środa, 9 lipca 2025



Stany Zjednoczone w przeszłości charakteryzowały się relatywnie wyższym wzrostem populacji (głównie przez imigrację) niż większość innych gospodarki rozwiniętych i przekładało się to na wyższy wzrost PKB. Ta przewaga USA jeszcze wzrosła po pandemii, kiedy to skala imigracji znacząco wzrosła. To zasługuje na dłuższą opowieść, ale trochę wykracza poza nasze zwyczajowe poletko. Zauważymy jedynie, że z uwagi na zmianę polityki migracyjnej za czasów poprzedniej administracji oraz specyficzne warunki okołopandemiczne, imigracja ta w dużej mierze odbyła się kanałami nielegalnymi – przez przekroczenie południowo-wschodniej granicy USA i „rozpłynięcie się” w kraju lub wykorzystanie furtki prawnej związanej z azylem. Jej skala była bardzo duża – wg szacunków Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS) przekroczyła w latach 2021-24 8,5 mln, CBO szacuje imigrację w tym okresie na 8 mln osób powyżej scenariusza alternatywnego, itp. Do pewnego stopnia widać te dane w raportach z rynku pracy – część siły roboczej urodzonej poza Stanami Zjednoczonymi konsekwentnie rosła szybciej w kategoriach bezwzględnych i relatywnych niż wynikałoby to z wieloletniego trendu. Imigracja mogła w tym okresie podbijać miesięczne przyrosty zatrudnienia o 70-100 tys.

Wzrost imigracji do USA miał konsekwencje polityczne i był jedną z przyczyn wygranej Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w zeszłym roku. Jego wygrana stanowi kluczową cezurę w polityce migracyjnej USA i ten element programu wyborczego został zrealizowany. Widzimy bowiem jego efekty w statystykach nielegalnych przekroczeń granicy. Jest ich dużo, dużo mniej (w szczególności, mniej niż w swoich projekcjach zakładało CBO) – w ostatnich miesiącach napływ migrantów do USA spadł praktycznie do zera. Co ciekawe, nie ma to bezpośredniego związku z najbardziej medialnym elementem polityki migracyjnej nowej administracji, jakim są działania agencji ICE (Immigration and Customs Enforcement). Innymi słowy, nie odpowiadają za to deportacje (ich skala jest bowiem zupełnie normalna jak na standardy USA), tylko uszczelnienie południowej granicy (pierwsze działania podjęto zresztą w ostatnim roku prezydentury Bidena) i dobrowolna rezygnacja z prób jej przekroczenia przez ewentualnych imigrantów.

Imigracja spadła więc z 2 mln do mniej więcej zera i może spaść bardziej, jeśli znaczące zwiększenie budżetu ICE na podstawie ustawy OBBBA przełoży się na zwiększenie skali deportacji. Ekonomiści Dallas Fed rozważali kilka scenariuszy, od bazowego (zero imigracji w najbliższych latach) po wariant z masowymi i skutecznymi deportacjami. W każdym z nich należy spodziewać się wyraźnego negatywnego wpływu na PKB – między 0,8 a 1 pkt. proc. w 2025 r. i 0,4-1,4 pkt. proc. w 2027 r. Jeżeli punktem wyjścia jest wzrost PKB o 3% (tak, jak miało to miejsce w 2023 i 2024), to samo ograniczenie imigracji zetnie go w tym roku do 2%, a do tego należy dołożyć inne negatywne szoki (wojna handlowa, ciasna polityka pieniężna, etc.). Co ciekawe, wpływ na inflację jest ograniczony, rzędu 0,1-0,2 pkt. proc. Jest to być może niezgodne z kierunkiem, jaki obrała debata publiczna na ten temat (obawy o wzrost inflacji pod wpływem deportacji), ale zgodny z wiedzą ekonomiczną. Imigracja jednocześnie zwiększa i zagregowany popyt, i zagregowaną podaż. Wpływ na płace i inflacje musi się być mały.

pekao.com.pl


Rosja ugrzęzła w wojnie z Ukrainą i jest izolowana na Zachodzie niezliczonymi sankcjami, co uczyniło z Azerbejdżanu ważnego partnera logistycznego dla Moskwy. Od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę Moskwa aktywnie inwestuje w infrastrukturę transportową na terytorium Azerbejdżanu i projekty wzdłuż trasy Rosja-Iran-Indie.

Jednocześnie inicjatywa i wpływy Rosji na Kaukazie Południowym drastycznie osłabły. Po pierwsze, rosyjscy żołnierze sił pokojowych wysłani na sporny obszar Górskiego Karabachu po wojnie ormiańsko-azerbejdżańskiej w 2020 r. nie stawili oporu blokadzie regionu przez Azerbejdżan. Nie interweniowali również we wrześniu 2023 r. w udanej operacji wojskowej Baku mającej na celu przejęcie kontroli nad Górskim Karabachem. A wiosną 2024 r. rosyjski kontyngent pokojowy opuścił region przed terminem.

Baku podjęło pierwszą próbę narzucenia Moskwie nowych zasad pod koniec 2024 r., po tym jak rosyjskie siły obrony powietrznej najwyraźniej omyłkowo zestrzeliły samolot Azerbaijan Airlines. Początkowo Rosja próbowała zamieść tragedię pod dywan, ale Azerbejdżan publicznie zażądał ukarania osób odpowiedzialnych. Rosji udało się złagodzić napięcia dopiero po tym, jak prezydent Władimir Putin osobiście przeprosił, wypłacono odszkodowanie, a w Moskwie wzniesiono pomnik Heydara Alijewa, ojca obecnego prezydenta Azerbejdżanu Ilhama Alijewa.

Ten epizod pokazał Baku możliwe korzyści z konfliktu z Moskwą. W związku z tym, gdy tylko Rosja zapewniła im odpowiednią okazję, władze Azerbejdżanu chętnie weszły w nową rundę konfrontacji.

