwale uznano, że uczestniczy on "w podmiocie będącym dostawcą usługi medialnej lub producentem radiowym lub telewizyjnym", a tego zabrania ustawa o RMN. Nic, że Krzysztof Czabański kierował Radą od 2016 r. – w 2024 r. Sejm uznał, że bezprawnie. Bo Czabański zasiada w Radzie Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego, przez co ma pośredni wpływ na działalność spółek zależnych – Srebrna, Srebrna Media, Geranium, Forum SA, Słowo Niezależne i Telewizji Republika.

Inny przykład: ignorowanie orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. TK w uchwale Sejmu został uznany za instytucję, która nie odpowiada tej opisanej w konstytucji, więc rząd jego decyzji nie publikuje.

onet.pl

piątek, 6 czerwca 2025



Według przytaczanego już Thomasa Rida, profesora Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore, kamieniem milowym na drodze do triumfalnego powrotu środków aktywnych, które w XXI wieku przeniosły się do cyberprzestrzeni, była estońska historia z 2007 r. związana z zamiarem usunięcia pomnika „wyzwoliciela” Tallina znanego jako brązowy żołnierz81. Rid proponuje autorską periodyzację cyfrowych środków aktywnych. Lata 1999–2014 określa mianem „czasu hakerów”, a okres od 2014 r. – „czasu wycieków”.

To bardzo umowny podział: „czas hakerów” był zarazem czasem aktywności bojówek sieciowych trolli wykorzystujących wycieki, co można też interpretować jako czas testowania starych technik (kradzieży danych, dywersji) na nowej platformie komunikacyjnej. W Tallinie połączono zresztą stare i nowe środki aktywne: cyberataki i trolling przeciwko „faszystowskiej eSStonii”  wspierała grupa ochotnicza Straż Nocna, której członkowie dyżurowali pod pomnikiem i nie dopuszczali do jego usunięcia. Ponadto techniki stosowane dziś w mediach społecznościowych stanowią w zgodnej opinii współczesnych autorów integralny element „klasycznych” środków aktywnych, tyle że dostosowany do współczesnych uwarunkowań cyberprzestrzeni, nowoczesnych technologii oraz społeczeństwa informacyjnego (i sieciowego). Podobnie jak Rid nie widzą oni różnicy między „fałszywką” i „fejkiem”, tzw. przeciekami kontrolowanymi i wyciekami elektronicznymi – te ostatnie uważają za przedłużenie środków aktywnych w nowych mediach.

Podzielając tę opinię, dodam, że – zgodnie z tradycją – do ich realizacji rosyjskie służby wykorzystują zarówno zdolnych programistów, jak i cyberprzestępców. W połączeniu z mechanizmami pracy wywiadowczej zaowocowało to wieloma głośnymi akcjami. W ramach pierwszej z nich – operacji „Księżycowy labirynt” z przełomu lat 1999 i 2000 – hakerzy przeprowadzili zmasowane natarcie na serwery Pentagonu, NASA i kluczowych amerykańskich ośrodków badawczych i skopiowali wiele tajnych materiałów. Wtedy jednak wydarzenia te nazwano ostrożnie „serią incydentów komputerowych”.

„Pierwszą cyberwojną” obwołano wspomniany wyżej atak z 27 kwietnia 2007 r., którego ofiarą padły estońskie strony rządowe, banki, media i firmy specjalizujące się w komunikacji. Przesądziła o tym skala uderzenia: specjaliści od cyberbezpieczeństwa przyznają, że użyta do niego sieć botnet była największą wówczas siecią tego typu (...). Rozmach operacji spowodował, że zaczęto o niej mówić w kategoriach inwazji cybernetycznej. Estonia w jednej chwili została odcięta od internetu i łączności. Rosja zademonstrowała światu, że przystąpiła do wyścigu zbrojeń w cyberprzestrzeni i jest gotowa urządzać kolejne pokazy siły. Nie trzeba było na nie długo czekać.

Miano „drugiej cyberwojny” przyznano atakom DDoS przeprowadzonym podczas małej wojny w Gruzji w sierpniu 2008 r. Rosyjscy hakerzy zablokowali serwery rządowe, w tym resortu obrony i oficjalną witrynę głowy państwa, a także najważniejsze media. Pozwoliło to wdrożyć zmasowaną kampanię propagandową, z jednej strony dyskredytującą prezydenta Micheila Saakaszwilego, a z drugiej – wybielającą „operację przymuszenia Gruzji do pokoju”, jak określono własne posunięcia. Konwencjonalne działania zbrojne połączono wówczas z tymi w cyberprzestrzeni i klasycznymi środkami aktywnymi.

Ośmieleni sukcesami na wirtualnym polu bitwy Rosjanie – pisze Piotr Łuczuk – zdecydowali się na kolejną cyberwojnę z Pentagonem. W 2008 r. wprowadzili do amerykańskiej sieci wojskowej groźny wirus, za pomocą którego wykradali tajne dane. Śledczy ustalili, że ataku dokonał rosyjski wywiad, już wcześniej operujący przy użyciu wirusa o zbliżonym kodzie źródłowym.

