wtorek, 31 grudnia 2024



Siły rosyjskie kontynuują natarcie w zachodniej części obwodu donieckiego z zamiarem przecięcia ostatnich szlaków zaopatrzenia obrońców w rejonach Kurachowego i Wełykiej Nowosiłki. Według niektórych źródeł w drugiej z wymienionych lokalizacji już to nastąpiło, a komunikacja możliwa jest jedynie drogami gruntowymi z Wremiwki – jednej z trzech miejscowości pozostających pod kontrolą ukraińską (wliczając Wełyką Nowosiłkę). Walki przeniosły się do zachodniej części Kurachowego, a zgodnie z lokalnymi doniesieniami agresor wkroczył na teren położonej tam nieczynnej elektrowni cieplnej. Na zachód od miasta ukształtował się następny worek, w którym w posiadaniu obrońców pozostają trzy miejscowości, w tym decydujące o utrzymaniu zaopatrzenia Ułakły (wróg zajmuje pozycje 2 km na południe od tej wsi). Najeźdźcy znacząco powiększyli kontrolowany obszar także na północny zachód od Kurachowego i na południe od Pokrowska, jednakże nie wpłynęło to na ogólną sytuację.

Arenami ciężkich starć wciąż są Torećk i Czasiw Jar. Rosjanie pogłębili oskrzydlenie pierwszego z nich od zachodu, lecz w związku z sytuacją w mieście nie ma to większego znaczenia dla toczących się tam walk. Istotne postępy agresor poczynił natomiast w Czasiw Jarze – wkroczył do jego zachodniej części. Pod kontrolą obrońców pozostaje jednak całe jego południe, przez które dociera zaopatrzenie. Siły najeźdźcze zanotowały pewne zdobycze na północ i południe od Kupiańska oraz w obwodzie kurskim, jednak nie zmienia to w istotny sposób sytuacji. Do nieznacznych korekt linii styczności na korzyść którejś ze stron doszło również na pozostałych kierunkach.

25 grudnia miał miejsce kolejny zmasowany atak na infrastrukturę energetyczną Ukrainy. Uszkodzenia obiektów potwierdzono w obwodach: charkowskim (niektóre źródła mówią, że trafiona została m.in. Żmijewska Elektrownia Cieplna), dniepropetrowskim, iwanofrankiwskim (Bursztyńska EC), kirowohradzkim i połtawskim. O zniszczeniach donoszono także z obwodów kijowskiego, sumskiego i żytomierskiego. Według Ukrenerho w rezultacie uderzenia przerwy w dostarczaniu prądu dla abonentów okresowo wydłużono do nawet 12 godzin na dobę, a jego dostawy ograniczono też dla biznesu i przemysłu. Do awaryjnych wyłączeń w obwodzie kirowohradzkim doszło również następnego dnia, a w obwodach dniepropetrowskim, połtawskim i sumskim sytuacja nie była ustabilizowana jeszcze 29 grudnia.

Szczególnie poważne uszkodzenia infrastruktury miały mieć miejsce w Charkowie i jego okolicach, gdzie zgodnie z danymi lokalnymi w elektrownię, kotłownie i inne obiekty uderzyło 12 rosyjskich rakiet. Pół miliona mieszkańców odcięto od ogrzewania; zostało ono częściowo przywrócone do 29 grudnia. Ogółem agresor miał wykorzystać 78 rakiet i 106 dronów, z których obrońcy zadeklarowali strącenie odpowiednio 59 i 54 (pozostałe 52 bezzałogowce miały zostać lokacyjnie utracone).

osw.waw.pl


"Bóg powiedział mi, że Putin jest demonem" — powiedział szaman w kręgu swoich zwolenników. "Natura go nie lubi. Tam, gdzie jest Putin, zawsze są katastrofy, ataki terrorystyczne i wojny. Kiedy Putin przechodzi, zawsze zostawia za sobą brudny ślad. On nie jest ziemianinem, a jego zwolennicy to wprowadzeni w błąd ludzie, którzy sprowadzili na manowce połowę jego narodu".

onet.pl

poniedziałek, 30 grudnia 2024



Sascha Lehnartz: Za nami kolejny rok kryzysu. Liberalne demokracje wydają się przygnębione i wyczerpane. Dlaczego tak się dzieje?

Iwan Krystew: Myślę, że obecnie doświadczamy punktu krytycznego. I to nie tylko dla liberalnych społeczeństw. Są momenty, w których zmienia się cały świat. Doświadczamy przewrotu politycznego, który szykuje się już od jakiegoś czasu. Rok 2024 był rokiem, w którym głosowała prawie połowa światowej populacji. Wyniki różnią się w zależności od miejsca, ale ogólna zasada jest taka, że rządzący wypadli raczej słabo. Nie poszło im dobrze ani w Europie, ani w Ameryce.

