poniedziałek, 11 grudnia 2023


7 grudnia kancelarie premiera Armenii Nikola Paszyniana i prezydenta Azerbejdżanu Ilhama Alijewa poinformowały we wspólnym oświadczeniu, że w wyniku prowadzonych rozmów osiągnięto porozumienie co do konkretnych kroków mających na celu wzmocnienie wzajemnego zaufania. Jako gesty dobrej woli strony zapowiedziały zwolnienie jeńców wojennych (32 ormiańskich i 2 azerbejdżańskich) oraz wzajemne poparcie dla swoich kandydatów we władzach najbliższej Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu.

Armenia i Azerbejdżan wezwały również społeczność międzynarodową, aby wsparła ich wysiłki na rzecz wypracowania w najbliższym czasie dodatkowych środków zaufania pomiędzy obiema stronami. W ocenie autorów oświadczenia „zaistniała historyczna szansa na osiągnięcie w regionie długo oczekiwanego pokoju”. W dokumencie podkreślono, że Armenia i Azerbejdżan potwierdzają wolę normalizacji wzajemnych relacji, zwieńczonej traktatem pokojowym opartym na szacunku dla suwerenności i integralności terytorialnej.

Wspólne oświadczenie zostało wysoko ocenione na Zachodzie. Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel nazwał je istotnym przełomem w relacjach Baku i Erywania, przyjmując ze szczególnym zadowoleniem zwolnienie jeńców i „bezprecedensowe otwarcie w dialogu politycznym”. Zaznaczył przy tym, że taki pogłębiony dialog jest kluczowym celem prowadzonego pod auspicjami UE procesu pokojowego i wezwał liderów obydwu państw do jak najszybszego sfinalizowania traktatu pokojowego. W podobnym duchu wypowiedzieli się wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borrell oraz rzecznik Departamentu Stanu USA Matthew Miller. Rosyjskie MSZ przyjęło oświadczenie „z zadowoleniem”.

Komentarz

Zbrojna likwidacja przez Azerbejdżan samozwańczej republiki Górskiego Karabachu i towarzyszący temu exodus całej ludności ormiańskiej we wrześniu br. (...), doprowadziły do zawieszenia oficjalnych kontaktów między przedstawicielami Erywania i Baku oraz do faktycznego zamrożenia trwającego od 2021 r. procesu pokojowego. Nie doszło do planowanych wcześniej spotkań Alijewa i Paszyniana w Grenadzie, przy okazji szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej (5 października), ani w Biszkeku, na marginesie szczytu WNP (13 października). Równolegle do zamrożenia dialogu na najwyższym szczeblu Azerbejdżan wzmocnił presję na Armenię w kwestii odblokowania szlaków transportowych mających łączyć go z eksklawą w Nachiczewanie (tzw. korytarz zangezurski) i m.in. eskalował żądania w sporach granicznych z Armenią. Tym samym realna stawała się groźba ataku Azerbejdżanu na suwerenne terytorium Armenii (...). Jednocześnie istniały przesłanki świadczące o tym, że cały czas prowadzone są rozmowy nieoficjalne, o których opinia publiczna nie jest informowana – co przy okazji oświadczenia zostało potwierdzone.

Wiele wskazuje na to, że negocjacje przedstawicieli administracji Alijewa i Paszyniana toczyły się pod egidą, a przynajmniej przy jakimś wsparciu UE. Mogą o tym świadczyć zarówno częste wizyty wysokich rangą armeńskich i azerbejdżańskich urzędników w Brukseli, jak i entuzjastyczna reakcja unijna na wspólne oświadczenie ze strony Michela (oraz znacznie bardziej powściągliwa – Moskwy). Jeśli istotnie tak było – choć w oświadczeniu nie ma mowy o pośrednikach, a o wsparcie proszona jest społeczność międzynarodowa – prawdopodobne jest, że ewentualne porozumienie pomiędzy Armenią a Azerbejdżanem może zostać zawarte pod patronatem UE. Musiałoby to jednak nastąpić w ciągu najbliższych miesięcy (w czerwcu 2024 r. odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego, które pociągną za sobą zmiany w UE na kluczowych stanowiskach). Unia przejęła od Moskwy inicjatywę w procesie pokojowym od przełomu 2021 i 2022 r. i wydaje się, że traktowana jest przez obie strony jako najmniej kontrowersyjny i budzący najwięcej zaufania „broker”. Baku nie akceptuje włączenia do rozmów w formacie brukselskim jedynie prezydenta Francji, która otwarcie wspiera Armenię – w wyniku kontrowersji na tym tle nie doszło do szczytu w Grenadzie. Porozumieniem żyrowanym przez Moskwę nie jest z kolei zainteresowana Armenia – na październikowy szczyt WNP do Biszkeku Paszynian nie przyjechał (...).

Mimo że wspólne oświadczenie wydaje się przełamywać trwający impas i należy je uznać za daleko idące i dające nadzieję na porozumienie, sukces procesu pokojowego nie jest przesądzony. Dokumentu nie podpisali liderzy obu państw, nie jest też zapowiedziane żadne kolejne spotkanie na szczycie. Z pewnością jednak w chwili obecnej oddala się groźba kolejnej wojny – zwłaszcza w kontekście wspomnianego w oświadczeniu kontynuowania rozmów. Bardzo możliwe, że w ciągu nadchodzących miesięcy w relacjach pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem dojdzie do przesilenia, w ramach którego bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest zawarcie traktatu pokojowego i nawiązanie relacji dyplomatycznych (po czym nastąpiłaby z pewnością normalizacja relacji Armenii i Turcji). Wciąż jednak nie można też całkowicie wykluczyć wariantu wojennego, tj. „przebicia” przez Azerbejdżan korytarza do eksklawy Nachiczewanu i starć granicznych. Jakiekolwiek (szybkie) rozstrzygnięcie – przedstawione jako sukces Baku – będzie Alijewowi potrzebne w kontekście rozpisanych na 7 lutego 2024 r. przedterminowych wyborów prezydenckich (ogłoszono to także 7 grudnia). Ma on prawo wystartować w nich po raz kolejny – liczba kadencji nie jest w Azerbejdżanie ograniczona. 

