środa, 29 października 2025



Rosjanie twierdzą, że okrążyli ukraińskie siły w rejonie Pokrowska i Myrnohradu w obwodzie donieckim. Szef rosyjskiego sztabu generalnego Walerij Gierasimow ogłosił to podczas narady z Władimirem Putinem, mówiąc także o rzekomym "okrążeniu Kupiańska". Według niego rosyjskie wojska miałyby "zamykać pierścień" wokół ukraińskich pozycji i odcinać linie zaopatrzenia. Jednak dostępne dane tego nie potwierdzają. Ani ukraiński projekt analityczny DeepState, ani amerykański Instytut Studiów nad Wojną nie odnotowują takich zmian na mapie frontu. Co więcej, pod samym Pokrowskiem w ostatnich dniach posuwają się również oddziały ukraińskie - m.in. odbito wieś Suchećke na północny wschód od miasta.

Mimo to walki w tym rejonie pozostają wyjątkowo zacięte. Ukraińskie źródła potwierdzają, że linia frontu jest tam bardzo niestabilna. Z relacji ukraińskich żołnierzy walczących na kierunku pokrowskim wynika, że rosyjskie siły stosują tam nową taktykę - przenikają do miasta małymi, dwu lub trzyosobowymi grupami. Dowódca z 68. brygady o pseudonimie "Gus" relacjonuje, że w Pokrowsku może znajdować się nawet 200 rosyjskich żołnierzy - małych grup, które "przesączają się" po dwóch lub trzech ludzi, ukrywają w piwnicach i czasami podejmują krótkie wymiany ognia z siłami ukraińskimi. Nie próbują się umacniać, ale badają teren i czekają na wsparcie. Ukraińskie Dowództwo Sił Szybkiego Reagowania informuje, że Rosjanie koncentrują swoje wysiłki na północ od miasta, a analitycy ISW zauważają zmianę priorytetów rosyjskiego natarcia - z rejonu Dobropilla na sam Pokrowsk.

Według ukraińskiego Sztabu Generalnego część z Rosjan zdołała dotrzeć aż w okolice linii kolejowej, która dzieli Pokrowsk na dwie części. Rosjanie próbują wykorzystać "międzypozycyjne przestrzenie", gdzie brakuje stałej ukraińskiej piechoty, by stopniowo zwiększać swoją obecność w mieście. W rezultacie, jak oceniają ukraińscy wojskowi, w samym Pokrowsku może się obecnie znajdować od 200 do 400 rosyjskich żołnierzy. - Przeciwnik, dzięki infiltracji małych grup piechoty, zgromadził w mieście około dwustu wojskowych. W Pokrowsku trwają walki ogniowe, aktywnie działają drony. Próby wroga, by przebić się głębiej i umocnić w zabudowie miejskiej, są neutralizowane poprzez działania kontrdywersyjne - podają w ukraińskim Sztabie Generalnym.

Rosyjskie wojska intensywnie ostrzeliwują linie logistyczne, utrudniając wjazd do miasta. Do samego Pokrowska praktycznie nie da się wjechać samochodem, przyznają żołnierze. Według nich sytuacja może się ustabilizować, jeśli uda się wyprzeć rosyjskie grupy z obrzeży miasta. W przeciwnym razie - jeśli Rosjanie odetną kluczowe drogi zaopatrzenia - zagrożony może być nie tylko Pokrowsk, lecz także sąsiedni Myrnohrad, wciąż w pełni kontrolowany przez Ukrainę.

Analitycy zauważają, że obecnie główny nacisk rosyjskiego natarcia skupia się na okolicach Rodynśkiego i Griszynego, które stanowią kluczowy węzeł logistyczny Sił Obrony Ukrainy. - Rosjanie atakują zmechanizowanymi grupami, niekiedy w sile całego batalionu pancernego - ponad 30 wozów bojowych - w kierunku Griszynego. Celem jest odcięcie głównych tras zaopatrzeniowych i stworzenie warunków do operacyjnego okrążenia Pokrowska i Myrnohradu - mówi wojskowy analityk Dmytro Sniehyriow w rozmowie z telewizją Espreso.