Jednak nawet tam, gdzie rządzący wygrali, w Indiach, RPA czy Turcji, sprawy nie potoczyły się gładko. Jedynym wyjątkiem był prawdopodobnie Meksyk. Niemal wszędzie mieliśmy do czynienia z dziwną mieszanką wściekłych wyborców i spanikowanych elit. 

(...)

Więc Niemcy są szczególnie bezradni?

To bardzo niewygodna sytuacja dla Niemiec. Nawet jeśli "koniec historii" był tytułem amerykańskiej książki, to był ideologią niemiecką. I nagle wszystkie kryzysy, których obecnie doświadczamy, są również kryzysami powojennej tożsamości Niemiec. Wojna w Gazie pogrąża Niemcy w kryzysie tożsamości ze względu na rolę Izraela w powojennej tożsamości Niemiec. Rosyjska wojna przeciwko Ukrainie powoduje kryzys tożsamości z powodu niemieckiego poczucia winy wobec Rosji. Kryzys w niemieckim przemyśle samochodowym również wpływa na powojenną tożsamość, ponieważ niemieckie samochody były ucieleśnieniem odrodzenia kraju. Tak więc każdy kryzys polityki zagranicznej jest również kryzysem tożsamości narodowej.

Donald Trump wkrótce obejmie władzę w USA. Co czeka Europę?

Nie możemy jeszcze wiedzieć, w jakim kierunku pójdzie jego polityka. W końcu jest nieprzewidywalny. Jednak jedno wydaje się pewne: wszystko wydarzy się bardzo szybko. Wiele będzie się działo poza instytucjami. Jesteśmy raczej powolni i przewidywalni, a on będzie nas bombardował decyzjami. Dziś ma innych zwolenników niż w 2016 r., typów z Doliny Krzemowej, takich jak Musk, którzy chcą "zakłóceń". To będzie wyzwanie dla Europy. Taki już nasz los — nie paraliżują nas nasze porażki, ale sukcesy. UE jest nadmiernie zinstytucjonalizowana, nadmiernie zbiurokratyzowana i nadmiernie uregulowana. Działało to dla nas w poprzednim świecie. A teraz żyjemy w świecie, w którym nasze zalety stają się wadami.

Czy to może być również powód dziwnej frustracji, tego gniewu, który odczuwa wielu ludzi? Ten paradoks, że nasze społeczeństwa wytworzyły niesamowity dobrobyt — a mimo to ludzie są niezadowoleni i czują się przytłoczeni współczesnym światem?

To strach ludzi, którzy czują, że ich świat znika. Jednak prawdą jest, że jeśli poważnie porównać dzisiejszą sytuację z latami 20. czy 30. ub. w., to ci ludzie nie wiedzą, o czym mówią. Tutaj, w Wiedniu, gdzie teraz siedzimy, 100 lat temu tysiące ludzi wciąż umierało z głodu. Bieda była tak wielka, że w 1918 r. cesarz nakazał rozbieranie zmarłych przed pochówkiem, aby ich ubrania mogły być przekazywane dalej. W latach 30. XX wieku prawie wszyscy mężczyźni na ulicy byli byłymi żołnierzami. Dziś żyjemy w społeczeństwach, w których nikt nie chce już wstępować do wojska.

onet.pl/Die Welt

niedziela, 29 grudnia 2024



Komunikat głosi, że Putin „przeprosił w związku z tym, że do tragicznego incydentu doszło w przestrzeni powietrznej Rosji”. O jaki „tragiczny incydent” chodzi? Tego Putin nie sprecyzował. „W rozmowie odnotowano, że lecący zgodnie z rozkładem samolot pasażerski próbował niejednokrotnie podejść do lądowania na lotnisku w Groznym. W tym czasie Grozny, Mozdok i Władykaukaz były atakowane przez ukraińskie bezzałogowce, a rosyjska obrona przeciwlotnicza odpierała atak”.

Potem odbyła się rozmowa Putina z prezydentem Kazachstanu Kasym-Żomartem Tokajewem. Kazachstan, na którego terytorium rozbił się samolot, jest zainteresowany przeprowadzeniem obiektywnego śledztwa z udziałem międzynarodowych ekspertów – podkreślił Tokajew.

Wygląda na to, że prezydenci Azerbejdżanu i Kazachstanu nie dali sobie wmówić, że białe jest białe, a czarne jest czarne i wymogli zbadanie „incydentu”, jak nazwał tragedię samolotu AZAL Putin.

Przeprosiny Putina to rzecz bez precedensu. Rosja nawet złapana za rękę na ogół przekonuje, że to nie jej ręka. 

(...)

Rosyjscy telewidzowie też dostali tylko częściowy przekaz: w programach (dez)informacyjnych powiedziano wprawdzie o przeprosinach Putina, ale bez wzmianki o tym, co się wydarzyło nad Groznym 25 grudnia. O tym, że to najprawdopodobniej rosyjska rakieta trafiła Embraera, nie było ani słowa.