Rastorgujew uważa, że cyberwojnę prowadzi się „środkami rozpoznania i monitoringu środowiska technicznego” oraz „środkami aktywnego wpływu na zasoby techniczne”. Hakowanie i niszczenie lub choćby osłabianie zasięgu zasobów przeciwnika to tylko jedno z zastosowań środków cyfrowych. Operacje w sieci są najczęściej operacjami kombinowanymi. Grupy hakerskie związane z jednostką 26 165 wywiadu wojskowego, dowodzone do 2018 r. przez Wiktora Nietykszę, a funkcjonujące pod różnymi hakerskimi przykrywkami (Sofacy, Pawn Storm, ART28, Strontium, Fancy Bear, CyberBerkut, CyberKalifat czy Anonymous Ukraina) łączą aktywność hakerską z ujawnianiem tajnych informacji przeciwnika oraz ze zwykłymi fałszerstwami. Na przełomie 2013 i 2014 r., w dobie pogłębiającego się kryzysu w relacjach z Zachodem w trakcie wydarzeń związanych z Euromajdanem, a następnie aneksją Krymu, Rosjanie zastosowali już całą paletę takich środków.

23 października na międzynarodowym portalu haktywistów CyberGuerrilla.org zamieszczono link do folderu zawierającego dokumenty ukraińskiego MSZ (głównie korespondencję tamtejszych urzędników z ich zachodnimi odpowiednikami, ale też kopie paszportów dyplomatycznych urzędników Departamentu Stanu USA) nadesłane jakoby przez ukraińskiego aktywistę międzynarodowego ruchu Anonymous dążącego do zwiększenia transparentności informacji w sieci.

Rosyjskie ataki cyfrowe towarzyszące Euromajdanowi
  • 28 października na tym samym portalu pojawił się kolejny post od ruchu Anonymous Ukraina, w którym ogłoszono niezależność Ukrainy od Unii Europejskiej i Rosji. Zawierał on także filmik, na którym człowiek w charakterystycznej białej masce i bluzie z kapturem skandował hasło: „Nie będziemy sługusami NATO!”.
  • 11 listopada, już po użyciu przez Wiktora Janukowycza oddziałów specjalnych policji Berkut, do Kijowa przybyła podsekretarz stanu Victoria Nuland (spotkała się z prezydentem, wyraziła w imieniu Stanów Zjednoczonych oburzenie z powodu brutalności funkcjonariuszy, a następnie odwiedziła protestujących na Majdanie, którym rozdała kanapki i wypieki cukiernicze). Władze FR natychmiast wykorzystały jej misję, interpretując ją jako „eskalację kryzysu” i „wtrącanie się w rosyjską strefę wpływów”. „Ciasteczka Nuland” albo „ciasteczka Departamentu Stanu” stały się popularnym memem i krążą w sieci do dziś; weszły również do języka rosyjskiego jako nowy frazeologizm synonimiczny z wyrażeniem „trzydzieści srebrników”
  • 4 lutego 2014 r. na YouTubie pojawiły się dwa klipy przesłane z konta Re Post (utworzonego 14 grudnia 2013 r., u szczytu wydarzeń na Ukrainie). Pierwszy prezentował nagranie rozmowy telefonicznej Nuland z ambasadorem USA w Ukrainie Geoffreyem Pyattem. Podsekretarz, rozczarowana postawą UE („pieprzyć Unię Europejską”), uznała, że zerwaną umowę stowarzyszeniową Ukrainy z nią mogłaby „skleić ONZ”. Drugie nagranie stanowiło zapis przechwyconej rozmowy Helgi Schmid, niemieckiej urzędniczki pracującej w Brukseli, z ambasadorem UE w Ukrainie Janem Tombińskim. Schmid skarżyła się na krytykę UE ze strony Stanów Zjednoczonych i prosiła go o rozmowę w tej sprawie z ambasadorem Pyattem. Polityczny cel obu przecieków był oczywisty: pokazując rozbieżności między USA i UE w sprawie Ukrainy, Rosja wbijała klin między Waszyngton a Brukselę. Podwójny przekaz miał wzmocnić ową narrację.
Dyskredytacja Stanów Zjednoczonych i próba zaostrzenia relacji europejsko-amerykańskich szybko zdominowały obieg informacji politycznych w Europie i USA. Biały Dom musiał przeprosić za dosadne słowa Nuland, a przy tym nazwał przecieki rosyjskim środkiem aktywnym. Okazał się on skuteczny: nagrania ujawniono, kiedy podsekretarz po raz kolejny przybyła do Kijowa, aby próbować nakłonić Janukowycza do zakończenia kryzysu z pomocą mediacji Waszyngtonu. Operacje te łączyły starą technikę podsłuchu telefonicznego i wideo z nowymi – wykorzystaniem i wzmacnianiem materiału kompromitującego w internecie (błyskawicznie powielany mem).

