wtorek, 29 października 2024



Według oficjalnych danych opublikowanych przez Rosstat (urząd statystyczny Rosji) na koniec września produkcja stali walcowanej w Rosji zmniejszyła się o 18,2 proc. rok do roku, żeliwa o 9,4 proc., rur stalowych o 9,5 proc., a produkcja stali niestopowej o 15,8 procent.

Narastająco w ciągu 9 miesięcy Rosja wyprodukowała 45,3 mln ton walcówki – 5,3 mln ton, czyli o 6,3 proc. mniej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Produkcja surówki w okresie styczeń-wrzesień spadła o 5,8 proc., do 38,4 mln ton; rur stalowych – o 5,2 proc., do 9,6 mln ton.

„Tendencja jest niezdrowa i wskazuje zarówno na pogorszenie sytuacji na rynku światowym, jak i na spowolnienie popytu krajowego” – zauważa Maksym Chudałow główny strateg IC Vector Capital. Huty oligarchów są w złej sytuacji także przez zniesienie preferencyjnych kredytów hipotecznych przez Kreml. Spowodowało to załamanie rynku deweloperskiego w Rosji, podkreśla opozycyjny „The Moscow Times".

- Rynki eksportowe są dla rosyjskiej metalurgii zamknięte sankcjami – podkreśla Chudałow. Eksport metali z Rosji w okresie styczeń–wrzesień tego roku spadł o 14,7 proc., do 16,1 mln ton. Największe straty poniósł koncern TMK, największy w Rosji producent rur stalowych. Eksport z Wołżskiego Zakładu Rur spadł o połowę, a z Czelabińskiego Zakładu Walcowania Rur o 60 procent.

Siewierstal, należący do miliardera Aleksieja Mordaszowa, odnotował załamanie eksportu o 23 proc., zakłady Evraz Romana Abramowicza – o 14-21 proc., Magnitogorska Huta Żelaza i Stali (MMK) zmniejszyła sprzedaż za granicę o 12 procent. Nieco mniej eksportu straciły Nowolipieckie Huty Żelaza i Stali (NLMK) oligarchy Władimira Lisina – 4 proc.

rp.pl


Zdaniem jej rozmówców, inwestycja warta 25 mld dolarów, której budowa trwała prawie dekadę, nie może znaleźć nabywców na swój gaz, przez co gromadzą się niesprzedane rezerwy. W październiku Novatek ograniczył wydobycie gazu na potrzeby Arctic LNG 2 do 5,3 mln m3 dziennie, czyli o ponad połowę do produkcji września (12,1 mln m3 dziennie).

Od sierpnia Arctic LNG 2 wyprodukował osiem partii gazu, ale jednej z nich nie udało się w ogóle sprzedać, mimo że Rosjanie oferowali rabaty sięgające 40 proc. w stosunku do cen rynkowych. Klienci ostrożnie podchodzą do przyjmowania tankowców z Arctic LNG 2, gdyż Stany Zjednoczone nałożyły na nie nowe sankcje.

W sierpniu na czarną listę trafiło 8 gazowców związanych z projektem. Sama fabryka Novateku znalazła się pod amerykańskimi sankcjami w listopadzie 2023 r. W wyniku tego zagraniczni udziałowcy zamrozili swój udział, a południowokoreańska stocznia, gdzie Rosjanie zamówili jednostki do transportu gazu, odmówiła dostaw gazowców klasy lodowej. A tylko takie radzą sobie na pokrytym lodem przez większość część, roku Północnym Szlakiem Morskim.

W czerwcu 2024 r Biały Dom zaostrzył sankcje wobec Novateku. Wszystkie projekty w budowie (Murmańsk LNG, Obsky LNG, Murmansk-transgaz, Arctic LNG 2, Arctic LNG 3), a także 7 z 15 gazowców, zamówionych tankowców rosyjska stocznia Zwiezda – znalazły się na czarnej liście z zakazem jakichkolwiek operacji biznesowych.