Ukraiński ekspert podkreśla, że mimo trudnej sytuacji ukraińskie wojska zmieniły taktykę i prowadzą tzw. aktywną obronę. - Nawet przy utracie niektórych pozycji Siły Obrony pokazują zdolność do walki i kontrataków. To nie jest sytuacja, w której Rosjanie mogą po prostu wejść i się utrzymać. Ich sukcesy są minimalne i okupione ogromnymi stratami - zaznacza ekspert. Dodaje też, że choć sytuacja jest "nad wyraz trudna", nie ma obecnie realnych podstaw, by mówić o rychłym upadku miasta.

Portal "Ukraińska Prawda" informował w ostatnich dniach, że w niektórych brygadach dochodzi do przekazywania dowództwu nieprawdziwych informacji o stanie pozycji. Na tzw. pozycji N, którą jednostka oznacza na mapie jako utrzymaną, może faktycznie przebywać zaledwie dwóch rannych żołnierzy niezdolnych do walki albo też może nie być tam nikogo. Jak pisze portal, dowódcy decydują się na takie fałszowanie danych, by uniknąć kontroli, a niekiedy także odpowiedzialności karnej.

gazeta.pl


Geolokalizowane materiały opublikowane 27 i 28 października wskazują, że siły rosyjskie wkroczyły niedawno na południowo-wschodnie obrzeża Myrnohradu. Rosyjski milbloger twierdził, że siły rosyjskie posuwały się naprzód w północnym i wschodnim Pokrowsku oraz północno-wschodnim Myrnohradzie. Rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) stwierdziło, że elementy 5. Brygady Strzelców Zmotoryzowanych (51. Armii Połączonej [CAA], dawniej 1. Korpusu Armii Donieckiej Republiki Ludowej [DNR AC], Południowego Okręgu Wojskowego [SMD]) posuwały się we wschodnim Myrnohradzie i że siły ukraińskie przeprowadziły kontratak w pobliżu Hryszyna (na północny zachód od Pokrowska). Rzecznik Ukraińskiej Wschodniej Grupy Sił Kapitan Hryhorii Shapoval poinformował 28 października, że siły rosyjskie nie mają pełnej kontroli nad żadnymi pozycjami w Pokrowsku, ale zauważył, że siły rosyjskie utrzymują przewagę dronów 10 do jednego nad siłami ukraińskimi w kierunku Pokrowska. Stwierdzenie Shapovala jest zgodne z definicją ISW ocenianych rosyjskich natarć jako sprawdzalnych obszarów, w których siły rosyjskie działały lub przeprowadzały ataki, nawet jeśli nie utrzymują kontroli. Kontrola jest doktrynalnie zdefiniowana jako "zadanie misji taktycznej, które wymaga od dowódcy utrzymania fizycznego wpływu na określony obszar, aby zapobiec jego użyciu przez wroga lub stworzyć warunki niezbędne do udanych operacji przyjaznych". Siły rosyjskie prawie na pewno nie kontrolują obecnie żadnych pozycji w samym mieście Pokrowsk.

Prezydent Rosji Władimir Putin podobno zażądał od sił rosyjskich zajęcia Pokrowska do połowy listopada 2025 r., choć jest mało prawdopodobne, aby siły rosyjskie dotrzymały tego terminu. 

(...)

Rosyjska taktyka w Pokrowsku uwięziła ludność cywilną w mieście, zwiększając ryzyko masowych szkód wśród ludności cywilnej. Ukraińska Administracja Wojskowa Pokrowska poinformowała, że siły rosyjskie sprawują kontrolę ogniową nad wszystkimi drogami wyjścia z Pokrowska, skutecznie zatrzymując 1200 cywilów w Pokrowsku. Pokrowska Administracja Wojskowa poinformowała, że siły rosyjskie zabijają cywilów, którzy próbują ewakuować się zarówno pieszo, jak i pojazdami. Rzecznik Ukraińskiej Wschodniej Grupy Sił, kapitan Hryhorii Shapoval, poinformował, że siły rosyjskie noszą cywilne ubrania w ramach taktyki oszustwa, która może być równoznaczna z perfidią, zbrodnią wojenną, którą Konwencja Genewska definiuje jako "działania zachęcające przeciwnika do /wzbudzenia/ zaufania, aby wmówić mu, że ma prawo lub jest zobowiązany się do tego by zgodzić się na ochronę /atakujących sił/ na mocy przepisów prawa międzynarodowego mających zastosowanie w konfliktach zbrojnych, z zamiarem zdradzenia tego zaufania". Systematyczne uciekanie się do perfidii w Pokrowsku spowodowało znaczny stopień zamieszania i chaosu na tym obszarze, prawdopodobnie narażając ukraińską ludność cywilną na jeszcze większe ryzyko krzywdy. Nasycenie dronami na niebie nad Pokrowskiem stwarza również zwiększone zagrożenie dla bezpieczeństwa ludności cywilnej, zwłaszcza że siły rosyjskie często używają dronów do celowego atakowania ludności cywilnej. ISW obserwowało już wcześniej doniesienia, że siły rosyjskie bezkrytycznie celują zarówno w pojazdy cywilne, jak i wojskowe podróżujące w obwodach frontowych oraz że masowe ataki na pojazdy komplikują lub blokują usługi medyczne i ewakuacje z linii frontu.