osw.waw.pl

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa podkreśliła, że ​​maksymalistyczne cele Rosji na Ukrainie nie uległy zmianie, powtarzając żądanie Kremla dotyczące pełnej kapitulacji politycznej Ukrainy i akceptację przez Kijów żądań militarnych i terytorialnych Rosji, zamiast sugerować jakąkolwiek chęć poważnych negocjacji. W pisemnym wywiadzie dla AFP z 9 grudnia Zacharowa stwierdziła, że ​​„kompleksowe, trwałe i sprawiedliwe rozwiązanie” na Ukrainie może nastąpić jedynie wtedy, gdy Zachód przestanie „pompować siły zbrojne Ukrainy bronią”, a Ukraina zda rzekomo należące do Rosji ukraińskie terytorium Ukrainy i „wycofa swoje wojska”, prawdopodobnie z terytorium Ukrainy, które Rosja twierdzi, że anektowała. Zacharowa podkreśliła utrzymujące się od dawna twierdzenia Kremla, że ​​Rosja najechała Ukrainę w celu „demilitaryzacji”, „denazyfikacji” i „zapewnienia praw obywatelom rosyjskojęzycznym” na Ukrainie. Kreml konsekwentnie używa terminu „denazyfikacja” jako hasła oznaczającego usunięcie wybranego rządu Ukrainy i zastąpienie go takim rządem, który Kreml uważa za akceptowalny, czyli zmianą reżimu. „Demilitaryzacja” w oczywisty sposób pozostawiłaby Ukrainę na stałe na łasce Rosji. W komentarzach Zacharowej wyraźnie widać, że początkowe cele rosyjskiej inwazji na Ukrainę na pełną skalę, określone przez prezydenta Rosji Władimira Putina 24 lutego 2022 roku, nie uległy zmianie i że Putin nie zamierza kończyć wojny, chyba że jego maksymalistyczne cele zostałyby osiągnięte. 

(...)

Kreml w dalszym ciągu wyraża coraz bardziej antyizraelskie stanowisko w sprawie wojny między Izraelem a Hamasem, pomimo udawania zainteresowania rolą neutralnego arbitra w konflikcie. (...) Prezydent Rosji Władimir Putin i premier Izraela Benjamin Netanjahu odbyli 10 grudnia rozmowę telefoniczną, która trwała 50 minut i skupiała się głównie na wojnie Izrael–Hamas. Putin zauważył, że w Strefie Gazy panuje „katastrofalna sytuacja humanitarna” i podkreślił, że unikanie konsekwencji dla ludności cywilnej przy przeciwdziałaniu zagrożeniom terrorystycznym jest tak samo ważne, jak odrzucanie i potępianie terroryzmu. Komentarze Putina są godne odnotowania w świetle zniszczeń, jakie rosyjska inwazja na Ukrainę przyniosła tamtejszej ludności cywilnej, oraz celowych wysiłków Rosji mających na celu zadanie cierpień ukraińskiej ludności cywilnej poprzez ataki na infrastrukturę energetyczną w okresie zimowym. Putin podobno powtórzył początkowe retoryczne stanowisko Kremla w sprawie wojny Izrael–Hamas, twierdząc, że Rosja jest gotowa złagodzić cierpienia ludności cywilnej i deeskalować konflikt. W ostatnich tygodniach Putin coraz bardziej odchodził od tej bardziej neutralnej retoryki na rzecz znacznie bardziej antyizraelskiego stanowiska, w szczególności twierdząc, że wojna prowadzi do „eksterminacji ludności cywilnej w Palestynie”. Netanjahu podobno wyraził niezadowolenie ze stanowiska Rosji wobec Izraela, które rosyjscy urzędnicy sformułowali w Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ) i innych organizacjach wielostronnych. Netanjahu skrytykował także Rosję za „niebezpieczną współpracę” z Iranem, zwłaszcza po spotkaniu Putina z prezydentem Iranu Ibrahimem Raisim w Moskwie 7 grudnia. Putin prawdopodobnie chciał złagodzić obawy Izraela dotyczące rosyjskiego wsparcia dla Hamasu i pogłębiania rosyjsko-irańskiego partnerstwa w dziedzinie bezpieczeństwa, ale izraelska i rosyjska retoryka otaczająca rozmowę sugeruje, że Putinowi prawdopodobnie się to nie udało. 

(...)

Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow podczas przemówienia na Forum w Doha 10 grudnia odwołał się do historycznych zwycięstw militarnych Rosji i ZSRR, próbując bagatelizować rosyjskie straty na Ukrainie i degradację zdolności wojskowych Rosji. Ławrow twierdził, że akcja militarna „rozpętana przez USA rękami Ukrainy” jedynie wzmocniła Rosję i twierdził, że zjawisko to można porównać do rzekomego wzrostu siły Rosji po zwycięstwach militarnych nad Napoleonem w XIX w. i Hitlerem w czasie II wojny światowej. Ławrow odwołał się do tych fałszywych analogii historycznych, aby zminimalizować straty Rosji na Ukrainie i zapewnić, że Rosja nadal będzie w stanie pokonać Zachód w hipotetycznej konfrontacji, tak jak imperium rosyjskie i Związek Radziecki walczyły z mocarstwami europejskimi w poprzednich kosztownych wojnach. 

understandingwar.org

sobota, 9 grudnia 2023


Na północny zachód od Bachmutu siły agresora wyparły obrońców z ostatnich terenów odzyskanych przez nich w trakcie prowadzonej od czerwca kontrofensywy. Wyszły tam na obrzeża wsi Bohdaniwka, flankującej od północnego wschodu Czasiw Jar. Na południowy zachód od Bachmutu Rosjanie odzyskali kontrolę nad wzniesieniem dominującym nad Kliszczijiwką, z której północnej części wojska ukraińskie się wycofały. Nieznaczne postępy odnotowali także na północ od Awdijiwki oraz na obrzeżach tego miasta, w okolicach Kombinatu Koksochemicznego oraz na południe od Orichiwa, gdzie odzyskali część utraconych w trakcie ukraińskiej kontrofensywy terenów w rejonie miejscowości Robotyne i Werbowe. Siły ukraińskie bez większego powodzenia kontratakowały na południe od Orichiwa i na zachód od Kreminnej. Powstrzymały natomiast kolejne ataki wroga w Marjince oraz na północny wschód od Kupiańska, gdzie główne walki toczą się o Syńkiwkę. Na lewym brzegu Dniepru obrońcy podjęli kolejną próbę poszerzenia przyczółku w miejscowości Krynky, skutecznie blokując próby jego likwidacji przez Rosjan. Zgodnie z przekazem ukraińskiego Sztabu Generalnego aktywność agresora utrzymuje się na wysokim poziomie, oscylującym wokół 90 szturmów na dobę. W porównaniu z poprzednimi tygodniami najeźdźcy zmniejszyli presję w Marjince, a do największej liczby ataków dochodzi w rejonach Awdijiwki (6 grudnia odnotowano tam 34 szturmy przeciwnika), Bachmutu i na zachód od Kreminnej.