Zastępca sekretarza ds. energii USA Geoffrey Pyatt powiedział w zeszłym tygodniu Bloombergowi, że na tym nie koniec. - Bardzo uważnie obserwujemy, dokąd zmierzają objęte sankcjami rosyjskie ładunki i można być pewnym, że administracja Bidena będzie w dalszym ciągu dokręcać śrubę w eksporcie rosyjskiego LNG – ostrzegł.

rp.pl


O zniknięciu statystyk inflacyjnych Rosstatu wyszło na jaw wkrótce po tym, jak ekonomiści ze Sztokholmskiego Instytutu Ekonomii stwierdzili, że władze rosyjskie prawdopodobnie fałszują dane na temat podwyżek cen, zawyżając w ten sposób dane dotyczące wzrostu gospodarczego.

Od początku roku, według oficjalnych statystyk, ziemniaki podrożały o 50 proc., masło – o 23,4 proc., jagnięcina – o 21,1 proc., mleko – o 11,8 proc., śmietana – o 11,9 proc., pieczywo – o 11 proc. Ceny wołowiny wzrosły o 10,2 proc. w niecałe 10 miesięcy, jabłka podrożały o 13,1 proc. Koszty materiałów budowlanych i zakwaterowania w hotelach wzrosły o prawie 20 proc., a ceny przejazdów komunikacją miejską o ponad 10 proc.

Szwedzcy ekonomiści zwrócili uwagę na fakt, że alternatywne wskaźniki inflacji są znacznie wyższe od oficjalnych: na przykład wskaźnik cen Romir dóbr konsumpcyjnych codziennego użytku, liczony na podstawie realnego koszyka konsumenckiego obywateli, wzrósł od początku wojny o 87 proc., podczas gdy skumulowana oficjalna inflacja wynosi zaledwie 27 proc.

Szwedzcy eksperci podkreślają, że obecnie stopa banku centralnego (21 proc.) przewyższa oficjalną inflację o ponad 12 punktów procentowych, a takiej rozbieżności nie miała w Rosji od początku XXI wieku. Przykładowo, przy takiej samej inflacji (8,5%) jak obecnie, na koniec 2021 roku Bank Rosji utrzymał stopę na poziomie 8,5–9,5 proc., a w 2007 roku – 10 proc.

rp.pl


Czy rynki finansowe już obstawiły wygraną jednego z kandydatów? Czy widać przesłanki, jaki wynik rynek przewiduje?

Ostatnie tygodnie przyniosły na rynkach sygnały, które sugerują, że inwestorzy zaczęli wyraźniej wyceniać scenariusz zwycięstwa Donalda Trumpa. Na początku kampanii, gdy przewagę miała kandydatka Demokratów, rynki zakładały jej wygraną. Jednak z czasem, w miarę jak jej poparcie zaczęło słabnąć, a notowania Trumpa rosły, rynki dostosowały swoje strategie inwestycyjne, by lepiej odzwierciedlać prawdopodobieństwo jego zwycięstwa. W efekcie widać np. umocnienie dolara, wzrost stóp procentowych na rynku obligacji i zainteresowanie aktywami, które mogą zyskać w przypadku realizacji polityki gospodarczej Trumpa.

Rynki spodziewają się, że jeśli Trump wygra i wprowadzi swoje pomysły dotyczące polityki gospodarczej, takie jak podwyższenie taryf celnych na produkty z Chin czy Europy, możemy zobaczyć wzrost inflacji w USA oraz ograniczenie skali obniżek stóp procentowych przez Fed. To z kolei może wpłynąć na dolara, który zyska na wartości względem innych walut, jak euro czy jen. Poza tym zwiększenie ryzyka geopolitycznego w różnych częściach świata – co mogłoby mieć miejsce przy wygranej Trumpa - również sprzyja dolarowi jako bezpiecznej walucie.

A co to oznacza dla złotego?

Widać, że rynek zaczyna przewidywać wygraną Trumpa, co ma wpływ także na wartość złotego. W ostatnich tygodniach złoty osłabił się, co może być częściowo wynikiem zmian w oczekiwaniach dotyczących wyborów w USA. Zwycięstwo Trumpa, zdaniem analityków, mogłoby ograniczyć skalę obniżek stóp procentowych Fed i zwiększyć ryzyko geopolityczne, co mogłoby wpłynąć na inwestorów, powodując odpływ kapitału z rynków wschodzących, takich jak Polska. W sytuacji, gdy dolar się umacnia, złoty zazwyczaj traci.

money.pl


rp.pl: Od lat słyszymy o zagrożeniu inwazją rosyjską krajów bałtyckich, Finlandii, nawet Polski. Ale nigdy Norwegii, którą przecież dzieli z Rosją granicę lądowa. Pana kraj jest tak dobrze przygotowany na odparcie ataku Moskwy, że ta w ogóle o czymś podobnym nie myśli?