understandingwar.org


Pete Hegseth zamieścił przy swoim wpisie nagranie, które pokazuje dwie łodzie na chwilę przed atakiem na wschodnim Pacyfiku. "Wszystkie uderzenia miały miejsce na wodach międzynarodowych i żadne siły amerykańskie nie ucierpiały" — podkreślił. Dodał też, że jedna z osób przebywających na łodzi przeżyła atak, a odpowiedzialność za akcję ratunkową przejęły na siebie służby meksykańskie.

"Departament spędził ponad dwie dekady na obronie innych ojczyzn. Teraz bronimy swoich. Ci narkoterroryści zabili więcej Amerykanów niż Al-Kaida i będą traktowani tak samo. Będziemy ich śledzić, a następnie polować na nich i ich zabijać" — podsumował Pete Hegseth.

Pierwsze siedem ataków w ramach akcji ogłoszonej przez Trumpa miało miejsce na wodach Morza Karaibskiego, do pięciu ostatnich doszło na wodach Pacyfiku. Po jednym z nich sekretarz obrony USA zapowiadał: "Narkoterroryści, którzy zamierzają sprowadzić truciznę do naszych wybrzeży, nie znajdą bezpiecznej przystani nigdzie na naszej półkuli" — przypomina CNN.

onet.pl


Aleksander Łukaszenko miał też szereg zarzutów do Europy, NATO i USA. "Złodziejstwem" nazwał nakładanie sankcji, których skutkiem jest utrata przez Rosję zagranicznych aktywów. Za "spektakl" uznał też podejmowane przez Donalda Trumpa próby prowadzenia negocjacji pokojowych między Rosją a Ukrainą. Potępił też wzmacnianie potencjału obronnego przez kraje Europy — jego zdaniem nie prowadzi to do bezpieczeństwa, ale do eskalacji konfliktów.

Białoruski dyktator nie zapomniał też o Polsce, której działania często krytykuje w swoich wystąpieniach. Tym razem zarzucił rządowi w Warszawie prowadzenie wojny hybrydowej i handlowej, nawiązując do faktu zamknięcia granic polsko-białoruskich. "Tak zwany cywilizowany świat dobiegł końca. To pewne. Działania nie tylko naszych sąsiadów, ale także Europy i innych mocarstw (nie dajcie się zwieść również Stanom Zjednoczonym) są równie silnym elementem wojny hybrydowej, co niedawne zamknięcie granic przez Warszawę" — powiedział dyktator cytowany przez Biełsat.

Dwa przejścia graniczne między Polską a Białorusią mogą zostać wkrótce otwarte. Premier Donald Tusk zapowiedział podczas wtorkowego spotkania w Białymstoku, że otwarcie przejść w Kuźnicy i Bobrownikach może nastąpić "na próbę" w listopadzie tego roku.

onet.pl


Pod koniec sierpnia Trump podpisał rozporządzenie instruujące architektów budynków administracji federalnej, by budowali je w stylu klasycystycznym, inspirowanym starożytną Grecją i Rzymem. Biały Dom wyjaśnił, że w wyjątkowych przypadkach dopuszczalne są inne style, ale muszą one "wyrażać godność, energię i stabilność amerykańskiego rządu" i zdobyć uznanie opinii publicznej. Administracja ma być informowana o projektach odbiegających od klasycyzmu.

onet.pl\PAP

wtorek, 28 października 2025



Na Kremlu zapanowała pełna zmieszania konsternacja: no ale jak to? miał być Budapeszt, miała być znowu szansa zaczarowania Trumpa, a tu sankcje i brak planu na potem (Trump zaznaczył, że można będzie pomyśleć o spotkaniu, kiedy Putin będzie gotów do konkretnych decyzji w sprawie zakończenia wojny).