(...)

Komentarz

Wojna ponownie weszła w okres przewagi agresora. Od czasu obserwowanego od września stopniowego odzyskiwania inicjatywy w wymiarze taktycznym Rosjanie przejęli ją też w skali operacyjno-strategicznej. Przejawia się to nie tylko w utrzymującej się w ostatnich tygodniach wzmożonej aktywności na większości kierunków i powolnym, acz systematycznym wypieraniu obrońców z zajmowanych przez nich pozycji, lecz także w zaktywizowaniu grup dywersyjno-rozpoznawczych w północno-wschodnich rejonach Ukrainy.

W rosyjskich działaniach nie widać obecnie problemów obserwowanych w 2022 r., zwłaszcza spowodowanych złym funkcjonowaniem logistyki. Okrzepnięcie i rozbudowa potencjału agresora nie są jednak czynnikiem decydującym. Najistotniejsze przyczyny przejścia armii ukraińskiej do defensywy to zmniejszenie wsparcia wojskowego z Zachodu oraz zmęczenie wojną żołnierzy (niektórych jednostek nie rotowano de facto od ponad roku) i społeczeństwa, przekładające się na postępujący spadek możliwości mobilizacyjnych. Oba te czynniki są jednak niezależne od siebie. Zmniejszenie zachodniego wsparcia może natomiast pogłębić negatywne tendencje po stronie ukraińskiej, za których katalizator należy uznać fiasko letniej kontrofensywy. 

osw.waw.pl

– Nie ma już żadnych wątpliwości co do prawicowo-ekstremistycznej orientacji AfD w Saksonii – powiedział Dirk-Martin Christian, prezes Urzędu Ochrony Konstytucji w Dreźnie. Po Turyngii i Saksonii-Anhalcie jest to trzeci land, który w ten sposób sklasyfikował miejscowe struktury partii. W Saksonii poprzedzono tę decyzję czteroletnią obserwacją.

– Po szeroko zakrojonym procesie kontroli prawnej doszliśmy do wniosku, że struktury AfD w Saksonii należy zaklasyfikować jako obiekt obserwacji. W ciągu czterech lat intensywnej kontroli zarejestrowaliśmy dużą liczbę oświadczeń i postulatów, w szczególności od wyższych urzędników i przedstawicieli wybranych przez partię i stowarzyszenia okręgowe, czyli od osób reprezentujących ugrupowanie. W sumie dowodzą one ponad wszelką wątpliwość, że tutejszy oddział AfD realizuje antykonstytucyjne cele – podsumował Christian.

– Miejscowe struktury AfD mogą być niejednorodne pod względem personalnym, ale pod względem treści i programu charakter całego oddziału partii w landzie jest zdominowany i kształtowany przez tak zwany obóz solidarnościowo-patriotyczny pochodzący z dawnej frakcji Der Fluegel ("Skrzydło"). Jego duchowym przywódcą jest prawicowy ekstremista Bjoern Hoecke – powiedział szef organu.

Dodał, że prawicowo-ekstremistyczne wypowiedzi czołowych funkcjonariuszy i przedstawicieli są przyjmowane w partii bez krytycznej refleksji – a na pewno publicznie się od nich nie odcina. Ugrupowanie jawi się światu zewnętrznemu jako "monolityczny blok".

Z raportu Urzędu Ochrony Konstytucji w Saksonii wynika, że liczne wypowiedzi działaczy miejscowych struktur AfD są skierowane przeciwko podstawowym zasadom wolności i porządku demokratycznego.

"W odniesieniu do imigracji oddział partii głosi politykę tak zwanego etnopluralizmu, będącego znakiem rozpoznawczym prawicowego ekstremizmu. Zakłada on nabywanie niemieckiego obywatelstwa wyłącznie na podstawie kryteriów etniczno-biologicznych lub kulturowych" – napisali autorzy raportu.

Jest to jednak niezgodne z niemiecką konstytucją.

W raporcie czytamy dalej, że w debacie na temat migracji partia reprezentuje typowe stanowiska nacjonalistyczne. Czołowi przedstawiciele partii w Saksonii regularnie używają w dyskursie publicznym ideologicznych terminów z prawicowej sceny ekstremistycznej, takich jak "wielka wymiana" (teoria spiskowa sugerująca, że elity realizują scenariusz zmian demograficznych mających doprowadzić do zastąpienia etnicznych Europejczyków przez osoby o innym niż biały kolorze skóry, zwłaszcza z krajów muzułmańskich – red.) czy "Umvolkung" (repopulacja, zmiana etnicznego składu społeczeństwa – red.).

Wzywają również do "remigracji" migrantów (powrót do dawnego miejsca zamieszkania – red.)

Wrogość AfD wobec islamu i muzułmanów wyraża się w szczególności w tym, że migranci płci męskiej ze świata arabskiego są publicznie zniesławiani i dyskryminowani. – W ten sposób struktury AfD w landzie nieustannie podsycają obawy i niechęć wobec obcokrajowców w społeczeństwie – dodał Christian.

Saksoński oddział AfD wykorzystuje także powszechnie antysemickie hasła i teorie spiskowe, popularne również wśród prawicowych ekstremistów i członków ruchu Obywateli Rzeszy.

Czołowi przedstawiciele regionalnych struktur AfD nie głoszą antysemityzmu wprost, ale ukrywają go pod różnymi eufemizmami, takimi jak choćby "międzynarodowa elita finansowa" – czytamy dalej w raporcie Urzędu Ochrony Konstytucji w Saksonii.

Dostarcza on również dowodów na agitację lokalnych struktur AfD przeciwko porządkowi politycznemu Republiki Federalnej Niemiec. Urząd ogłosił, że rozpoczęła się ona w czasie walki państwa z pandemią i wciąż trwa. Zarówno instytucje państwowe, jak i ich przedstawiciele byli i nadal są publicznie zniesławiani i ośmieszani.

"Oddział AfD w Saksonii nie jest zainteresowany obiektywną dyskusją na temat sytuacji politycznej, ale ogólną degradacją naszej demokracji" – piszą autorzy raportu.