Najgłośniejszym przedsięwzięciem aktywnym były jednak ataki na skrzynkę mailową Johna Podesty, szefa kampanii wyborczej Hillary Clinton (19 marca 2016 r.), a następnie na Komitet Krajowy Partii Demokratycznej (18 kwietnia). W ten sposób rosyjski wywiad wojskowy zinfiltrował wewnętrzną i zewnętrzną komunikację Demokratów oraz zyskał dostęp do ich rozmów telefonicznych. Podszywając się pod amerykańskich haktywistów, założył stronę internetową DCLeaks.com, aby upublicznić tam pozyskane dane. Pierwszą partię dokumentów ze skrzynki Podesty opublikowano 4 czerwca. Ponieważ krok ten nie spotkał się z szerokim odzewem, Rosjanie skontaktowali się z Julianem Assange’em i przekazali materiały z włamań komputerowych WikiLeaks.

Tymczasem Demokraci zdecydowali się podzielić z opinią publiczną historią podwójnego włamania za pośrednictwem „The Washington Post” przy technicznym wsparciu firmy CrowdStrike. Spółka zajmująca się bezpieczeństwem w sieci ujawniła szczegóły rosyjskiego modus operandi – węzły dowodzenia i kontroli, łącza komunikacyjne i tajne kody dostępu. W ten sposób „spalono” cyfrowe odpowiedniki klasycznych skrzynek kontaktowych, tj. infrastrukturę cyfrowych środków aktywnych wywiadu FR w USA. Maskując skalę strat, zarejestrował on blog guccifer2.word-press.com, na którym wirtualny haker Guccifer przyznał się do działania w pojedynkę, opublikował 11 kolejnych dokumentów, w tym listę darczyńców Demokratów i badania popularności Donalda Trumpa, oraz nagłośnił przekazanie WikiLeaks tysięcy plików i e-maili. Bezskutecznie: 29 grudnia 2016 r. Biały Dom zareagował na wtrącanie się przez Rosję w wybory – wydalił z kraju 35 tamtejszych agentów, przejął dwie nadmorskie posiadłości i umieścił organizacje wywiadowcze na czarnej liście instytucji objętych sankcjami. W efekcie głośna operacja przerodziła się w spektakularną wpadkę: w lipcu 2018 r., po zebraniu wiarygodnych dowodów, Departament Sprawiedliwości USA oskarżył imiennie 12 oficerów Zarządu Wywiadu Sztabu Generalnego FR o cyberszpiegostwo i ingerencję w głosowanie oraz oświadczył, że poszukuje się ich międzynarodowym listem gończym85.

Bardzo możliwe, że Rosjanom nie chodziło o skuteczność, ale o efekt wizerunkowy („prężenie muskułów w sieci”) i manifestację własnego potencjału cyfrowego. W tym kontekście należy też – jak się wydaje – rozpatrywać ich posunięcia w cyberprzestrzeni towarzyszące pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r. Od początku były one uważnie monitorowane przez badaczy. Nie odnotowali oni zmasowanych operacji cybernetycznych mających zniszczyć bądź wyłączyć infrastrukturę krytyczną przeciwnika, z wyjątkiem kilku z początku wojny. Eksperci uważają ponadto, że ofensywne użycie cyberbroni nie oddziałało znacząco na przebieg konfliktu. Uderzenia na ukraińskie portale informacyjne i skojarzony z nimi atak rakietowy na wieżę telewizyjną w Kijowie 1 marca 2022 r. jedynie na krótko ograniczyły stronie ukraińskiej możliwości przekazywania informacji. W kolejnych miesiącach wyrafinowanie i liczba akcji tego typu wyraźnie spadły. Zamiast wiperów (złośliwe oprogramowanie niszczące dane) stosowano nieskomplikowane ataki phishingowe (hakerskie wyłudzanie danych) i DDoS. W zgodnej ocenie amerykańskich analityków „rosyjskie operacje cybernetyczne w Ukrainie nie wywołały większego wpływu militarnego”; nie brak też zdań, że stanowią one dla agresora „upokarzające doświadczenie”86. To, jak się konkluduje, efekt nieskoordynowania poczynań w cybernetycznej i kinetycznej domenie tej wojny oraz różnego pojmowania przez Rosję celów inwazji w każdej z nich: tamtejsi stratedzy uznają przestrzeń cybernetyczną głównie za pole wojny informacyjnej, a kinetyczną – za teatr działań służących przejmowaniu terytorium. Niewykorzystanie cyberzdolności do ataków na infrastrukturę krytyczną byłoby więc rezultatem innych priorytetów, a nie braku umiejętności.