Putin zmarszczył brew, wykonał firmowe wzruszenie ramion: nic nam te sankcje nie zaszkodzą. Na to Trump prychnął: no to zobaczymy za pół roku. I jeszcze dodał, że szkolenie z obsługi Tomahawków trwa pół roku. Hmm.

Wzruszenie ramion wzruszeniem ramion, ale niepokój w Moskwie musiał wziąć górę nad pychą, bo do Ameryki wysłano „bez trybu” Kiriłła Dmitrijewa. Dostał zadanie złapania kontaktów do omawiania cud-projektów gospodarczych (most albo tunel pod Cieśniną Beringa jakoś nie wzbudził za oceanem zachwytów), przekazania komunikatów rosyjskiej propagandy w amerykańskich stacjach telewizyjnych i wepchnięcia się na siłę do Białego Domu z imitacją fałszywej gałązki oliwnej, przy okazji potrząsając rakietą „Buriewiestnik”, o czym dalej). Byle tylko utrzymać kontakt, byle tylko znów zwrócić uwagę amerykańskiej administracji na gotowość do rozmów itd.

Nic nie wyszło ze spotkań na wysokim szczeblu, do Białego Domu Dmitrijewa nie zaproszono, w przekazach medialnych zabrakło komunikatu o spotkaniu moskiewskiego łącznika z dotychczasowym partnerem, pełnym ciepłych uczuć Steve’em Witkoffem. Dmitrijewowi pozwolono zabrać głos w dwóch ważnych stacjach telewizyjnych (CNN i FoxNews), gdzie zaprezentował okrągłe kłamliwe formułki zaczerpnięte z instrukcji dla propagandy państwowej i gdzie został skonfrontowany z kilkoma faktami oraz spostponowany przez szefa Departamentu Finansów. Miły uśmiech miała dla Dmitrijewa jedynie członkini Kongresu Anna Paulina Luna, zdeklarowana wielbicielka Putina. Została obdarowana przez rosyjskiego gościa okazałym bukietem białych kwiatów oraz bombonierką czekoladek. Osobliwe słodycze były zawinięte w papierki z portretem Putina i cytatami z jego wypowiedzi. „Wielkie słowa wielkiego człowieka”. Pani Luna była wzruszona i rozmiękczona, przyjmując te krwawe czekoladki z cytatami z ludożercy.

Podczas gdy Dmitrijew badał grunt w Waszyngtonie i grał rzekomo pokojową pieśń Solwejgi, Putin postanowił odegrać symfonię wojenną. Znów przywdział mundur i wypuścił w stronę USA komunikat o udanej próbie z pociskiem Buriewiestnik. Jak to w kremlowskich bajkach bywa, ta nowa (choć tak naprawdę nienowa) Wunderwaffe „nie ma odpowiedników na świecie”, napędzana paliwem nuklearnym może latać wokół globu, ile tylko rosyjska dusza zapragnie i razić cele w Ameryce oraz wszędzie indziej też.

Te militarne popisy nie wzbudziły grozy w adresacie. Trump w tonie lekkiej ironii odpowiedział, że amerykański okręt podwodny operuje u rosyjskich wybrzeży i nie musi się martwić o pokonanie tysięcy kilometrów, by uderzyć w Rosję.

