wtorek, 11 kwietnia 2023


Główna ukraińska linia obrony w Bachmucie przebiega wzdłuż linii kolejowej oddzielającej centrum od zachodniej części miasta (jednym z najważniejszych punktów obrony jest dworzec kolejowy Bachmut 2; położony w centrum dworzec Bachmut 1 został zajęty przez Rosjan w poprzednim tygodniu). Trwają walki o Chromowe na zachodnich obrzeżach Bachmutu, przez które dociera zaopatrzenie dla obrońców, oraz na północny wschód od węzłowej miejscowości Czasiw Jar. Ze zmiennym dla obu stron powodzeniem kontynuowane są starcia na południe od Kreminnej, a także na północny zachód od tego miasta, gdzie siły rosyjskie starają się osiągnąć linię rzeki Żerebeć (w rejonie Makijiwki). Wojska agresora miały odnotować nieznaczne postępy na północ od Awdijiwki (pomiędzy Nowobachmutiwką a Nowokałynowe) oraz na północnych i południowych obrzeżach Marjinki. Łączną liczbę odpartych ataków wroga ukraiński Sztab Generalny szacuje na 50–60 na dobę.

(...)

10 kwietnia do kwestii kontrofensywy odniósł się również minister Reznikow. Zaznaczył, że decydującą rolę w sprawie ukraińskich przygotowań do niej odgrywa czas. Podkreślił, że działa on na niekorzyść agresora, który ma być gotowy do wysłania na śmierć nawet 3 mln ludzi, a także to, że wojny nie da się „zamrozić” żadnymi negocjacjami. Odparł też płynącą z Zachodu krytykę uporczywej obrony Bachmutu, stwierdzając, że wyczerpuje ona przede wszystkim przeciwnika, którego straty są „kolosalne”.

8 kwietnia prezydent Zełenski oznajmił, że Ukraina porozumiała się z Polską co do zakupu łącznie 200 kołowych transporterów opancerzonych Rosomak (po jego wizycie w Warszawie informowano o 150 rosomakach, a jeszcze wcześniej o 100). Stwierdził on, że pierwsze 100 „będzie dostarczone teraz”, co sugeruje przekazanie transporterów z wyposażenia Wojska Polskiego, a kolejne 100 – „później”. Według Zełenskiego Polska zrealizowała wszystkie zapowiedzi odnośnie do dostaw czołgów („w szczególności leopardów”), które trafiły już na Ukrainę (oznacza to także transfer 60 zapowiedzianych jeszcze zimą czołgów PT-91/T-72M). Kijów i Warszawa miały się również porozumieć w kwestii przekazania „ponad setki” bojowych wozów piechoty. Poprzedniego dnia Polska Grupa Zbrojeniowa i Ukroboronprom poinformowały o rozpoczęciu w zakładach „Bumar-Łabędy” kapitalnego remontu ukraińskich czołgów T-64. W dalszej perspektywie gliwickie zakłady mają też obsługiwać przekazane przez Polskę czołgi T-72 i PT-91, są one także rozpatrywane jako centrum serwisowe dla czołgów Leopard 2, które Ukraina otrzymała od koalicji państw.

(...)

Publikacje amerykańskich mediów m.in. na temat przygotowania armii ukraińskiej do kontrofensywy nie wywołały ożywionej dyskusji na Ukrainie. Wyciek informacji rzekomo pochodzących z instytucji wywiadowczych USA został zrelacjonowany przez ukraińskie media, lecz spotkał się ze wstrzemięźliwą reakcją władz w Kijowie. Doradca szefa Biura Prezydenta Mychajło Podolak określił opublikowane materiały fałszywką oraz efektem „typowej gry rosyjskich służb specjalnych”, mającej na celu spowodowanie kryzysu w relacjach pomiędzy krajami Zachodu i zerwanie ukraińskiej kontrofensywy.

(...)

Komentarz

Złożona przez ministra Reznikowa deklaracja „otwarcia drzwi” do ukraińskiej legii cudzoziemskiej stanowi kolejne – po decyzji o mianowaniu oficerów czasu wojny i rozpoczęciu przyspieszonych kursów podoficerskich do oddziałów obrony terytorialnej – potwierdzenie problemów kadrowych armii ukraińskiej. Po stronie ukraińskiej od początku wojny walczą pochodzący głównie z krajów zachodnich ochotnicy (rzędu kilku tysięcy), jednak tylko część z nich ma zawodowe doświadczenie oficerskie bądź podoficerskie i z reguły pełnią oni funkcje dowódcze w pododdziałach międzynarodowych. Po raz pierwszy Ukraina zetknęła się z problemem niedoboru wykwalifikowanych kadr latem i jesienią 2022 r., po zwiększeniu łącznej liczebności formacji wojskowych (Sił Zbrojnych, Gwardii Narodowej i Państwowej Służby Granicznej) do 1 mln żołnierzy. W kolejnych miesiącach spotęgowały go ponoszone straty, a częściowo także konieczność wycofania z frontu grupy najbardziej doświadczonych i perspektywicznych wojskowych, by w możliwie jak najkrótszym czasie opanowali oni obsługę przekazywanego przez partnerów zachodniego uzbrojenia. Problemu nie wyeliminowało zintensyfikowanie procesu szkolenia kadr na terytorium Ukrainy i w państwach partnerskich (część żołnierzy przeszkolonych na Zachodzie zamiast trafić na front, kierowana jest w charakterze instruktorów do szkolenia po powrocie na Ukrainę). Bezpośrednie odwołanie się przez Reznikowa do pilotów F-16 należy także traktować jako kolejną odsłonę presji na partnerów, by zgodzili się przekazać Ukrainie tego typu samoloty.

Pojawiające się wypowiedzi przedstawicieli władz ukraińskich w sprawie kontrofensywy, sugerujące wstrzemięźliwość w kwestii odbioru występujących w przestrzeni publicznej informacji o niej, można postrzegać jako próbę odzyskania przez Kijów kontroli nad przekazem medialnym w tym obszarze. Zwraca uwagę to, że w ostatnim czasie nie wypowiada się na ten temat ukraiński wywiad wojskowy, który na przełomie 2022 i 2023 r. wprowadził wiosenną kontrofensywę armii ukraińskiej do przestrzeni medialnej jako jeden z elementów wojny informacyjnej. Za znikomy należy uznać ewentualny wpływ rzekomego wycieku amerykańskich danych wywiadowczych na plany operacyjne Sił Zbrojnych Ukrainy, będącego w ostatnich dniach jednym z tematów polityczno-medialnych w Stanach Zjednoczonych. O ukraińskiej kontrofensywie będzie bowiem decydowało nie upublicznienie informacji o niej (niezależnie prawdziwych czy sfingowanych), lecz zgromadzenie sił i środków niezbędnych do przełamania rosyjskiej obrony i rozwinięcia powodzenia.

osw.waw.pl

Federację Rosyjską, w ciągu kilkudziesięciu lat od rozpadu ZSRR, charakteryzowano najróżniejszymi definicjami: od demokracji suwerennej, po demokrację fasadową, oligarchię, kleptokrację, autorytaryzm po totalitaryzm. Wydaje się jednak, że żadna z podręcznikowych definicji nie wyczerpuje w pełni fenomenu systemu polityczno-gospodarczego, który jest skutkiem objęcia władzy przez Władymira Putina.

To nie jest państwo, które funkcjonuje w oparciu o prawo, ustawy i procedury, ale na podstawie niejasnych związków, gabinetowe porozumienia, w których rozsądza jedna osoba. Proces legislacyjny jest następstwem decyzji, a zasady zmieniają się, bez względu na potrzeby społeczne. Warto może zastanowić się, czy przypadkiem nie jest to po prostu państwo, oparte nie na współczesnych zasadach organizacji społeczeństwa, ale opanowane przez wąską grupę osób, używających go do realizacji własnych, indywidualnych celów.