Jolanta Darczewska - Zawładnąć umysłami i urządzić świat

czwartek, 5 czerwca 2025



Elon Musk oszalał - napisał w czwartek prezydent USA Donald Trump w swojej sieci społecznościowej Truth Social, odnosząc się do byłego bliskiego współpracownika, miliardera i właściciela Tesli.

Trump napisał, że "Elon +był na wyczerpaniu+" i że poprosił go, aby odszedł. Ocenił też, że miliarder "oszalał" i zasugerował, że może zakończyć kontrakty zawarte między amerykańskim rządem i firmami Muska.

To dalszy ciąg czwartkowej wymiany zdań między prezydentem i Muskiem, który w ubiegłym tygodniu zakończył pracę dla Białego Domu. Musk stał na czele DOGE, czyli Departamentu Wydajności Rządu.

W piątek Trump oficjalnie podziękował mu za współpracę i nazwał miliardera jednym z największych liderów biznesu na świecie. Dodał, że sam szef Tesli i SpaceX, który "wykonał fantastyczną robotę", będzie nadal "wpadał do Waszyngtonu". Musk zapewnił wówczas z kolei, że będzie nadal "doradcą i przyjacielem" Trumpa.

W czwartek Trump przyznał, że nie wie, czy nadal będzie miał dobre relacje z miliarderem, który krytykuje jego projekt ustawy budżetowej, i przyznał, że jest nim rozczarowany. Musk odpowiedział, że "wszystko mu jedno" oraz uznał, że bez jego wsparcia Trump nie wygrałby wyborów. "Co za niewdzięczność" - dodał. Zapytał też internautów, czy nadszedł czas na założenie nowej partii politycznej w USA.

PAP


Prezydent Rosji Władimir Putin spotkał się z członkami rosyjskiego rządu 4 czerwca i omówił zawalenie się dwóch mostów kolejowych w obwodach kurskim i briańskim 31 maja. Spotkanie obejmowało wyreżyserowane oświadczenie lekarza dziecięcego, który promował długotrwałe uzasadnienia Kremla dla jego pierwotnej inwazji na Ukrainę w 2014 r. i pełnoskalowej inwazji w 2022 r. Szef rosyjskiego Komitetu Śledczego Aleksandr Bastrykin twierdził podczas spotkania, że ​​ukraińskie służby specjalne „bez wątpienia” przeprowadziły operację zburzenia mostów kolejowych w obwodach kurskim i briańskim 31 maja, ale nie przedstawił konkretnych dowodów łączących zawalone mosty z Ukrainą. Putin twierdził, że wykolejenia pociągów potwierdzają, że „już nielegalny” ukraiński rząd, który wcześniej „przejął władzę”, „stopniowo degeneruje się w organizację terrorystyczną”. Putin kwestionował, czy Rosja może negocjować z „terrorystami” i zastanawiał się, dlaczego Rosja miałaby się zgodzić na proponowane przez Ukrainę 30-dniowe lub dłuższe zawieszenie broni, twierdząc, że Ukraina wykorzysta zawieszenie broni, aby nadal otrzymywać zachodnie dostawy broni, mobilizować personel wojskowy i przygotowywać „inne akty terrorystyczne”. Putin twierdził, że ukraiński rząd „w ogóle nie potrzebuje pokoju” i ceni władzę bardziej niż pokój. 

(...)

Putin wykorzystał również swoją rozmowę telefoniczną z Trumpem z 4 czerwca, aby fałszywie przedstawić Ukrainę jako nielegalnego partnera negocjacyjnego, który nie jest zainteresowany pokojem. Uszakow stwierdził, że Putin rozmawiał z Trumpem o wykolejeniach pociągów w Rosji 31 ​​maja, ukraińskich atakach na rosyjskie bazy lotnicze 1 czerwca i ukraińsko-rosyjskich negocjacjach w Stambule 2 czerwca. Putin zarzucił Trumpowi, że Ukraina była odpowiedzialna za wykolejenia pociągów. Uszakow twierdził, że Rosja „nie uległa” i uczestniczyła w negocjacjach w Stambule pomimo „prowokacji” ze strony Ukrainy. Oświadczenia Putina skierowane do Trumpa prawdopodobnie mają również na celu odwrócenie uwagi od braku zainteresowania Rosji negocjacjami i ciągłymi przygotowaniami do przedłużającego się wysiłku wojennego, aby uniknąć możliwych przyszłych sankcji USA, przedstawiając Ukrainę jako złego aktora.

understandingwar.org


W ubiegły piątek amerykański prezydent stwierdził, że Chiny "totalnie pogwałciły" umowę w sprawie ceł z USA Jednak nawet jeśli rozmowa odbędzie się w tym tygodniu, co według Białego Domu jest "prawdopodobne", wątpliwe jest, aby przyniosła ona przełom, na który liczy Trump.