Kapłan telewizyjnej propagandy Dmitrij Kisielow wytłumaczył niezbyt lotnym obserwatorom, że podczas ćwiczeń z „Buriewiestnikiem” chodziło tym razem nie o sprawdzenie, czy pocisk zostanie odpalony w uderzeniu odwetowym po ataku przeciwnika, a o wykonanie niesprowokowanego uderzenia na przeciwnika. Jednym słowem: niech się Trump jednak boi, bo może dostać tym zwiastunem burzy bez uprzedzenia. Oliwy do ognia dolał jeszcze znany mistrz ciętej riposty, eksprezydent Dmitrij Miedwiediew, który wprost nazwał Stany Zjednoczone „przeciwnikiem” i odczytał sankcje jako „akt wojny przeciwko Rosji”.

labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl


Zgodnie z szacunkami opublikowanymi przez Dowództwo Sił Powietrznych Ukrainy w zmasowanych atakach powietrznych w dniach od 21 do 28 października Rosja użyła 958 dronów Shahed, 20 rakiet balistycznych Iskander M/KN-23, dziewięciu Iskander-K, czterech Ch-47M2 Kindżał oraz czterech typu Ch-59/69.

(...)

24 października siły rosyjskie po raz pierwszy użyły lotniczych bomb kierowanych w obwodzie odeskim. Zastępca szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego Wadym Skibicki oświadczył, że Rosja przystąpiła do seryjnej produkcji zmodernizowanych bomb kierowanych o zasięgu do 200 km, umożliwiając tym samym rażenie celów w głębi kraju. Poprzednie wersje miały zasięg do 70–80 km i były używane przeważnie w obszarze bezpośrednich działań bojowych na linii frontu. Bomby tego rodzaju należą do najbardziej śmiercionośnych i destrukcyjnych środków napadu powietrznego – mogą przenosić od 500 do 1500 kg materiału wybuchowego.

(...)

21 października siły ukraińskie dokonały zmasowanego ataku rakietowo-dronowego na Zakłady Chemiczne w Briańsku stanowiące ważny element rosyjskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego. Przedsiębiorstwo produkuje proch strzelniczy, materiały wybuchowe oraz komponenty do paliwa rakietowego. Przeprowadzenie uderzenia przy użyciu amerykańskich danych geolokalizacyjnych Donald Trump nazwał „fejkiem”. Także prezydent Zełenski stwierdził, że zachodnia broń dalekiego zasięgu jest używana wyłącznie do atakowania celów wroga na terytoriach tymczasowo okupowanych.

W nocy z 22 na 23 października ukraińskie drony zaatakowały rafinerię ropy naftowej Dagnotiech w Machaczkale w Dagestanie. Według Kijowa „co najmniej jeden z dronów skutecznie zaatakował i unieruchomił instalację przetwórstwa ropy naftowej”. Tego samego dnia ukraińskie bezzałogowce miały uderzyć w zakłady zbrojeniowe w Sarańsku (Mordowia) będące częścią państwowego koncernu Rostiech. Brak jednak informacji o skutkach nalotu.

22 października doszło do wybuchu w fabryce amunicji Płastmass w Kopiejsku w obwodzie czelabińskim. W wyniku eksplozji zginąć miało dziewięć osób, a pięć zostać rannych.

W nocy z 23 na 24 października bezzałogowce zaatakowały skład amunicji w pobliżu miejscowości Wałujki w obwodzie biełgorodzkim. Według ukraińskiego Sztabu Generalnego uderzenie spowodowało eksplozje wtórne i detonację amunicji wroga. Obszar ten jest wykorzystywany przez siły rosyjskie jako centrum logistyczne i aprowizacyjne dla wojsk walczących na Ukrainie.

Tego samego dnia siły ukraińskie zaatakowały rafinerię Rosniefti w Riazaniu, odgrywającą kluczową rolę w zaopatrywaniu w paliwo rosyjskich jednostek wojskowych operujących na Ukrainie. Ministerstwo Obrony FR poinformowało o zestrzeleniu 22 ukraińskich dronów, zaś gubernator obwodu powiedział, że odłamki bezzałogowców spowodowały pożar w jednym z obiektów przemysłowych. Do ataku w Riazaniu doszło w ramach zmasowanego nocnego nalotu dronów, w którym wzięło udział 139 maszyn operujących w 10 regionach FR. Rosyjskie dowództwo zadeklarowało, że przechwycono 56 dronów nad obwodem biełgorodzkim, 22 nad Briańskiem, 21 nad Woroneżem, 14 nad Riazaniem, 13 nad Rostowem nad Donem, po dwa nad Tambowem, Wołgogradem, Orłem i Kaługą, jeden nad Kurskiem i cztery nad okupowanym Krymem.