Rosja lat 90., po rozpadzie ZSRR, w społecznym odbiorze jest współczesnym unaocznieniem frustracji Wielkiej Smuty: powszechna bieda i chaos, odarcie z blichtru drugiego mocarstwa świata, PKB jak w latach powojennych, 250-proc. inflacja, brak perspektyw, przestępczość. Z drugiej strony – afery, skandale, prywatyzacja państwowych firm i wyrastające znikąd bajeczne fortuny.

W 1992 roku wystartowała powszechna prywatyzacja. W wyniku pierwszego etapu, tzw. małej prywatyzacji znaczna część małych przedsiębiorstw trafiła początkowo w ręce pracowników, a wkrótce dyrektorów i menedżerów. Do 1994 r. sprywatyzowano do 70 proc. małych przedsiębiorstw handlowych, zakładów masowego żywienia i usług. To zachłyśniecie się przedsiębiorczością doprowadziło do powstania grupy „nowych Rosjan”, zalążka klasy średniej.

Kolejnym etapem była prywatyzacja kuponowa, uważana za niesprawiedliwą i nieuczciwą, która doprowadziła do wzbogacenia się wąskiej grupy, tzw. „czerwonych dyrektorów”. W 1994 r., metodą kuponową, sprywatyzowano „Gazprom” za 250 mln dol. Trzy lata później, spółka, która weszła na giełdę, wyceniona została 160 razy wyżej.

W 1995 r. przeprowadzono aukcje pożyczek, mających uzupełnić skarb państwa, pod zastaw dużych firm: Jukos, Norylsk Nikiel, Sibnieft. Ponieważ rząd pożyczek nie spłacał – akcje trafiły do rąk kredytorów, głównie bankierów, czyli tych, którzy wykorzystali koniunkturę końca pieriestrojki do wzbogacenia się i stworzyli własne banki. W ten sposób wyrosły fortuny Borysa Berezowskiego, Michaiła Chodorkowskiego, Romana Abramowicza i innych.

Procesy gospodarcze lat 90. XX w. najlepiej skomentował Borys Bieriezowski, jeden z ówczesnych, najbardziej wyrazistych oligarchów, konstruktor wielu decyzji gospodarczych i politycznych. Powiedział on: „Staliśmy się bogaci, dlatego, że wcześniej niż inni zrozumieliśmy, że zaczęły się nowe czasy”. Jego drugie powiedzenie dobrze charakteryzuje klimat wczesnego kapitalizmu w Rosji: „Należy prywatyzować nie fabrykę, a jej dyrektora”.

Borys Bieriezowski był jednym z głównych aktorów nieformalnej grupy najbogatszych Rosjan, określanej terminem „Siemibankirszczina”. Było to bezpośrednie nawiązanie do „Siemibojarszcziny”, czyli rządu siedmiu rosyjskich bojarów, którzy podczas Wielkiej Smuty (1598–1613) zawiesili swoje spory i wystąpili wspólnie przeciwko wojskom polskim.

Prawie 400 lat później siedmiu bankierów, pomimo znaczących różnic, zdecydowało się na współdziałanie i współfinansowanie kampanii Borysa Jelcyna, któremu bardzo realnie zagroził lider partii komunistycznej Giennadij Ziuganow. Roman Abramowicz, Borys Bieriezowski, Michaił Chodorkowski, Siergiej Pugaczow, Michaił Fridman, Władimir Potanin, Aleksander Smoleński i Władimir Winogradow zrzucili się na kampanię Jelcyna, by utrzymać w ten sposób wpływy.

Pojęcia „Siemibankirszczina” użył 14 listopada 1996 r. dziennikarz i dysydent Andriej Fadin, w artykule „Siedmiu bankierów jako nowa rosyjska wersja siedmiu bojarów” dla opiniotwórczej „Obszcziej Gaziety”. Fadin, wskazując na siedmiu głównych graczy politycznych powołał się na wywiad Borysa Bierezowskiego z listopada 1996 r. dla „Financial Times”, w którym wymienił on siedem osób kontrolujących 50 proc. rosyjskiej gospodarki i wspólnie wpływających na najważniejsze decyzje w Rosji.

O „Siemibankirszczynie” napisał też Aleksander Sołżenicyn w opublikowanej w 1998 r. pracy „Rosja w zapaści”: (…)Nieco później pojawiło się Siedmiu Bankierów, którzy bezpośrednio konspirowali, by przejąć kontrolę nad najwyższą władzą w Rosji. (Prawie 50 proc. rosyjskiej gospodarki jest już w ich rękach, a będzie jeszcze więcej. Według najnowszych danych 15 największych firm i banków kontroluje 70 proc. gospodarki kraju.)”.

Dzięki porozumieniu bankierów, pomimo, iż stan zdrowia Borysa Jelcyna pogarszał się zauważalnie, udało mu się odnieść zwycięstwo nad Ziuganowem i utrzymać władzę. Nie dotrwał jednak do końca swojej kadencji – 31 grudnia 1999 r. ustąpił ze stanowiska i za namową tzw. Familii (rodzina Jelcyna oraz kluczowi oligarchowie) wskazał jako swojego następcę Władymira Putina, wówczas premiera.

W ten sposób, pomimo bizantyjskich bogactw i nieograniczonej władzy, złota era oligarchów zakończyła się relatywnie szybko, po niespełna dekadzie. Z tej wielkiej siódemki, dzierżącej według samego Bierezowskiego 50 proc. rosyjskiej gospodarki, pozycję zachowali jedynie Abramowicz, Potanin i Fridman. Bierezowski i Winogradow nie żyją, a pozostali, po różnych perypetiach życiowych, znaleźli się poza polityką i to naprawdę z wielkimi pieniędzmi.

Zmiana gospodarza na Kremlu, która miała zagwarantować trwałość pojelcynowskiego ładu, ten właśnie ład wywróciła do góry nogami. Przekazanie rządów wywodzącemu się z KGB klerkowi z Sankt Petersburga uruchomiło szereg zmian systemowych w FR.

Wbrew obiegowej opinii, Putin, obejmując stanowisko prezydenta po schorowanym Jelcynie, nie był wyłącznie małoznaczącym, anonimowym urzędnikiem. Był z wykształcenia prawnikiem, kagiebistą z 17-letnim stażem, ukształtowanym ideowo technokratą i liderem grupy gotowej do przejęcia państwa.

Po krótkotrwałym i niepłodnym antrakcie w NRD, został zaufanym współpracownikiem, a potem zastępcą mera Petersburga Anatolija Sobczaka, swojego byłego wykładowcy. To znaczący okres w życiu Putina, gdyż właśnie tam, jako przewodniczący Komitetu ds. kontaktów zagranicznych, przeprowadził kilka dużych operacji biznesowych i nawiązał szereg nowych znajomości, w tym z np. Rudolfem Ritterem, szefem firmy SPAG, którego niemiecka BND oskarżała o pranie pieniędzy dla rosyjskich grup przestępczych i współpracę z kolumbijskim kartelem.