Ponieważ odniósł niewiele sukcesów gdzie indziej, zwycięstwa nad zewnętrznymi przeciwnikami są głównym źródłem popularności prezydenta Alijewa w kraju od czasu jego sukcesu w drugiej wojnie karabaskiej w 2020 r. Nierówności majątkowe, niskie dochody i represje wobec wszelkiej niekontrolowanej działalności politycznej i obywatelskiej nadal nękają kraj.

Wcześniej społeczeństwo azerskie było skonsolidowane wokół walki o odzyskanie kontroli nad Górskim Karabachem, ale początkowa euforia po jego udanym powrocie stopniowo zanika. Otwarta wojna z Armenią byłaby na razie bardzo ryzykowna dla Baku, a nawet jego najbliższy sojusznik, Turcja, może nie poprzeć takiego przedsięwzięcia. W tych warunkach konfrontacja z przekonującym zewnętrznym wrogiem, takim jak Rosja, jest wygodnym narzędziem do ponownego zjednoczenia społeczeństwa Azerbejdżanu i odciągnięcia go od problemów gospodarczych i kwestii legitymacji prezydenta Alijewa, który odziedziczył stanowisko po ojcu w 2003 roku.

Spory z Moskwą mają również międzynarodowe korzyści. Azerbejdżan od dawna stara się pozycjonować na Zachodzie jako niezawodny partner energetyczny i stabilna świecka siła w regionie. Jednak ten wizerunek jest stale podważany przez fale represji wewnętrznych. Obecne tarcia z Kremlem pomagają przesunąć uwagę Zachodu z nadużyć wewnętrznych w Baku na jego „niezależne”, a nawet „antyrosyjskie” stanowisko.

Pat z Moskwą ma pokazać, że Azerbejdżan nie jest w rzeczywistości autorytarnym sojusznikiem Rosji, ale strategicznym partnerem Zachodu w globalnej konfrontacji z Rosją, zwłaszcza w sektorze energetycznym. W związku z tym mądrzej byłoby, gdyby Bruksela i Waszyngton przymykali oczy na wewnętrzne problemy kraju, który jest dla nich tak użyteczny. Oświadczenia Baku popierające Ukrainę i ostatnia rozmowa telefoniczna Alijewa z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim miała na celu wzmocnienie tego wizerunku.

Jednocześnie konfrontacja między Baku a Moskwą, która jak dotąd nie wyszła poza retorykę i indywidualne aresztowania, nie stwarza poważnego ryzyka dla Baku. Rosja pozostaje zajęta innymi sprawami i woli przeczekać kryzys w nadziei, że eskalacja będzie tymczasowa. Kreml ledwo zareagował na aresztowania i pobicia obywateli rosyjskich w Azerbejdżanie i obwinił Ukrainę za ten „tymczasowy” konflikt między dwoma krajami.

Wykorzystując bierność Moskwy, Alijew próbuje pokazać, że może z nią rozmawiać na równych warunkach, jednocześnie zachowując ostrożność, aby nie dopuścić do wymknięcia się konfliktu spod kontroli. Relacje nie zostały zerwane, porozumienia są nadal wdrażane, ambasadorzy pozostają na swoich stanowiskach, a żadne nowe ograniczenia handlowe nie zostały wprowadzone.

Innymi słowy, obie strony mogą łatwo porzucić wrogą retorykę, jeśli to konieczne, i kontynuować, jakby nic się nie stało. Alijew nie ma ani okazji, ani najwyraźniej chęci, by kontynuować ten konflikt. Baku nie może sobie pozwolić na całkowite zerwanie z Moskwą: gospodarka Azerbejdżanu jest zbyt ściśle związana z gospodarką Rosji.

Rosja pozostaje jednym z największych dostawców komponentów, paliwa i innych surowców do Azerbejdżanu, a także ważnym rynkiem zbytu dla azerskich produktów rolnych. Około 46 procent całkowitej kwoty przekazów pieniężnych przekazywanych do Azerbejdżanu pochodzi z Rosji, gdzie, według samych oficjalnych danych, mieszka i pracuje ponad 300.000 Azerów. (...)

Konfliktując z Kremlem, władze Azerbejdżanu próbują zdobyć punkty zarówno w kraju, jak i za granicą — ale wszystko w granicach, które pozwalają Rosji pozostać kluczowym partnerem gospodarczym. Pod tym względem polityka zagraniczna Azerbejdżanu coraz bardziej przypomina politykę Turcji: agresywne zabiegi dyplomatyczne, po których następują nowe zbliżenia, konflikty bez zrywania stosunków i manewrowanie między różnymi blokami.

Obecny impas prawdopodobnie wygaśnie bez żadnego trwałego wpływu na stosunki obu krajów, podobnie jak spór o zestrzelony samolot. Ale sam fakt, że takie manewry stały się możliwe w stosunkach z Moskwą, mówi sam za siebie. 

carnegieendowment.org

wtorek, 8 lipca 2025



- Chiny de facto podtrzymują gospodarkę wojenną Rosji, a my nie możemy tego akceptować - powiedziała we wtorek przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen na dwa tygodnie przed szczytem UE-Chiny, który odbędzie się 24 lipca w Pekinie.

Von der Leyen, przemawiając podczas debaty poświęconej Chinom w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, podkreśliła, że podejście Pekinu do Moskwy będzie czynnikiem decydującym dla przyszłości relacji UE-Chiny.

- Wsparcie Chin dla Rosji powoduje zwiększoną niestabilność i niepewność dla Europy - oceniła szefowa KE.

- Chiny twierdzą, że bronią porządku opartego na zasadach międzynarodowych. Powinny zatem jednoznacznie potępić rażące naruszenie przez Rosję suwerenności Ukrainy, jej integralności terytorialnej oraz uznanych przez społeczność międzynarodową granic i podjąć odpowiednie działania - dodała von der Leyen.