W wyborach do władz Saksonii w 2019 r. AfD otrzymała 27,5 proc. głosów. W najnowszym sondażu uzyskała 33 proc. i dogoniła Unię Chrześcijańsko-Demokratyczną Niemiec (CDU).

onet.pl

piątek, 8 grudnia 2023


Siły rosyjskie mogą ponosić straty na całym froncie ukraińskim w tempie zbliżonym do tempa, w jakim Rosja obecnie generuje nowe siły. Rzecznik Dowództwa Ukraińskich Sił Lądowych podpułkownik Wołodymyr Fityo oświadczył 7 grudnia, że ​​siły rosyjskie straciły w listopadzie 2023 r. prawie 11.000 żołnierzy (prawdopodobnie zabitych lub wykluczonych z walki z powodu kontuzji) w kierunkach Kupiańsk, Łyman i Bachmut. Tempo operacyjne w kierunkach Kupiańska, Łymana i Bachmuta jest obecnie niższa niż w kierunku Awdijiwki. Odnotowane straty sugerują, że liczba ofiar rosyjskich w rejonie Awdijówki może być jeszcze wyższa, biorąc pod uwagę wyższe tempo działań operacyjnych. Ukraińscy urzędnicy informowali wcześniej, że siły rosyjskie straciły 5.000 żołnierzy zabitych i rannych w pobliżu Awdijiwki i Marinki (na zachód od Doniecka) między 10 a 26 października, kiedy siły rosyjskie przeprowadziły dwie fale ciężko zmechanizowanych ataków, aby zająć Awdijiwkę. Siły rosyjskie przeprowadzają obecnie masowe ataki piechoty w celu zajęcia Awdijiwki w pozornej próbie zachowania pojazdów opancerzonych pomimo ryzyka jeszcze większych strat w sile roboczej. Ukraińscy urzędnicy w szczególności wskazali, że rosyjskie wysiłki obronne również skutkują znacznymi ofiarami – według doniesień siły ukraińskie zabiły ponad 1.200 rosyjskich pracowników i raniły ponad 2.200 osób na wschodnim (lewym) brzegu obwodu chersońskiego w okresie od 17 października do 17 listopada. Siły ukraińskie kontynuują kontrofensywę w zachodnim obwodzie zaporoskim i prawdopodobnie zadają podobne straty broniącym się siłom rosyjskim na tym odcinku frontu. ISW nie może potwierdzić podanych przez Ukrainę danych dotyczących ofiar rosyjskich ofiar, a wiarygodne dane dotyczące ofiar rosyjskich na Ukrainie nie są dostępne. Jeśli dane podawane przez Ukrainę są w zasadzie dokładne, sugerują, że rosyjskie operacje na Ukrainie są ogólnie bardzo wyczerpujące i że wysokie rosyjskie straty nie są jedynie wynikiem najbardziej kosztownych rosyjskich operacji ofensywnych w pobliżu Awdijwki.

Rosyjscy i ukraińscy urzędnicy podali, że rosyjskie wysiłki w zakresie kryptomobilizacji generują około 20.000 do 40.000 pracowników miesięcznie, co stanowi wskaźnik, który może być niższy niż obecny wskaźnik ofiar wypadków w Rosji na Ukrainie. Wiosną i latem 2023 r. ukraińscy urzędnicy podali, że Rosja rekrutuje miesięcznie około 20.000 pracowników w ramach działań związanych z kryptomobilizacją. Ukraińscy urzędnicy podają, że rosyjskie zgrupowanie sił wzdłuż frontu obwodu charkowsko-ługańskiego mniej więcej nie uległo zmianie od lata 2023 roku, co sugeruje, że zaangażowanie nowego personelu w ten obszar kompensuje rosyjskie straty, ale nie zwiększa siły tego ugrupowania. Zastępca przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Rosji Dmitrij Miedwiediew twierdził wcześniej, że rosyjskie wojsko zwerbowało 42.000 żołnierzy między 9 listopada a 1 grudnia. Ukraińskie dane dotyczące rosyjskich ofiar na froncie sugerują, że miesięczne straty w Rosji mogą przekroczyć 20.000 miesięcznych poborów i może być nawet bliski znacznie wyższej wartości Miedwiediewa. Rosyjskie operacje na Ukrainie skłoniły ostatnio rosyjskie dowództwo wojskowe do szybkiego skierowania na Ukrainę nowo utworzonych i słabszych formacji w celu wzmocnienia sektorów frontu, utrudniając długoterminowe wysiłki na rzecz utworzenia rezerw operacyjnych i strategicznych oraz restrukturyzacji rosyjskich sił lądowych. Dane dotyczące zarówno rekrutacji, jak i ofiar prawdopodobnie zmieniają się w ciągu roku, a wszystkie dostępne dane są prawdopodobnie przesadzone. Podane liczby odpowiadają jednak warunkom obserwowanym na polu bitwy, a także innym ukraińskim doniesieniom, że rosyjskiej armii udało się utrzymać obecny poziom personelu na Ukrainie pomimo podobno dużej liczby nowych rekrutów. Wysokie straty rosyjskie prawdopodobnie uniemożliwią siłom rosyjskim pełne uzupełnienie i odtworzenie istniejących jednostek na Ukrainie oraz utworzenie nowych rezerw operacyjnych i strategicznych, jeśli rosyjskie wysiłki w zakresie tworzenia sił będą kontynuowane na obecnym poziomie, podczas gdy rosyjskie wojsko będzie kontynuować działania. Wydaje się jednak, że Rosja jest w stanie w dalszym ciągu absorbować takie straty i uzupełniać je nowymi rekrutami, o ile prezydent Władimir Putin będzie chciał i był w stanie ponieść wewnętrzne konsekwencje.

understandingwar.org

czwartek, 7 grudnia 2023


Nowe dane Ukraine Support Tracker Kilońskiego Instytutu Gospodarki Światowej (IfW Kiel) dotyczące wsparcia dla Ukrainy pokazują, że Zachód staje się "zmęczony wojną", pisze w czwartek portal RND. "Widzimy 87-procentowy spadek nowych zobowiązań pomocowych" - powiedział ekspert IfW Pietro Bomprezzi w rozmowie z portalem.

Porównano okres od sierpnia do października z tym samym okresem ubiegłego roku. O ile w ubiegłym roku pomoc wyniosła w tym czasie 16 miliardów euro, o tyle od sierpnia do października br. wyniosła zaledwie 2 miliardy euro, pisze RND. Oznacza to, że wsparcie spadło do najniższego poziomu od początku wojny.