Ale nawet ten częściowy przekaz jest zjawiskiem niezwykłym w świecie rosyjskiej propagandy. Zwykle kłopotliwe czy kompromitujące Rosję tematy są przemilczane albo natychmiast następuje wykręcenie kota ogonem i Rosja miota oskarżenia pod adresem drugiej strony. Zasypuje przestrzeń informacyjną mnóstwem równoległych wersji. Klasykę tego gatunku można prześledzić przy operacji dezinformacji po zestrzeleniu MH17 nad Donbasem w lipcu 2014 r., a po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę niemal na co dzień przy każdej rosyjskiej zbrodni. Dlaczego teraz Moskwa nie mogła zastosować tego wypróbowanego modelu?

Zapewne zdecydowała postawa Ilhama Alijewa, który postawił się Putinowi. 

(...)

Awaryjne lądowanie Embraera miało miejsce poza terytorium Federacji Rosyjskiej, Moskwa nie będzie miała zatem prawa głosu co do dopuszczenia międzynarodowej komisji, która ma zbadać okoliczności. Niemniej, jak można przeczytać w komunikacie z rozmowy Putin-Tokajew, rosyjscy eksperci też będą w tej komisji. Rosyjski Komitet Śledczy prowadzi własne śledztwo. Przedstawiciele prokuratury Azerbejdżanu pracują w Groznym.

Tymczasem kilka linii lotniczych odwołało loty lub ograniczyło liczbę połączeń z miastami w Rosji.

Teraz pozostaje pytanie: jak Putin „rozliczy się” za to, co stało się z samolotem AZAL, z Ramzanem Kadyrowem (który już euforycznie odznaczył swojego bratanka za pomyślne odparcie ataku ukraińskich dronów i który próbuje zdjąć z siebie odium za trafienie Embraera). Ukraińskie źródła twierdzą, że Kadyrow próbował dodzwonić się do Alijewa, ale bez rezultatu. Wcześniej pojawiły się doniesienia, że Kadyrow rwał się z pomocą dla ofiar i ich rodzin, chciał im wypłacać odszkodowania, ale Alijew stanowczo odmówił. Kadyrow robi dobrą minę do złej gry: 28 grudnia ogłosił dniem żałoby w Republice Czeczeńskiej.

labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl


Według „Financial Timesa”, który jako pierwszy podał tę informację, konsorcjum ma składać oferty na zamówienia rządu USA po to, by rozbić oligopol głównych firm zbrojeniowych w tym kraju. W styczniu mają zostać przekazane pierwsze oficjalne informacje na temat jego członków i władz – obecnie wiadomo, że Palantir i Anduril miały osiągnąć porozumienie lub są o krok od porozumienia z takimi podmiotami jak SpaceX, firmą sztucznej inteligencji OpenAI oraz baz danych sztucznej inteligencji Scale AI, a także firmą konstrukcji okrętowych Saronic. W efekcie ma powstać „nowa generacja firm zbrojeniowych”, konsorcjum zaś połączy kilka najważniejszych firm z Doliny Krzemowej zajmujących się głównie sztuczną inteligencją i hardware, by stworzyć nową generację uzbrojenia, w dużej mierze opartego o rozwiązania niezależnych firm. Według informacji Bloomberga rozmowy nie są przy tym toczone ze „starymi” firmami IT, jak Microsoft czy Apple – chodzi wyłącznie o firmy mające sprawdzone, niezależne rozwiązania, które można przełożyć do branży obronnej.

(...)

Analitycy twierdzą, że stworzenie konsorcjum grozi kartelizacją, bowiem „starym” koncernom zbrojeniowym wygodniej będzie zamiast rywalizować po prostu podzielić się rynkiem, ale i tak amerykański rynek zbrojeniowy był od dziesięcioleci wprost podręcznikowo antykonkurencyjny, ponieważ zamówienia trafiały do niewielkiej liczby koncernów, jak Lockheed Martin, Raytheon-RTX, czy Boeing. W efekcie proces wdrożeniowy i realizacji zamówień trwa lata lub wręcz dekady, a i tak z produktem finalnym mogą być potężne problemy, jak dowodzi tego historia nieudanych powietrznych tankowców KC-46 Boeinga. Tymczasem „elastyczne” firmy z Doliny Krzemowej mogą szybciej i taniej opracować broń, która zapewni USA utrzymanie przewagi technologicznej. Wiadomo też, że niektóre powiązania w ramach konsorcjum zostały już uzgodnione a prace integracyjne mają się zacząć „natychmiast”. I tak Anduril stworzył rozwiązanie antydronowe, które zostało połączone z zaawansowanymi modelami OpenAI, by stworzyć całą najniższą warstwę obrony powietrznej. „Platforma AI” Palantir, zapewniająca przetwarzanie danych chmurze, została w grudniu zintegrowana z innym systemem Anduril – „Lattice” – co ma stworzyć jedno rozwiązanie dla potrzeb Departamentu Obrony. Te rozwiązania mają służyć zarówno Departamentowi Obrony, jak i służbom wywiadu w celu likwidacji zagrożeń powietrznych, działań wywiadowczych i kontrwywiadowczych przy operowaniu danymi. Jak stwierdza oświadczenie OpenAI i Anduril, partnerstwo tych dwóch firm „ma na celu zapewnienie Departamentowi Obrony USA i społeczności wywiadowczej dostępu do najbardziej zaawansowanych, skutecznych i bezpiecznych technologii opartych na sztucznej inteligencji dostępnych na świecie”.