Gdy Sobczak powołał Putina na swojego zastępcę, ten zachował też stanowisko w Komitecie. Podobnie zresztą, gdy po przegranych przez Sobczaka wyborach znalazł się w Moskwie w administracji Jelcyna, nadzorował zarządzanie własnością zagraniczną Prezydenta FR, czyli całym mieniem zagranicznym, pozostawionym po ZSRR – najpierw jako zastępca, a potem jako szef. W połowie 1998 r. został dyrektorem FSB, w marcu 1999 r. sekretarzem Rady Bezpieczeństwa, w sierpniu wicepremierem i następnie premierem.

obserwatorfinansowy.pl

poniedziałek, 10 kwietnia 2023


Siły rosyjskie w dniach 9 i 10 kwietnia nadal zdobywały terytoria w okolicach Bachmutu, ale prawdopodobnie ponoszą znaczne straty. Materiał z geolokalizacji opublikowany 9 i 10 kwietnia pokazuje, że siły rosyjskie poczyniły niewielkie postępy na północny zachód od Chromowe (2 km na zachód od Bakhmutu), w południowo-zachodnim Bakhmucie i na północ od Sacco i Vanzetti (15 km na północ od Bakhmutu). Pułkownik Serhij Czerewaty oświadczył 9 kwietnia, że ​​rosyjskie siły powietrznodesantowe (WDW) zaczęły pojawiać się w Bachmucie, prawdopodobnie w celu wzmocnienia sił konwencjonalnych, a nie sił Grupy Wagnera. Ukraiński dowódca sił lądowych generał pułkownik Oleksandr Syrski stwierdził 10 kwietnia, że ​​ukraiński Siły Wagnera wyczerpały się do tego stopnia, że ​​rosyjskie dowództwo wojskowe musiało wysłać do Bachmuta elementy SPECNAZ-u i WDW. Rosyjscy blogerzy twierdzą, że siły rosyjskie poczyniły postępy w północno-zachodnim Bachmucie i w środkowym Bachmucie w pobliżu linii kolejowej 9 i 10 kwietnia. Milbloger twierdził 10 kwietnia, że ​​siły rosyjskie poczyniły postępy w środkowym i południowym Bachmucie. Szef Donieckiej Republiki Ludowej (DNR) Denis Pushilin twierdził, że odwiedził Bachmut i wręczył nagrody DNR bojownikom Grupy Wagnera. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły ukraińskie odparły rosyjskie ataki naziemne w Bakhmucie oraz w pobliżu Bohdanivki (6 km na północny zachód od Bakhmutu) i Chromowe.

Siły rosyjskie kontynuowały ataki naziemne wzdłuż linii miasta Awdijiwka-Donieck w dniach 9 i 10 kwietnia. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły ukraińskie odparły rosyjskie ataki naziemne w pobliżu Awdijiwki, Nowokałynowa (9 km na północ od Awdijiwki), Berdycz (7 km na północny zachód od Awdijiwki), Siewerne (6 km na zachód od Awdijiwki), Perwomajskie (10 km na południowy zachód od Awdijiwki), Wodyane (6 km na południowy zachód od Awdijiwki) i Marinka. Rosyjscy blogerzy twierdzili, że siły rosyjskie poczyniły marginalne postępy w pobliżu Krasnohorivki (5 km na północ od Avdiivki), Novokalynove i Novobakhmutivka (9 km na północny zachód od Avdiivki). Inni rosyjscy blogerzy twierdzili, że walki toczyły się w pobliżu Keramika (10 km na północ od Awdijiwki), Siewernego, Perwomajskich i Pobiedy (5 km na południowy zachód od Doniecka).

Ukraiński urzędnik wskazał, że tempo rosyjskich operacji ofensywnych w kierunku Doniecka zwalnia, a siły rosyjskie prowadzą przygotowania obronne. Ukraińskie Centrum Prasowe Wspólnego Centrum Prasowego Kierownictwa Tawryjskiego, pułkownik Ołeksij Dmytraszkiwski, stwierdził 9 kwietnia, że ​​tempo rosyjskich ataków naziemnych spadło w tym sektorze frontu i że siły rosyjskie ostrzeliwują obecnie o jedną trzecią mniej niż w lutym 2023 r. Dmytrashkivskyi poinformował również, że siły rosyjskie skoncentrowały 205 batalionowych grup taktycznych (BTG) w kierunku Doniecka w obawie przed ukraińską kontrofensywą. Jednak jest mało prawdopodobne, aby te BTG osiągnęły pełną moc.

understandingwar.org

niedziela, 9 kwietnia 2023


Rosyjscy blogerzy zdecydowanie potępili oskarżenie rosyjskiego lekarza wojskowego i członka „Związku Ochotników Donbasu” Jurija Jewicza o „dyskredytowanie rosyjskich sił zbrojnych”, sugerując, że szerokie zastosowanie nowego prawa prawdopodobnie będzie rosnącym źródłem niezadowolenia w prowojennej przestrzeni informacyjnej. Władze rosyjskie podobno oskarżyły Jewicza na podstawie ustawy o dyskredytacji z powodu wykładu na temat medycyny taktycznej, który wygłosił pracownikom Rosgwardii, który ktoś zgłosił władzom jako przedstawiający „negatywną ocenę” sił rosyjskich. Jewicz walczył z bojówkami Donieckiej Republiki Ludowej (DNR) w Donbasie po 2014 roku i był członkiem „Związku Ochotników Donbasu” po inwazji na pełną skalę w 2022 roku. Jewicz stał się popularny w prowojennej rosyjskiej przestrzeni informacyjnej za popularyzację i propagowanie stosowania taktycznej medycyny bojowej na polu bitwy. Kilku prowojennych blogerów i komentatorów podchwyciło wiadomość o aresztowaniu Jewicza i skrytykowało rosyjskie władze za celowanie w kogoś, kogo uważają za prawdziwego rosyjskiego patriotę. Wielu milbloggerów zauważyło, że oskarżenia Yevicha staną się tzw. carte blanche dla władz rosyjskich do ukarania każdego rosyjskiego żołnierza, ochotnika i patrioty oraz kwestionowało zasadność zarówno sprawy przeciwko Jewiczowi, jak i samej ustawy. Jewicz prawdopodobnie przedstawił wewnętrznemu audytorium ważną prawdę dotyczącą stanu rosyjskiej medycyny bojowej i został za to aresztowany. Jeśli Kreml użyje tego prawa, aby uciszyć uczciwą krytykę działań rosyjskich sił zbrojnych lub rosyjskiego rządu nawet podczas wewnętrznych dyskusji, naraża się na bardzo duże ryzyko powtórzenia fundamentalnych błędów, które doprowadziły do ​​niepowodzenia pierwotnych rosyjskich planów i kampanii w lutym 2022 r.

understandingwar.org

sobota, 8 kwietnia 2023


Rosyjscy blogerzy zareagowali ze spekulacyjnym niepokojem na rzekomo ujawnione (i prawdopodobnie zmienione) tajne amerykańskie dokumenty wojskowe dotyczące wojny na Ukrainie, wskazując na utrzymujący się strach przed perspektywą przyszłych ukraińskich kontrofensyw w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej. "New York Times" poinformował 6 kwietnia, że ​​na różnych platformach społecznościowych krąży lista tajnych amerykańskich dokumentów wojskowych sprzed pięciu tygodni, które podobno przedstawiają raporty operacyjne i oceny zdolności ukraińskiej armii. Analityk Bellingcat Aric Toler zauważył, że dokumenty krążyły w Internecie już 4 marca i pozostaje niejasne, dlaczego dokumenty te dotarły do ​​głównych zachodnich mediów ponad miesiąc później. Wyraźnie sfałszowane wersje dokumentów, które zmniejszają zgłaszane rosyjskie straty i zawyżają liczbę ofiar na Ukrainie, krążą dodatkowo na kanałach rosyjskiego Telegramu.