Bjørn Arild Gram, minister obrony Norwegii: Rosja jest bardzo zaangażowana w Ukrainie. Znaczna część rosyjskich sił konwencjonalnych, które były rozlokowane wzdłuż granicy z Norwegią, została przeniesiona na front ukraiński. Ale jednocześnie obserwujemy, że Moskwa była w stanie przebudować swój przemysł w taki sposób, że produkuje teraz znaczne ilości broni, amunicji. Przeprowadziła także reorganizację sił zbrojnych, odtwarzając Leningradzki Dystrykt Wojskowy. Zapowiedziała ponadto, że rozmieści w przyszłości znacznie więcej sił wzdłuż granicy z Finlandią i Norwegią. Odrębną kwestią są strategiczne zdolności bojowe Rosji, tak morskie, jak i powietrzne. Te zasadniczo pozostają na północy nietknięte, w szczególności w rejonie Półwyspu Kolskiego. Te siły mają obecnie jeszcze większe znaczenie dla Rosji. Pilnie je obserwujemy. Ale też nigdy nie mieliśmy wojny z Rosjanami, którzy pomogli pod koniec drugiej wojny światowej wyzwolić północną część Norwegii. Kilkanaście lat temu doszliśmy do ostatecznego porozumienia w sprawie przebiegu naszej granicy. Po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę nasze kontakty z Moskwą zostały bardzo ograniczone, choć utrzymujemy z nimi łączność. Zwiększyliśmy jednak naszą czujność, gdy idzie o ruchy okrętów podwodnych. Niepokoją nas też rosyjskie działania hybrydowe. Obserwujemy cyberataki na wielką skalę na norweskie przedsiębiorstwa, władze publiczne, samorządy. Nieraz trudno jest określić, skąd one pochodzą. Ale z pewnością są to wrogie nam siły.

(...)

Kto wygrywa wojnę w Ukrainie?

Rosji nie udało się osiągnąć celu, jaki zakładała sobie blisko trzy lata temu: obalenie ekipy Wołodymyra Zełenskiego i przejęcie kontroli nad całą Ukrainą. Rosyjskie wojska z wielkim trudem posuwają się teraz naprzód. Przebieg frontu, który rozciąga się na przeszło tysiąc kilometrów, tylko w niewielkim stopniu się zmienia. Można by wręcz mówić o jego zamrożeniu, gdyby nie niezwykła skala ofiar tych zmagań.

O jak wielkich stratach mówimy?

Nie znam dokładnych liczb, jednak słyszymy, że Rosjanie tracą dziennie tysiąc żołnierzy, włączając w to nie tylko zabitych, ale i rannych. Ukraińcy też ponoszą znaczące straty, choć mniejsze.

(...)

Słabnąca Rosja nie wpadnie w nieodwracalną zależność od Chin?

Obserwujemy coraz bliższą współpracę, coraz większe zaangażowanie Chin także na dalekiej północy Rosji. Tu chodzi w szczególności o wydobycie ropy, gazu. 

Chińczycy mogą przejąć kontrolę nad rosyjską infrastrukturą wydobywczą?

Nie, to za daleko powiedziane.

rp.pl

poniedziałek, 28 października 2024



Czy Donald Trump wygra wybory?

Wszystkie sondaże ze stanów wahających się pokazują różnicę dwóch punktów procentowych. Cztery punkty procentowe to margines błędu. Dwa punkty to połowa! Każdy, kto twierdzi, że jest w stanie przewidzieć wynik, jest idiotą. Bez pojęcia. Nie będę ryzykował swojej reputacji.

Po debacie telewizyjnej Trumpa z Kamalą Harris powiedział pan, że jest on skończony?

