Jacek Gądek: - Cyryl jednak był jakąś nadzieją? 10 lat temu był w Polsce z wizytą, potem spotkał się też z papieżem Franciszkiem.
Michał Klinger, biblista, teolog prawosławny i dyplomata: W 2012 r. był w Polsce i była to dość ważna wizyta - właściwie pierwsza taka zachodnia oficjalna wizyta Patriarchy Moskiewskiego w Polsce, czy wręcz na Zachodzie. Przyjechał na zaproszenie katolickiego Episkopatu Polski. Przygotowania do niej trwały bardzo długo.
- Z jakim przekazem przyjechał Cyryl?
Chodziło o poważne rzeczy takie jak pojednanie wobec win z przeszłości - o Katyń i potraktowanie jeńców rosyjskich po wojnie bolszewickiej. W dokumentach była też jednak łyżka dziegciu, że oto oba Kościoły będą się wspierać i walczyć przeciwko - jednym tchem - eutanazji, aborcji, terroryzmowi, ludobójstwu, homoseksualności, zniszczeniu wartości tradycyjnej rodziny.
W polskim Kościele to się podobało, a Cyrylowi taka wymowa wizyty była bardzo potrzebna.
- Bo?
On ma dwa skrzydła swojej Cerkwi, a znacznie silniejsze jest to skrajnie konserwatywne. Ma też trochę postępowej rosyjskiej inteligencji, która takim związkom z Zachodem przyklaśnie. Z tego spotkania w Polsce niestety też niewiele wynikło. Ale była jedna ważna konsekwencja: Cyryl potem spotkał się z Franciszkiem. W bezprecedensowych okolicznościach - na lotnisku w Hawanie. Chodziło zapewne o to, aby nie wytworzyć żadnych okoliczności sakralnych. Inaczej "ortodoksi" mogliby Cyryla oskarżyć o to, że się modlił z - ich zdaniem - heretykiem Franciszkiem.
- To jest to "konserwatywne" skrzydło wiernych rosyjskiej Cerkwi?
Tak, to rzesza ludzi pogrążonych w zabobonie, doszukujących się znaków "na niebie i ziemi", wcale nie tylko białobrodych starców, ale i licznych przedstawicieli różnych elit, ludzi przekonanych, że zło jest na szatańskim Zachodzie. Według mojego rozeznania, jest to też znaczna część elity intelektualnej i artystycznej Rosji. Bodźcem ich postawy antyzachodniej wydaje się być resentyment, uraza bycia niezrozumianymi, pouczanymi z Zachodu. Cerkiew, dodatkowo ożywia banalne, puste merytorycznie "mądrości" historyczne, historiozoficzne.
- Czyli?
Dla przykładu: w pierwszych dniach wojny w Moskwie w jakimś centrum duchownej formacji prawosławnej sfilmowano spotkanie o wojnie w Ukrainie. Brodaci mnisi mówili, że wszystko jest jasne: najpierw Żydzi odpadli, bo nie przyjęli Jezusa, potem odpadli Grecy przyjmując unię z katolikami, a katolicy oczywiście odpadli jako heretycy, a kto został przy prawdziwej wierze? Tylko święta Ruś i teraz cały świat mobilizuje swoje siły, aby na tę świętą Ruś uderzyć, "ale my się temu zgniłemu Zachodowi nie damy".
To aktualnie jest niestety masywny obraz współczesnej mentalności w Cerkwii moskiewskiej. Jeśli przedtem Cyryl musiał jakoś to skrzydło - ten ciemnogród - usatysfakcjonować, to wraz z wybuchem wojny z taką ideologią w tle, staje się to współudziałem w zbrodni.
- Co tak w istocie łączy Cyryla i Putina?
Wbrew temu, co się potocznie w Polsce sądzi, uważam, że niewiele więcej niż banalna sprawa: oto niestety każdy Kościół lubi wpływy, moc, swoje przywileje i ma skłonność do podlizywania dowolnej władzy, by je uzyskać. Kościoły też lubią bogactwo i luksusy.
- A Cyryl jest milionerem? Handlował ponoć papierosami.
Oczywiście, na pewno jest bardzo bogatym człowiekiem. Ale sądzę, że nie o prywatne majątki tu chodzi. Te łatwo ocenić moralnie. Zło korupcji ukrywa się głębiej. Chodzi o bogactwo instytucji Kościoła czy Cerkwi. Wtedy bez wstydu już mówi się o słusznie pozłacanych świątyniach, odbudowywaniu historycznych cerkwi i budowaniu wciąż nowych.