PAP


Rada UE uruchomiła we wtorek tzw. klauzulę wyjścia dla 15 krajów, w tym Polski. Decyzja pozwala na wyłączenie wydatków obronnych z unijnych reguł budżetowych.

Kraje, które zyskają większą elastyczność w wydatkach na obronność, to: Belgia, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Grecja, Litwa, Łotwa, Polska, Portugalia, Słowacja, Słowenia i Węgry.

O obronną klauzulę wyjścia zawnioskowało do tej pory 16 krajów członkowskich. Taki wniosek złożyły też Niemcy, ale zostanie on oceniony dopiero po tym, gdy strona niemiecka złoży również swój sfinalizowany plan fiskalny.

Zgodnie z unijnymi regułami fiskalnymi, deficyt państw członkowskich nie może przekraczać 3 proc. PKB, a zadłużenie nie może wynosić więcej niż 60 proc.

Uruchomienie klauzuli oznacza, że jeśli kraje te przekroczą dopuszczalny poziom wydatków, Komisja Europejska i Rada mogą odstąpić od wszczynania procedury nadmiernego deficytu, o ile nadwyżka wynika ze zwiększonych nakładów na obronność.

Z kolei w przypadku krajów, wobec których już wcześniej uruchomiono procedurę nadmiernego deficytu - w tym Polski - zastosowanie klauzuli wyjścia będzie brane pod uwagę przy ocenie postępów w redukcji deficytu.

Zawieszenie reguł wydatkowych w przypadku wydatków na obronność to jeden z elementów pakietu dozbrajania UE, który szefowa KE Ursula von der Leyen zaproponowała w lutym. Na takie rozwiązanie zgodzili się wówczas przywódcy krajów członkowskich.

Zastosowanie takiego wyjątku ma umożliwić państwom wydanie dodatkowo równowartości 1,5 proc. PKB na obronność w latach 2025-29; punktem odniesienia jest rok 2021.

Zgodnie z szacunkami KE plan dozbrajania Europy ma pozwolić na zmobilizowanie dodatkowo 800 mld euro w skali całej UE. 150 mld euro udostępni KE w ramach programu pożyczkowego SAFE, a pozostałe 650 mld euro to suma, jaką - w ocenie KE - można uzyskać poprzez zawieszenie reguł wydatkowych w obszarze obronności.

PAP


Ministerstwo obrony USA przekaże Ukrainie dodatkowe uzbrojenie defensywne, by mogła się bronić w czasie, gdy pracujemy na rzecz osiągnięcia trwałego pokoju - oświadczył w poniedziałek rzecznik Pentagonu Sean Parnell.

W komunikacie opublikowanym na stronie resortu podkreślono, że przeglądy dostaw broni do innych krajów będą dalej prowadzone i są integralną częścią strategii "Ameryka przede wszystkim".

Zamiar wysłania Ukrainie dodatkowego uzbrojenia wyraził w poniedziałek prezydent USA Donald Trump. - Wyślemy więcej broni. Muszą być w stanie się bronić. Są bardzo mocno atakowani. Będziemy musieli wysłać więcej broni, przede wszystkim defensywnej - powiedział dziennikarzom podczas spotkania z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu.

W ubiegłym tygodniu Biały Dom potwierdził doniesienia mediów o wstrzymaniu przekazywania Ukrainie części pocisków do systemów obrony powietrznej. Jak powiedziała zastępczyni rzeczniczki Białego Domu Anna Kelly, decyzja taka została podjęta, by "postawić interesy Ameryki na pierwszym miejscu".

Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt zapewniła w poniedziałek, że dostawa broni dla Kijowa została wstrzymana w ramach standardowej procedury przeglądu, prowadzonej przez Pentagon w odniesieniu do wsparcia udzielanego przez USA wszystkim krajom, nie tylko Ukrainie.

PAP


„Myśliwcom pozwolono działać swobodnie w zależności od sytuacji. Pracować bez rozkazów, zapotrzebowani, raportowania, podpisywania dzienników i przechodzenia testów. Mogą używać taktyk, które uznają za stosowne i odpowiednie w danym momencie. Nie każdy i nie zawsze ale to przełom. Mogą nawet przekraczać linie. Były w związku tym pierwsze walki powietrzne na małych dystansach, tzw. ++dogfight++ z użyciem pocisków krótkiego zasięgu, na 6-7 kilometrach. Na razie bez komentarza na temat efektów ale to budujące” – pisze rosyjski kanał /Fighterbomber, powiązany z Siłami Powietrzno-Kosmicznymi FR - red./.

Zdjęcie ograniczeń z rosyjskich pilotów ma wynikać z mniejszej liczby pocisków ukraińskiej obrony powietrznej (która nadal pozostaje celem nr. 1 dla rosyjskich lotników i artylerii). Ich braki w danych sektorach mogą być rozpoznawane i tam rosyjskie myśliwce miałyby zacząć poczynać sobie śmielej.

Oznacza to większe zagrożenie dla ukraińskiego zaplecza, ale także ukraińskich samolotów, które uderzają w rosyjskie pozycje bombami precyzyjnymi. Wszystko to idzie w parze z wprowadzeniem przez Rosjan nowego typu nakładek na bomby szybujące FAB, powiększających zasięg tych bomb do 70-90 km.

defence24.pl


Po Pekinie zawsze krąży dużo plotek. To naturalne w autorytarnym systemie. Ludzie nie wierzą oficjalnym źródłom, a media, cieszące się kiedyś bardzo ograniczoną swobodą, pod rządami Xi Jinping stały się prymitywnym pasem transmisyjnym partyjnej propagandy. W efekcie próżnie wypełnia plotka. Niestety – czy też „stety,” jak kto woli – plotki zazwyczaj okazują się nieprawdziwe. Gdybym dostał dolara za każdym razem, jak słyszałem, że jest zamach stanu, Xi Jinping został odsunięty albo umiera na raka to nie musiałbym chyba już robić przez resztę życia. Niemniej plotki są dowodem, że Chińczycy nie są tak bardzo omamieni przez propagandę i zachowują zdrowy sceptycyzm wobec tego, co się sączy z mediów. Może nawet są mniej łatwowierni niż ludzie na Zachodzie, „łykający” każdą bzdurę z Internetu.