Spadek pomocy dla Ukrainy dotyczy wszystkich obszarów: wsparcia humanitarnego, finansowego i wojskowego. "Ale największy spadek obserwujemy w pomocy wojskowej" - mówi Bomprezzi. Powołuje się na brak nowych pakietów pomocowych ze strony USA, które do tej pory dostarczyły Ukrainie więcej broni niż ktokolwiek inny. Wewnętrzny spór polityczny w USA blokuje obecnie większe pakiety pomocowe.

"Kolejny wniosek z analizy danych: Ukraina jest coraz bardziej zależna od kilku głównych darczyńców", czytamy. Oprócz USA i Niemiec są to na przykład kraje skandynawskie. "Spośród 42 krajów, które wspierają Ukrainę, mniej niż połowa ogłosiła nowe pakiety pomocowe w ostatnich miesiącach. Unia Europejska i Stany Zjednoczone również nie złożyły prawie żadnych nowych zobowiązań", czytamy.

"Sytuacja jest poważna" - powiedział RND polityk partii Zielonych Anton Hofreiter. Ostrzega, że "grozi nam popełnienie tych samych błędów, co przed 24 lutego 2022 roku".

Zbyt wiele osób zakłada, że Putin jest skłonny do negocjacji, choć nic na to nie wskazuje. Wraz ze swoimi europejskimi partnerami Niemcy muszą szybko i kompleksowo zamówić systemy uzbrojenia z przemysłu obronnego, których Europa i Ukraina potrzebują do obrony. "Kanclerz Scholz i minister obrony Pistorius powinni przestać nieustannie poklepywać się po plecach za to, co do tej pory osiągnęli" - pisze RND.

PAP

środa, 6 grudnia 2023


Od początku wojny na Ukrainie pojawiają się coraz to śmielsze deklaracje państw europejskich, by znacząco zwiększyć możliwości rodzimych przemysłów zbrojeniowych. Tyczy się to nie tylko sprzętu, ale również i amunicji, której to zaczynają objawiać się deficyty.

W pierwszej połowie roku Unia Europejska zapowiedziała wsparcie produkcji amunicji zgodnie z rozporządzeniem ASAP na lata 2023-25. I choć kwota ta zdecydowanie nie będzie wystarczająca to pokazuje ona pewien trend. Komisja Europejska wyznaczyła również kryteria, jakimi powinny się kierować państwa idące w zwiększenie produkcji. Kryteriami były między innymi takie kwestie, jak modernizacja produkcji, podnoszenie kwalifikacji pracowników, skrócenie czasu produkcji, likwidacja wąskich gardeł w zaopatrzeniu w surowce i w samej produkcji, czy zwiększenie odporności poprzez współpracę transgraniczną.

W Polsce również debata w tej kwestii nabrała tempa. Jak w maju bieżącego roku zapowiadał prezes PGZ Sebastian Chwałek, Polska Grupa Zbrojeniowa chce zwiększyć produkcję z 30-40 tys. sztuk amunicji rocznie do ponad 200 tys. Dodał jednak, że proces ten może napotkać przeszkody, jak chociażby problem ze sprowadzaniem nitrocelulozy, choć jak dodał prezes PGZ „naszym celem jest odtworzenie pełnej zdolności do tej produkcji w Polsce. Możemy też to robić sami bądź w kooperacji z naszymi partnerami.”

Podobne sygnały wychodziły także ze Słowacji, choć tu jednak rodzi się pytanie, czy obecny rząd, pod wodzą nieprzychylnie nastawionego do Ukrainy, Roberta Fico będzie chciał iść tym nurtem.

Problemy z produkcją amunicji dotyczą również największych gospodarek europejskich. Pod koniec listopada „Die Welt” w swoi artykule opisał problemy niemieckiego przemysłu. Budeswehrze zaczęło brakować nie tylko amunicji artyleryjskiej, ale też komponentów do jej produkcji, co wynika między innymi z kłopotami w łańcuchu dostaw. Konkretnie mowa tu o Chinach, które napotkały trudności i opóźnienia w produkcji i transporcie bawełny koloidalnej.

Materiał ten jest niezbędny Rheinmetallowi do utrzymania stabilności w produkcji chociażby amunicji artyleryjskiej i czołgowej. Oficjalnie problemy po stronie chińskiej wynikają jeszcze z kwestii pandemicznych. (...)

defence24.pl

wtorek, 5 grudnia 2023


Na początku grudnia siły rosyjskie wyparły obrońców z południowo-zachodniej części Marjinki. Większość miasta, które w dotychczasowych walkach zostało całkowicie zniszczone, znajduje się obecnie pod kontrolą agresora. Ukraińcy utrzymują się tylko na północno-zachodnich obrzeżach, a kontrolowany przez nich teren szacuje się na 10% całkowitej powierzchni. Najeźdźcy nie zaprzestają też ataków na pozostałych kierunkach, a na części z nich ich wojska przesunęły się na dystansie od kilkuset metrów do jednego kilometra. W ostatnich dniach odnotowali kolejne postępy na północny zachód od Kreminnej, posuwając się w kierunku miejscowości Terny i Jampoliwka, a także na zachód od Bachmutu, wypierając obrońców z południowo-zachodnich przedmieść tego miasta w kierunku wsi Iwaniwśke. Na północ od Awdijiwki siły rosyjskie poszerzyły obszar kontrolowany na zachód od linii kolejowej, oskrzydlając Stepowe. 1 grudnia przekroczyły również część ukraińskiej linii umocnień na zachód od miasta, oskrzydlając Siewerne i zbliżając się od zachodu do jednego z rejonów umocnionych w Awdijiwce, na obszarze tzw. dziewiątego kwartału (mikrorejon „Chemik”).

Na północny wschód od Kupiańska rejonem bezpośrednich starć stała się Syńkiwka, lecz obrońcy nie dopuścili do umocnienia się Rosjan w jej północnej części. Bezskuteczne pozostały także kolejne rosyjskie próby wyparcia Ukraińców z centralnej części miejscowości Krynky na lewym brzegu Dniepru. Obrońcy wciąż mają przerzucać przez rzekę wzmocnienia i skutecznie kontratakować. W związku z obserwowanym przesunięciem części sił ukraińskich operujących na południe od Orichiwa w obwodzie zaporoskim na inne kierunki 4 grudnia najeźdźcy mieli przejść do natarcia w rejonie Robotyne–Werbowe, lecz nie osiągnęli dotychczas istotnych postępów. Zgodnie z przekazem ukraińskiego Sztabu Generalnego mimo trudnych warunków pogodowych wróg nie zmniejszył znacząco częstotliwości szturmów i na głównych kierunkach działań utrzymuje się ona na poziomie 20 na dobę.