isbiznes.pl


Eagle S, przewożący rosyjską ropę tankowiec średniego tonażu nieco powyżej 42000 ton, 25 grudnia idąc z rosyjskiego portu Ust-Ługa do Aliagi w Zachodniej Turcji i dalej do Port Saidu w Egipcie po znalezieniu się na pozycji niemal dokładnie nad kablem energetycznym rzucił lewą kotwicę. Nastąpiło uszkodzenie kabla energetycznego Estlink 2 łączącego Estonię z Finlandią. Zostały też uszkodzone cztery komunikacyjne kable światłowodowe.

Estlink 2 o mocy 658 MW został zniszczony na znacznej długości i może nie wrócić do normalnego funkcjonowania przed sierpniem 2025 r. Pozostał do zasilania jedynie Estlink 1, starszy kabel energetyczny o mocy 358 MW. Kable światłowodowe zostaną prawdopodobnie naprawione dość szybko, być może w mniej niż miesiąc.

Jak stwierdził Ole Tom Djupskaas, analityk rynku energii LSEG, uszkodzenie Estlink 2 oznacza, że ​​ceny energii w krajach bałtyckich w 2025 r. prawdopodobnie będą wyższe niż oczekiwano, podczas gdy w Finlandii i według średniej dla regionu nordyckiego prawdopodobnie spadną. Jednak, jak poinformował estoński operator sieci Elering, awaria kabla energetycznego nie opóźni planowanego odłączeniu Estonii, Łotwy i Litwy od sieci energetycznej z czasów sowieckich współdzielonej z Rosją i Białorusią.

Eagle S został zatrzymany najpierw przez fiński okręt Straży Granicznej „Turva”, potem na jego pokład zrzucono desant z policyjnej jednostki SWAT Karhuryhmä i Straży Granicznej. Obie formacje były uzbrojone i spodziewały się „zbrojnego oporu”, jak wyjaśniono później na konferencji prasowej w Helsinkach. Jednak takiego oporu nie napotkały, załoga w liczbie 20 osób składała się głównie z Hindusów i Gruzinów, kapitan posiadał obywatelstwo gruzińskie, obywatelstwa oficerów nie ujawniono. Według informacji uzyskanych przez ISBiznes.pl co najmniej 2 osoby z załogi statku były w krajach swojego obywatelstwa poszukiwane jako podejrzane o popełnienie poważnych przestępstw kryminalnych, na statku znaleziono też jedną osobę, „której funkcje były nieokreślone, ale na pewno nie była ona marynarzem czy oficerem marynarki handlowej”. Jak stwierdzili oficerowie fińskiej Straży Granicznej, statek był pozbawiony lewej kotwicy, którą, jak stwierdziła załoga „odcięto z powodu awarii”, zaś bezpieczeństwo jednostki i zabezpieczenie przed ewentualnym wyciekiem i katastrofą było iluzoryczne. Jednostka nie posiadała też dostatecznej liczby środków ratunkowych oraz sprzętu, a jej urządzenia elektroniczne służące do nawigacji „działały w ograniczonym zakresie”.

20-letni tankowiec Eagle S zmieniał w ciągu swojego pracowitego żywota nazwę, bandery i właścicieli. Obecnie zarejestrowany był pod tanią banderą Wysp Cooka. Właścicielem statku była spółka Caravella z siedzibą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, zaś operatorem indyjski Peninsular Maritime. Problem w tym, że w centrum biznesowym luksusowego hotelu w Dubaju, która ma być adresem pierwszej spółki, jest wiele wirtualnych biur, zaś Peninsular Maritime India Private Limited z siedzibą w Mumbaju, co prawda „oficjalnie jest zarejestrowana w Wlk. Brytanii”, ale niemal na pewno do przekazania danych użyto szablonu, co oznacza, że statek należy do „floty cieni” przewożącej rosyjską ropę. Prawdziwi właściciele i operatorzy są ukryci za różnego typu spółkami, w których jedna jest „większościowym udziałowcem” w drugiej, a łączy je tylko jedno – brak rzeczywistych siedzib i rejestracja tam, gdzie przepisy dotyczące zakładania i prowadzenia firm są jak najbardziej liberalne.