Teraz mamy nową falę plotek, że Xi Jinping stoi w obliczu erozji lojalności, nieprzejrzystych manewrów politycznych i być może takiego samego losu, jaki spotkał ludzi, których sam usunął. Wielu uważa, że niewyjaśniona śmierć byłego premiera Li Keqiang była sygnałem, że Xi może być następny. Inni, że odwrotnie, że zgon byłego premiera stał się katalizatorem dla opozycji wobec Xi Jinping w kierownictwie KPCh. Wszystko zależy, czy autorzy tych plotek wierzą, że to Xi Jinping stał za śmiercią Li Keqiang, czy też, że zabicie byłego premiera było wycelowane w Genseka. Jedno jest pewne, mało kto wierzy w oficjalną wersję: zawał serca w czasie sesji pływackiej w basenie.

Xi Jinping nie jedzie na szczyt BRICS do Brazylii, więc już jest mowa, że Gensek traci władzę. Tylko, że Xi Jinping nie poleciał też na szczyt BRICS w Johannesburgu w 2023 roku i wtedy też jego dni miały być policzone, ale nic się nie wydarzyło i rządzi do dzisiaj.

Jest jednak jedna plotka, która pojawiła w zeszłym tygodniu i która MOŻE mieć coś na rzeczy. Podobno zmarła 98 letnia matka Xi jInping, Qi Xin. To ważna postać, choć działająca za kulisami władzy w Pekinie – tak naprawdę w jedyny sposób dla kobiety, aby być skuteczną i przetrwać w tym mizoginicznym środowisku. To podobno ona stała za karierą syna i pomogła mu się wspiąć na sam szczyt. Podobno.

Teraz brak publicznej żałoby, nekrologów i brak wystąpień zwykle bardzo widocznej żony Xi Jinping, Peng Liyuan ma też wskazywać na kłopoty Xi Jinping. Tylko, (1) nie wiemy, czy faktycznie zmarła, a może jest na łożu śmierci, a może nic jej nie jest; (2) nie ma protokołu, określającego procedurę na wypadek śmierci matki przywódcy – nikt nie przewidział, że matka człowieka u władzy może wciąż być żywa. Formalna ranga działaczki kadrowej, nieodzwierciedlająca wpływów Qi Xin w KPCh, nie uprawnia do wielkiego państwowego pogrzebu. Xi Jinping, zawsze dbający o wizerunek skromnego urzędnika i działacza partyjnego, nie może sobie pozwolić na publiczny pogrzeb matki, nie odpowiadający jej randze – jeżeli ta naprawdę zmarła.

Zresztą to nie pierwszy raz, kiedy pojawiają się pogłoski o śmierci Qi Xin. W 2022 roku, podczas chaotycznego znoszenia chińskich ograniczeń COVID, pojawiły się spekulacje, że zmarła ona z powodu koronawirusa. Państwowe media szybko opublikowały wtedy jej zdjęcia podczas oficjalnej uroczystości. Z tego co wiem, to ostatni raz publicznie pojawiła się w filmie dokumentalnym z 2023 roku upamiętniającym 110. urodziny jej męża, Xi Zhongxuna. Tym razem propaganda milczy, więc może jednak plotka okaże się prawdziwa.

zawielkimmurem.net

poniedziałek, 7 lipca 2025



Nie 1/5, nie 1/3, lecz aż 44,2 proc. - za tyle produkcji energii elektrycznej odpowiadały w czerwcu źródła odnawialne. To nie tylko kolejny rekord w tym roku, po maju ( prawie 39 proc. prądu z OZE) i kwietniu (37 proc.). Według tych wstępnych danych, prezentowanych przez Forum Energii, czerwiec był pierwszym miesiącem w historii, kiedy w Polsce mieliśmy więcej prądu z OZE niż z węgla. Ten drugi odpowiadał za 43,3 proc. produkcji.

Jak czytamy na portalu think-tanku Forum Energii, na czerwcowy "przełom" złożyła się duża produkcja energii z wiatru i słońca. Instalacje biomasowe (także zaliczane do OZE) miały w tym niewielki udział, zaś elektrownie wodne - marginalny. 

Więcej energii słonecznej mieliśmy dzięki dużej liczbie nowych instalacji zbudowanych przez ostatni rok. Według najbardziej aktualnych danych (na początek maja) całkowita moc zainstalowanych w Polsce elektrowni słonecznych wynosiła 23 gigawaty, co oznacza przyrost o 23 proc. rok do roku. Zaś produkcja energii z fotowoltaiki w czerwcu była o prawie 30 proc. wyższa niż rok wcześniej. 

Wiatrakom pomogła zaś przede wszystkim pogoda. Całkowita moc zainstalowana wiatraków była w czerwcu tego roku tylko niespełna 7 proc. wyższa niż przed rokiem. Jednak wyprodukowały one około dwa razy tyle prądu, co w czerwcu 2024 roku. Tak duża produkcja jest latem dość nietypowa, bo zazwyczaj to chłodniejsza połowa roku jest tą bardziej wietrzną. To oznacza też, że wolne tempo, w jakim przybywa nam wiatraków, przekłada się na mniej zielonego prądu zimą.

Jak zwróciła uwagę szefowa Forum Energii Joanna Pandera, 10 lat temu Polska miała duży problem rosnącego zapotrzebowania na energię latem. W 2015 roku duże zapotrzebowanie na prąd połączone z suszą spowodowały poważne problemy dla naszego systemy energetycznego i trzeba było walczyć, by uniknąć blackoutu.

