Od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę ChRL znajduje się w trudnej sytuacji międzynarodowej. Wojna i bezprecedensowe sankcje nałożone na Moskwę przyspieszają polaryzację na świecie. Globalny system sojuszy amerykańskich zadziałał skutecznie i doszło nie tylko do konsolidacji NATO, lecz także do nawiązania współpracy pacyficznych sojuszników USA – jak Japonia i Australia – z partnerami europejskimi. Dostarczyły one również pomoc Ukrainie, co musi budzić obawy w Pekinie, że w wypadku konfliktu na Indo-Pacyfiku będą mogły liczyć na wsparcie członków NATO. Chińska propaganda od początku wojny powiela rosyjską narrację, że odpowiedzialność za nią ponoszą Sojusz i Waszyngton. ChRL nie rezygnuje z dalekosiężnych celów strategicznych w regionie, lecz przebieg agresji na Ukrainę oraz reakcja Zachodu wymagają od niej zaakceptowania nowych realiów. Pekin musi przede wszystkim uznać, że pozostająca jego priorytetem inkorporacja Tajwanu nie nastąpi w przewidywalnej przyszłości za pomocą lokalnej „operacji specjalnej”, ale oznaczałaby duży konflikt międzynarodowy, do którego w najbliższym czasie Armia Ludowo-Wyzwoleńcza (ALW) nie będzie przygotowana. Dostrzeżenie tego faktu już zaowocowało relatywnym zmniejszeniem aktualnej liczby i intensywności incydentów w Cieśninie Tajwańskiej.
Inwazja na Ukrainę to pierwszy poważny test globalnych ambicji ChRL i FR wyłożonych we wspólnej deklaracji z Pekinu 4 lutego br., gdzie strony nie tylko uznały za symetryczne zagrożenie dla wzajemnego bezpieczeństwa istniejące i tworzące się w Europie i Indo-Pacyfiku sojusze, lecz także zgłosiły słabo zawoalowane pretensje do przywództwa w świecie. Dokument sugeruje, że ChRL w regionie Indo-Pacyfiku, a FR na Starym Kontynencie będą dążyć do przebudowy architektury bezpieczeństwa. Na obydwu kierunkach chodzi o: osłabienie istniejących sojuszy regionalnych budowanych po II wojnie światowej przez USA; wypchnięcie wojsk amerykańskich; pozostawienie Europy i Indo-Pacyfiku otwartych na – odpowiednio – rosyjską i chińską presję polityczną i militarną; zapobieżenie ewentualnemu powstaniu wspólnego obozu państw obu regionów świata, który mógłby w przyszłości skierować się przeciwko de facto sojuszowi Pekinu i Moskwy. ChRL, podejmując działania na Indo-Pacyfiku, stosuje na obecnym etapie środki odmienne od rosyjskich, co utrudnia rozpoznanie zbieżności celów na oddalonych od siebie kierunkach geograficznych. Pekin, poza próbami rozwiązania kwestii tajwańskiej, kontynuuje jednak również starania na rzecz osłabiania amerykańskiego systemu sojuszy w regionie oraz budowę zaplecza dla operacji na Pacyfiku, którą miałaby przeprowadzić wciąż rozbudowywana Marynarka ALW.
Większość państw Indo-Pacyfiku patrzy na wojnę na Ukrainie z niepokojem, ponieważ martwi się, że siłowa zmiana granic lub wasalizacja suwerennego państwa może zostać w przyszłości wykorzystana przez ChRL do przebudowy porządku międzynarodowego w regionie. Skutkowało to nie tylko przyłączeniem się kilku z nich do sankcji przeciwko FR, lecz także nasileniem się ich kontaktów z Waszyngtonem, co – jak obawia się Pekin – może zaowocować nowymi porozumieniami obronnymi. W odpowiedzi na rozwój sytuacji politycznej w regionie Chiny zintensyfikowały dyplomację, lecz ich działania są w dużej mierze natury defensywnej i – poza posunięciami względem niektórych państw wyspiarskich południowego Pacyfiku – nie można mówić o poszerzaniu wpływów. W wielu miejscach ChRL spotyka się również z podejrzliwością miejscowych elit politycznych oraz zwiększoną aktywnością Waszyngtonu i jego sojuszników.
Wojna na Ukrainie wywołała kryzys w relacjach japońsko-rosyjskich, ale też zdynamizowała regionalną rywalizację chińsko-japońską. Tokio wysłało Kijowowi pomoc humanitarną i niekoncesjonowany sprzęt wojskowy (niepotwierdzone doniesienia prasowe mówią, że wkrótce przekaże również broń), a także szybko wprowadziło sankcje na Moskwę, która w odpowiedzi zerwała rozmowy dotyczące formalnego traktatu pokojowego. Rosyjskie śmigłowce wojskowe naruszyły japońską przestrzeń powietrzną, przeprowadzano również manewry na administrowanych przez FR Wyspach Kurylskich. Zmiany w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa Japonii zaczęły jednak zachodzić jeszcze przed inwazją na Ukrainę i wynikają z przekonania, że aneksja Tajwanu będzie tylko pierwszym etapem ekspansji ChRL, a jego terytorium stanie się dla Pekinu punktem wyjścia do ataku na sporne wyspy Senkaku (chiń. Diaoyu) i archipelag Riukiu. Dlatego zachowanie przez Tajwan de facto niepodległości to priorytet strategiczny Tokio.