Tak, powiedziałem. Ale teraz mówię: on może wygrać. Co oznacza, że nasze debaty prezydenckie już nic nie znaczą. Że cały nasz kosmos, to, co myśleliśmy, że wiemy o polityce, nie jest już prawdą. Debatę obejrzało 75 mln obywateli USA. Trump był katastrofalny. I wciąż może wygrać.

Czyli obecny trend w sondażach jest prawdziwy?

Dużo podróżuję po stanach wahających się. Wyborcy Trumpa chcą, żebyśmy wiedzieli, że go chcą. Chcą się zemścić, wykrzyczeć: "głosuję na Trumpa, pie***ę cię, nie obchodzi mnie, co o tym myślisz!".

Dlaczego więc wciąż jest pan sceptyczny?

Ponieważ nie jestem pewien, czy mam pełen przegląd. I dlatego, że młode pokolenie zwykle nie głosuje. Ale tym razem nie mogą się doczekać. Dlatego nie rozumiem, dlaczego Trump wdał się w spór z Taylor Swift. To najgłupsza rzecz, jaką mógł zrobić. Młode kobiety widzą siebie w Kamali Harris. Jest ikoną, ale to nie ma nic wspólnego z polityką. To osobowość. Trudne kwestie nie mają znaczenia.

Dla wielu wyborców odgrywają one ważną rolę. Czy to dlatego Harris spada?

W ciągu pierwszych 30 dni kampanii Harris była bezsprzecznie najlepszą kandydatką, jaką kraj widział we współczesnej historii USA. Lepszą niż Barack Obama. Wzięła naród szturmem. Ale w ciągu ostatnich 20 lub 30 dni wypadła fatalnie. Trzeba dać wyborcom drugi akt. Ale ona nie mówi im tego, co chcą lub powinni usłyszeć. Wyborcy są wściekli. W międzyczasie Trump wygłasza ekstremalne rzeczy — i wcale mu to nie szkodzi.

Czego Harris nie mówi, a powinna?

Ludzi nie stać na życie. Chodzi o żywność i benzynę, czynsze i opiekę zdrowotną. Ci, którzy mają bardzo niskie dochody, martwią się o to pierwsze, a ci, którzy mają trochę więcej pieniędzy, o to drugie. Ale to nie jest to, czym zajmuje się Harris. Inną kwestią jest migracja. Nie chce zdystansować się od Joego Bidena i jego polityki. To podstawowa wada jej kampanii wyborczej. Harris może zapłacić najwyższą cenę za kwestię migracji. Za jej niechęć do przyznania, że jest to kryzys i wzięcia za niego odpowiedzialności. Mimo to jest o wiele bardziej popularna jako osoba niż Trump. Jeśli zapytać o to wyborców, zdecydowanie wygrywa. Ale w dwóch kwestiach, które mają znaczenie — wysokich kosztach życia i migracji — Trump ma od 12 do 14 p.p. przewagi.

Wróćmy do Taylor Swift. Jaką rolę w tych wyborach odegrają kobiety?

Mogą zrobić decydującą różnicę na korzyść Harris w stanach wahających się. Mężczyźni są w 39-56 proc. za Trumpem. Kobiety głosują na korzyść Harris. Harris nie może zdobyć mężczyzn. Członkowie związków zawodowych, Latynosi — Trump radzi sobie tam znacznie lepiej. To głosy, które tradycyjnie trafiały do Demokratów. Harris nie dba zbytnio o mężczyzn. Jej klipy wyborcze dotyczą kobiet. Klipy Trumpa są o mężczyznach. Ale głosuje więcej kobiet niż mężczyzn. Chciałbym być prawnikiem rozwodowym. Mógłbym zarobić dużo pieniędzy po wyborach!

Jaki wpływ na te wybory ma Elon Musk?

Patrzę na Elona Muska i Joego Rogana. Żaden z nich nie będzie miał wymiernego wpływu. W przeciwieństwie do Taylor Swift. Przeprowadziłem ankietę: kto ma większy wpływ na twój głos: Trump, Harris czy Swift? 26 proc. głosowało na Swift, wśród młodych ludzi było to nawet 35 proc.

Który stan ostatecznie zadecyduje o wyborach?