Jak pisze Pandera, wraz z szybkim rozwojem fotowoltaiki, skończyły się nasze letnie problemy z pokryciem zapotrzebowania na energię latem. "Teraz dla odmiany rośnie problem szybko rosnącego zimowego zapotrzebowania na energię" - zauważyła. 

A jak piszą eksperci think-tanku, w obecnych warunkach powtórzenie rekordów OZE zimą będzie trudne, "co przełoży się również na wyższe ceny spotowe energii elektrycznej". W tabeli poniżej widać wyraźnie, że w ostatnich latach letnie miesiące stały się najbardziej "zielone" (dzięki fotowoltaice), a druga część roku nie nadąża za tym tempem zmian.

To - pisze Forum Energii - "konsekwencja słabego rozwoju lądowej energetyki wiatrowej". W ciągu roku przybyło sześciokrotnie więcej mocy z nowych instalacji fotowoltaicznych niż z farm wiatrowych. Powodem powolnego rozwoju lądowej energetyki wiatrowej jest zaś przede wszystkim prawo wprowadzone przez PiS w 2016 roku. Obowiązująca od tego czasu zasada 10H blokowała możliwość budowy wiatraków w odległości nawet 1-1,5 km od domów (10H - 10-krotność wysokości wiatraka). Dopiero w 2023 roku umożliwiono wyjątek od tej reguły i budowanie wiatraków 700 metrów od zabudowań, przy spełnieniu kilku warunków.

To spowodowało niemal zatrzymanie rozwoju energetyki wiatrowej na lądzie. Przez ostatnie lata oddawane do użytku były głównie projekty, które otrzymały odpowiednie zgody jeszcze na starych zasadach. Na nowe farmy wiatrowe, budowane na mocy przepisów o 700 metrach, musimy jeszcze poczekać. Efektem jest to, że latem nasza produkcja energii z OZE stopniowo rośnie, ale zimą rozwój jest bardzo mozolny - bo wiatraków przybywa powoli. 

(...)

Trwa też budowa polskich farm wiatrowych na morzu - pierwszy z nich właśnie został ukończony. Prąd popłynie z nich po raz pierwszy już w przyszłym roku, a przez kolejne 5 lat zbudowanych ma być prawie 6 gigawatów morskich farm wiatrowych. To ponad połowa mocy wszystkich lądowych wiatraków, które mamy obecnie w Polsce. Do tego na morzu wieje więcej, więc te turbiny będą produkować więcej prądu niż lądowe. 

W najbliższych latach szybko powinien rozwijać się też sektor magazynowania energii - zarówno w skali przemysłowej, jak i w domowych magazynach. Według niektórych przewidywań można spodziewać się tu podobnego boomu, jak ten na domową fotowoltaikę w ostatnich latach (o ile rząd nie wprowadzi skrajnie niekorzystnych przepisów dla domowych magazynów).

Magazynowanie energii pozwoliłoby nam lepiej radzić sobie z rosnącym problemem - przymusowym wyłączeniem części OZE. W czerwcu jego skala była rekordowa. Jak tłumaczy Forum Energii, redukcji pracy OZE (przede wszystkim wielkoskalowych instalacji fotowoltaicznych) jest wynikiem "konieczności utrzymania stabilności systemu elektroenergetycznego, niskiej elastyczności pracy źródeł węglowych i utrzymania ich pracy na minimum technicznym".

Elektrownie węglowe nie są przystosowane do tego, by być w szybkim tempie włączane i wyłączane. Gdy w ciągu dnia rośnie produkcja energii słonecznej, praca jednostek węglowych jest ograniczana. Ale ich produkcja nie może spaść do zera, jeśli mają zwiększać produkcję, gdy zachodzi słońce. Efektem jest to, że w okolicy południa część prądu z fotowoltaiki nie "mieści" się w systemie i jest ona odłączana. Ale kiedy na dużą skalę zaczną działać magazyny energii, to ten nadmiar w ciągu dnia będzie wykorzystany do ładowania baterii, a te oddadzą prąd wieczorem. 

gazeta.pl


Prezydent Rosji Władimir Putin wydaje się próbować zwiększyć rekrutację ochotników wśród ludności rosyjskiej, prawdopodobnie z powodu słabnącego krajowego poparcia dla wysiłków Kremla w zakresie kryptomobilizacji. Putin wziął udział w forum „Wszystko dla zwycięstwa” zorganizowanym przez Front Ludowy (Front Narodnyj, dawniej Wszechrosyjski Front Ludowy) 6 lipca w Moskwie. Front Ludowy to rosyjska koalicja polityczna wspierana przez Ministerstwo Obrony (MoD) i państwo, składająca się z organizacji pozarządowych i partii politycznych, w dużej mierze kierowana przez Jedną Rosję. Putin utworzył Front Ludowy w 2011 roku, gdy był premierem. Front Ludowy monitoruje wdrażanie dekretów Putina i coraz częściej pełni funkcję inicjatywy pomocy wojskowej, zapewniając pomoc rosyjskim żołnierzom walczącym na Ukrainie za pośrednictwem programu „Wszystko dla zwycięstwa”. Organizacja obejmuje również inicjatywę produkcyjną dronów i walki elektronicznej (EW) „Klub Kulibin”, która opracowuje i testuje technologię dla rosyjskiego wojska. Putin twierdził podczas swojego wystąpienia na forum, że Front Ludowy stał się masowym ruchem publicznym z powodu „przytłaczającej większości obywateli rosyjskich”, którzy chcą bronić „zasad i wartości życiowych” przekazywanych z pokolenia na pokolenie, a rosyjskie wojsko cieszy się „powszechnym, ogólnokrajowym poparciem” wśród ludności rosyjskiej. Putin podkreślił wkład, jaki organizacja wniosła do sił rosyjskich na Ukrainie, na przykład dostarczając 110.000 dronów i ponad 14.000 pojazdów. Putin prawdopodobnie próbuje wzmocnić poparcie społeczne dla Frontu Ludowego i wojny, aby zwiększyć dobrowolny nabór wśród obywateli rosyjskich. Skupione przesłanie Putina na rzekomym „przytłaczającym” poparciu ludności rosyjskiej dla sił rosyjskich walczących na Ukrainie sugeruje, że Kreml próbuje zwalczać problemy z dobrowolnym naborem i społecznym poparciem dla wojny. ISW zaobserwowało oznaki, że Kreml zmaga się z utrzymaniem wskaźników dobrowolnego naboru. ISW nadal ocenia, że ​​Putin nadal jest niechętny ogłoszeniu kolejnej częściowej mobilizacji z obawy przed niezadowoleniem wewnętrznym i nadal jest zaangażowany w promowanie działań na rzecz kryptomobilizacji.