Niezależnie od prawdziwości ujawnionych dokumentów, na temat których ISW nie będzie spekulować, odpowiedź rosyjskich blogerów na rewelacje "New York Times'a" podkreśla strach przed potencjalnymi ukraińskimi kontrofensywami przenikający rosyjską prowojenną przestrzeń informacyjną. Podczas gdy kilku wybitnych rosyjskich blogerów natychmiast odrzuciło ważność dokumentów i zasugerowało, że są one fałszywe, inni skupili się na możliwości, że ujawnione dokumenty są dezinformacją mającą na celu zdezorientowanie i wprowadzenie w błąd rosyjskiego dowództwa wojskowego. Jeden z blogerów stwierdził, że wyciek dokumentów może być częścią większej ukraińskiej kampanii mającej na celu wprowadzenie w błąd sił rosyjskich przed kontrofensywą. Inny rosyjski bloger zauważył, że istnieje historyczny precedens rozpowszechniania przez wojsko fałszywych informacji o planowaniu, przed rozpoczęciem niespodziewanej ofensywy. Milblogger wezwał swoich odbiorców do ostrożności w dyskusjach, gdzie mogą mieć miejsce ukraińskie kontrofensywy z powodu wycieku dokumentów. Historia "New York Times'a" ujawniła zatem istotny punkt nerwicy w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej, a odpowiedzi na dokumenty sugerują, że rosyjscy blogerzy mogą w coraz większym stopniu ponownie rozważać zasadność swoich własnych ocen i spekulacji dotyczących wszelkich potencjalnych ukraińskich kontrofensyw, i zdolności do przewidywania ukraińskich operacji.

understandingwar.org

piątek, 7 kwietnia 2023


Siły rosyjskie miały opanować ważniejsze obiekty w centrum Bachmutu (m.in. budynki administracji i dworzec kolejowy) i uzyskać połączenie pomiędzy pododdziałami atakującymi z północnej i południowej części miasta. Ukraińcy nadal utrzymują jednak pozycje w centrum, a dowództwo i władze w Kijowie podkreślają, że decyzja o bronieniu Bachmutu pozostaje w mocy. 5 kwietnia prezydent Wołodymyr Zełenski stwierdził, że rozkaz o wycofaniu może zostać wydany w przypadku, gdyby dalsza obrona groziła wielkimi stratami w ludziach. Następnego dnia wagę obrony miasta symbolicznie podkreślił sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ołeksij Daniłow: „Trzymamy Bachmut, bo to nasza ziemia. Jeśli zaczniemy oddawać wszystko, dotrzemy do granic zachodniej Ukrainy”.

W okolicach miasta starcia mają dużo mniej intensywny charakter, a celami agresora pozostają główne punkty ukraińskiego oporu na południowy zachód od Bachmutu, na północny wschód od węzłowego Czasiw Jaru i w rejonie autostrady M03 do Słowiańska. 6 kwietnia, po kilkudniowej przerwie, Rosjanie mieli ponowić atak po zachodniej stronie kanału Doniec–Donbas w kierunku Konstantynówki. Łącznie w Bachmucie i jego okolicach obrońcy mieli odpierać 25–35 wrogich ataków na dobę.

Nie zmieniła się sytuacja w rejonie Awdijiwki i Marjinki, gdzie obrońcy mieli w ostatnich dniach odeprzeć wszystkie wrogie ataki. Wzrosło natomiast natężenie walk na północny zachód od Doniecka (w pobliżu miejscowości Perwomajśke) oraz w masywie leśnym na południowy zachód od Kreminnej, ograniczonym rzekami Doniec i Żerebeć. Obie strony miały tam uzyskiwać okresową przewagę i powracać na wcześniej utracone pozycje.

4 kwietnia Rosjanie zaatakowali Odessę i jej okolice z wykorzystaniem dronów kamikadze Shahed-136/131. Doszło do trafienia obiektów przemysłowych. Obrońcy deklarowali zestrzelenie 14 z 17 atakujących miasto dronów. Siły rosyjskie ponawiają ataki rakietowe na zaplecze obrońców w kontrolowanej przez nich części obwodu donieckiego, a ich celem był m.in. po raz kolejny Słowiańsk. Lotnictwo i artyleria agresora kontynuowały ostrzał i bombardowania wzdłuż linii styczności i w obszarach przygranicznych. Głównymi celami poza rejonami walk pozostają Chersoń i okoliczne miejscowości. Po kilkunastodniowej przerwie Rosjanie mieli wznowić ostrzał Nikopola. Artyleria ukraińska kontynuowała z kolei ostrzał Melitopola (z wykorzystaniem systemów HIMARS). Dowództwo Sił Powietrznych armii ukraińskiej zwraca uwagę na rosnące wykorzystanie przez rosyjskie lotnictwo bomb szybujących o dużym wagomiarze (500 kg i więcej) wyposażonych w układ naprowadzania. Zaznaczono przy tym, że Ukraina nie dysponuje środkami ich zwalczania.

(...)

5 kwietnia Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) i Państwowe Biuro Śledcze (PBŚ) opublikowały nagrania rozmów pomiędzy pułkownikiem SBU Ołehem Kuliniczem, który od października 2020 r. do lipca 2022 r. był szefem zarządu SBU na Krymie (z siedzibą w Chersoniu), a Wołodymyrem Siwkowyczem, który w okresie prezydentury Wiktora Janukowycza był wicepremierem odpowiedzialnym za sprawy bezpieczeństwa i zastępcą sekretarza RBNiO Ukrainy, a w 2014 r. uciekł do Rosji. Rozmowy odbyły się przed wybuchem wojny i dotyczyły głównie kwestii zmian personalnych w kierownictwie SBU. Według SBU i PBŚ Siwkowycz był jedną z osób, które prowadziły werbunek agentów w kręgach władzy i służb specjalnych na Ukrainie i były kontrolowane przez komórkę FSB odpowiedzialną za destabilizację państwa ukraińskiego i przygotowanie rosyjskiej agresji. Kulinicz został aresztowany w lipcu 2022 r.

6 kwietnia w Niszu (Serbia) odbyło się posiedzenie sądu w sprawie byłego generała brygady i kierownika Głównego Zarządu Bezpieczeństwa Wewnętrznego SBU Andrija Naumowa oskarżonego o pranie brudnych pieniędzy (wyrok w tej sprawie jeszcze nie zapadł). W nocy z 23 na 24 lutego ub.r. uciekł on z Ukrainy, po czym został zatrzymany w Serbii. Miał przy sobie równowartość ponad 700 tys. euro w gotówce. Według nieoficjalnych doniesień rozpatrywana jest możliwość ekstradycji Naumowa.

Również 6 kwietnia Rosyjski Korpus Ochotniczy – będący pododdziałem dywersyjnym nadzorowanym przez ukraiński wywiad wojskowy (HUR) – poinformował, że jego żołnierze przeprowadzili rajd na terytorium rosyjskie. Dowodem tego jest opublikowany film, na którym widać rosyjskich ochotników przebywających na terenie przygranicznej wsi Słuczowsk w obwodzie briańskim. Fakt dywersji potwierdził też gubernator briański Aleksandr Bogomaz, który ocenił liczebność grupy na 20 osób. Była to druga operacja dywersyjna w tym regionie, do której przyznał się Rosyjski Korpus Ochotniczy (poprzednia miała miejsce 2 marca).

Zastępca szefa Biura Prezydenta Ukrainy Andrij Sybiha oświadczył w wywiadzie dla „Financial Times”, że Ukraina gotowa jest do podjęcia negocjacji w sprawie przyszłości Krymu po „osiągnięciu strategicznych celów na polu bitwy” i wyjściu na granice administracyjne półwyspu.

Sekretarz RBNiO Ukrainy Daniłow ocenił, że liczba rakiet dalekiego zasięgu w Rosji zmniejszyła się do krytycznego poziomu, a możliwości przemysłu zbrojeniowego w zakresie ich produkcji są ograniczone. Zaznaczył, że mimo to zagrożenie Ukrainy atakami rakietowymi nadal istnieje.

Komentarz

(...)

Opublikowane nagrania rozmów Kulinicza z Siwkowyczem potwierdzają głęboką infiltrację SBU przez FSB przed wybuchem wojny. Wskazują ponadto, że nieobecność 24 lutego 2022 r. silnego zgrupowania ukraińskiego na przedpolu Krymu, a także pozostawienie bez obrony niezniszczonych mostów i strategicznie ważnych przesmyków (na czele z Przesmykiem Perekopskim i Przesmykiem Czongarskim oraz mostami na Dnieprze pod Chersoniem) mogły być wynikiem zdezinformowania najwyższych władz w Kijowie przez agenturę rosyjską. Kulinicz, jako szef krymskiego zarządu SBU, odpowiadał za ochronę kontrwywiadowczą newralgicznego odcinka wokół linii rozgraniczenia z Krymem i za rozpoznanie wywiadowcze na tym półwyspie.