Przyjęty w zeszłym roku projekt budżetu Japonii zakłada skokowy wzrost wydatków na obronę: znacznie przekroczyły one poziom 1% PKB – do tej pory psychologiczną barierę dla społeczeństwa – a Tokio nie ukrywa, że docelowo mają osiągnąć 2% PKB. Tamtejsze elity polityczne zaczęły otwarcie – ustami emerytowanych polityków z byłym premierem Shinzō Abe na czele – twierdzić, że bezpieczeństwo i status quo w Cieśninie Tajwańskiej stanowią żywotny interes Japonii. Pojawiają się także hasła o bezwzględnej potrzebie przyjęcia amerykańskiej broni jądrowej. Mimo dementi z Waszyngtonu i Tokio wciąż słychać opinie o konieczności przyłączenia się do AUKUS (Australia, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone) lub pogłębionej współpracy z tym formatem. Tym samym już w pierwszych tygodniach rosyjskiej napaści na Ukrainę doszło do uruchomienia zaskakujących i dalece niekorzystnych dla Pekinu procesów o strategicznym ciężarze, obejmujących najsilniejszego sąsiada i rywala Chin, tj. Japonię.
Pierwszoplanowym celem ChRL jest przejęcie kontroli na Tajwanem, co pozwoliłoby na osiągnięcie szeregu celów politycznych, strategicznych i gospodarczych. „Zjednoczenie Tajwanu z macierzą” odgrywa nie mniejszą rolę w politycznej mitologii Komunistycznej Partii Chin (KPCh) niż „zbieranie ziem ruskich” w imaginarium Kremla. Odzyskanie terenów utraconych w „wieku upokorzeń” to jeden z głównych postulatów KPCh od początków jej istnienia. Przygotowywanie do zbrojnego – jeżeli zajdzie potrzeba – przejęcia tych terytoriów stanowi również element masowej mobilizacji w kraju oraz źródło legitymizacji wewnętrznej partii. Poza politycznym, Tajwan ma dla ChRL, której granice morskie są zamknięte przez tzw. pierwszy łańcuch wysp[4], kluczowe znaczenie strategiczne. Opanowanie go pozwoliłoby Marynarce ALW na wyjście na otwarty Pacyfik i ocean światowy. Jest też ważnym ośrodkiem gospodarczym (22. gospodarka świata w 2021 r.) i rozwoju nowoczesnych technologii (największy w skali globu przemysł półprzewodników). Przemiany społeczno-polityczne zachodzące na wyspie od końca lat osiemdziesiątych XX wieku zaowocowały przy tym powstaniem odrębnej tożsamości jej mieszkańców, co przekreśla perspektywę pokojowego zjednoczenia i otwiera drogę do zbrojnego rozstrzygnięcia przyszłości Tajwanu.
Dotychczasowy przebieg inwazji FR na Ukrainę i porażka planu szybkiego obalenia tamtejszych władz zmusi kierownictwo KPCh do przeprowadzenia ewaluacji swojej strategii, ale nie zmiany celów wobec Tajwanu. Rosyjscy decydenci w sposób zideologizowany i błędny ocenili postawy społeczeństwa ukraińskiego i jego determinację do obrony niepodległości, co każe przywódcom ChRL przemyśleć, czy ich założenia wobec Tajwańczyków nie są równie chybione. Także sankcje nałożone na Rosję – przerastające oczekiwania jej i Pekinu – z pewnością zmusiły szefostwo KPCh do uznania, że siłowe przejęcie Tajwanu będzie miało szeroki kontekst międzynarodowy.
Determinacja Waszyngtonu do obrony istniejącego porządku międzynarodowego, w tym na Pacyfiku, znalazła swój wyraz w powstaniu porozumienia AUKUS we wrześniu 2021 r., które obejmuje m.in. współpracę przy tworzeniu australijskiej floty okrętów podwodnych z napędem jądrowym. Również aktywność władz japońskich względem Tajwanu oraz wypowiedzi medialne prezydenta Bidena, że Stany Zjednoczone mają obowiązek obrony wyspy[5], pokazały, że ewentualny konflikt z Tajpej prawdopodobnie szybko przekształci się w otwartą wojnę z USA i ich sojusznikami. Ponadto czysto wojskowe doświadczenia z walk na Ukrainie stanowią ostrzeżenie, że modernizowana i szybko adaptująca się do prowadzenia asymetrycznego konfliktu armia tajwańska to poważny przeciwnik, który będzie mógł liczyć na wsparcie z zagranicy. W tej sytuacji priorytetem Pekinu jest rozbicie lub przynajmniej zapobieżenie rozszerzaniu się amerykańskich inicjatyw obronnych w regionie oraz – w ramach antycypacji konfliktu morskiego ze Stanami Zjednoczonymi – uzyskanie baz na zachodnim Pacyfiku, aby skutecznie odizolować Tajwan na wypadek wojny.