(...)

Ukraińska Państwowa Służba Ratownicza poinformowała 6 lipca, że ​​siły rosyjskie przeprowadziły dwa podwójne ataki wymierzone w ukraińskich ratowników podczas nocnych ataków dronów na miasto Charków oraz po ostrzale miasta Chersoń rano 6 lipca. Ostatnie rosyjskie adaptacje technologiczne dronów i taktyki uderzeniowe, takie jak gromadzenie dronów w pobliżu celu przed jednoczesnym uderzeniem, zwiększyły zdolność Rosji do precyzyjnej koordynacji uderzeń i uderzania w zamierzone cele. Ostatnie nocne ataki Rosji coraz częściej skutkowały ofiarami wśród ludności cywilnej, a Rosja najprawdopodobniej celowo atakuje ukraińskich cywilów, w tym za pomocą „podwójnych ataków”, prawdopodobnie mających na celu zabicie ratowników, oraz ataków na wojskowe biura rejestracyjne i poborowe.

(...)

Rosyjska opozycyjna agencja Meduza poinformowała 5 lipca, że ​​Rosstat nie podał danych demograficznych w swoim raporcie „Sytuacja społeczno-ekonomiczna w Rosji” za okres od stycznia do maja 2025 r. Badacz statystyki wyborczej Dmitrij Kobak poinformował pod koniec czerwca 2025 r., że Rosstat odmówił spełnienia jego prośby o dane dotyczące nadmiernej śmiertelności mężczyzn w 2024 r. i miesięcznych zgonów według daty zgonu.

understandingwar.org

sobota, 5 lipca 2025



28 stycznia 2025 r. tankowiec Seacharm [ang. Morski urok] pływający pod banderą Wysp Marshalla został zaatakowany u wybrzeży Turcji na Morzu Czarnym. Podejrzewa się, że ukraiński dron morski dostarczył ładunek wybuchowy, który wyrwał w kadłubie metrową dziurę, celując w komorę silnika. Uszkodzenie unieruchomiło napęd tankowca, pozostawiając go na wodzie i podkreślając zdolność Ukrainy do wywierania wpływu daleko poza swoimi granicami. Atak na Seacharm wywołał falę uderzeniową wśród rosyjskiej floty cieni, która korzysta z dyskretnych tras, aby uniknąć sankcji.

Kilka dni później, 4 lutego, statek Grace Ferrum [ang. Żelazny wdzięk] pływający pod banderą Liberii został trafiony w pobliżu Tobruku w Libii, centrum nielegalnego handlu ropą przez Rosję. Eksplozja, prawdopodobnie spowodowana przez amunicję dostarczoną przez drona, była wymierzona w wał napędowy statku, powodując katastrofalne uszkodzenia, które wymagały skomplikowanej akcji ratunkowej. Precyzja uderzenia – unieruchomienie statku bez jego zatopienia – podkreśliła nie tylko zdolności wywiadowcze Ukrainy, ale także jej umiejętności techniczne i operacyjne.

15 lutego statek Seajewel [ang. Morski klejnot] pływający pod banderą Malty, zakotwiczony w pobliżu Savona-Vado we Włoszech, został wstrząśnięty dwiema eksplozjami. Wybuchy wyrwały w kadłubie dziurę o wymiarach 60 na 120 cm, uderzając w mechanizm sterowy i maszynownię. Atak unieruchomił tankowiec, zmuszając go do wejścia do suchego doku i wysyłając jasny komunikat: Ukraina może bezkarnie atakować na wodach europejskich. Wyrafinowanie operacji, prawdopodobnie obejmującej śledzenie w czasie rzeczywistym i wykorzystanie tajnych środków, pokazało rosnącą biegłość Kijowa w sabotażu morskim.

W tym samym miesiącu Ukraina przeniosła swoje działania sabotażowe do rosyjskich portów. Celem był statek Koala pływający pod banderą Antigui i Barbudy, który został zaatakowany w rosyjskim porcie Ust-Ługa na Morzu Bałtyckim. Eksplozja, która dotarła do jednego z najlepiej zabezpieczonych ośrodków energetycznych Rosji, uszkodziła układ napędowy statku, powodując poważne uszkodzenia silników. Atak ten, przeprowadzony głęboko na wodach kontrolowanych przez Rosję, stanowił zaskakujące zaostrzenie kampanii Ukrainy. Uderzając w Ust-Ługę, kluczowy punkt dla rosyjskiego eksportu ropy, Kijów wykazał się zdolnością do infiltracji silnie bronionych obszarów, prawdopodobnie przy użyciu dronów i sił specjalnych.