Afery Kulinicza i Naumowa mogą mieć w przyszłości reperkusje polityczne, ponieważ za ich nominacjami stał szef SBU w latach 2019–2022 Iwan Bakanow, będący przyjacielem i bliskim współpracownikiem Zełenskiego. Ponadto to podpis prezydenta widnieje na dekrecie o nominacji Kulinicza. Ten ukończył szkołę oficerską FSB na początku lat dziewięćdziesiątych, w SBU służył do 2006 r., a potem był związany z ekipą Janukowycza. Bakanow zdecydował się natomiast przywrócić go do służby, powierzając mu w dodatku odpowiedzialne stanowisko szefa krymskiego zarządu SBU. Kwestia odpowiedzialności politycznej prezydenta Zełenskiego za nieprzygotowanie państwa do wojny i infiltrację SBU przez rosyjskie służby specjalne była już w ubiegłym roku przedmiotem debaty na Ukrainie.

osw.waw.pl

czwartek, 6 kwietnia 2023


Ukraińscy urzędnicy wskazywali, że siły rosyjskie są w stanie utrzymać odpowiednią szybkostrzelność artyleryjską w priorytetowych obszarach frontu kosztem innych sektorów. Rzecznik ukraińskiej Wschodniej Grupy Sił, pułkownik Serhij Czerewaty, stwierdził 5 kwietnia, że ​​siły rosyjskie nie cierpią z powodu niedoborów amunicji artyleryjskiej na obszarach, na których siły rosyjskie traktują priorytetowo operacje ofensywne, np. na kierunku Bachmutu. Ukraińska Państwowa Służba Graniczna stwierdziła 5 kwietnia, że ​​siły Grupy Wagnera nadal cierpią z powodu niedoborów pocisków artyleryjskich. Dmytrashkivskyi oświadczył 6 kwietnia, że ​​siły rosyjskie na linii Avdiivka-Marinka doświadczają niedoborów pocisków bliżej weekendu, co sugeruje, że siły te zbyt szybko zużywają przydzielone im pociski artyleryjskie i są uzupełniane przynajmniej częściowo co tydzień.

(...)

Różne sektory rosyjskiego wysiłku wojennego prawie na pewno rywalizują o siłę roboczą z powodu skrajnych braków rosyjskiego personelu we wszystkich sektorach, spowodowanych wcześniejszymi falami rekrutacji. Rosyjska DIB, kontraktowe siły zbrojne, prywatne firmy wojskowe (PMC), jednostki rezerwy bojowej kraju (BARS) i władze poboru rozpoczęły w ostatnich tygodniach coraz bardziej agresywne działania rekrutacyjne, aby dotrzeć do stale zmniejszającej się puli odpowiednich rekrutów. Szef Republiki Czuwaszji Oleg Nikołajew wstępnie zaproponował 5 kwietnia, aby rosyjskie władze zrównały pięć lat pracy w zakładach obronnych ze służbą wojskową.

understandingwar.org

środa, 5 kwietnia 2023


Putin próbował także przedstawiać Rosję jako szanowaną światową potęgę na tle chińskich urzędników bagatelizujących bliskie stosunki z Rosją. 5 kwietnia Putin zwołał transmitowane przez telewizję spotkanie, podczas którego przedstawił listy uwierzytelniające ambasadorów szefom 17 misji dyplomatycznych, podczas którego podkreślił bliskie stosunki Rosji z Syrią i współpracę ze Stowarzyszeniem Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN), prawdopodobnie w ramach trwających rosyjskich starań o apel do państw niezachodnich. Putin stwierdził, że Syria jest wiarygodnym partnerem, z którym Rosja osiągnęła kilka nieokreślonych porozumień podczas niedawnej podróży prezydenta Syrii Baszara al-Assada do Rosji 14 marca. Putin skrytykował ambasadorów ze Stanów Zjednoczonych i państw Unii Europejskiej (UE) i stwierdził, że Zachód jest odpowiedzialny za wojnę na Ukrainie i geopolityczną konfrontację z Rosją.

Chiński ambasador przy UE Fu Cong stwierdził 5 kwietnia, że wspólne rosyjsko-chińskie oświadczenie deklarujące, że ich powiązania nie mają "żadnych ograniczeń" /"no limits"/, wydane w lutym 2022 r., zostało fałszywie zinterpretowane, nazywając "brak ograniczeń" "czysto retorycznym stwierdzeniem". Fu dodał, że Chiny nie wspierają wojny Rosji na Ukrainie i nie dostarczają Rosji broni. Oświadczenie Fu jest zgodne z oceną ISW z 21 marca, że ​​Putin nie był w stanie zapewnić sobie korzyści z dwustronnego partnerstwa bez ograniczeń z Chinami, na które prawdopodobnie liczył podczas spotkania z chińskim prezydentem Xi Jinpingiem w Moskwie między 20 a 22 marca.

(...)

Kreml prawdopodobnie coraz bardziej walczy o utrzymanie lojalności wśród władz regionalnych niższego szczebla, ponieważ ciężar finansowania wojny nadal spoczywa na rosyjskich podmiotach federalnych. Niezależna rosyjska gazeta  „Wierstka”  poinformowała 5 kwietnia, że Kreml opracowuje „program przywilejów” w administracji regionalnej w celu utrzymania lojalności wśród lokalnych urzędników niższego szczebla. "Verstka" stwierdziła, że rosyjska administracja prezydencka zażądała, aby administracje regionalne utworzyły „grupy inicjatywne” w celu zaspokojenia potrzeb regionalnych urzędników służby cywilnej oraz że wicegubernatorzy regionalni są zachęcani w dziwny sposób do instalowania automatów w budynkach administracyjnych, zabezpieczania preferencyjnych pożyczek bankowych dla pracowników i oferowania urzędnikom bezpłatnych parkingów miejskich. "Verstka" poinformowała, że środki te w dużej mierze mają na celu złagodzenie rosnącego niezadowolenia z ciągłych kosztów wojny. ISW już wcześniej zauważyło, że Kreml wielokrotnie nakładał na rosyjskie władze regionalne obowiązek mobilizacji i finansowania wojny, a rosyjskie regiony nadal ponoszą ciężar decyzji demograficznych i ekonomicznych podejmowanych przez Kreml. Takie starania mają prawdopodobnie stanowić deklarację odciążenia jednostek regionalnych, ale jest mało prawdopodobne, aby stymulowały znaczący wzrost poparcia dla wojny na poziomie regionalnym i lokalnym.

(...)

Rosyjscy urzędnicy kontynuują działania mające na celu wsparcie trwającego w Rosji cyklu wiosennego poboru w ramach ciągłych wysiłków na rzecz kryptomobilizacji. Rosyjskie źródła poinformowały 4 kwietnia, że władze w obwodach samarskim i czelabińskim planują wcielenie 3500 mieszkańców, a rosyjscy urzędnicy w obwodzie kurskim planują wcielenie 2000 mieszkańców i konfiskatę dokumentów tożsamości, aby uniemożliwić potencjalnym poborowym opuszczenie tego obszaru. Źródła rosyjskie podały, że rosyjscy urzędnicy intensyfikują kampanie reklamowe dotyczące poboru i służby kontraktowej, z naciskiem na obiecane korzyści. Rosyjskie media Rotunda poinformowały 4 kwietnia, że urzędnicy z Petersburga zorganizowali spotkanie poświęcone sposobom zachęcenia cudzoziemców do służby w armii rosyjskiej. ISW wcześniej oceniało, że rosyjscy poborowi nie zwiększą rosyjskiej siły roboczej w krótkim okresie i że jest mało prawdopodobne, aby siły rosyjskie wysłały nowo wcielony personel na wojnę na Ukrainie. Rosyjscy urzędnicy kontynuują wysiłki krypto-mobilizacji, aby uniknąć ogłoszenia formalnej drugiej fali mobilizacji, chociaż te wysiłki i trwający cykl poboru prawdopodobnie będą konkurować o zasoby i zwiększać presję na już obciążone zdolności szkoleniowe Rosji. 