(...)

1 grudnia ukraińska służba graniczna uniemożliwiła przekroczenie granicy byłemu prezydentowi Petro Poroszence, udającemu się z wizytą do Polski i USA. Zgodę na wyjazd wydał przewodniczący Rady Najwyższej, lecz potem została ona unieważniona przez jego zastępcę po otrzymaniu poufnej informacji przygotowanej przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). 2 grudnia wydała ona komunikat, że przyczyną anulowania zgody na opuszczenie kraju przez Poroszenkę była potrzeba zapobieżenia jego spotkaniu z premierem Węgier Viktorem Orbánem. SBU wskazała na konieczność oceny zasadności wyjazdów polityków za granicę i ostrzegła, że rosyjskie służby w ramach operacji dezinformacyjno-psychologicznej będą próbowały wykorzystać zagraniczne kontakty przedstawicieli ukraińskiej elity politycznej do forsowania tezy, że poszukują oni sposobów na rozpoczęcie negocjacji z Moskwą. Według ukraińskiego kontrwywiadu spotkanie Poroszenki z Orbánem, który zajmuje zdecydowane antyukraińskie stanowisko, byłoby niekorzystne dla Kijowa. 4 grudnia były prezydent przyznał, że zamierzał udać się na Węgry, aby przekonać kierownictwo tego państwa do zmiany zdania w kwestii przyszłego członkostwa Ukrainy w UE. Decyzję o niewypuszczeniu go z kraju uznał za „bezsensowną, bezpodstawną i dyskredytującą nie tylko opozycję, lecz także demokrację na Ukrainie”.

4 grudnia rzecznik prasowy ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) Andrij Jusow ostrzegł, że w ostatnim czasie rosyjskie służby specjalne, zdając sobie sprawę, że promowanie narracji prorosyjskiej nie przynosi skutku, próbują przejąć kontrolę nad liderami opinii publicznej (eksperci, blogerzy, komentatorzy w sieciach społecznościowych wyrażający rozczarowanie sytuacją na froncie). Rosjanie, podszywając się pod ukraińskich patriotów, dążą do zwiększenia krytyki pod adresem władz.

(...)

Komentarz

Obie walczące strony nieustannie modyfikują taktykę wykorzystania i zwalczania dronów, co po ostatniej zmianie w wykonaniu Rosjan przełożyło się na obserwowany od 4 grudnia spadek deklarowanego przez obrońców odsetka zestrzelonych „szahedów”. Najprawdopodobniej ma on jednak charakter czasowy i potrwa do momentu wypracowania nowej metody przeciwdziałania bezzałogowcom. Po stronie ukraińskiej niszczeniem dronów kamikadze wroga zajmują się obecnie głównie tzw. mobilne grupy ogniowe, wyposażone w środki krótkiego zasięgu. Ze względu na niedostateczny zasób pocisków do systemów obrony powietrznej Ukraińcy starają się je oszczędzać, aby móc odpierać spodziewane ataki rakietowe przeciwnika na infrastrukturę energetyczną. Zachodnie pociski są na ogół wielokrotnie droższe niż wykorzystywane przez Rosjan „szahedy” i agresor wykorzystywał je do wyczerpywania zasobów ukraińskiej obrony powietrznej. Permanentne ataki bezzałogowców na lotnisko w Starokonstantynowie – główną bazę ukraińskiego lotnictwa uderzeniowego (samolotów bombowych Su-24, które są podstawowym środkiem przenoszenia pocisków manewrujących Storm Shadow/SCALP) i jednocześnie miejsce składowania otrzymywanych z Zachodu pocisków – mają przypuszczalnie podobny cel: zużycie lokalnych środków obrony oraz dezorganizowanie działania bazy. Większość zniszczeń w rejonie lotniska, podobnie jak w zlokalizowanych w obwodzie chmielnickim dużych składach amunicji, to efekt rosyjskich ataków rakietowych.

Ingerencja SBU, która w ostatniej chwili uniemożliwiła Poroszence wyjazd z Ukrainy, wskazuje, że Biuro Prezydenta chce zachować kontrolę nad kontaktami zagranicznymi przedstawicieli elity politycznej. Zwraca uwagę, że ukraińskie służby specjalne i przedstawiciele władz od dłuższego czasu ostrzegają przed rosyjską operacją specjalną mającą doprowadzić do wywołania kryzysu wewnętrznego poprzez podsycanie niezadowolenia społecznego. Aktywności Rosjan nie można lekceważyć, lecz ubocznym skutkiem ich działań może być piętnowanie osób krytykujących władze jako świadomych bądź nieświadomych pomocników wrogich służb.

osw.waw.pl

Po tym, jak dziennikarze zaczęli spekulować o napięciach, Załużny celowo unikał mediów, tylko sporadycznie pojawiając się z oświadczeniami w prasie zagranicznej. To według "Ukraińskiej Prawdy" przyczyniło się do większej popularności oficera i spowodowało "fenomenalną reakcję ukraińskiego społeczeństwa" na tę postawę.

"Niektóre zagraniczne organizacje niedawno przeprowadziły badania fokusowe w Ukrainie. Żebyście zrozumieli — ludzie utożsamiają Załużnego z bóstwem. "On nas chroni", "on chroni naszych chłopców" — ludzie wyrażają takie czysto irracjonalne przekonanie" — powiedział pod warunkiem zachowania anonimowości dziennikarzom "Ukraińskiej Prawdy" wpływowy urzędnik wysokiego szczebla władz Ukrainy.

Według nowego, grudniowego sondażu przeprowadzonego przez agencję badania opinii publicznej "Rating", gdyby wybory prezydenckie w Ukrainie odbyły się w najbliższych dniach, 47,4 proc. wyborców zagłosowałoby na Wołodymyra Zełenskiego, a 30,7 proc. na Załużnego.

Jak zauważa "Ukraińska Prawda", pełne wyniki sondażu nie zostały podane do wiadomości publicznej. Tylko jeden slajd został opublikowany na kanale telegramu "Vertical", który jest powiązany z biurem Zełenskiego.