29 czerwca 2025 r. statek Vilamoura pływający pod banderą Malty został dotknięty druzgocącym wybuchem u wybrzeży Bengazi w Libii. Wybuch zalał maszynownię, uszkadzając wał napędowy i systemy sterowania, unieruchamiając tankowiec. Miejsce ataku, w regionie, w którym Rosja wykorzystuje sojuszników do utrzymania handlu ropą, ponownie ujawniło słabe punkty floty cieni. Precyzja ataku, minimalizująca szkody uboczne przy jednoczesnym maksymalnym zakłóceniu działania, podkreśla zabójczą skuteczność Ukrainy.

onet.pl\Kyiv Post

piątek, 4 lipca 2025



Stany Zjednoczone wstrzymały dostawy broni na Ukrainę, w tym kluczowych przechwytywaczy obrony powietrznej, pocisków artyleryjskich, pocisków rakietowych i rakiet. Zachodnie media podały, że źródła stwierdziły 2 lipca, że ​​wstrzymanie przez USA dostaw broni na Ukrainę wpłynie na dziesiątki przechwytywaczy PAC-3 dla systemów obrony powietrznej Patriot, dziesiątki przenośnych systemów obrony powietrznej Stinger, tysiące 155 mm amunicji haubico-odłamkowej, ponad 100 pocisków powietrze-ziemia Hellfire, ponad 250 rakiet Guided Multiple Launch Rocket System (GMLRS), dziesiątki granatników i dziesiątki pocisków powietrze-powietrze AIM. Znane źródła poinformowały Politico 1 lipca, że ​​Stany Zjednoczone postanowiły na początku czerwca 2025 r. wstrzymać część pomocy, którą Stany Zjednoczone obiecały Ukrainie za rządów administracji Bidena, ale decyzja ta wchodzi w życie dopiero teraz. Politico podało, że wstrzymana broń pochodzi z dwóch różnych strumieni wsparcia z czasów administracji Bidena — broni pochodzącej z redukcji obecnych zapasów USA, na uzupełnienie których Departament Obrony USA (DoD) otrzymał pieniądze, oraz Inicjatywy Wsparcia Bezpieczeństwa Ukrainy, w ramach której Stany Zjednoczone finansują zakup broni dla Ukrainy od amerykańskich firm zbrojeniowych. Zastępczyni sekretarza prasowego Białego Domu Anna Kelly oświadczyła 1 lipca, że ​​władze USA podjęły decyzję po przeglądzie amerykańskiego wsparcia wojskowego dla państw na całym świecie przeprowadzonym przez DoD. Sześciu urzędników ds. obrony, urzędników Kongresu i innych źródeł poinformowało NBC, że Pentagon nakazał wstrzymanie po przeglądzie amerykańskich zapasów amunicji. Źródła NBC ds. obrony i Kongresu stwierdziły, że Stany Zjednoczone mogą wstrzymać przepływ broni na Ukrainę do czasu zakończenia oceny amerykańskich zapasów, ale Stany Zjednoczone mogą przedłużyć wstrzymanie pomocy wojskowej dla Ukrainy jeszcze dłużej, jeśli broń będzie w niedoborach lub jeśli Stany Zjednoczone będą musiały ją dostarczyć do innych części świata.

(...)

Decyzja o zawieszeniu pomocy wojskowej dla Ukrainy prawdopodobnie zmusi siły ukraińskie do dalszego oszczędzania sprzętu, chociaż dokładny termin planowanych dostaw, które Stany Zjednoczone wstrzymały, pozostaje w tej chwili niejasny. Ukraińskie Ministerstwo Obrony (MoD) oświadczyło, że Ukraina nie otrzymała żadnych oficjalnych powiadomień o jakimkolwiek zawieszeniu lub zmianie harmonogramów dostaw uzgodnionej amerykańskiej pomocy wojskowej przed ogłoszeniem USA. [6] The New York Times (NYT) poinformował, że urzędnicy amerykańscy stwierdzili, że Stany Zjednoczone nie planowały wysyłki dotkniętej amunicji na Ukrainę przez kilka miesięcy, ale Wall Street Journal (WSJ) poinformował, że dostawy broni USA, które już trafiły do ​​Polski, zostały wstrzymane od 1 lipca. [7] Urzędnik administracji Trumpa powiedział Politico , że administracja nie wnioskowała o dalszą pomoc, ale że jest wystarczająco dużo pomocy pozostałej po administracji Bidena, aby wystarczyła Ukrainie „na kilka miesięcy”. [8] Zastępca dowódcy ukraińskiego batalionu powiedział jednak Washington Post w artykule opublikowanym 2 lipca, że ​​siły ukraińskie muszą już skupić się na utrzymywaniu pozycji i oszczędzaniu zasobów, a nie na posuwaniu się naprzód. [9] Siły ukraińskie musiały oszczędzać krytyczny sprzęt, w tym przechwytywacze obrony powietrznej, rakiety GMLRS i pociski artyleryjskie, podczas poprzednich zawieszeń pomocy USA. Europejscy partnerzy Ukrainy zwiększają swoje wysiłki, aby zapewnić Ukrainie pomoc wojskową, a ukraińska baza przemysłowa obronna (DIB) kontynuuje wysiłki, aby stać się samowystarczalną, ale tylko Stany Zjednoczone mogą zapewnić określone systemy uzbrojenia na dużą skalę i szybko. [10] Siły ukraińskie najprawdopodobniej będą musiały ponownie oszczędzać sprzęt, jeśli Stany Zjednoczone nadal będą wstrzymywać dostawy broni.