Ostatecznie zależy to od zachowań wyborczych niektórych grup. W Pensylwanii, Wisconsin i Michigan decydujące są głosy związków zawodowych. I po raz pierwszy ich członkowie mówią szefom: "walcie się, głosujemy na Trumpa". W Georgii i Karolinie Północnej chodzi o głosy Afroamerykanów. Republikanie uzyskiwali tam może 7 proc. Tym razem jest to 25 proc. A w Nevadzie i Georgii jestem prawie pewien, że wygra Trump. Ze względu na Latynosów. Przez całe życie głosowali na Demokratów i nie dostali nic w zamian.

To brzmi jak zwycięstwo Trumpa, prawda?

Zwrócę uwagę na jeszcze jedną liczbę, która naprawdę mnie zszokowała. Krzyczałem do moich pracowników: to niemożliwe, sprawdź jeszcze raz. Wrócili z tym samym wynikiem. 55 proc. Amerykanów uważa, że Trump wykonał dobrą robotę jako prezydent.

Co stanie się 6 listopada, dzień po wyborach?

Nie poznamy wyniku ani 5, ani 6 listopada. Ludzie są coraz bardziej wściekli. Mogę sobie wyobrazić, że kampania Trumpa szybko powie: "wybory zostały skradzione". Oglądała pani "Sukcesję"? Jest tam odcinek, w którym Republikanie palą lokal wyborczy, gdzie głosowali głównie Demokraci. Więc nie można ich policzyć. Mógłbym sobie wyobrazić coś takiego w Filadelfii.

Czy ma pan dane także na ten temat?

Tak. Zapytaliśmy: czy Trump powinien zrobić wszystko, co w jego mocy, aby ubiegać się o urząd prezydenta USA? 25 proc. Republikanów odpowiedziało twierdząco. To jest chore. Dlatego tak bardzo martwię się o naszą przyszłość. Tak duża liczba Amerykanów mówi: "to jest nasza prezydentura. Mamy prawo ją objąć. I Trump powinien zrobić to samo".

onet.pl/Die Welt


Z dzisiejszej perspektywy Kijów nie ma realnych szans na powrót do pozycji siły i pełne odzyskanie okupowanych terytoriów. Jednak to właśnie przywrócenie integralności terytorialnej jest deklarowanym celem prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

Biorąc pod uwagę cel, w obecnej sytuacji Ukraina może przegrać, a prezydent Rosji Władimir Putin wygrać. Nawet zawieszenie broni i ewentualne negocjacje pokojowe — których obecnie nie widać — raczej tego nie zmienią. Jest bowiem co najmniej jedna kwestia, co do której NATO i Rosja są w dużej mierze zgodne: wynik negocjacji zostanie zdeterminowany przez układ sił na froncie w momencie poszukiwania kompromisu.

W zeszłym tygodniu na szczycie BRICS w Kazaniu Putin z uśmiechem zauważył, że rozmowy muszą być zorientowane na "realia w terenie". Zachód zrobiłby jednak wszystko, by nie uznać przewidywalnego sukcesu Moskwy — i by ją udobruchać.

— Niezależnie od tego, jak ostatecznie będzie wyglądało porozumienie, nigdy nie zaakceptujemy go jako zwycięstwa Rosji — powiedział kilka dni temu portalowi "Die Welt" wysoki rangą urzędnik NATO, który nie chce podawać swojego nazwiska ze względów bezpieczeństwa.

onet.pl/Die Welt


Z niektórymi prawdami w ogóle nie mamy ochoty się spotykać.

– Są prawdy o nas, których po prostu nie dźwigniemy. Jesteśmy narodem straumatyzowanym przez wiele generacji. Jednym z najbardziej nieufnych na świecie. Nie ufamy sobie, drugiemu człowiekowi i instytucjom. Kilkanaście lat temu zagraniczny PR-owiec poproszony o hasło promujące Polskę na świecie wymyślił: "Twórcze napięcie". Ja bym Polaków zdiagnozował inaczej: "Niekonstruktywne podkur****".

Przez hipokryzję, zakłamanie religijne, polityczne, obyczajowe jesteśmy w sieci kłamstw, manipulacji i nerwowo nawigujemy, szukając schronienia przed oszustwem i wycyckaniem. To nie może prowadzić do miłego luzu i pewności siebie.

onet.pl


Istnieje coraz więcej dowodów na to, że jedną z metod płatności stosowanych przez Rosję wobec Iranu i Korei Północnej w zamian za dostarczanie Moskwie broni wojennej były samoloty Su-35 — najbardziej zaawansowane myśliwce w służbie Rosji.