Dziennikarze "Ukraińskiej Prawdy" zapoznali się z pełnymi danymi badania. Według nich w drugiej turze Zełenski otrzymałby 42 proc. głosów, a Załużny — 40 proc. Załużny nie zrobił jednak żadnych politycznych kroków, aby cieszyć się takim poparciem wyborców.

"On jako medialny podmiot polityczny w ogóle nie istnieje" — stwierdza "Ukraińska Prawda".

Według ukraińskich dziennikarzy napięcie między Zełenskim i Załużnym wynika z mieszania się kompetencji dotyczących prowadzenia wojny i polityki.

"Zełenski wprowadził elementy polityki do dowodzenia armią, czyli do strefy odpowiedzialności Załużnego. Jednocześnie szef Sił Zbrojnych Ukrainy wbrew własnej woli stał się zauważalnym zjawiskiem w rzeczywistości politycznej, czyli w sferze żywotnych interesów prezydenta" — pisze "Ukraińska Prawda".

Obiektywne okoliczności wymagały, aby Zełenski cieszył się statusem głównodowodzącego armią nie tylko formalnie — konieczne było, aby faktycznie włączył się w planowanie wojskowe i dowodzenie.

Rozmówcy z wewnętrznego kręgu prezydenta powiedzieli dziennikarzom "Ukraińskiej Prawdy", że w ten sposób Zełenski stworzył równoległe mechanizmy komunikacji z dowódcami różnych gałęzi sił zbrojnych, na przykład z szefem Wojsk Lądowych Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandrem Syrskim i szefem Sił Powietrznych Ukrainy Mykołą Oleszczukiem.

"Ukraińska Prawda" napisała, że z jednej strony bezpośredni kontakt z wojskiem przyspiesza pracę prezydenta, ale z drugiej strony sytuacja ta sprawia, że informacje omijają Załużnego i destabilizują jego pracę. Szef ukraińskiej armii z opóźnieniem otrzymuje część informacji od swoich formalnych podwładnych, a niekiedy w ogóle nie ma do nich dostępu.

"Widzicie, czasami można odnieść wrażenie, że Zełenski ma dwa rodzaje żołnierzy w Siłach Zbrojnych Ukrainy — "dobre", dowodzone przez Syrskiego i innych faworytów, oraz "złe", które podlegają Załużnemu. Jest to bardzo demotywujące dla głównodowodzącego armią, a co najważniejsze, uniemożliwia mu dowodzenie całym wojskiem" — wyjaśnił dziennikarzom "Ukraińskiej Prawdy" rozmówca z zespołu prezydenta Ukrainy.

Inne tarcia między Zełenskim a Zalużnym rzekomo dotyczyły masowych zwolnień szefów regionalnych komisji wojskowych podejrzanych o korupcję.

"Szef Państwowego Biura Śledczego Suchaczow zaczął latem opowiadać, jak fajnie jest zwalniać komisarzy wojskowych. Po nim głos zabrał Załużny, który stwierdził: "Chcę podziękować stróżom prawa, temat korupcji jest ważny. Chciałbym jednak również ogłosić najnowsze dane dotyczące mobilizacji. We wszystkich regionach nastąpił gwałtowny spadek" — powiedział ukraińskim dziennikarzom jeden z uczestników spotkania, które odbyło się między wysokimi rangą politykami władz Ukrainy.

"Ukraińska Prawda" zwraca również uwagę na ostatnie przetasowania kadrowe — dymisję dowódcy Sił Medycznych Tetiany Ostaszczenko oraz dymisję dowódcy Wojsk Specjalnych Wiktora Chorenki, a także możliwą dymisję dowódcy Zunifikowanych Sił Zbrojnych Ukrainy Serhija Najewa, który jest podejrzany w sprawie "kapitulacji" południowej Ukrainy (nieoficjalnie nazywanej w kręgach ukraińskiej władzy "sprawą Załużnego").

"Ukraińska Prawda" twierdzi, że wszyscy ci oficerowie wojskowi są częścią kręgu głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy, a ich odwołanie wprowadza niestabilność w pionie dowodzenia.

Nieporozumienia między Zełenskim i Załużnym znacznie się nasiliły na tle niepowodzeń podczas kontrofensywy Sił Zbrojnych Ukrainy.

Plan ofensywy został opracowany przez wojskowych pod kierownictwem głównodowodzącego armią, podczas gdy kierownictwo polityczne wykorzystało te kalkulacje do zwrócenia się o pomoc do zachodnich partnerów i rekrutacji nowych jednostek.

Armia rosyjska umiejętnie wykorzystała przerwę operacyjną do przygotowania zmasowanej obrony, podczas gdy ukraińska armia nie miała wystarczających sił do przeprowadzenia skutecznej kontrofensywy, m.in. z uwagi na to, że nie otrzymała całej broni obiecanej przez Zachód.

Ukraina potrzebuje nowych dostaw amunicji przed nowym rokiem. W tym celu konieczne jest wcześniejsze poznanie potrzeb Sił Zbrojnych Ukrainy, lecz Sztab Generalny najprawdopodobniej nie przedstawił jeszcze politykom planu strategicznego na 2024 r.

Według "Ukraińskiej Prawdy" obliczenia Sztabu Generalnego pokazują, że do wykonania zadania prezydenta, jakim jest wyzwolenie całego terytorium Ukrainy, potrzebne są środki w wysokości 350-400 mld dol. (od 1 bln 400 mld zł do 1 mld 600 mln zł). Ukraińscy dziennikarze stwierdzili, że ani przywódcy polityczni, ani zachodni partnerzy nie są zadowoleni z takiego planu dotarcia do granic z 1991 r.

Niektóre szczegóły tego planu zostały rzekomo przedstawione szefowi Pentagonu Lloydowi Austinowi podczas jego wizyty w Kijowie, która miała miejsce 20 listopada 2023 r.

"Austinowi powiedziano o potrzebie dostawy 17 mln pocisków. Był zaskoczony, delikatnie mówiąc, ponieważ niemożliwe jest zebranie takiej liczby pocisków na całym świecie" — powiedział "Ukraińskiej Prawdzie" wysoki rangą ukraiński urzędnik.

Ów przedstawiciel ukraińskiej władzy stwierdził, że Załużny rzekomo osobiście skarżył się sekretarzowi obrony USA na problemy z biurem Zełenskiego.