Stany Zjednoczone znalazły się w trudnej sytuacji. Waszyngton nieskutecznie próbuje wywrzeć presję na Chiny, aby Pekin zasadniczo zmienił stosunki handlowe z USA, których wartość wynosi ok. 600 mld dol. (ok. 2 bln 200 mld zł).

Osoba zaznajomiona z rozmowami handlowymi, która zachowała anonimowość, powiedziała, że administracja znajduje się pod "dużą presją" z powodu blokady Chin na dostawy kluczowych minerałów, niezbędnych do produkcji wszystkiego, od samochodów i elektroniki po amunicję.

— Nie sądzę, aby Xi był zbyt zainteresowany dalszym eksportem metali ziem rzadkich lub magnesów do Stanów Zjednoczonych, jasno wyraził swoje stanowisko — dodała ta osoba, choć przewiduje, że istnieje "duże prawdopodobieństwo", że Xi przyjmie zaproszenie, aby przynajmniej wysłuchać Trumpa. — Prezydent ma pewną przewagę i pytanie brzmi, kiedy będzie gotowy wywrzeć maksymalną presję na chiński rząd — dodało źródło POLITICO.

Były urzędnik Trumpa blisko związany z Białym Domem, który pod warunkiem zachowania anonimowości zgodził się otwarcie omówić strategię prezydenta, powiedział: Trump uważa, że rozmowa między przywódcami kierującymi się zasadami jest sposobem na przebicie się przez ten szum i dotarcie do sedna sprawy.

Inni zewnętrzni obserwatorzy pozostają sceptyczni co do tego, czy Trump rzeczywiście będzie w stanie dodzwonić się do Xi. Od początku drugiej kadencji prezydenta urzędnicy Białego Domu publicznie obiecują, że rozmowa między przywódcami jest nieuchronna. Trump próbował nawet zasugerować poprzez niedawne komentarze w kwietniu, że obaj rozmawiali od czasu inauguracji Trumpa.

Chiński rząd jest wstrząśnięty publicznymi wystąpieniami Trumpa w Gabinecie Owalnym — w tym głośnymi spotkaniami z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i prezydentem RPA Cyrilem Ramaphosą. Te ekscesy sprawiły, że Pekin stał się ostrożny w prowadzeniu dyplomacji z USA.

— Chiny postrzegają prezydenta Trumpa jako nieprzewidywalnego, co stanowi zagrożenie dla reputacji Xi Jinpinga — powiedział Rush Doshi, były zastępca dyrektora ds. Chin i Tajwanu w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego w administracji Joego Bidena. — Nie jest w zwyczaju dyplomatów Chińskiej Republiki Ludowej narażanie przywódcy na potencjalnie krępujące lub nieprzewidywalne spotkanie — dodał.

(...)

Amerykańscy producenci samochodów zaczęli ostrzegać, że nadchodzący niedobór metali ziem rzadkich może zmusić ich do wstrzymania produkcji i zamknięcia fabryk w ciągu kilku tygodni. Surowce te mają kluczowe znaczenie dla produkcji samochodów, od skrzyń biegów i pomp paliwowych po czujniki kierownicze i siłowniki poduszek powietrznych.

Oba kraje nadal nie mogą dojść do porozumienia w sprawie kwestii, która rzekomo skłoniła Trumpa do rozpoczęcia wojny handlowej — fentanylu. Chiny przedstawiły Białemu Domowi dwie propozycje, w tym jedną w lutym, po tym jak Trump nałożył pierwsze cła na Chiny, Kanadę i Meksyk.

— Wszyscy zgadzają się, że kluczem do dalszych postępów w sprawie ceł jest fentanyl — powiedział przedstawiciel biznesu, który chciał zachować anonimowość, aby móc omówić delikatne kwestie.

Stany Zjednoczone nie zareagowały jednak na propozycje dotyczące fentanylu, które zostały opisane jako celowe posunięcie Chin mające na celu wywołanie dyskusji na temat tego, co Pekin mógłby realnie zrobić, aby powstrzymać przepływ składników fentanylu używanych przez meksykańskie kartele do produkcji tego silnie uzależniającego narkotyku.

(...)

Oczekiwania Trumpa, że rozmowa telefoniczna z Xi może wznowić rozmowy handlowe między USA a Chinami w tych kwestiach i przynieść konkretne rezultaty, są sprzeczne z protokołami dyplomatycznymi i politycznymi rządzącej w Chinach Komunistycznej Partii Chin.

— Trump jest negocjatorem. Xi Jinping nie jest negocjatorem — jest członkiem partii na szczycie administracyjnej superstruktury — powiedział Harry Broadman, były zastępca przedstawiciela handlowego USA w administracji George'a H.W. Busha i Billa Clintona. — Nie wyobrażam sobie, aby Xi wdał się w szczegóły — co najwyżej mogą uzgodnić pewne zasady, ale to raczej nie zadowoli Trumpa — dodał.

Istnieje również ryzyko, że rozmowa między dwoma przywódcami może przynieść Trumpowi efekt odwrotny do zamierzonego, podważając długoterminowe negocjacje handlowe z Chinami.