Większość analityków wojskowych uważa, że kontrakt na dostawę 24 myśliwców wielozadaniowych Suchoj Su-35 (według nazewnictwa NATO Flanker E), których dostawa rozpoczęła się w kwietniu 2023 r., był jedną z takich transakcji. Samoloty te były dostępne w stosunkowo krótkim czasie, ponieważ były częścią umowy o wartości dwóch mld dol. (ponad ośmiu mld zł), z której Egipt wycofał się prawdopodobnie w obawie przed sankcjami USA w przypadku zakupu broni od Rosji.

Obecnie wydaje się, że poziom ciągłego wsparcia ze strony Iranu osiągnął taki poziom, że dwa tuziny samolotów nie są już wystarczającą rekompensatą. Według irańskiego dziennikarza Hayala Muazina, Moskwa przyznała Iranowi licencję na rozpoczęcie produkcji rosyjskich myśliwców Su-30 (według nazewnictwa NATO Flanker C) i Su-35 i już przygotowuje się do uruchomienia zakładu montażowego. Muazin określił to jako "znaczący krok w rozwoju irańskiego lotnictwa", gdzie pierwsze dostawy Su-35 w ramach obecnego kontraktu już zwiększyły możliwości irańskich sił powietrznych.

Wydaje się prawdopodobne, że początkowo Iran otrzyma wcześniej wyprodukowane podsystemy, komponenty i inne części do lokalnego montażu, zanim ostatecznie rozwinie własne zdolności produkcyjne. Według izraelskiego kanału Mezuzah na Telegramie drobny druk licencji dla Iranu, który pozwoli na budowę aż 72 Su-35 i nieznanej liczby Su-30, został sfinalizowany podczas szczytu BRICS, który odbył się w Kazaniu w Rosji w dniach 22-24 października br.

onet.pl/Kyiv Post

niedziela, 27 października 2024



Północna Droga Morska oferuje znacznie krótszą trasę z Europy do Azji niż przez Kanał Sueski. Transport szlakiem przez Morze Czarne jest ponadto utrudniony ze względu na ostrzał statków transportowych przez jemeński ruch Huti.

Kreml oczekiwał, że znaczną część rosyjskich towarów transportowanych Północną Drogą Morską stanowić będzie ropa naftowa i skroplony gaz ziemny. Sankcje zmusiły Rosję do przekierowania dostaw ropy naftowej z Europy do Chin i Indii. Od przyszłego roku UE wprowadzi zakaz przeładunku rosyjskiego LNG w europejskich portach.

Przychody z tranzytu dla Rosji miał być zatem generowane przez transport ładunków między Europą a Chinami, które są bardzo zainteresowane zwiększeniem dostaw przez Północną Drogę Morską.

Jednak zachodnie sankcje nałożone w odpowiedzi na inwazję Rosji na Ukrainę spowolniły rozwój handlu w obszarze Arktyki, pozbawiły Rosję możliwości zamawiania i kupowania zagranicznych statków oraz osłabiły własną produkcję surowców energetycznych.

"Dalszy rozwój wymiany towarowej Północną Drogą Morską zależy zarówno od dostępności tankowców klasy lodowej, jak i postępów w projektach arktycznych" — powiedział Bloombergowi Viktor Kuriłow, starszy analityk rynku ropy naftowej w firmie konsultingowej Rystad Energy.

(...)

Sankcje uniemożliwiły Rosji pozyskanie statków klasy lodowej zamówionych w Korei Południowej. Rosyjska stocznia Zvezda zwodowała trzy z 15 tankowców LNG przeznaczonych do projektu, ale tylko jeden z nich jest gotowy do testów.

onet.pl


Jeszcze gdy izraelskie pociski spadały na Iran, w Teheranie widać było już ulgę. Mohammad Marandi, profesor na Uniwersytecie Teherańskim i prorządowy komentator Al-Jazeery, powiedział, że skala ataku była znacznie mniejsza, niż oczekiwano. Irańczycy już zaczęli kpić z ataku. Według nich Stany Zjednoczone, które popierają Izrael, powinny wiedzieć, że przegrają, jeśli zaangażują się w wojnę: "Iran jest znacznie silniejszy niż Hamas i Hezbollah, których Izrael i tak nie może pokonać. Zachód poniesie porażkę".