Fińska policja i Straż Graniczna zaaresztowała tankowiec stwierdzając, iż jego załoga i oficerowie „są podejrzani o poważne przestępstwo kryminalne”.

NATO poinformowało oficjalnie, że po przerwaniu kabla energetycznego i komunikacyjnych kabli światłowodowych zwiększy swoją obecność na Bałtyku. Estonia poprosiła NATO o wsparcie w celu ochrony infrastruktury morskiej i wysłała swój okręt Straży Granicznej do ochrony podmorskiego kabla energetycznego Estlink 1.

(...)

Tymczasem Dmitri Pieskow, rzecznik Kremla, stwierdził na konferencji prasowej, że dla Rosji przejęcie statku z rosyjską ropą nie stanowi żadnego problemu. Jak uściślił później, „statek nie był rosyjski, a ropa już została sprzedana”. Jednak nie zdobył się na żadne zaprzeczenie co do udziału Rosji w całej sprawie, być może z powodów, które ujawnił magazyn i portal morski Lloyd’s List.

Otóż na Eagle S zamontowano wyrafinowany sprzęt szpiegowski, wojskowe urządzenia nadawczo odbiorcze produkcji rosyjskiej znane z instalacji w Wojskach Walki Radioelektronicznej i służbach wywiadowczych Rosji. Sprzęt ten zużywał na tyle dużo energii z generatorów statku, że powtarzały się na nim przerwy w dostawie prądu dla załogi. Ta wiedziała o szpiegowskim procederze, ale milczała „z obawy o życie”. Podobnie było z oficerami i kapitanem – „jeśli zaczynali zadawać pytania, wymieniano ich na takich, których to nie interesowało”. Urządzenia te służyły do monitorowania aktywności floty krajów NATO, podsłuchiwania częstotliwości używanych w Obronie Wybrzeża, a także komunikacji między okrętami wojennymi oraz lotnictwem. Nie był to jedyny statek, na którym taki sprzęt się znalazł – taki sam zainstalowano na należącym do tych samych właścicieli tankowcu Swiftsea Rider pływającym pod banderą Hondurasu. Ta jednostka objęta była brytyjskimi sankcjami. Oba statki należały de facto do trzech spółek, z których dwie znajdują się na amerykańskiej i brytyjskiej liście sankcyjnej za „wspierania machiny wojennej Putina”. Wiadomo, że w podobnej, jeśli nie tej samej, strukturze własnościowej znajdują się 24 inne tankowce. Statki te zostały zakupione w latach 2022-2023 i objęte umowami czarteru bareboat z Eiger Shipping, oddziałem żeglugowym rosyjskiej spółki handlującej ropą Litasco.

isbiznes.pl

sobota, 28 grudnia 2024



W jaki sposób Władimir Putin zdołał przekształcić się z niczym niewyróżniającego się aparatczyka w jednego z najważniejszych władców XXI w.? Prawdopodobnie nigdy nie był demokratą, więc nie ma potrzeby szukać rewolucyjnych doświadczeń w zakresie jego podstawowych przekonań politycznych. Ale w pierwszych latach swojej prezydentury umiejętnie udało mu się stworzyć wrażenie, że jest demokratą, ale przez to, że nie było mu łatwo zawsze przestrzegać demokratycznych reguł gry w gigantycznym imperium rosyjskim, czasami musiał uciekać się do metod autorytarnych.

Putin prawdopodobnie nauczył się, jak się maskować i oszukiwać innych w czasie, gdy był agentem KGB. A zachodni politycy, którym zależało na pokoju i przyjaźni, chętnie dali się zwieść. Widzieli tylko to, co chcieli zobaczyć: wybory, w których Putin zwyciężał raz za razem. To było wszystko, co chcieli zobaczyć.

Na Zachodzie ludzie byli szczęśliwi i zadowoleni, że czas konfrontacji blokowej dobiegł końca. Nie chcieli tracić czasu na myślenie o tym, że Rosja, jako największe i najpotężniejsze państwo będące następcą Związku Radzieckiego, jest na drodze do odbudowy upadłego imperium. Było to aż nazbyt zrozumiałe po stresie zimnej wojny.