— Podniesienie rozmów do poziomu przywódców może uniemożliwić zawarcie głębszego i większego porozumienia, które ostatecznie wymaga więcej czasu, więc przejście na poziom przywódców może być ryzykowne — powiedział Rush Doshi, były zastępca dyrektora ds. Chin i Tajwanu w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego USA.

onet.pl/Politico


Prezydent Donald Trump polecił w środę wszczęcie dochodzenia w sprawie rzekomego łamania prawa przez doradców Joe Bidena, którzy mieli jego zdaniem rzekomo w zmowie potajemnie podpisywać się pod decyzjami prezydenta bez jego wiedzy. Trump twierdzi, że otoczenie Bidena ukrywało rzeczywisty stan zdrowia prezydenta i uznał to za "najniebezpieczniejszy skandal w historii".

W podpisanej w środę proklamacji Trump polecił prokurator generalnej Pam Bondi, prawnikowi Białego Domu oraz szefom odpowiednich agencji zbadanie, "czy pewne osoby spiskowały, aby oszukać opinię publiczną na temat stanu psychicznego Bidena i niezgodnie z konstytucją sprawować władzę i obowiązki prezydenta".

Trump stwierdził w dokumencie - jak robił to wielokrotnie w ciągu ostatnich tygodni - że osoby z otoczenia Bidena ukrywały stan prezydenta i same podejmowały decyzje i podpisywały się za niego pod dokumentami. Dowodem miałoby być użycie przez specjalnej maszyny do składania podpisów (tzw. Autopen), używanej od dekad przez wielu prezydentów. Zdaniem Trumpa, użycie maszyny nasiliło się pod koniec prezydentury jego poprzednika.

"Biorąc pod uwagę wyraźne przesłanki wskazujące na to, że prezydent Biden nie miał zdolności do wykonywania swoich uprawnień prezydenckich, gdyby jego doradcy potajemnie użyli mechanicznego długopisu do podpisania dokumentów, aby ukryć tę niezdolność, podejmując jednocześnie radykalne działania wykonawcze w jego imieniu, stanowiłoby to niekonstytucyjne wykorzystanie uprawnień prezydenckich, a taka okoliczność miałaby wpływ na legalność i ważność licznych działań wykonawczych podejmowanych w imieniu Bidena" - napisał Trump w proklamacji. Stwierdził jednocześnie, że "ten spisek stanowi jeden z najniebezpieczniejszych i najbardziej niepokojących skandali w historii Ameryki".

Prezydent od miesięcy wielokrotnie powtarzał te teorię, jeszcze we wtorek we wpisie w mediach społecznościowych nazywając go największym skandalem politycznym w historii "z wyjątkiem ukartowanych wyborów prezydenckich w 2020 r.". Już wcześniej prokuratura federalna na polecenie Trumpa wszczęła śledztwo dotyczące aktów łaski podpisanych przez Bidena za pomocą maszyny, lecz teraz dochodzenie ma być szersze i obejmować również rzekomy spisek jego otoczenia. Podobne śledztwo rozpoczęli też Republikanie z komisji ds. nadzoru Izby Reprezentantów, zapowiadając wezwanie do złożenia zeznań szereg bliskich doradców Bidena.

PAP

środa, 4 czerwca 2025



Rosja nadal produkuje i gromadzi rakiety i drony, aby uderzyć na Ukrainę, co pokazuje, że Rosja nadal dąży do wygrania wojny środkami militarnymi. Ukraiński portal New Voice (NV) poinformował 3 czerwca, powołując się na Główny Zarząd Wywiadu Wojskowego Ukrainy (GUR), że siły rosyjskie zgromadziły ponad 13.000 pocisków balistycznych, manewrujących i innych (stan na połowę maja 2025 r.), w tym: prawie 600 pocisków balistycznych Iskander-M, ponad 100 hipersonicznych pocisków balistycznych Kinzhal, prawie 300 pocisków manewrujących Ch-101, ponad 400 pocisków manewrujących Kalibr, do 300 pocisków manewrujących Ch-22/32, około 700 pocisków manewrujących Oniks i pocisków przeciwokrętowych Zirkon, około 60 wyprodukowanych w Korei Północnej pocisków balistycznych KN-23 i około 11.000 pocisków przeciwlotniczych S-300/400. NV poinformowało, że GUR oszacowało również, że Rosja może wyprodukować około 150–200 pocisków miesięcznie, w tym: 60–70 Iskander-M, 10–15 Kinzhals, 20–30 Kh-101s, 25–30 Kalibrs, do 10 Kh-32s i łącznie 20–30 pocisków Oniks i Zirkon. Rosja uruchamiała coraz większe pakiety uderzeniowe przeciwko Ukrainie zawierające pociski przed 1 czerwca, a ukraińskie ataki 1 czerwca na rosyjskie lotniska i bombowce obniżą zdolność Rosji do przeprowadzania dalszych dużych ataków pociskami manewrującymi wystrzeliwanymi z powietrza na Ukrainę. Ihnat powiedział Ukraińskiej Prawdzie, że ataki 1 czerwca nie zniszczyły wszystkich rosyjskich bombowców strategicznych i że Rosja zachowuje możliwość atakowania Ukrainy pociskami wystrzeliwanymi z bombowców strategicznych. Ihnat zauważył, że około połowa wszystkich rosyjskich dronów uderzeniowych dalekiego zasięgu wystrzelonych przeciwko Ukrainie to wabiki, podczas gdy druga połowa to prawdziwe drony Shahed. Drony Shahed od dawna dominują w rosyjskich pakietach uderzeniowych , a rosyjskie siły ostatnio używają więcej pocisków balistycznych wystrzeliwanych z ziemi niż pocisków manewrujących wystrzeliwanych z powietrza.