Wydaje się, że rosyjskie władze są coraz bardziej zaniepokojone informacjami dotyczącymi rosyjskiej bazy przemysłu obronnego (DIB). Według doniesień, rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) 4 kwietnia aresztowała małżeństwo w Niżnym Tagile w obwodzie swierdłowskim pod zarzutem przekazywania ukraińskim urzędnikom wojskowym informacji technicznych o przedsiębiorstwie przemysłu obronnego. FSB wcześniej aresztowało 30 marca w Jekaterynburgu w obwodzie swierdłowskim, korespondenta Wall Street Journal Ewana Gerszkowicza, pod zarzutem zbierania informacji stanowiących tajemnicę państwową na temat działalności rosyjskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego. Jeden z największych rosyjskich producentów czołgów, Uralvagonzavod, ma swoją siedzibę w Niżnym Tagile, a w Jekaterynburgu znajdują się liczne przedsiębiorstwa przemysłu obronnego, w tym główny rosyjski producent samobieżnych systemów artyleryjskich, Uraltransmash; jedno z wiodących rosyjskich przedsiębiorstw optycznych, Urals Optical-Mechanical Plant; i Uralmash, który masowo produkował czołgi podczas i po drugiej wojnie światowej.

understandingwar.org

wtorek, 4 kwietnia 2023


31 marca samozwańczy prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko zaproponował natychmiastowe zaprzestanie działań wojennych w Ukrainie bez prawa dalszego przemieszczania wojsk i broni zarówno dla sił ukraińskich, jak i armii rosyjskiej. A jeśli "Zachód wykorzysta ten czas, by znów oszukać", to należy uderzyć wszystkim, co się da, "zarówno zubożonym uranem, jak i wzbogaconym" — dodał Łukaszenko. Co się kryje za tą nagłą propozycją zawieszenia broni ogłoszoną z Mińska?

Próba rozstrzygnięcia wojny, w której ugrzązł Putin — przy czym w taki sposób, który pozostawia Rosję na wygranej pozycji — przypomina nieco leczenie pacjenta w terminalnym stadium raka. Chemioterapia została wypróbowana — nie działa. Jeździliśmy do Niemiec, USA i Izraela, ale nie pomogło. W końcu człowiek idzie do uzdrowiciela i pije benzynę. Takim benzynowym napitkiem jest właśnie dzisiaj Łukaszenko.

Na wojnie wszystko zależy od frontu. Front to podstawa. Oświadczenia to tylko nadbudowa. I jeśli chcemy wiedzieć, jak rozwija się obiecana z rozmachem rosyjska ofensywa zimowa, wystarczy posłuchać oświadczenia Łukaszenki.

Przypomnę, że brudnym małym sekretem tej zimy był rozejm zaproponowany Putinowi jeszcze w styczniu tego roku. Z tego co wiemy, został on zaproponowany bez wiedzy Ukrainy, przez amerykańską "partię pokoju", reprezentowaną w wewnętrznym kręgu prezydenta Bidena, przede wszystkim przez jego doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego Jake'a Sullivana i szefa CIA Williama Burnsa.

Sugerowano, że Putin miałby zrezygnować z korytarza lądowego do Krymu i zatrzymać "ludowe republiki" Doniecka i Ługańska w ich obecnych granicach. Putin, który nadal żył w alternatywnej rzeczywistości, zażądał obwodów donieckiego i ługańskiego w ich granicach administracyjnych.

Negocjacje zostały przerwane, Putin wciągnął rakiety przeciwlotnicze Pancyr na dach Ministerstwa Obrony, a Ukraina zaczęła otrzymywać czołgi.

Widoczny jest strategiczny cel obecnej ofensywy rosyjskiej. Chodziło o samodzielne dotarcie do granic obwodów donieckiego i ługańskiego, a potem wezwanie do zawieszenia broni z pozycji siły.

Równie widoczne jest też strategiczne zadanie sił ukraińskich na ten okres: związać siły rosyjskie własnymi nisko wykwalifikowanymi jednostkami (takich samych zmobilizowanych, jak po drugiej stronie); wyczerpać ofensywę rosyjską bez użycia wysoko wykwalifikowanych rezerw, które są przygotowywane na wiosenną ofensywę.

Zadanie rosyjskie — w zasadzie zakończone niepowodzeniem. Ukraińskie — w dużej mierze zrealizowane. I nic nie świadczy o tym lepiej niż głos Łukaszenki wołającego na puszczy.

To jednak nie wszystko. Dlaczego krwawemu i nielegalnemu błaznowi z Białorusi powierzono głos w tak ważnej sprawie?

Bo nie ma już nikogo innego.

Rok temu rozejm zaproponowali Scholz i Macron. Jeszcze w styczniu (patrz wyżej) grunt pod rozejm sondowały USA.

(...)

Obecna wypowiedź Łukaszenki nastąpiła po wizycie Xi Jinpinga w Moskwie. I nietrudno się domyślić, że to, co powiedział Łukaszenko, powinno było zostać wypowiedziane, zgodnie z planem Kremla, przez Xi Jinpinga.

Ale imperator Chin nic takiego nie zrobił.

Szef drugiej gospodarki świata, która dzięki swojej soft power jest partnerem wszystkich krajów rozwiniętych i panem połowy Afryki, nie zamierzał zrobić czegoś dla Putina za koraliki rosyjskiej ropy.

Wartość Putina dla Xi Jinpinga polega właśnie na tym, że jest to towar, który można sprzedać USA w zamian za złagodzenie stosunków. Putin, z całym swoim gazem, ropą i drewnem, nie ma żadnej dodatkowej wartości dla mocarstwowych Chin. Drewno można sprowadzić z Nowej Gwinei, a ropę z Iranu.

Żeby było jasne. Wielkość handlu między Rosją a Chinami to 100 mld dol. w 2022 r. PKB samej prowincji Guangdong to 1,9 bln dol. To jest bez parytetu siły nabywczej. Z parytetem jest to 3 bln.

(...)

Jednak Xi Jinping to też nie jest opcja ostateczna. Podobno po wizycie Xi ta sama oferta została złożona Erdoganowi. W odpowiedzi turecki sułtan niejasno zasugerował, by Putin przyjechał do niego 27 kwietnia. A 27 kwietnia, trzeba to przyznać, może być już za późno.

Równie dobrze 27 kwietnia ukraińska ofensywa może już być w pełnym rozpędzie. Odpowiedź Erdogana to było w zasadzie "zadzwoń jutro". A co? Wypadliście z okna? Macie jakąś ofensywę? Do 27 kwietnia możesz zostać pokonany? Czy wasze jednostki, będą zwiewać jak te z okolic Charkowa? Nic nie możemy zrobić, przyjedź 27 kwietnia, to może pogadamy.

Jest wreszcie jeszcze jedna postać, która mogłaby być mediatorem. Jest to premier Izraela. Na samym początku tej wojny ówczesny premier Izraela Naftali Bennett również próbował mediować między Putinem a Zełenskim, a nawet barwnie opowiadał o tym, jak uratował życie ukrywającemu się w bunkrze Zełenskiemu, prosząc Putina, by go nie zabijał. (Izraelski premier najwyraźniej zapomniał, że pierwsze wideo z Zełenskim, spacerującym w kamuflażu po ulicach Kijowa, pojawiło się wieczorem 25 lutego).