Ten mariaż Kościołów i władz jest powszechny i zadawniony. W przypadku Cerkwi i władzy państwowej w Rosji ostatnio zaczął się niby niewinnie, bo trwa od czasu poprawy stosunków kościelno-państwowych w czasie II wojny światowej. Cerkiew, jak wszędzie indziej, poszerza swe przywileje, zarabia i korzysta, więc teraz się boi, żeby nic nie stracić. Taki bogacz nie pójdzie za Chrystusem, szczególnie w czasie próby.
- Agent Kremla?
Cyryl obecnie jest jak agent wpływu. Od zawsze chciał robić karierę, jeździć po świecie, być przyjmowanym, cieszyć się prestiżem i odgrywać jakąś rolę. Chciałby, ale szczególnie ostatnie dni pokazały, że jest tylko atrapą lidera, a wokół niego jest pewnie dużo agentów i podstawionych przez Kreml ludzi. Cyryl zna nieźle Zachód, bo jeszcze w czasach Leonida Breżniewa tam jeździł, bywał w Watykanie. A jak ktoś w Związku Sowieckim jeździło na Zachód, to tylko za zgodą służb.
- W materiałach KGB funkcjonuje jako agent "Michajłow".
Oczywiste jest to, że miał kontakty ze służbami sowieckimi i rosyjskimi, bo bez tego nigdzie by nie pojechał. Należał do sprawdzonych ludzi reżimu. Obecnie z tego może wynikać co najwyżej to, że są na niego jakieś haki. Ale gdyby miał silniejszy charakter, to w obecnym czasie próby mógłby zrobić coś dobrego. Niestety coraz bardziej się pogrąża.
- Jaka zatem jest obecna relacja Cyryla z reżimem Putina?
Otóż teraz to bardziej Putin Cyryla, bo gdyby nagle patriarcha moskiewski zrobił jakiś spektakularny gest sprzeciwu wobec wojny w Ukrainie, to Putin miałby kłopot. Putin mógłby Cyrylowi narobić problemów, a nawet - choć to byłoby trudne - doprowadzić do odwołania go przez Synod.
Ale to byłby dalszy kłopot Kremla. Musimy bowiem zdać sobie sprawę, że reżim Kremla, jak każdy system totalitarny potrzebuje wzniosłej symboliki i silnych form niosących ideologię. Jest ona w Rosji obecnie silnie tradycyjno-narodowa. Ponieważ ideologia sowiecka została rozmontowana, czego Putin jawnie żałuje, pozostaje jedynie medialna siła "prawosławia" z jego - przecież naprawdę pięknymi - złoceniami, muzyką, brodami.
- Jaki gest mógłby Cyryl jednak wykonać? Skoro wojna idzie nie po myśli Kremla, to może się w którymś momencie odważy.
Niektórzy duchowni Cerkwi jednak protestują przeciwko wojnie. Znany przypadek tuż pod bokiem Cyryla, to taka mała cerkiewka pod miastem Kostroma, gdzie proboszcz o. Jan Burdin, i wikariusz o. Jerzy Edelstein (zwracam uwagę na te inteligenckie nazwiska), w kazaniu do wiernych w niedzielę 6 marca, a także na stronie internetowej parafii, stwierdzili, że: "my chrześcijanie, nie możemy stać z boku, gdy brat zabija brata. Nie powtarzajmy zbrodni tych, którzy z zadowoleniem przyjęli działania Hitlera 1 września 1939 r. Nie możemy wstydliwie zasłaniać oczu i nazywać czarnego białym, złego dobrem, powtarzając, że Abel prawdopodobnie też prowokował swojego brata. Krew mieszkańców Ukrainy pozostanie na rękach nie tylko rządzących Federacją Rosyjską i żołnierzy, którzy wykonują ich rozkazy. Ich krew będzie na rękach nas wszystkich, którzy spróbowali tę wojnę przemilczeć" (cyt. za Aleteia.org). To fantastyczny tekst.
Ledwo skończyła się msza, a już czekała suka sił bezpieczeństwa. Ks. Jan Burdin został aresztowany i grozi mu 15 lat, bo tyle zakłada nowy dekret Putina za słowa prawdy o wojnie w Ukrainie.
gazeta.pl