Putin wiedział o tym i działał w odpowiedni sposób. Najwyraźniej wcześnie rozpoznał dwa decydujące warunki pozostania u władzy. Po pierwsze, większość ludzi, przynajmniej tych w europejskiej części Rosji, mogła polegać na umiarkowanym poziomie dobrobytu, co było raczej łatwym celem do osiągnięcia po czasach niepewności gospodarczej i zubożenia ludzi w późnej fazie Związku Radzieckiego i w Rosji Jelcyna. Po drugie, po utracie przez ZSRR pozycji światowego mocarstwa pod koniec XX w. ludzie ponownie znaleźli sposób na identyfikowanie się ze swoim krajem i bycie z niego dumnym. Zbiorowa tożsamość Rosjan musiała być kultywowana, a było to możliwe raczej w dziedzinie polityki zagranicznej niż wewnętrznej.

onet.pl


Ujawnieniu dwóch futurystycznie wyglądających chińskich maszyn towarzyszy zwyczajowy zalew alarmistycznych informacji o tym jak to "Chiny prześcignęły Zachód", albo że są to maszyny "6-tej generacji, jakich jeszcze nie ma na Zachodzie". Nie wspominając o nieco absurdalnych sugestiach, że J-36 jest hybrydą samolotu i wahadłowca kosmicznego zdolnego działać poza atmosferą. To co można powiedzieć, to że Chińczycy ewidentnie intensywnie rozwijają cały szereg samolotów wyglądających bardzo nowocześnie i wykorzystujących technologię stealth. Nie sposób jednak powiedzieć jakie dokładniej mają możliwości. W nowoczesnych samolotach wygląd zewnętrzny, aerodynamika, prędkość czy zwrotność mają coraz mniejsze znaczenie w ocenie ich wartości na polu walki. Na przód wysuwa się elektronika umożliwiająca widzieć więcej, rozumieć więcej i przekazywać więcej informacji innym samolotom, okrętom czy dronom. Najlepiej pozostając samemu niewykrytym. Dlatego też na razie trudno jeszcze określić czym tak naprawdę będzie 6 generacja myśliwców. Bo technologia stealth i zaawansowana elektronika to już była wyznacznikiem 5-tej. Następna najpewniej będzie oznaczać między innymi zdolność do płynnej współpracy całych zespołów samolotów, dronów i rakiet. Takich zdolności nie sposób jednak zauważyć na kilku niewyraźnych zdjęciach i filmikach, a nawet być ich pewnym po oficjalnych deklaracjach twórców.

Twierdzenia o jakim prześcignięciu Zachodu przez Chiny w dziedzinie myśliwców kolejnej generacji należy więc na razie odłożyć na półkę. Tym bardziej, że Amerykanie już od dekady pracują nad swoim demonstratorem maszyny nowej generacji – NGAD. Do dzisiaj miały już wzbić się w powietrze trzy różne prototypy i przejść wstępne testy, ale aktualnie prace nad samymi samolotami są zawieszone. Trwają za to prace nad innymi elementami NGAD, który Pentagon rozumie jako cały system "dominacji powietrznej" nowego pokolenia. Samolot załogowy ma finalnie powstać i być wprowadzany do służby w latach 30., ale na razie główne prace mają trwać nad między innymi elektroniką, oprogramowaniem czy maszynami bezzałogowymi. Cały program jest bardzo płynny i trudno powiedzieć co z niego wyniknie, bo Amerykanie ewidentnie sami jeszcze nie są pewni jak konkretnie ma wyglądać ta 6-ta generacja. Jej realizacja to i tak gdzieś w latach 30.

gazeta.pl


W okresie transformacji rynkowej nie wyeliminowano całkowicie elementów centralnego planowania. Kluczowe znaczenie miało utrzymanie oficjalnie ogłoszonych celów rocznej dynamiki wzrostu realnego PKB. Aby osiągnąć zaplanowane tempo wzrostu, wykorzystywano aktywną politykę gospodarczą. W szczególności dotyczyło to wspierania sektorów uznanych przez władze za priorytetowe. Od lat 90. XX w. wzrost gospodarczy napędzany był przez wyjątkowo wysokie inwestycje, w szczególności w przemyśle. Rosnąca produkcja absorbowana była przez eksporterów, co doprowadziło do rosnącej zależności od popytu zewnętrznego jako motoru wzrostu gospodarczego. Po 2010 r. charakterystyczny był wzrost inwestycji w infrastrukturę i w sektorze nieruchomości. Przedsięwzięcia te były finansowane w znaczącej mierze kredytami bankowymi. Z perspektywy czasu uważa się, że były to inwestycje nadmierne, a wzrost gospodarczy w zbyt dużym stopniu oparty był na inwestycjach w sektorze eksportowym. Ponadto wskazuje się na istotną rolę ogłaszanych przez władze ambitnych celów w zakresie tempa wzrostu, które prowadziły do zbyt wysokich nakładów i powodowały powstanie nadmiernych mocy produkcyjnych (overcapacity). Ponadto ukierunkowanie inwestycji przede wszystkim na rozwój sektora produkującego dobra wymienialne uważane jest za nieoptymalną alokację zasobów.