(...)

Rosyjskie Siły Powietrzne podobno testują nowe bomby szybujące z ujednoliconymi modułami planowania i korekcji (UMPK) o zwiększonym zasięgu w obwodzie charkowskim. Szef Prokuratury Obwodu Charkowskiego Spartak Borysenko poinformował 3 czerwca, że ​​31 maja rosyjskie siły wystrzeliły cztery bomby szybujące o zwiększonym zasięgu w obwodzie charkowskim z Tomarówki w obwodzie biełgorodzkim w ramach nowych testów bomb szybujących. Borysenko oświadczył, że zmodernizowane bomby szybujące mają zasięg 95 kilometrów, co stanowi wzrost w porównaniu z poprzednim zasięgiem bomb wynoszącym 60-80 kilometrów. Borysenko oświadczył, że rosyjskie siły mogą uderzyć w dowolne miejsce w mieście Charków i niektóre osady na południe od miasta Charków, używając tych bomb, gdy rosyjskie samoloty będą wykonywać loty bojowe z rosyjskiej bazy lotniczej w Tomarowce. Borysenko poinformował, że rosyjskie siły użyły podobnych bomb szybujących o zwiększonym zasięgu przeciwko obwodowi sumskiemu w maju 2025 roku.

understandingwar.org


Analitycy Deep State obliczyli, że średnio w maju rosyjska armia przeprowadzała na frontach w Ukrainie prawie 184 szturmy dziennie. W poprzednim miesiącu liczba ta wynosiła średnio ok. 155 ataków.

Ponadto znacznie wzrosła liczba dni, w których rosyjskie dowództwo wysyłało oddziały do "mięsnych szturmów", czyli ataków, których uczestnicy najczęściej nie mają szansy na przeżycie. W kwietniu odnotowano dwa takie dni, a w maju 13.

Jak informują analitycy Deep State, najcięższym dniem był 4 maja, gdy rosyjskie wojsko przeprowadziło aż 269 akcji szturmowych. Według szacunków ekspertów rosyjscy żołnierze byli najaktywniejsi na początku i pod koniec maja.

onet.pl


Pionierem modelu sklepów klubowych był sprzedawca detaliczny Sol Price, który uruchomił sieć Price Club w południowej Kalifornii w latach 70. ubiegłego wieku. W 1993 r. Price Club połączył się z Costco. Sam Walton, założyciel Walmart, przyznał się do kradzieży koncepcji Price'a, gdy w 1983 r. stworzył Sam's Club. BJ's z siedzibą w Massachusetts powstał rok później.

Wszystkie trzy sieci pobierają opłaty członkowskie. Podstawowe poziomy kosztują 50 dol. [ok. 185 zł] rocznie w Sam's Club, 60 dol. [ok. 220 zł] w BJ's i 65 dol. [ok. 240 zł] w Costco — w zamian za dostęp do sklepów. Dwie ostatnie sieci podniosły opłaty w ubiegłym roku, ale liczba ich członków wciąż rośnie, a dziewięciu na dziesięciu z nich decyduje się na odnowienie członkostwa. Todd Sears, dyrektor finansowy Sam's Club, powiedział inwestorom w zeszłym miesiącu, że 80-90 proc. zysków pochodzi z przychodów z członkostwa.

W zamian klienci otrzymują okrojony asortyment kilku tysięcy artykułów, które, jak ufają, będą najtańsze w okolicy — od paczki 36 rolek papieru toaletowego po skrzynki win Bordeaux dla klientów, którzy są nieco bardziej zamożni niż przeciętnie.

— Zasadniczo wchodzą w proces polowania na okazje, płacą Costco lub Sam's opłatę i przerzucają to na nich — powiedział Bryan Gildenberg, dyrektor zarządzający Retail Cities, firmy konsultingowej.

Kluby wywierają presję na sprzedawców, takich jak Procter & Gamble czy Nestle, aby utrzymywali niskie ceny, sprzedając konkurencyjne marki własne. Marki własne Costco Kirkland Signature i Sam's Club Member's Mark warte są po dziesiątki miliardów dolarów.