Zawieszenie amerykańskiej pomocy dla Ukrainy prawdopodobnie przyspieszy rosyjskie zdobycze na polu bitwy, tak jak miało to miejsce w przypadku poprzednich zawieszeń pomocy USA w przeszłości. Opóźnienia w amerykańskiej pomocy wojskowej jesienią 2023 r. i zimą-wiosną 2024 r. stworzyły warunki dla sił rosyjskich, aby osiągnąć bardziej przyspieszone zdobycze na polu bitwy, niż siły rosyjskie były w stanie osiągnąć wcześniej. [11] Siły rosyjskie znacznie zintensyfikowały działania ofensywne w pobliżu Awdijiwki w obwodzie donieckim w połowie stycznia 2024 r. i skoncentrowały znaczną siłę roboczą i materiał na swoich wysiłkach w celu zajęcia osady w połowie lutego 2024 r. pośród przedłużającej się debaty w USA (od października 2023 r. do kwietnia 2024 r.) na temat przekazania dodatkowej pomocy dla Ukrainy. Siły ukraińskie również napotkały znaczne ograniczenia artyleryjskie podczas rosyjskiej ofensywy na Awdijiwkę, co pozwoliło siłom rosyjskim na atakowanie pod mniejszą presją ukraińskiego ognia kontrbateryjnego. Siły rosyjskie utrzymywały wysokie tempo działań ofensywnych po zajęciu Awdijiwki, aby przesunąć się jak najdalej na zachód, a następnie siły rosyjskie rozpoczęły działania ofensywne wiosną 2024 r. mające na celu zajęcie Pokrowska, gdy wstrzymanie pomocy USA nadal znacznie ograniczało dostawy materiałów wojskowych na Ukrainę. [12] ISW ocenia, że ​​siły rosyjskie posuwały się naprzód o około trzy kilometry dziennie między wstrzymaniem pomocy USA dla Ukrainy 6 grudnia 2023 r. a wznowieniem pomocy 24 kwietnia 2024 r., z czego większość miała miejsce w obwodzie donieckim — w porównaniu do sześciu miesięcy przed wstrzymaniem pomocy w grudniu 2023 r., kiedy siły rosyjskie faktycznie straciły łącznie około 203 kilometrów kwadratowych w tempie 1,1 kilometra kwadratowego dziennie (z powodu zdobyczy Ukrainy podczas kontrofensywy w 2023 r., która była możliwa dzięki gwałtownemu wzrostowi pomocy wojskowej dla Ukrainy ze strony USA i innych sojuszników).

(...)

Wstrzymanie amerykańskiej pomocy dla Ukrainy wzmocni teorię zwycięstwa prezydenta Rosji Władimira Putina, która zakłada, że ​​Rosja może wygrać wojnę na wyniszczenie, dokonując powolnych, pełzających postępów i trwając dłużej niż zachodnie wsparcie dla Ukrainy. Putin sformułował teorię zwycięstwa w czerwcu 2024 r. — i podkreślał tę samą teorię zwycięstwa od tamtej pory — która zakłada, że ​​siły rosyjskie będą w stanie kontynuować stopniowe, pełzające postępy w nieskończoność i wygrać wojnę na wyniszczenie z siłami ukraińskimi. Teoria Putina zakłada, że ​​Rosja będzie w stanie przetrwać obiecaną zachodnią pomoc w zakresie bezpieczeństwa, a Ukraina nie zdobędzie i nie utrzyma siły roboczej i sprzętu potrzebnego do zapobieżenia tym stopniowym rosyjskim zdobyczom lub do zakwestionowania inicjatywy i przeprowadzenia działań kontrofensywnych w celu wyzwolenia terytorium Ukrainy. Ostatnie zawieszenie pomocy przez USA wzmocni przekonanie Putina, że ​​czas jest po stronie Rosji i jego zaangażowanie w opóźnianie negocjacji w celu zawarcia pokoju i przedłużanie wojny.

(...)

Amerykańskie dostawy systemów obrony powietrznej Patriot i przechwytywaczy miały kluczowe znaczenie dla zdolności Ukrainy do obrony przed atakami rakietowymi Rosji, w szczególności tymi z użyciem pocisków balistycznych. Rosyjskie ataki dalekiego zasięgu coraz częściej są wymierzone w gęsto zaludnione miasta daleko od linii frontu. Rosja ostatnio nadała priorytet rozszerzeniu produkcji dronów i pocisków dalekiego zasięgu oraz gromadzeniu zapasów pocisków balistycznych, co umożliwi jej przeprowadzenie większej, skuteczniejszej serii połączonych uderzeń rakietowych i dronów na Ukrainę. Rosja przeprowadziła w szczególności pięć największych połączonych uderzeń na Ukrainę podczas pełnoskalowej inwazji między marcem a czerwcem 2025 r. i wystrzeliwuje coraz większą liczbę dronów Shahed i wabików, które przytłaczają ukraińską obronę powietrzną, umożliwiając większej liczbie rosyjskich pocisków trafienie w swoje cele. Rosja ostatnio dostosowała również swoją taktykę uderzeniową, aby zadać maksymalne szkody cywilom, w tym poprzez rozmieszczanie amunicji kasetowej z opóźnionym detonowaniem oraz dronów Shahed wyposażonych w kapsuły z bronią chemiczną i przeprowadzanie uderzeń „double tap”, które maksymalizują liczbę ofiar wśród cywilnych ratowników. Rosja najprawdopodobniej będzie nadal zwiększać skalę swoich łączonych uderzeń na Ukrainę, ponieważ nadal jest zaangażowana w przyspieszenie produkcji rakiet i dronów. Zawieszenie przez USA dostaw kluczowych przechwytywaczy Patriot na Ukrainę prawdopodobnie wpłynie na zdolność Ukrainy do ochrony swojej krytycznej, przemysłowej i cywilnej infrastruktury. Siły rosyjskie wykorzystały przerwy w amerykańskiej pomocy wojskowej dla Ukrainy pod koniec 2023 r. i na początku 2024 r. do przeprowadzenia łączonych uderzeń na dużą skalę, mających na celu wyczerpanie zdegradowanego parasola obrony powietrznej Ukrainy, który cierpiał z powodu braku pomocy Zachodu. Malejąca podaż przechwytywaczy Patriot zmusi Ukrainę do dalszego podejmowania trudnych decyzji dotyczących priorytetów obrony.

understandingwar.org