czwartek, 18 sierpnia 2016


I wtedy Angela Merkel zmienia swoją politykę.

(...)

W 2010 r. mówiła, że polityka multikulti się nie sprawdza, ludzie obcy kulturowo się nie asymilują z niemieckim społeczeństwem, a w 2011 r. rząd niemiecki zaczyna ganianie, a w zasadzie polowanie, na duże domy, w których mogliby zamieszkać imigranci, uchodźcy, choć jeszcze przecież wtedy nie było uchodźców. Nie wiedzieliśmy, o co chodzi. Arabska wiosna się dopiero zaczynała. Nikt nie słyszał o uchodźcach. A napór na skupowanie domów był ogromny. Zastanawialiśmy się, skąd mają być ci uchodźcy, szał trwał. W listopadzie 2013 r. rozpoczął się w Kijowie Majdan, potem w 2014 r. Rosjanie anektowali Krym, więc myśleliśmy, że może Putin ruszy na Zachód i te domy dla uchodźców to są dla Ukraińców i Polaków. I nagle słyszymy w mediach, jak Angela Merkel zaprasza wszystkich z Syrii, że Niemcy wszystkich przyjmą. Wtedy jeszcze nie wiemy, że do Europy płyną setki tysięcy ludzi. Po chwili zaczynamy rozumieć, co się dzieje. Skąd jednak niemiecki rząd wiedział, że coś takiego nastąpi? Zaczęła się akcja propagandowa, wmawianie ludziom, że uchodźcy to nowa siła, która sprawi, że niemiecka gospodarka się dźwignie, ci ludzie pójdą do pracy, będą też rodzić dzieci, więc społeczeństwo się nie zestarzeje.

forsal.pl

środa, 17 sierpnia 2016


Finansowa zapaść z 2008 roku sprawiła, że zaczęły pojawiać się głosy wzywające do utworzenia globalnego systemu finansowego, który niwelowałby nierównowagi handlowe, moderował przepływy kapitału spekulacyjnego i zapobiegał systemowemu efektowi domina. Taki był rzecz jasna cel pierwotnego systemu z Bretton Woods. Ale system ten byłby dziś niepożądany i niemożliwy do utrzymania. Jak więc mogłaby wyglądać alternatywa?

Konferencja w Bretton Woods w 1944 roku była miejscem zderzenia dwóch ludzi i ich wizji: Harry'ego Dextera White'a, przedstawiciela prezydenta Franklina Roosevelta oraz Johna Maynarda Keynesa, reprezentującego gasnące imperium brytyjskie. Jak można było się spodziewać, zwycięsko z konfrontacji wyszła wizja White'a, oparta na powojennej nadwyżce handlowej Stanów Zjednoczonych, którą Stany wykorzystały aby "zdolaryzować" Europę i Japonię w zamian za ich zgodę na danie USA wolnej ręki w kwestii polityki monetarnej. Ten nowy powojenny system dał fundament najwspanialszemu okresowi kapitalizmu - aż do chwili, kiedy Ameryka straciła swoją nadwyżkę i układ White'a się zawalił.

opinie.wp.pl

piątek, 12 sierpnia 2016


- "Jeśli państwa kiedyś staną się dużymi osiedlami, prawdopodobne, że osiedla staną się małymi państwami. Ich członkowie będą organizować się w obronie lokalnej polityki i kultury przed obcymi. Historycznie osiedla przekształcały się w zamknięte i oddzielne społeczności... gdy państwo było otwarte" - konkludował ponad trzydzieści lat temu Michael Walzer, opierając się na zgromadzonym materiale historycznym, przestrzegając przed powtórką w nadchodzącej przyszłości. To, co było dlań przyszłością, stało się dla nas teraźniejszością, potwierdzając te obawy i tę diagnozę.

Z nadania globalizacji i jednoczesnego rozwodu mocy i polityki państwa stają się niczym więcej niż nieco większymi sąsiedztwami, zamkniętymi w nieprecyzyjnie zarysowanych, nieszczelnych i nieefektywnie chronionych granicach - podczas gdy wczorajsze osiedla, które miały razem z innymi pouvoirs intermédiaires wylądować na śmietniku historii, wykorzystują wszystko, co zostało z quasi-lokalnej polityki i przeradzają się na ile to możliwe w małe państwa. Przejmują niegdyś zazdrośnie strzeżoną przez państwo prerogatywę oddzielania "nas" od "nich" (i, oczywiście, vice versa). "Naprzód" do "małych państw" sprowadza się w swej istocie do "z powrotem do plemion".