Do kolejnego zmasowanego ataku ukraińskich bezzałogowców miało dojść w nocy z 26 na 27 października, a jego głównym celem była Moskwa. Ministerstwo Obrony FR zakomunikowało, że obrona powietrzna przechwyciła i zniszczyła 193 drony „lecące z kierunku Ukrainy”. Ze względów bezpieczeństwa czasowo zamknięto dwa moskiewskie lotniska – Domodiedowo i Żukowskij. Brak informacji o poważniejszych skutkach nalotu.

21 października szef Głównego Zarządu Radioelektronicznego i Cyberwojny Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy pułkownik Iwan Pawłenko stwierdził, że do obrony przed atakami armii rosyjskiej ukraińscy żołnierze wykorzystują od 7 do 9 tys. dronów dziennie. Liczba ta ma obejmować drony uderzeniowe, rozpoznawcze i logistyczne.

(...)

26 października członek tej samej Komisji Fedir Wenisławski poinformował, że co miesiąc do Sił Zbrojnych wstępuje ok. 30 tys. obywateli Ukrainy. Proces mobilizacji ma przebiegać stabilnie i zgodnie z obowiązującymi regulacjami, a do parlamentu nie wpłynęły żadne nowe wnioski legislacyjne dotyczące zmian w tym procesie.

(...)

Według informacji ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) z 22 października w wielu regionach FR, zwłaszcza w Republice Sacha (Jakucji), odnotowano poważne trudności z realizacją planów rekrutacji żołnierzy kontraktowych. Problemy te wynikają z wysokich strat osobowych, redukowanego poziomu wynagrodzeń oraz kłopotów budżetowych lokalnych władz, mających wspierać kampanię mobilizacyjną Kremla. Według danych HUR średni niedobór rekrutów w Jakucji sięga ok. 40% w stosunku do norm ustalonych przez Moskwę. Dodatkowym czynnikiem są znaczne straty wśród miejscowej ludności, w szczególności wśród przedstawicieli niektórych grup etnicznych – Jakutów, Ewenków i Ewenów, niechętnie nastawionych do prowadzenia wojny z Ukrainą. Według HUR rosyjskie dowództwo stara się wprawdzie rekompensować braki kadrowe poprzez rekrutację cudzoziemców, lecz jak dotąd już co najmniej 270 najemników z Kazachstanu zginęło bądź zaginęło.

(...)

27 października HUR opublikował informacje o 68 zagranicznych komponentach wykrytych w rakietach i dronach użytych przez FR w ostatnich atakach na ukraiński sektor energetyczny. Dane obejmują podzespoły m.in. w: pocisku manewrującym 9M727 (Iskander-K), pocisku Ch-47M2 (Kindżał), północnokoreańskich pociskach balistycznych KN-23/KN-24 oraz w bezzałogowym statku powietrznym Gerań-2 (Shahed-136). HUR podkreślił, że rosyjskie pociski i drony nadal wyposażane są w komponenty produkowane przez przedsiębiorstwa z USA, Chin, Szwajcarii, Japonii i Tajwanu. Sekcja „Komponenty broni” na portalu War and Sanctions zawiera obecnie informacje o niemal 5200 komponentach stosowanych w 179 rodzajach broni i ma na celu wsparcie międzynarodowych wysiłków na rzecz technologicznego ograniczania zdolności agresora.

osw.waw.pl


Część przedstawicieli biznesu uważa, że aby znowu rozhulać rosyjską gospodarkę, konieczne jest obniżenie stóp procentowych do okolic 12-14 proc. W wywiadzie dla państwowego kanału informacyjnego Rosja 24 Aleksandr Szochin, szef Rosyjskiego Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców (RSPP), stwierdził w zeszłym tygodniu, że gospodarka Rosji przybrała "niekontrolowany" charakter. Urzędnicy obiecali jednak "miękkie lądowanie", wyjaśniał Szohin. - Uważam, że ochłodzenie, czyli kontrolowane miękkie lądowanie, nie jest ani bardzo łagodne, ani zbyt dobrze kontrolowane - dodał. Kreml natomiast utrzymuje, że gospodarka jest celowo spowalniana oraz że aby zapobiec przegrzaniu, dobrze przystosowała się do najbardziej uciążliwych sankcji Zachodu. 