Od tego czasu, jak wiemy, Izrael ma już nowego premiera i swoje własne problemy niezwiązane z problemami Putina, niemniej premier zawsze był uważany za wielkiego przyjaciela prezydenta Rosji. W rzeczywistości Benjamin Netanjahu nigdy nie był przyjacielem nikogo poza a) samym Netanjahu i b) państwem Izrael.

W 2018 r., kiedy Putin był już pariasem, Benjamin Netanjahu przyjechał do Moskwy na 9 maja, jako jedyny zachodni przywódca, i nawet przeszedł przez Plac Czerwony z portretem jednego z bohaterów Nieśmiertelnego Pułku. A następnego dnia izraelskie siły powietrzne zdusiły syryjską obronę przeciwlotniczą.

Benjamin Netanjahu zawsze był pragmatykiem: jeśli jego celem jest ciche zniszczenie rosyjskich rakiet przeciwlotniczych Pancir, poprzez paradowanie po Placu Czerwonym z portretem bohatera Związku Radzieckiego, to dlaczego nie?

Podczas gdy w marcu ubiegłego roku izraelski premier Bennett (który nie miał żadnych stosunków z Putinem) proaktywnie spieszył się, by być mediatorem, w marcu tego roku premier Netanjahu (który kiedyś chodził po Placu Czerwonym) udawał, że ma inne sprawy.

(...)

Putin stał się pariasem. Niedotykalnym. Wciąż może wykonywać telefony. Narzucać. Wsadzać do więzienia za tweety. Brać dziennikarzy Wall Street Journal jako zakładników, zestrzeliwać amerykańskie drony, rozmieszczać broń jądrową na Białorusi w próżnej nadziei: porozmawiaj ze mną, wysłuchaj mnie.

Już tylko Łukaszenko będzie z nim rozmawiał i go słuchał. Oraz syn prezydenta Ugandy, generał Muhuzi Kaneirugaba, który właśnie obiecał, że z pomocą swoich żołnierzy obroni Moskwę "przed imperialistami".

onet.pl/Politico

poniedziałek, 3 kwietnia 2023


Siły ukraińskie miały poprawić swoją sytuację taktyczną w wyniku kontrataku po zachodniej stronie kanału Doniec–Donbas w rejonie Ozarianiwki oraz zajęcia części terenów w pasie ziemi niczyjej w obwodzie zaporoskim na południowy zachód od Orichiwu i w obwodzie charkowskim na północny wschód od Kupiańska. Konsekwentnie powstrzymują także ataki wroga w Donbasie, których liczba ustabilizowała się na poziomie 70 na dobę, a większość przypada na okolice Bachmutu i Awdijiwki. W Bachmucie agresor miał poczynić nieznaczne postępy w centrum miasta. Lokalne dowództwo ukraińskie pośrednio przyznało, że utracono leżące na północ od centrum zakłady metalurgiczne AZOM.

Ukraiński Sztab Generalny wskazuje na ograniczenie liczby celów i natężenia ataków przeciwnika. Poza wymienionymi rejonami do starć dochodziło w trójkącie Łyman–Kreminna–Siewiersk oraz w łuku na zachód od Doniecka. Z doniesień lokalnego dowództwa ukraińskiego wynika, że Rosjanie dokonali wyłomu na północny zachód od Doniecka w kierunku rzeki Wołczy, lecz zostali powstrzymani w okolicach położonej nad nią Karliwki. Główna linia obrony ukraińskiej nadal przechodzi przez leżące na południowy wschód od tej miejscowości Perwomajśke. Strona ukraińska zwraca uwagę na budowanie przez najeźdźców potencjalnego zgrupowania uderzeniowego na północny wschód od Awdijiwki (w rejonie miejscowości Werchniotorećke). Z kolei ukraińska administracja Mariupola wskazuje na postępującą rozbudowę umocnień wroga w okolicach miasta oraz w okupowanej części obwodu zaporoskiego.

31 marca zmasowany atak rakietowy (Iskander-M, S-300 i pociski rakietowe 300 mm z wyrzutni Smiercz) dotknął Zaporoże wraz z przedmieściami i doprowadził do uszkodzenia 82 budynków. Głównym celem ataków pozostaje jednak zaplecze ukraińskie w kontrolowanej przez obrońców części obwodu donieckiego. Z tego powodu 2 marca władze ukraińskie zadecydowały o przymusowej ewakuacji dzieci ze Słowiańska. Artyleria i lotnictwo agresora kontynuują ostrzał i bombardowania wzdłuż linii styczności i w obszarach przygranicznych. Poza rejonami walk ich głównym celem wciąż jest prawobrzeżna część obwodu chersońskiego wraz z Chersoniem, przy czym według danych ukraińskich natężenie ostrzałów w ostatnich dniach ulegało znacznym wahaniom (od 131 do 439 pocisków na dobę). Ukraińcy 2 marca ostrzelali Melitopol.

1 kwietnia zastępca dowódcy sił Obrony Terytorialnej (OT), będący jednocześnie szefem Sztabu OT, generał Serhij Sobko poinformował o uruchomieniu kursu „Szkolenie kapitanów”, który ma rozwiązać problem braku w jednostkach OT wykwalifikowanych dowódców plutonów i kompanii. Prowadzą go oficerowie przeszkoleni za granicą według standardów NATO z uwzględnieniem aktualnych doświadczeń wojennych. Minister spraw wewnętrznych Ihor Kłymenko oświadczył, że zakończył się nabór do brygad szturmowych formowanych pod egidą jego resortu (tzw. gwardia ofensywy). Do służby zgłosiło się kilkadziesiąt tysięcy ochotników, z których część została już wcielona, a część będzie wykorzystana w charakterze rezerwy osobowej.

Tego samego dnia premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że Ukraina zakupi 100 polskich kołowych transporterów opancerzonych Rosomak, które sfinansują UE i USA. 3 kwietnia minister w KPRP RP Marcin Przydacz potwierdził, że Polska przekazała Kijowowi „kilka” myśliwców MiG-29. Według agencji Reuters 3 kwietnia Stany Zjednoczone mają ogłosić kolejny pakiet wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Mają się w nim znaleźć radary obserwacji przestrzeni powietrznej, różnego rodzaju amunicja, rakiety przeciwpancerne, lotnicze i przeciwlotnicze do systemów NASAMS, mosty towarzyszące i wozy zabezpieczenia technicznego o łącznej wartości 2,6 mld dolarów. Norwegia i Dania planują wspólne przekazanie 8 tys. sztuk amunicji 155 mm, która ma dotrzeć na Ukrainę wraz z duńskimi armatohaubicami CAESAR.

Również 1 kwietnia szef niemieckiego resortu obrony Boris Pistorius potwierdził, że kraje NATO zamierzają przekazać armii ukraińskiej dwa bataliony czołgów Leopard 2 i cztery bataliony leopardów 1, łącznie 160 maszyn (60 leopardów 2 i 100 leopardów 1). Czołgi Leopard 1 mają dotrzeć do końca roku. Minister nie odniósł się do tego, że 100 leopardów 1 nie pozwoli na pełne wyposażenie czterech batalionów (minimum 31 czołgów w każdym). Podkreślił natomiast, że rezerwy sojuszników zostały już wyczerpane i „nie widzi scenariusza, w którym możliwe będzie wysłanie na Ukrainę dodatkowych leopardów poza tymi, które zapowiedziano”. Rheinmetall ma utworzyć w Rumunii centrum obsługi uzbrojenia przekazanego Kijowowi przez Niemcy – armatohaubic samobieżnych PzH 2000, czołgów Leopard 2, bojowych wozów piechoty Marder, transporterów kołowych Fuchs i ciężarówek. Ma się ono również zajmować serwisowaniem przesłanych przez Wielką Brytanię czołgów Challenger 2.