Na terenie zaludnionym przez plemiona, zwaśnione strony stronią od wzajemnych kontaktów i wystrzegają się przekonywania, nawracania, ewangelizowania swych przeciwników. No i nie dziwi, że wolą uciekać się do obelg niż do argumentów, skoro wadliwości obcoplemieńców muszą pozostawać raz na zawsze ich nieusuwalną i nieuleczalną skazą. Defekty i przywary innego plemienia muszą być nienaprawialne, pozostawać na wieki wieków stygmatem nie do zmazania, bo odpornym na wszelkie próby rehabilitacji. Gdy podział na "nas" i "ich" rozgrywany jest z tym celem na uwadze, spotkania antagonistów nie mogą służyć jego załagodzeniu, lecz utrwalaniu przez gromadzenie dalszych dowodów na to, iż wysiłek łagodzenia jest bezsensowny i z góry na niepowodzenie skazany. Aby uniknąć ryzyka i nie kusić licha, członkowie odrębnych plemion wychodzą z siebie, by miast rozmawiać ze sobą, mówić obok siebie - by zapobiec groźbie dialogu przez zastąpienie go serią monologów.

opinie.wp.pl

poniedziałek, 8 sierpnia 2016


w tamtych czasach wybory były jak konkurencja
dwóch sprzedawców gorących paróweczek na deptaku –
obydwaj musieli przesunąć się w stronę środka
(gdyby jeden był za daleko na prawo lub lewo
konkurent zabrałby większy odcinek deptaka)
dziś jednak to podejście jest już przestarzałe
dziś mówimy nie o deptaku
ale o prywatnych odrzutowcach w drodze na wczasy do Hamptons
dziś najpotężniejszą siłą w amerykańskiej polityce
jest antyestablishmentowa wściekłość na system
który zafundowali nam 
wielkie korporacje
Wall Street i superbogacze
to dlatego Donald Trump zdobył nominację republikanów
i właśnie dlatego Bernie Sanders wygrał prawybory
w 22 stanach i zdobył większość głosujących poniżej 45 roku życia

krytykapolityczna.pl

siedzimy w jednej z tysiąca jadłodajni gdzie na grillu
przyrządza się Ciger - typowo kurdyjski kebap
(w Turcji zawsze pisany przez „p”) z jagnięcej wątróbki
z telewizora w rogu leci jakieś przemówienie Erdogana -
dość częsty element ramówki w tutejszej kablówce
właściciel lokalu przynosząc nam nasze zamówienie
wskazał na swojego prezydenta i powiedział jedno słowo
o którym wiedział że jako obcokrajowiec
na pewno je zrozumiem: "Hitler"
uśmiecham się pod nosem

bankier.pl

słusznie czy nie  - Francja słynie
z długich urlopów i krótkiego tygodnia pracy
dotowania rolnictwa i wysokiego odsetka pracowników
należących do związków zawodowych
wysokiej kultury i jeszcze wyższych podatków -
OECD podaje że w ubiegłym roku
niecałe dwie trzecie (64 proc.) Francuzów
w wieku produkcyjnym miało zatrudnienie
(w Wielkiej Brytanii niemal trzy czwarte – 73 proc.)
ale czy ciesząca się długimi spokojnymi lunchami
francuska siła robocza licząca 26,4 mln osób
wytwarza obecnie więcej niż 31,1 mln
zatrudnionych Brytyjczyków żyjących w stresie?
wielu chyba tak uważa
w 2015 roku francuski PKB wyniósł około 2,18 bln euro
brytyjski – nieco ponad 1,86 bln funtów
6 lipca kurs funta względem euro spadł
na rynkach walutowych poniżej 1,17
to konsekwencja decyzji Brytyjczyków o wystąpieniu z UE
ponieważ iloczyn 1,86 oraz kursu funta
z 6 lipca daje wynik mniejszy od 2,18
wielu komentatorów pospiesznie orzekło
że Wielka Brytania z dnia na dzień spadła
z piątego miejsca na szóste na liście
największych gospodarek świata

obserwatorfinansowy.pl