gazeta.pl

poniedziałek, 27 października 2025



Rosja już w przeszłości chwaliła się, że Buriewiestnik ma mieć silnik wykorzystujący reaktor jądrowy i "nieograniczony" zasięg. Jeszcze nigdy nie zbudowano broni z tego rodzaju napędem. Putin po raz pierwszy ujawnił nową broń w 2018 roku i już wtedy chwalił się, że pocisk ten potrafi przełamać każdy współczesny i przyszły system obrony powietrznej. Według Inicjatywy na rzecz Zagrożenia Nuklearnego z 13 znanych testów pocisku aż 11 zakończyło się niepowodzeniem. W 2019 roku Buriewiestnik rozbił się na Morzu Białym, a podczas próby wydobycia reaktora jądrowego doszło do eksplozji, w wyniku której śmierć poniosło pięć osób.

gazeta.pl


Dmitrijew, szef Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich, przybył do Stanów Zjednoczonych zaledwie kilka dni po tym, jak administracja Trumpa nałożyła nowe sankcje na czołowe rosyjskie firmy naftowe i gazowe oraz odwołała planowany szczyt z Putinem w Budapeszcie.

Napięcie dyplomatyczne osiągnęło punkt kulminacyjny w niedzielnym programie CBS Face the Nation, gdzie sekretarz skarbu USA bezpośrednio zakwestionował słowa Dmitrijewa, że nowe amerykańskie sankcje "nie będą miały absolutnie żadnego wpływu na rosyjską gospodarkę", a jedynie doprowadzą do wzrostu cen benzyny w USA.

Bessent zakwestionował sensowność upubliczniania komunikatu specjalnego wysłannika Kremla. — Czy naprawdę zamierzacie opublikować to, co mówi rosyjski propagandysta? — zapytał, ostrzegając przed strategią komunikacyjną Moskwy.

Stwierdził, że Dmitrijew nie jest zdolny do szczerości, pytając: — Co innego on ma powiedzieć? Że "och, to będzie straszne, i że to doprowadzi Putina do stołu negocjacyjnego"?

Bessent szczegółowo opisał bezpośredni wpływ sankcji, powołując się na fakt, że Indie "całkowicie wstrzymały już zakupy rosyjskiej ropy", a "wiele chińskich rafinerii je wstrzymało".

Obalił też pogląd, że rosyjska gospodarka jest "odporna", zauważając, że dochody Rosji ze sprzedaży ropy spadły już o 20 proc. w ujęciu rok do roku, a nowe środki prawdopodobnie spowodują ich dalszy spadek o "kolejne 20 lub 30 proc".

onet.pl\Kyiv Post


Flota cieni transportuje około połowy rosyjskiej ropy. Pozostałą część, jak pokazują obliczenia fińskiego centrum CREA, przewożą tankowce należące do właścicieli z krajów G7 lub ubezpieczone przez kraje zachodnie.

Są to przede wszystkim statki greckie, które chętnie przewożą rosyjską ropę, jeśli przestrzegana jest zasada "pułapu cenowego" — zauważa Aleksiej Gromow, główny dyrektor ds. energii w Instytucie Ekonomii i Finansów. Obecnie limit ten wynosi 47,6 dol. (173,2 zł) za baryłkę.

Jak zauważa Gromow, w wyniku sankcji Rosnieft i Łukoil mają praktycznie zakaz dokonywania rozliczeń w dolarach amerykańskich, co jest dla nich głównym problemem.

— Największy cios spadł na Indie, ponieważ z Chinami od dawna handlujemy w walutach krajowych — juaniach i rublach, a z Indiami nadal nie udało nam się znaleźć rozwiązania w zakresie płatności za dostawy rosyjskiej ropy w walutach krajowych. Nie odpowiadają nam warunki indyjskiej strony dotyczące płatności w rupiach, dlatego handlujemy głównie w dolarach amerykańskich i dirhamach Zjednoczonych Emiratów Arabskich — mówi.

Gromow przypomina, że podobne sankcje USA nałożyły wcześniej na dwie inne duże rosyjskie firmy — Gazprom Neft i Surgutneftegaz [rosyjskie przedsiębiorstwo działające w przemyśle gazowym i petrochemicznym]. — Obecnie praktycznie całość swojego eksportu kierują one do Chin — mówi.

onet.pl