Jednak każdy, kto rozmawia z urzędnikami na Bliskim Wschodzie, zaangażowanymi w dyplomację kryzysową, odnosi inne wrażenie. Według nich Iran jest obecnie zdesperowany, aby uniknąć otwartej wojny z Izraelem — właśnie dlatego, że Republika Islamska wie, że w takim scenariuszu byłaby wyraźnie gorsza od państwa żydowskiego, zwłaszcza gdyby w sytuacji awaryjnej Izrael miał być broniony przez USA.

W związku z tym Teheran wyraźnie zasygnalizował w ostatnich dniach, że odwet może nie być konieczny, jeśli Izrael ograniczy swój atak do celów wojskowych i powstrzyma się od ataków na przemysł surowcowy, a nawet program nuklearny kraju.

Tak poważnych ataków należało się spodziewać po tym, jak 1 października Iran wystrzelił niezwykle dużą liczbę pocisków balistycznych w kierunku Izraela, powodując poważne szkody. Rząd w Jerozolimie zagroził wówczas atakiem odwetowym na bezprecedensową skalę i rzekomo rozważał uderzenie w irański program nuklearny.

Jednak w nocy z piątku na sobotę Daniel Hagari, rzecznik izraelskiej armii, podkreślił w komunikacie wideo, że siły powietrzne zaatakowały tylko cele wojskowe — co można również rozumieć jako sygnał, że Izraelczycy uszanowali czerwoną linię Irańczyków, choć pod naciskiem Waszyngtonu. A jednak był to historyczny atak, który wywarł na Iranie znaczną presję.

(...)

Podobnie jak w przypadku ataku dronów w kwietniu w odpowiedzi na pierwszy irański atak rakietowy, Izrael po raz kolejny pokazuje, że mógłby zaatakować program nuklearny, gdyby tylko chciał. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku innego celu, który według raportu "New York Times" najwyraźniej również został zaatakowany — Parczin.

Nazwa kompleksu wojskowego położonego 30 km na południowy wschód od Teheranu wywołuje niepokój wśród wieloletnich obserwatorów irańskiego programu nuklearnego. Rakiety były produkowane w Parczin już za rządów szacha, który został obalony przez obecnych mułłów w 1979 r. Pod koniec 2011 r. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) poinformowała, że otrzymała sygnały, iż Parczin jest częścią tajnego irańskiego programu nuklearnego i wezwała do przeprowadzenia inspekcji.

Jednak Teheran wpuścił inspektorów do zakładu dopiero cztery lata później. Znaleźli oni głównie ślady nietypowej przebudowy budynków i bardzo małe ilości uranu. Istnieją różne wersje co do tego, czy cząstki te są wystarczającym dowodem na rozwój broni jądrowej. Jeśli doniesienia o ataku na Parczin lub jego okolicy są prawdziwe, to Izrael również mógł zasygnalizować: możemy uderzyć tam, gdzie boli najbardziej. Jednak to nie musiał być jedyny powód ataku.

— Parczin jest wymieniany w kontekście programu nuklearnego, ale obiekt ten jest również bardzo ważny dla wielu innych celów wojskowych — mówi Fabian Hinz, ekspert do spraw Iranu i rakiet w berlińskim biurze brytyjskiego think tanku IISS. Obiekt w Parczin jest bardzo duży i mieści różne ważne części irańskiej produkcji obronnej, podkreśla Hinz.

— Izrael jest bardzo precyzyjny w swoich atakach, nie tylko pod względem wykonania, ale także w wyborze celów. Izraelczycy mają bardzo dobry przegląd tego, jak mogą wyrwać znaczące luki w łańcuchach dostaw irańskiej produkcji broni za pomocą zaledwie kilku uderzeń — dodaje Hinz. Jest jednak jeszcze zbyt wcześnie, by ocenić, jak bolesny był dla Iranu izraelski atak. Nie można wykluczyć, że Teheran celowo bagatelizuje szkody.

onet.pl/Die Welt