Na okupowanych terenach obwodów chersońskiego i zaporoskiego prowadzona jest szeroko zakrojona akcja nadawania obywatelstwa rosyjskiego. Działania te wynikają z zapowiadanych na jesień pseudowyborów samorządowych. W Geniczesku i Melitopolu, będących centrami okupacyjnych władz obwodowych, zarejestrowano już struktury głównych rosyjskich partii. Paszportyzacja – formalnie dobrowolna – jest ściśle powiązana z presją ekonomiczną na zubożałą ludność, która została odcięta od ukraińskiego systemu bankowego. W pierwszej kolejności obejmuje pracowników „instytucji państwowych”, emerytów i rolników (w świetle rosyjskiego prawa właścicielami ziemi mogą być wyłącznie obywatele Rosji). Według nieoficjalnych, szacunkowych danych tylko na terenach okupowanego obwodu chersońskiego mieszka ok. 200 tys. ludzi (przed wojną 550 tys.), z czego ok. 35% otrzymało już paszporty. Zwiększa się także nacisk na rodziców, aby kierowali swoje dzieci do rosyjskich szkół i nie korzystali z nauczania online w ukraińskich placówkach oświatowych.

Centrum im. Razumkowa opublikowało wyniki sondażu dotyczącego stosunku Ukraińców do toczącej się wojny. Aż 93% społeczeństwa wierzy w zwycięstwo nad Rosją, przy czym ocenę tę podzielają mieszkańcy wszystkich regionów – w świetle badań różnice pomiędzy zachodnią i centralną, południową i wschodnią częścią państwa są niewielkie. Spośród wierzących w zwycięstwo połowa uważa, że dojdzie do niego jeszcze w 2023 r., 26% oczekuje zakończenia wojny w ciągu roku do dwóch lat, a 7% – trzech–pięciu lat; 47% Ukraińców za zwycięstwo uznaje powrót do granic ze stycznia 2014 r., zaś dla 31% jest ono równoznaczne z rozbiciem armii przeciwnika i wywołaniem rozpadu Federacji Rosyjskiej. Zaledwie 10% pytanych jest skłonnych do przyjęcia pokoju z uznaniem granic z 23 lutego 2022 r. lub z oddaniem Rosji części terytoriów zajętych po wybuchu wojny.

Komentarz

•  W ostatnich tygodniach siły rosyjskie spowolniły tempo działań na wszystkich kierunkach, ograniczając liczbę atakowanych celów. Choć nadal podejmują więcej prób natarcia na dobę niż w okresie styczeń–luty, to duża część z nich ma charakter sondowania pozycji obrońców, a nie prób ich przełamania. Po osiągnięciu okrążenia operacyjnego Bachmutu i Awdijiwki (wszystkie drogi zaopatrzenia obu miast są w zasięgu rosyjskiej artylerii) najeźdźcy konsekwentnie nie dążą do fizycznego odcięcia broniących się w nich żołnierzy. Nieprzerwanie trwa natarcie agresora w Bachmucie, prowadzone przez najemników z Grupy Wagnera zaopatrywanych przez armię rosyjską oraz wspieranych przez artylerię i lotnictwo. Kwestią otwartą pozostaje, w jakim stopniu obecne spowolnienie działań spowodowane jest wyczerpaniem sił i stratami poniesionymi w walkach, a w jakim stanowi konsekwencję osiągnięcia wyznaczonych w styczniu–lutym celów taktycznych i przygotowania wojsk do kolejnej fazy operacji.

•  Ponowienie przez ministra Pistoriusa zapowiedzi nieprzekazywania Ukrainie większej liczby niemieckich czołgów – zwłaszcza w sytuacji, gdy wszystkie ofiarujące leopardy państwa są uzależnione od niemieckich dostaw części zamiennych – sprawia, że maszyn tych nie można postrzegać jako wsparcie mogące długofalowo wpłynąć na zwiększenie możliwości ofensywnych armii ukraińskiej. Odrębny problem stanowi różnorodność przekazanych wersji leopardów 2 (tylko „polski” batalion będzie miał jednolite wyposażenie) i fakt, że cztery z sześciu deklarowanych batalionów z założenia mają mieć niepełne stany (z deklaracji Pistoriusa wynika, że każdy z nich będzie miał 25 maszyn Leopard 1), a przy tym mają być wyposażone w czołgi stare, nieodpowiadające wymogom współczesnego pola walki. Ich analogów T-62 Rosjanie używają jako punktów wsparcia ogniowego piechoty (sprawdziły się w tym zastosowaniu w poprzednich konfliktach), natomiast nie uczestniczą one w regularnych działaniach pancernych.

osw.waw.pl

W niedzielę wieczorem rosyjski bloger i "korespondent wojenny" Władlen Tatarski (Maksim Fomin), znany jako gorący orędownik wojny przeciwko Ukrainie, został zabity podczas spotkania autorskiego, odbywającego się w jednej z petersburskich kawiarni. Tatarskiego zabiła bomba, a rosyjskie władze natychmiast oskarżyły o zamach stronę ukraińską. Prezydencki urzędnik z Kijowa Mychajło Podolak wskazał natomiast, że śmierć prominentnego blogera to przejaw narastającego konfliktu wewnątrz rosyjskich grup interesów.

ISW zwraca uwagę, że wybór miejsca – powiązanego z Prigożynem – mógł był celowy. Think tank przytacza również opinię samego Prigożyna, wygłoszoną po zamachu. Powiedział on, że "nie winiłby kijowskiego reżimu" za zabójstwo Fomina oraz Darii Duginy, córki rosyjskiego ultranacjonalistycznego ideologa Aleksandra Dugina; doszło do niego w ubiegłym roku. Jak pisze ISW, według Prigożyna za zabójstwem mogła stać grupa radykałów, niepowiązana z Kijowem.

Władze Rosji nazywają Fomina dziennikarzem i korespondentem wojennym. ISW klasyfikuje go jako członka wpływowej grupy tzw. blogerów wojennych czy "Z-blogerów", którzy regularnie odwiedzają front, mają powiązania ze strukturami siłowymi, aktywnie popierają wojnę i nie zawsze pozytywnie oceniają rosyjskie władze, zwłaszcza jeśli chodzi o sposób prowadzenia wojny.

Fomin pochodził spod Doniecka, a według mediów w przeszłości był skazany za przestępstwo i siedział w więzieniu. Stanął po stronie Rosji na początku wojny w Donbasie w 2014 roku, m.in. miał walczyć na froncie w nielegalnych formacjach, walczących z Kijowem. Jego kanał na Telegramie ma około pół miliona abonentów, a on sam wyrósł na prominentną postać w kręgach nacjonalistycznych i prowojennych.

Podczas spotkania na Kremlu z okazji ogłoszenia nielegalnej aneksji czterech okupowanych regionów Ukrainy we wrześniu 2022 roku "zasłynął" wypowiedzią: "wszystkich pokonamy, wszystkich zabijemy, wszystkich ograbimy; wszystko będzie tak, jak lubimy". ISW zaznacza jednak, że pomimo dużej popularności, Fomin nie wyróżniał się szczególnie na tle innych blogerów wojennych. Jego zabójstwo, wskazuje ISW, to pierwszy głośny zamach na wpływowego blogera od początku rosyjskiej inwazji w lutym ub.r.

"Ta kadra blogerów wojennych nie tylko przemawia, ale reprezentuje grupę krytyczną dla wojny Putina. ISW od dawna ocenia, że pełniona przez nich rola jest kluczowym czynnikiem wyjaśniającym zaskakujący poziom tolerancji ze strony Putina. Zamach może być dowodem na to, że tolerancja Putina słabnie, ale może również być spowodowana bliskimi kontaktami Fomina z Prigożynem" – pisze think tank.

PAP