Kilka dni po zakończonym 18 lipca III plenum i publikacji "Komunikatu" z jego obrad chińskie władze opublikowały "Decyzję" i treść przemówienia przywódcy Chin Xi Jinpinga, które stanowi obowiązującą wykładnię dla realizacji założeń.
Już wcześniej Bogusz, ekspert warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich zauważył, że w komunikacie nie było mowy o zwiększeniu konsumpcji wewnętrznej, co jego zdaniem mogłoby pobudzić drugą gospodarkę świata, która obecnie mierzy się z poważnymi wyzwaniami, a zwłaszcza z powolnym ożywieniem.
"(Sekretarz generalny KPCh) Xi Jinping wielokrotnie dawał do zrozumienia, nie tylko w opublikowanym przemówieniu, że władze wciąż uważają, że drogą do poprawy gospodarczej jest zwiększanie strony podażowej, a nie popytowej" - skomentował Bogusz opublikowane 21 lipca Decyzję i treść przemówienia Xi Jinping.
"Gensek jest też znany z niechęci do +rozdawania pieniędzy+ i uważa, że pomoc społeczna rozleniwia ludzi. Podobno w prywatnych rozmowach nazywa to +angielską chorobą+. Dlatego, mimo że w +Decyzji+ faktycznie jest mowa o zwiększaniu konsumpcji wewnętrznej, to pozostaję sceptyczny" - zaznaczył ekspert - "zwłaszcza, że w dokumencie nie ma żadnej ścieżki, która miałaby doprowadzić do znacznego wzrostu konsumpcji wewnętrznej, a tym bardziej, aby miała ona stać się kołem zamachowym chińskiej gospodarki".
Jego zdaniem wzmianka o konsumpcji "została wrzucona" do "Decyzji", ponieważ Komitet Centralny (KC) KPCh wiedział, że tego oczekują rynki. "Sądzę jednak, że w przewidywalnej przyszłości na tym się skończy" - podkreślił.
Ekspert zwrócił uwagę na mit krążący na Zachodzie dotyczący decyzyjności władz w Pekinie. Zgodnie z tym mitem KPCh jest postrzegana jako organizacja tworząca dalekosiężne i bardzo szczegółowe plany.
"W rzeczywistości partia zakłada, że wyznacza się bardzo ogólnikowe cele, ale daje się sobie dużą swobodę w ich realizacji" - powiedział Bogusz, wskazując, że dotyczy to nie tylko metod, lecz również terminu.
"Moim zdaniem największa siła KPCh leży w jej niesamowitej zdolności do adaptacji i ciągłego zmieniania planów w locie. Każdy plan pięcioletni jest zmieniany co roku i nawet plany roczne są zmieniane pod koniec roku, tak aby pasowały do tego, co się uda zrobić" - zauważył Bogusz.
"Z tego punktu widzenia wskazywanie przez przedstawicieli aparatu (partyjnego - PAP) na +złożoność sprzeczności i planów+ po prostu sygnalizuje, że dzisiaj taki jest pomysł, ale wszystko może ulec zmianie bardzo szybko" - wyjaśnił analityk, zapytany o znaczenie uwag władz w Pekinie, że dalsza modernizacja w chińskim stylu napotyka na wiele złożonych problemów.
Na sprzeczności w planach Chin na co najmniej pięć kolejnych lat zwracali uwagę analitycy. Xi bowiem zgadza się co do zasady, że konieczny jest rozwój prywatnych przedsiębiorstw, proponuje sformułowanie ustawy o promowaniu gospodarki prywatnej, z drugiej strony stawia na wzmocnienie funkcji i konkurencyjności przedsiębiorstw państwowych i wzmocnienie "bezpieczeństwa narodowego", co spowodowało odpływ inwestycji.
(...)
Ekspert zaznaczył, że w modelu rozwoju gospodarczego ChRL istnieje istotna nierównowaga.
"Z jednej strony większość realnego wzrostu PKB (nie tego generowanego przez lanie betonu) jest generowana przez sektor prywatny i to sektor prywatny kreuje większość nowych miejsc pracy, to on jest bardziej wydajny, ale też odpowiada za sporą część innowacyjności. Równocześnie to sektor państwowy korzysta z pomocy państwa i ma dostęp do kapitału z państwowych banków. Obecnie wzrost kontroli, także sektora finansowego, w połączeniu ze spowolnieniem gospodarczym ogranicza mocno dostęp sektora prywatnego do alternatywnych form finansowania, czy to w formie prywatnych obligacji, czy pożyczek z prywatnych funduszy inwestycyjnych" - zauważył.
Zdaniem Bogusza to - obok czynników takich jak demografia i sytuacja międzynarodowa - jest "hamulcem zaciągniętym ręcznie przez Xi Jinpinga".
"Władze próbują to równoważyć, tworząc różnego rodzaju fundusze celowe na rozwój wybranych sektorów, jak półprzewodniki. Problem w tym, że dotyczy to tylko ograniczonej liczby przedsiębiorstw, ale to biurokraci decydują, co będzie rozwijane. Nie ma tutaj przestrzeni na naturalną, spontaniczną innowacyjność" - ocenił analityk OSW.
Zapytany, dlaczego Plenum, które zwykle odbywa się na przełomie października i listopada w roku następującym po zjeździe KPCh, w tej kadencji zostało przełożone na lipiec, ekspert zaznaczył, że nie było to przypadkowe.
"Moim zdaniem rosła presja na III Plenum gospodarcze. Im dłużej Xi Jinping zwlekał z jego zwołaniem, tym bardziej rosły oczekiwania i rosło ryzyko, że nie tylko dojdzie do rozczarowania, ale (też że) to rozczarowanie odbije się negatywnie na realnej kondycji gospodarczej ChRL" - mówi Bogusz.
"Dlatego sądzę, że gensek zdecydował, że trzeba to w końcu +odfajkować+ i wybrano lipiec jako najlepszy moment, kiedy szeroko rozumiany komentariat polityczno-gospodarczy, czy to w Chinach, czy za granicą, szykuje się już do sierpniowych urlopów, coś tam napiszą, ale rozczarowanie będzie realnie mniejsze" - wyjaśnił rozmówca PAP, dodając, że kampania prezydencka w USA dodatkowo odwraca uwagę od Chin.
"I do pewnego stopnia to się udało. Rozczarowanie jest, ale nie ma też dramatu. Nic się nie zmieniło po III Plenum, ani w jedną, ani w drugą stronę. Jest kontynuacja. (...)" - zaznacza Bogusz.
wnp.pl/PAP