ChRL uważa, że każdy sojusz obronny na Indo-Pacyfiku będzie skierowany przeciwko niej i wykorzystany przez USA do ograniczenia jej wzrostu. Od czasu rosyjskiego ataku na Ukrainę działania chińskiej dyplomacji koncentrują się na zapobieganiu angażowaniu się państw i organizacji regionalnych w sankcje przeciwko Moskwie. Pekin obawia się bowiem, że Waszyngton mógłby wykorzystać oburzenie inwazją do zintegrowania i wzmocnienia sieci mniejszych sojuszy w jeden pakt obronny, nazywany w chińskiej propagandzie „indo-pacyficznym NATO”. Przedstawiciele ChRL na każdym kroku powtarzają, że sankcje są nielegalne oraz szkodzą światowej gospodarce i odbudowie po pandemii COVID-19.
(...)
Rosnące zaangażowanie USA na obszarze Indo-Pacyfiku i wynikające z niego zmiany w regionalnym krajobrazie politycznym niepokoją ChRL. Widać też wzrost aktywności Australii i Japonii. Głównym wyzwaniem dla Pekinu pozostaje natomiast ewentualność wypracowania przez Stany Zjednoczone wspólnego frontu z Europą i NATO w sprawie Ukrainy czy wzmocnienia swoich sojuszy na Indo-Pacyfiku. Waszyngton ostrzega, że Chiny „poniosą konsekwencje”, jeśli dostarczą Rosji pomoc w inwazji lub w omijaniu sankcji. Niemniej nawet jeśli deklaracja ta powstrzyma je przed takimi krokami, to nie będzie oznaczać zerwania głębokich więzi strategicznych Pekinu z Moskwą, a w dalszej perspektywie – wręcz pogłębi współpracę dwustronną, ponieważ agresja na Ukrainę tylko uwypukliła strukturalne zależności między zdolnościami Rosji do odbudowy wpływów w Europie i potencjałem ChRL do ekspansji na Indo-Pacyfiku. Dlatego kierownictwo KPCh postrzega działania Zachodu mające na celu osłabienie Kremla lub obalenie Władimira Putina jako nakierowane równocześnie na zdławienie wzrostu i wpływów Chin.
W międzyczasie Pekin koncentruje się na wzmocnieniu relacji z dotychczasowymi partnerami. Jest to podyktowane nie tylko oporem pozostałych państw regionu, lecz także konsternacją KPCh. Ta zaś bierze się stąd, że zarówno dotychczasowy przebieg wojny rosyjsko-ukraińskiej, jak i reakcje USA oraz ich sojuszników drastycznie odbiegają od zakładanych. Zgodnie z narracją propagandową partii „Zachód chyli się ku upadkowi”, a u podstaw polityki zagranicznej „państw kapitalistycznych” leżą krótkowzroczne interesy dużych korporacji, więc silny i kosztowny odzew krajów zachodnich dziwi nie mniej niż słabość armii FR. Ten stan rzeczy sprawia, że niepotrafiący wyjść poza dotychczasowy paradygmat myślenia przywódcy ChRL utracili na jakiś czas pewność siebie. Brak pomysłu na wyjście z trudnej sytuacji międzynarodowej maskuje się aktualnie aktywnością dyplomatyczną, ale nie przynosi ona wymiernych rezultatów, nie licząc sukcesu w postaci umowy z Wyspami Salomona. Próby osłabienia stosunków Filipin czy Korei Południowej, ale też mniejszych państw regionu, z USA są skazane na niepowodzenie. Wynika to z szoku, jaki wywołały napaść Rosji oraz podważanie przez nią suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy, co stanowiło dla tych krajów niebezpieczny precedens. Zmiana sytuacji nie doprowadzi jednak do rewolucji w zakresie chińskich celów, lecz co najwyżej do reewaluacji środków, możliwości i strategii. Obecnie – ze względu na napięty okres polityczny przed planowanym na jesień XX Zjazdem KPCh – w partii nie ma przestrzeni na taką debatę, ponieważ nałożyłaby się na nią rywalizacja frakcji przed najważniejszą w perspektywie najbliższych pięciu lat roszadą personalną w ChRL.
osw.waw.pl