Klienci są w stanie znosić opłaty pobierane przez kluby, ale konfrontują się również z mniej wygodnym doświadczeniem zakupowym. Sklepy są od nich oddalone: suma lokalizacji Costco, Sam's Club i BJ's w USA to wciąż mniej niż jedna trzecia z 4600 sklepów Walmart w USA.

— To trochę sklep, w którym liczysz czas. Nie chcecie spędzać sobotniego popołudnia, wędrując po pudełku o powierzchni 100 tys. stóp kwadratowych — powiedział Bob Eddy, dyrektor generalny BJ's, podczas webcastu w kwietniu.

onet.pl/The Financial Times

wtorek, 3 czerwca 2025



Zdaniem eksperta, po reakcjach na rosyjskich kanałach już widać, że to poważna strata dla Rosjan. "Na własne oczy widzieliśmy (na nagraniach – PAP), że rosyjskie bombowce płonęły. Ataki były wymierzone w najbardziej wrażliwe miejsca samolotów – zbiorniki paliwa. Wyraźnie było widać pomarańczowe płomienie i ogromne słupy dymu, co świadczy o spalaniu się paliwa lotniczego" - wyjaśnił.

"Więc nie zostały trafione samoloty stojące gdzieś w rezerwie ze spuszczonym paliwem, lecz faktycznie bojowe maszyny, które są wykorzystywane w działaniach zbrojnych – a takie zawsze stoją na lotniskach z pełnymi zbiornikami. To potwierdza, że uderzenie nastąpiło w sprawne, gotowe do walki samoloty" - stwierdził Romanenko.

Na pytanie, jak szybko Rosja będzie w stanie odrobić poniesione straty, ekspert odpowiedział, że zależy to od zakresu uszkodzeń samolotów. "Jeśli doszło do uderzeń w zbiorniki paliwa, to w takich przypadkach trudno jest przywrócić samolot do działania. Jeśli te drony trafią w cele nieco mniej dokładnie, to odbudowa, jeśli uszkodzenia są poważne, zajmie co najmniej sześć miesięcy" - ocenił.

PAP


Podsumowując aktualny stan prowadzonych spraw Bodnar wymienił: "zarzuty dla byłego premiera (Mateusza Morawieckiego - PAP) - po raz pierwszy w historii, zarzuty dla kilku byłych członków Rady Ministrów, 6 aktów oskarżenia, dziesiątki ujawnionych i ściganych sprawców przestępstw".

Szef MS przedstawił także wybrane sprawy, streszczając ich szczegóły. Odnosząc się do postępowania ws. Funduszu Sprawiedliwości podkreślił, że do sądu został skierowany pierwszy akt oskarżenia wobec 6 osób, a zarzuty łącznie usłyszało 25 osób, w tym byli wiceszefowie MS i posłowie PiS: Marcin Romanowski (w grudniu ub.r. sąd wydał decyzję o jego aresztowaniu, lecz Romanowski otrzymał azyl polityczny na Węgrzech) i Michał Woś (objęty jest m.in. dozorem policji), a także poseł PiS Dariusz Matecki (w drugiej połowie kwietnia opuścił areszt za poręczeniem majątkowym).

Bodnar poinformował, że w związku z nieprawidłowościami w działalności Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych "13 osób usłyszało 36 zarzutów, w tym były prezes agencji (Michał K. - PAP), 3 osoby zostały tymczasowo aresztowane, Paweł Sz. został 'sprowadzony' z Dominikany"; w sprawie "kilometrówek Ryszarda Czarneckiego" do sądu został skierowany akt oskarżenia dot. wyrządzenia szkody na sumę ponad 850 tys. zł; natomiast w procesie dot. tzw. afery hejterskiej Emilia Sz. została skazana na karę 6 tys. zł grzywny, a do Sądu Najwyższego trafiły wnioski o uchylenie immunitetów wobec 4 sędziów.

Ponadto - jak dodał - do sądu został skierowany akt oskarżenia wobec b. Komendanta Głównego Policji Jarosława Szymczyka w sprawie granatnika w KGP; łącznie 27 osób usłyszało zarzuty w związku ze śledztwem dot. Narodowego Centrum Badań i Rozwoju; zarzuty popełnienia 373 przestępstw przedstawiono łącznie 70 podejrzanym i tymczasowo aresztowano 4 osoby w sprawie śledztwa dot. Collegium Humanum; a także w różnych jednostkach prokuratury prowadzonych jest 12 postępowań w związku z nieprawidłowościami w spółkach Orlen. "W postępowaniu dot. OTS Switzerland postawiono zarzuty 3 osobom, jedna z nich jest tymczasowo aresztowana, jedna oczekuje na ekstradycję z ZEA, a jedna jest poszukiwana listem gończym" - napisał.

PAP