"Austin powiedział nam wtedy, że Załużny narzekał na to, jak mu się przeszkadza. Cóż, jasne jest, że prezydent również dowiedział się o tych rozmowach — nie sprzyjają one budowaniu zaufania" — powiedział rozmówca "Ukraińskiej Prawdy".

"Ukraińska Prawda" pisze jednak, że znaczna część zespołu Wołodymyra Zełenskiego kategorycznie sprzeciwia się dymisji obecnego głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy.

Najprawdopodobniej trudno byłoby zastąpić Załużnego. Jedynym oczywistym kandydatem na jego stanowisko wydaje się dowódca wojsk lądowych Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Syrskij. Nie cieszy się on jednak popularnością obywateli Ukrainy, a także nie może pozbyć się reputacji generała, który nie liczy się ze stratami.

Zdaniem "Ukraińskiej Prawdy" głównym problemem dla gabinetu Zełenskiego będzie pojawienie się nowej "supergwiazdy" w ukraińskiej polityce. W momencie rezygnacji obecnego prezydenta nieuchronnie stałby się nią Załużny.

onet.pl/Meduza

piątek, 1 grudnia 2023


29 listopada wojska rosyjskie zajęły graniczącą z Bachmutem od zachodu miejscowość Chromowe, której nie zdołały opanować wiosną, kiedy zajmowały miasto. Poszerzyły też kontrolowany obszar w rejonie położonego na północny zachód od Bachmutu Zbiornika Berchiwskiego oraz na północ od Awdijiwki, w kierunku wsi Nowokałynowe. Na północny wschód od Kupiańska wyszły na obrzeża flankującej je Syńkiwki. Nieznaczne postępy poczyniły również na wschód od Kupiańska, na zachód od Kreminnej, gdzie wznowiły działania w tamtejszym masywie leśnym, oraz na południowy zachód od Wełykiej Nowosiłki, na pograniczu obwodów donieckiego i zaporoskiego. Z kolei siły ukraińskie odparły kolejne próby likwidacji przyczółku w miejscowości Krynky na lewym brzegu Dniepru i umocniły się w jej środkowej części. Posunięcia obu stron na pozostałych kierunkach nie przyniosły zmian.

(...)

Tego samego dnia /30 listopada - red./ prezydent Wołodymyr Zełenski podczas spotkania z wojskowymi w obwodzie zaporoskim wydał polecenie budowy i wzmocnienia fortyfikacji „na wszystkich głównych kierunkach”, zwłaszcza w rejonie Awdijiwki, Marjinki, linii obrony Kupiańsk–Łyman, a także w obwodach charkowskim, sumskim i czernihowskim. Zełenski wskazał też na konieczność stawiania umocnień w obwodach oddalonych od linii frontu (kijowskim, rówieńskim i wołyńskim). Zaapelował do prywatnych przedsiębiorców o udzielenie pomocy w budowie konstrukcji inżynieryjnych.

(...)

Komentarz

Zgodnie z deklaracjami obu walczących stron zima nie wpłynęła znacząco na spowolnienie tempa działań. W podejmowanych przez Rosjan i Ukraińców atakach uczestniczą jednak niewielkie grupy żołnierzy, głównie piechota wspierana przez artylerię, często bez udziału pojazdów opancerzonych. Powolny postęp Rosjan potwierdza, że na większości kierunków siły obrońców odczuwają zmęczenie długotrwałością wojny, zwłaszcza że – w odróżnieniu od wojsk agresora – są zdecydowanie rzadziej rotowane. Do poprawy tej sytuacji mają prowadzić przygotowywane przez Kijów zmiany w ustawodawstwie dotyczącym poboru i mobilizacji.

Polecenie wydane przez prezydenta Zełenskiego, aby władze wojskowe z pomocą biznesu prywatnego przystąpiły do przyśpieszonej rozbudowy fortyfikacji i zapór inżynieryjnych, oznacza, że siły ukraińskie przygotowują się do długotrwałej wojny pozycyjnej. Świadczy również o tym, że po upadku Bachmutu wiosną tego roku ukraińskie siły zbrojne zaniedbały prace przy umacnianiu zajmowanych pozycji, co może niekorzystnie wpłynąć na hamowanie postępów wojsk wroga w strefie przyfrontowej.

osw.waw.pl

środa, 29 listopada 2023


Pomimo trudnych warunków pogodowych Rosjanie kontynuują natarcie pod Awdijiwką, lecz zrezygnowali z użycia broni pancernej (z wyjątkiem strefy przemysłowej na obrzeżach miasta). Przeważnie stosują taktykę wypracowaną przed rokiem przez wagnerowców, tj. ciągłe szturmy małych grup piechoty. W porównaniu z ubiegłorocznymi walkami pod Bachmutem intensywność tych ataków jest wyraźnie mniejsza, co wynika przede wszystkim z użycia oddziałów regularnej armii, w przypadku których dowództwo rosyjskie musi się bardziej liczyć ze stratami i nie może na masową skalę stosować wobec nich drakońskich kar w celu utrzymania dyscypliny. Pod Awdijiwką walczą co prawda kompanie szturmowe złożone z kryminalistów (tzw. oddziały Sztorm-Z i Sztorm-V), niemniej stanowią one mniejszość atakujących sił rosyjskich i nie mogą już liczyć na regularny dopływ uzupełnień z więzień.

Odniesione w listopadzie niewielkie sukcesy taktyczne armii rosyjskiej nie zmieniają w zasadniczy sposób położenia walczących pod Awdijiwką stron. Jeszcze w październiku Rosjanom udało się przekroczyć linię kolejową w okolicy Stepowego, jednak od tego czasu nie potrafili oni stworzyć tam silnego przyczółku umożliwiającego dalszy ruch w kierunku zachodnim i przecięcie w pobliżu Orliwki linii komunikacyjnych zgrupowania ukraińskiego. Sytuacja obrońców, choć niełatwa, daleka jest na razie od klęski. Główne ataki Rosjan wyprowadzane są z obniżeń terenowych znajdujących się pod ukraińską kontrolą ogniową. Dodatkowo muszą oni przeznaczać duże siły na ubezpieczenie swoich skrzydeł, narażonych na ataki przeciwnika przede wszystkim w rejonie wsi Perwomajśke i Nowokałynowe. Z kolei największymi problemami dla obrońców są narastające wycieńczenie brygad, które od wielu miesięcy walczą bez rotacji na tym trudnym odcinku frontu, oraz coraz większe trudności z zaopatrzeniem.

osw.waw.pl