Wzrost gospodarczy w Chinach ma zatem charakter niezrównoważony. Wyjątkowo wysokim inwestycjom i rozbudowie przemysłu towarzyszył spadek konsumpcji prywatnej, która obniżyła się z 45 proc. PKB w 2001 r. do 34 proc. PKB w 2010 r. i następnie wzrosła jedynie nieznacznie do 37,4 proc. PKB w 2022 r. Udział konsumpcji prywatnej w PKB pozostaje w Chinach na znacznie niższym poziomie niż w wielu gospodarkach zarówno wschodzących, jak i wysoko rozwiniętych. Dla przykładu, w 2023 r. konsumpcja prywatna w relacji do PKB stanowiła 67 proc. w Stanach Zjednoczonych, 65 proc. – w Brazylii, 58 proc. – w Indiach i 53 proc. – w Japonii. Gospodarkę Chin cechuje ponadto uporczywie wysoka stopa oszczędności. Spadła ona, co prawda, z poziomu 51 proc. PKB w 2010 r., jednak nadal utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Wyniosła 43 proc. PKB w 2023 r. i zgodnie z prognozami Międzynarodowego Funduszu Walutowego utrzyma się na praktycznie niezmienionym poziomie w nadchodzących latach i w 2029 r. wynosić będzie 42,7 proc. PKB. Wysoka stopa oszczędności jest rezultatem niedorozwoju infrastruktury społecznej oraz znacznej niepewności, która wynika w szczególności z braku efektywnego systemu opieki zdrowotnej i systemu emerytalnego, co skłania społeczeństwo chińskie do utrzymywania znacznych oszczędności.

Warto zaznaczyć, iż w okresie dynamicznego wzrostu gospodarczego Chin stopa oszczędności rosła, podczas gdy konsumpcja spadała. Wynikało to również z funkcjonującego w Państwie Środka systemu meldunkowego hukou, który pozbawiał migrantów ze wsi pracujących w sektorze eksportowym w miastach praw posiadanych przez ludność miejską, przez co koszt siły roboczej pozostawał niski, jednak brak dostępu do sieci zabezpieczenia społecznego generował wysokie oszczędności. Istotną rolę odegrała również koncentracja w polityce ekonomicznej na stronie podażowej. Wsparcie państwa skierowane było przede wszystkim na rozwój przemysłu i infrastruktury. Formami tego wsparcia pozostają m.in. bezpośrednie subwencjonowanie, preferencyjne kredyty, finansowanie badań i zwolnienia podatkowe. Nie podejmowano natomiast większych działań mających na celu stymulowanie krajowego popytu.

obserwatorfinansowy.pl


Aby zrozumieć niedawne obawy dotyczące możliwej eskalacji wojny Rosji z Ukrainą w konflikt nuklearny, musimy powrócić do jej początków, gdzie położono podwaliny pod ten kryzys. Dmitrij Miedwiediew, były prezydent Rosji, a obecnie wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji, sformułował zakład leżący u podstaw rosyjskiej agresji na początku 2023 r.:

„Uważam, że NATO nie ingerowałoby bezpośrednio w konflikt nawet w tym scenariuszu” – powiedział Miedwiediew, odnosząc się do możliwości użycia przez Rosję broni jądrowej na Ukrainie. „Demagogowie za oceanem i w Europie nie zginą w nuklearnej apokalipsie”.

Oświadczenie Medvedeva zakłada fundamentalną zasadę: pełna suwerenność państwa zależy od gotowości jego obywateli do oddania za nią życia. W tym ujęciu społeczeństwa zachodnie, pochłonięte komercjalizacją i hedonizmem, porzuciły tę zasadę. Z kolei prezydent Rosji Władimir Putin stwierdził, że prawdziwa suwerenność wymaga takiego zaangażowania:

„Aby móc rościć sobie prawo do jakiegoś rodzaju przywództwa — nie mówię nawet o globalnym przywództwie. Mam na myśli przywództwo w dowolnym obszarze — każdy kraj, każdy naród, każda grupa etniczna powinna zapewnić sobie suwerenność” — powiedział Putin. „Ponieważ nie ma niczego pomiędzy, żadnego państwa pośredniego: albo kraj jest suwerenny, albo jest kolonią, bez względu na to, jak nazywają się kolonie”.

Dla Putina Ukraina należy do tej drugiej kategorii — jest pseudo-tworem nieistniejącego narodu, niezasługującym na suwerenność.

Ta perspektywa zaprasza do nieoczekiwanej paraleli filozoficznej. Retoryka Putina i Miedwiediewa nawiązuje do „Fenomenologii ducha” Hegla, a konkretnie do dialektyki pana i sługi. W ramach Hegla, gdy dwie samoświadomości angażują się w walkę na śmierć i życie, jeśli obie są gotowe zaryzykować wszystko, nie wyłania się żaden zwycięzca — jeden umiera, a ocalały nie otrzymuje uznania. Historia i kultura ludzka zależą od początkowego kompromisu: jedna strona „odwraca wzrok” i staje się sługą. Miedwiediew zakłada, że ​​„dekadencki, hedonistyczny” Zachód odwróci wzrok. Jednak, jak nauczyła nas zimna wojna, w konfrontacji nuklearnej nie ma zwycięzców — obie strony giną.

