Przede wszystkim, na samym wstępie Watling oraz Reynolds zauważają, że rosyjska agresja była skrojona (przynajmniej w założeniach politycznych) na uzyskanie efektów propagandowych już 9 maja tego roku. Stąd przekonanie na Kremlu, że cele wojskowe będą do zrealizowania w krótkim okresie czasu, bez większej mobilizacji społeczeństwa na potrzeby wojny. Tak, żeby finalnie móc skonsumować zyski z kolejnego etapu swoistej „operacji krymskiej" z 2014 r. Lecz finalnie, twarda rzeczywistość realizacji kampanii na polach bitew zadała cios pierwotnej wizji strony rosyjskiej. Autorzy raportu RUSI podkreślili, że pierwsze godziny to coś w rodzaju klasycznego działania militarnego rosyjskich sił zbrojnych. Ukraina odczuła przede wszystkim spektrum akcji Rosjan w ramach walki radioelektronicznej, a także prób zakłócania systemu obrony powietrznej za pomocą bezzałogowych statków latających. Rosjanie oczywiście wyprowadzili też uderzenia rakietowe na wybrane wcześniej cele po stronie ukraińskiej. I przede wszystkim rozpoczęli coś w rodzaju skoku na Kijów, poprzez operację zajęcia portu lotniczego Hostomel pod stolicą Ukrainy.
Lecz właśnie przygotowanie do tego rajdu zaczęło zmieniać sytuację agresorów. Watling oraz Reynolds podkreślają, że przede wszystkim jednostki powietrznodesantowe otrzymały plany działania na trzy dni przed ich realizacją. Zaś jednostki należące do sił zmechanizowanych oraz Rosgwardii zaledwie w 24 godziny przed inwazją. W sumie, nie uzyskano przede wszystkim odpowiedniego całościowego zgrania działań jednostek, nie mówiąc o wielowariantowym ujęciu na potrzeby wystąpienia problemów z realizacją pierwotnych planów ataku. Finalnie, część rosyjskich jednostek wysforowała się głęboko w awangardzie inwazji, ale utraciła kontakt z resztą sił agresorów. Rosjanie mieli mieć możliwość w 48 godzin osiągnąć przedmieścia Kijowa, ale nie udało się tego wykonać w sposób skoordynowany. Watling oraz Reynolds zauważają, że dochodziło nawet do tego, że siły Rosgwardii mające odpowiadać za pacyfikację tyłów nagle znajdowały się na pierwszej linii walk. Zaś obrona ukraińska szybko zauważyła mankamenty rosyjskiej inwazji i zaczęła izolować poszczególne rosyjskie oddziały oraz je systematycznie niszczyć. Oprócz łamania oporu czysto wojskowego, obrońcom Ukrainy udało się w sposób znaczący podważyć odporność psychologiczną żołnierzy zaangażowanych w zbrojną napaść. Co więcej, kolejne dni walk na kierunku kijowskim wykazały, że Rosjanie nie zgromadzili odpowiednich sił, aby myśleć o zajęciu w toku walk stolicy Ukrainy.
Rosjan zaskoczyło również dobre rozpoznanie sił ukraińskich, które skutkowało zwiększoną precyzją rażenia artylerii. Na rzecz zwiększonej świadomości sytuacyjnej ukraińskich dowódców oddziaływała reakcja ludności na zajmowanych przez Rosjan obszarach. Cywile informowali bowiem masowo o ruchach rosyjskich agresorów. Jednakże, Ukraina sięgała też po efektywny tandem systemów bezzałogowych oraz sił operacji specjalnych. Za sprawą tych czynników Rosjanie byli na terenie sobie wrogim. Ponosząc straty w kolumnach wojskowych za sprawą najbardziej znanych z filmików wojennych (publikowanych w mediach społecznościowych) zasadzek, gdzie główną rolę grały ppk i inne lekkie środki rażenia broni pancernej oraz pojazdów. Lecz zdaniem ekspertów RUSI o wiele efektywniejsze było zastosowanie ukraińskiej artylerii. Rosyjska artyleria miała problem z namierzaniem celów, ale tego samego nie można powiedzieć o ukraińskich artylerzystach. Cytowani dowódcy ukraińscy twierdzą, że pociski przeciwpancerne zwolniły tempo rosyjskich działań, ale ich eliminacja to już sprawa artylerii.
Następujące po sobie problemy z atakiem rosyjskim, doprowadziły rosyjskich dowódców do podejmowania ryzyka w rejonie walk. Lecz co ważne, Rosjanie ograniczyli również przemieszczanie własnych najnowszych systemów walki radioelektronicznej i obrony przeciwlotniczej w głąb zajmowanego terytorium, obawiając się ich utraty. Przez co, ich skuteczność w zakresie oddziaływania na ukraińskich obrońców też spadła. Stąd po pierwszym tygodniu spadła znacząco presja wywierana na ukraińskie systemy radarowe przez rosyjskie WRE.
Ukraina, zdaniem Watlinga oraz Reynoldsa podjęła też strategiczną decyzję o priorytetowym potraktowaniu obrony Kijowa. Stąd też, w ten rejon ściągła dodatkowe siły i środki nawet kosztem innych rejonów walk. Przez co, chociażby obrona na południu czy też w Donbasie miała dać czas na konsolidację działań ukraińskich. Jednakże, wszyscy zdawali sobie sprawę, że Ukraina nie ma wystarczających zasobów, aby w pierwszej fazie dać odpór całościowej inwazji rosyjskiej. Zakładano przy tym, że Rosjanie mogą niestety zająć znaczne obszary Ukrainy. Warto nadmienić, że w walkach z agresją wojska ukraińskie poniosły znaczne straty. Dotyczy to nawet najbardziej zaangażowanych w działania ukraińskich specjalsów. Jednak, starania obrońców dały czas na wymaganą mobilizację rezerw kadrowych. Zwiększyła się również presja na rosyjskie kolumny zaopatrzeniowe, obniżając skuteczność zaopatrywania wojsk agresora. Cytowana jest opinia ukraińskich dowódców, która wskazywała, że rosyjskie wyposażenie zdawało egzamin w walkach z Ukraińcami, ale na szczęście przewagi niwelowało niekompetentne jego zastosowanie.
Jeśli chodzi o obecne przegrupowanie i uderzenie w Donbasie, Watling oraz Reynolds twierdzą, że widać w tym aspekcie walkę między FSB a wojskowymi. Ich hipoteza zakłada, że najprawdopodobniej pierwsze plany były w sposób znaczący kreowane przez ludzi ze służb specjalnych. Jednakże, wraz z wyznaczeniem gen. Dwornikowa nastąpiło przerzucenie odpowiedzialności za dalsze prowadzenie kampanii na siły zbrojne. Generalnie, analitycy RUSI widzą przy tym możliwość zwiększenia mobilizacji zasobów rosyjskich na potrzeby dłuższej kampanii w Ukrainie. Wojsko ma widzieć możliwość prowadzenia inwazji długo, planując już letnie działania zbrojne. Stąd też podjęli ryzyko konsolidacji sił i środków przed uderzeniem na Donbas, nawet jeśli wiadomo było, że da to czas Zachodowi na wsparcie Ukrainy. Rosja może więc już dziś planować systematyczne odrywanie, kawałek po kawałku, ukraińskiego terytorium i to przy uwzględnieniu znacznych strat. Dlatego też, bitwę o Donbas nie należy traktować jako decydującej dla całej wojny. Obie strony szykują się na długotrwały konflikt zbrojny.
defence24.pl