Trwający konflikt między Rosją a Zachodem ma zatem głębokie wymiary filozoficzne. Anton Alikhanov, gubernator rosyjskiej eksklawy Kaliningradu, niedawno stwierdził, że Immanuel Kant, który mieszkał w tym regionie, ma „bezpośredni związek” z wojną na Ukrainie. Alikhanov obwinił „bezbożność i brak wyższych wartości” Kanta o stworzenie warunków społeczno-kulturowych, które doprowadziły do ​​I wojny światowej i obecnego konfliktu:

„Dziś, w 2024 roku, jesteśmy na tyle odważni, by twierdzić, że nie tylko pierwsza wojna światowa zaczęła się od dzieła Kanta, ale także obecny konflikt na Ukrainie. Tutaj, w Kaliningradzie, ośmielamy się zaproponować — choć jesteśmy tego niemal pewni — że to właśnie w „Krytyce czystego rozumu” Kanta i jego „Podstawach metafizyki moralności”... ustanowiono etyczne, oparte na wartościach podstawy obecnego konfliktu”.

Alikhanov opisał Kanta jako „duchowego twórcę nowoczesnego Zachodu”, odpowiedzialnego za idee takie jak wolność, rządy prawa, liberalizm i Unia Europejska. Jeśli Ukraina stawia opór Rosji w obronie tych wartości, filozofia Kanta pośrednio wspiera ukraiński opór. Takie stwierdzenia, jakkolwiek dziwaczne, podkreślają metafizyczne stawki wojny.

Patriarcha Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego Cyryl w podobny sposób powołał się na duchową retorykę, odrzucając obawy przed nuklearną apokalipsą. W szokującym wystąpieniu Cyryl pochwalił rosyjskich naukowców za opracowanie „niesamowitej broni” i stwierdził, że troska o takie kwestie „nie jest dobra dla zdrowia duchowego”:

„Oczekujemy Pana Jezusa Chrystusa, który przyjdzie w wielkiej chwale, zniszczy zło i osądzi wszystkie narody”.

Słowo „duch” powinno być użyte tutaj bez ironii: trwająca wojna nie jest jedynie walką o kontrolę terytorialną lub władzę ekonomiczną. Jest to również coś więcej niż próba unicestwienia narodu, choć ma wyraźny wymiar ludobójczy — nie w dosłownym sensie zabijania każdego członka narodu, ale w pozbawianiu ocalałych ich tożsamości etnicznej i asymilacji jako Rosjan.

kyivindependent.com

piątek, 27 grudnia 2024



Markku Hassinen, zastępca szefa fińskiej straży granicznej, wyjaśnił, że o godzinie 0:28 w nocy ze środy na czwartek służby weszły na pokład statku Eagle S. Załoga została poproszona o podniesienie kotwicy, ale na powierzchnię wypłynął tylko łańcuch kotwiczny, co wzbudziło podejrzenia o nietypową aktywność statku. Statek został zajęty przez policję i jest obecnie przetrzymywany na fińskich wodach w pobliżu Porkkala.

(...)

Premier Finlandii Petteri Orpo stwierdził, że Finlandia podjęła zdecydowane działania w związku z tym incydentem, wysyłając jasny sygnał, że problem musi zostać rozwiązany i zakończony. Podkreślił jednak, że Finlandia musi zwiększyć swoją gotowość na takie sytuacje. Orpo zauważył, że bezpieczeństwo dostaw w Finlandii pozostaje silne i potwierdził, że był w kontakcie z krajami nordyckimi, krajami bałtyckimi, Polską, NATO i Unią Europejską w tej sprawie. Dodał, że potrzebne są dodatkowe metody, aby rozprawić się z flotą cieni.

- Statki floty cieni zasilają rosyjską machinę wojenną, umożliwiając Rosji kontynuowanie wojny przeciwko Ukrainie. Statki te są stale dodawane do pakietów sankcji, które już wywarły znaczący wpływ - powiedział Orpo. Podkreślił również, że statki te stanowią zagrożenie dla środowiska Morza Bałtyckiego.

Połączenie elektroenergetyczne Estlink 2, utrzymywane przez fiński Fingrid i estoński Elering, ma długość ok. 170 km, z czego na odcinku ok. 145 km przebiega po dnie Zatoki Fińskiej między estońskim Pussi a fińskim Porvoo. Kabel oddano do użytku w 2014 r. Stanowi ważne połączenie przesyłowe między Finlandią a krajami bałtyckimi o mocy ponad 650 MW (działający obecnie kabel EstLink 1 ma moc 350 MW).

i.pl